
Thursday, June 18, 2009
Monday, June 08, 2009
Artykuł we Wprost
Z ekologii rządy uczyniły obecnie podstawowy regulator rynków. A firmy zbijają majątek na "ekologicznych" technologiach i produktach. Tylko konsument rozkłada ręce, płacze i płaci.
Ekologiczne samochody, ekologiczne źródła energii, torby na zakupy, kosmetyki, opakowania na żywność, papier toaletowy, ubrania ? z każdym dniem lista rzeczy i rozwiązań przyjaznych środowisku wydłuża się o kolejne pozycje. Firmy, które jeszcze nie wkroczyły na front ekowalki, muszą szybko nadrobić zaległości albo zwijać interes. Myli się jednak ten, kto twierdzi, że szał związany z dbałością o środowisko, który opętał świat, ma źródło w organizacjach ekologicznych. W rzeczywistości propagandę efektu cieplarnianego oraz walki z dwutlenkiem węgla napędziły wielkie koncerny pod rękę z politykami. ? W ten sposób jedni i drudzy dobierają się do portfeli podatników ? twierdzi prof. Zbigniew Jaworowski, badacz zmian klimatycznych, autor wielu publikacji na ten temat. Dodaje on, że za ?zielone" rozwiązania rządy wypłacają firmom pieniądze pochodzące z kieszeni obywateli ? w formie dotacji, ulg czy przywilejów.
Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika Read more »
Ekologiczne samochody, ekologiczne źródła energii, torby na zakupy, kosmetyki, opakowania na żywność, papier toaletowy, ubrania ? z każdym dniem lista rzeczy i rozwiązań przyjaznych środowisku wydłuża się o kolejne pozycje. Firmy, które jeszcze nie wkroczyły na front ekowalki, muszą szybko nadrobić zaległości albo zwijać interes. Myli się jednak ten, kto twierdzi, że szał związany z dbałością o środowisko, który opętał świat, ma źródło w organizacjach ekologicznych. W rzeczywistości propagandę efektu cieplarnianego oraz walki z dwutlenkiem węgla napędziły wielkie koncerny pod rękę z politykami. ? W ten sposób jedni i drudzy dobierają się do portfeli podatników ? twierdzi prof. Zbigniew Jaworowski, badacz zmian klimatycznych, autor wielu publikacji na ten temat. Dodaje on, że za ?zielone" rozwiązania rządy wypłacają firmom pieniądze pochodzące z kieszeni obywateli ? w formie dotacji, ulg czy przywilejów.
Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika Read more »
Wednesday, May 27, 2009
Praca to powołanie
Praca jest fundamentalnym powołaniem człowieka. To, czy odnajdziemy swoje powołanie zależy od nas samych.
Gdy kończyłem studia, ktoś życzliwy dał mi radę, że idealna praca to taka, która daje przyjemność, pieniądze i prestiż, przy czym trzeba mieć dużo szczęścia, aby były spełnione przynajmniej dwa wymienione warunki.
Dziś wiem, że najważniejszym elementem, który zawiera się w pracy jest powołanie. Powołanie to wyjście naprzeciw swoim talentom. Jeśli pracuje się zgodnie ze swoim powołaniem jest się szczęśliwym, a pozostałe "p" tracą na znaczeniu. Często praca zgodna ze swoim powołaniem nie czyni nas bogatym materialnie, nie dodaje prestiżu, a czasem jest codzienną harówą. Mimo wszystko, czujemy się szczęśliwi, bo nie ma lekkiego szczęścia. Szczęście wymaga ciężkiej pracy.
Szczególnym powołaniem jest praca przedsiębiorcy. Wymaga ona większego poświęcenia i większego ryzyka niż praca najemna. Przedsiębiorca najpierw bada rynek ? czyli potrzeby bliźnich. W dodatku, aby je zaspokoić, ryzykuje własnym kapitałem, czyli własnymi oszczędnościami, wyrzeczeniami, często wielokrotnie opodatkowanymi.
Proszę zauważyć jak bardzo ukierunkowane jest powołanie przedsiębiorcy na drugiego człowieka. Jak fałszywe jest natomiast przedstawianie przedsiębiorców, jak czynią to socjaliści, w świetle własnego egoizmu i wyzysku innych.
Święty Paweł w drugim liście do Tesaloniczan, upominał pierwszych chrześcijan, że praca jest podstawowym obowiązkiem moralnym, aby każdy jadł chleb, na który zapracował. Jak często ów nakaz jest łamany współcześnie, w socjalnym państwie dobrobytu, gdzie zdrowi niepracujący pod byle pretekstem wykorzystują system socjalny do życia na cudzy koszt. Jeśli mowa o egoizmie i wyzysku, to chyba trudno o lepszy przykład.
Felieton ukazał się w miesięczniku "Kariera"
Read more »
Gdy kończyłem studia, ktoś życzliwy dał mi radę, że idealna praca to taka, która daje przyjemność, pieniądze i prestiż, przy czym trzeba mieć dużo szczęścia, aby były spełnione przynajmniej dwa wymienione warunki.
Dziś wiem, że najważniejszym elementem, który zawiera się w pracy jest powołanie. Powołanie to wyjście naprzeciw swoim talentom. Jeśli pracuje się zgodnie ze swoim powołaniem jest się szczęśliwym, a pozostałe "p" tracą na znaczeniu. Często praca zgodna ze swoim powołaniem nie czyni nas bogatym materialnie, nie dodaje prestiżu, a czasem jest codzienną harówą. Mimo wszystko, czujemy się szczęśliwi, bo nie ma lekkiego szczęścia. Szczęście wymaga ciężkiej pracy.
Szczególnym powołaniem jest praca przedsiębiorcy. Wymaga ona większego poświęcenia i większego ryzyka niż praca najemna. Przedsiębiorca najpierw bada rynek ? czyli potrzeby bliźnich. W dodatku, aby je zaspokoić, ryzykuje własnym kapitałem, czyli własnymi oszczędnościami, wyrzeczeniami, często wielokrotnie opodatkowanymi.
Proszę zauważyć jak bardzo ukierunkowane jest powołanie przedsiębiorcy na drugiego człowieka. Jak fałszywe jest natomiast przedstawianie przedsiębiorców, jak czynią to socjaliści, w świetle własnego egoizmu i wyzysku innych.
Święty Paweł w drugim liście do Tesaloniczan, upominał pierwszych chrześcijan, że praca jest podstawowym obowiązkiem moralnym, aby każdy jadł chleb, na który zapracował. Jak często ów nakaz jest łamany współcześnie, w socjalnym państwie dobrobytu, gdzie zdrowi niepracujący pod byle pretekstem wykorzystują system socjalny do życia na cudzy koszt. Jeśli mowa o egoizmie i wyzysku, to chyba trudno o lepszy przykład.
Felieton ukazał się w miesięczniku "Kariera"
Read more »
Wednesday, May 06, 2009
Thursday, April 30, 2009
Komentarz dla gazety Parkiet
O korzysciach i kosztach integracji z UE poniżej.
W skali makro po pięciu latach Polski w strukturach UE można zauważyć duże korzyści. Największą jest uczestnictwo w jednolitym rynku, a co za tym idzie ? zniesienie ceł i taryf. Zauważalny jest także wzrost zainteresowania inwestorów naszym krajem i promocja Polski na arenie międzynarodowej. Z punktu widzenia globalizacji, Polska jako kraj UE gra w jednej drużynie z silnymi partnerami. Jest to bezcenne i z całą pewnością wpływa pozytywnie na sytuację gospodarczą naszego kraju. Polska ponosi jednak duże koszty integracji. Dla przedsiębiorców szczególnie odczuwalne są regulacje, przybierające nieraz kuriozalne formy, zwiększające koszty działania. Bardzo dotkliwe są te wprowadzane pod pozorem ekologii. Dla przemysłu i energetyki najbardziej szkodliwa jest narzucona przez Brukselę polityka wobec zmian klimatu, tj. redukcja emisji dwutlenku węgla. Według szacunków Instytutu Globalizacji, jej koszty przekroczą 0,5 bln złotych do 2030 r. Z niepokojem przyglądamy się też presji na ujednolicenie przepisów finansowych, socjalnych i fiskalnych. W przypadku ich przeforsowania polskie firmy mogą stracić na konkurencyjności, podobnie zresztą jak w wyniku norm ekologicznych.W ciągu tych pięciu lat obserwowaliśmy dynamiczny rozwój naszej gospodarki, szczególnie na tle strefy euro, aprecjację złotego, podniesienie się standardów życia i zwiększoną konsumpcję. Trudno jednak wiązać te fakty wyłącznie z wejściem Polski do Unii. W przeróżnych rankingach: wolności gospodarczej, konkurencyjności czy globalizacji, pozycja Polski w ostatnich 5 latach uległa osłabieniu. Dobra kondycja naszej gospodarki to raczej efekt pracy przedsiębiorców ? zważywszy na wysokie obciążenia daninami i gąszcz biurokratycznych przepisów pracy często heroicznej. Nic więc dziwnego, że w rankingu najbardziej dynamicznych gospodarek świata Instytutu Globalizacji wciąż znajdujemy się w czołówce.
Read more »
W skali makro po pięciu latach Polski w strukturach UE można zauważyć duże korzyści. Największą jest uczestnictwo w jednolitym rynku, a co za tym idzie ? zniesienie ceł i taryf. Zauważalny jest także wzrost zainteresowania inwestorów naszym krajem i promocja Polski na arenie międzynarodowej. Z punktu widzenia globalizacji, Polska jako kraj UE gra w jednej drużynie z silnymi partnerami. Jest to bezcenne i z całą pewnością wpływa pozytywnie na sytuację gospodarczą naszego kraju. Polska ponosi jednak duże koszty integracji. Dla przedsiębiorców szczególnie odczuwalne są regulacje, przybierające nieraz kuriozalne formy, zwiększające koszty działania. Bardzo dotkliwe są te wprowadzane pod pozorem ekologii. Dla przemysłu i energetyki najbardziej szkodliwa jest narzucona przez Brukselę polityka wobec zmian klimatu, tj. redukcja emisji dwutlenku węgla. Według szacunków Instytutu Globalizacji, jej koszty przekroczą 0,5 bln złotych do 2030 r. Z niepokojem przyglądamy się też presji na ujednolicenie przepisów finansowych, socjalnych i fiskalnych. W przypadku ich przeforsowania polskie firmy mogą stracić na konkurencyjności, podobnie zresztą jak w wyniku norm ekologicznych.W ciągu tych pięciu lat obserwowaliśmy dynamiczny rozwój naszej gospodarki, szczególnie na tle strefy euro, aprecjację złotego, podniesienie się standardów życia i zwiększoną konsumpcję. Trudno jednak wiązać te fakty wyłącznie z wejściem Polski do Unii. W przeróżnych rankingach: wolności gospodarczej, konkurencyjności czy globalizacji, pozycja Polski w ostatnich 5 latach uległa osłabieniu. Dobra kondycja naszej gospodarki to raczej efekt pracy przedsiębiorców ? zważywszy na wysokie obciążenia daninami i gąszcz biurokratycznych przepisów pracy często heroicznej. Nic więc dziwnego, że w rankingu najbardziej dynamicznych gospodarek świata Instytutu Globalizacji wciąż znajdujemy się w czołówce.
Read more »
Monday, April 27, 2009
Publicystyka we Wprost
Chciałbyś kupić kilkusetmetrową rezydencję w Alpach za 100 euro? Albo sprzedać kawalerkę w Warszawie za milion złotych? To wszystko jest możliwe za sprawą loterii.
Mieszkanka Austrii przez pół roku nie mogła sprzedać swojej 400-metrowej willi w Klagenfurcie wartej 830 tys. euro. Wiadomo, kryzys finansowy spowodował zastój na rynku nieruchomości. Wpadła więc na pomysł zorganizowania loterii. Sprzedała 9999 losów po 99 euro każdy. Rozeszły się w kilka dni. Dochód przekroczył przewidywaną cenę sprzedaży o 160 tys. euro. Szczęśliwym nabywcą okazał się 51-letni Walter Egger, ojciec trojga dzieci, prowadzący ośrodek dla umysłowo chorych w wiosce Zweinitz. Na nowy dom wydał niespełna 100 euro. Zapewne to z powodu recesji pojawiają się innowacyjne formy sprzedaży nieruchomości, takie jak zdobywające coraz większą popularność loterie, dzięki którym sprzedający może zmaksymalizować swój zysk, a szczęściarz - kupić dom za ułamek jego wartości.
Więcej w najnowszym Wprost
Read more »
Mieszkanka Austrii przez pół roku nie mogła sprzedać swojej 400-metrowej willi w Klagenfurcie wartej 830 tys. euro. Wiadomo, kryzys finansowy spowodował zastój na rynku nieruchomości. Wpadła więc na pomysł zorganizowania loterii. Sprzedała 9999 losów po 99 euro każdy. Rozeszły się w kilka dni. Dochód przekroczył przewidywaną cenę sprzedaży o 160 tys. euro. Szczęśliwym nabywcą okazał się 51-letni Walter Egger, ojciec trojga dzieci, prowadzący ośrodek dla umysłowo chorych w wiosce Zweinitz. Na nowy dom wydał niespełna 100 euro. Zapewne to z powodu recesji pojawiają się innowacyjne formy sprzedaży nieruchomości, takie jak zdobywające coraz większą popularność loterie, dzięki którym sprzedający może zmaksymalizować swój zysk, a szczęściarz - kupić dom za ułamek jego wartości.
Więcej w najnowszym Wprost
Read more »
Friday, April 24, 2009
Czy polskie koleje czeka los stoczni?
Jeśli restrukturyzacja polskich kolei zostanie zatrzymana, odwlecze się prywatyzacja. Brak prywatyzacji oznacza rychłe bankructwo. Czy czeka nas powtórka ze stoczni?
Przez kolejne lata poszczególne rządy: SLD, PiS, a wreszcie PO, uniemożliwiały prywatyzacje polskiego przemysłu stoczniowego, zasłaniając się jego strategiczną rolą, rzekomą niemożnością znalezienia inwestora, interesem narodowym itd., aż wreszcie stocznie zostały doprowadzone do stanu upadłości. Podobna sytuacja zaczyna mieć miejsce na rodzimym rynku przewozów towarowych, gdzie narodowy przewoźnik, poddający się restrukturyzacji i zmierzający w stronę prywatyzacji, zaczyna być ofiarą rozgrywek politycznych i nacisku związków zawodowych.
Nowy "korytarz sanitarny"?
Największym zagrożeniem dla przyszłości polskich kolei jest monopolizacja rynku przez firmy niemieckie i rosyjskie. Niewykluczone, że wkrótce polski rząd będzie musiał ponownie zmierzyć się z zakusami naszych zachodnich i wschodnich sąsiadów do porozumiewania się ponad naszymi głowami. Po ?Gazociągu Północnym?, omijającym nasz kraj, na horyzoncie rysuje się kolejny wrogi nam projekt komunikacyjny, wzorowany na przedwojennej idei ?korytarza sanitarnego?. Berlin i Moskwa chcą połączenia swoich szlaków kolejowych z pominięciem interesu Warszawy. Do podbicia rodzimego rynku przewozów towarowych szykują się państwowe firmy z Niemiec i Rosji.
Ekspansja firm z Niemiec i Rosji poważnie zagraża konkurencji na rynku kolejowym. Firmy starające o zajęcie strategicznych pozycji w Polsce są firmami państwowymi, a więc dotowanymi przez rządy obcych państw. Firmy te, korzystają z bezpośrednich dotacji oraz politycznego wsparcia swoich rządów. Zachodzi więc niebezpieczeństwo stosowania nieuczciwej konkurencji.
Silnie dotowane firmy zagraniczne mogą zyskać przewagę rynkową w sposób nieuczciwy, zaburzając konkurencję na rynku krajowym. Jest to niekorzystne dla rynku, klientów oraz dla przedsiębiorstw funkcjonujących w Polsce. Obecnie w naszym kraju na rynku przewozów towarowych funkcjonuje ok. 60 podmiotów.
Tymczasem niepokojąco wygląda sytuacja, gdy poprzez szereg firm powiązanych kapitałowo, działające w porozumieniu firmy niemieckie i rosyjskie, mogą zyskać duże udziały w rynku, ukrywając ten fakt przed opinią publiczną i nie narażając się na interwencję władz antymonopolowych.
Gdyby tak się stało, firmy polskie straciłyby nie tylko dostęp do strategicznych rynków zagranicznych, ale rynek przewozowy byłby zagrożony zjawiskiem monopolizacji, wskutek antyrynkowego porozumienia między operatorami z jednego czy dwóch państw ościennych, działających na rynku krajowym.
Wszystko wskazuje na to, że niemiecko-rosyjskie porozumienie kolejowe już działa. Niemiecki monopolista kolejowy Deutsche Bahn przejął niedawno polską firmę PCC Rail, trzecią co do wielkości firmę na polskim rynku przewozów towarowych, mającą ponad 5 proc. udział w rynku. Jednocześnie część akcji PCC Rail ma trafić w ręce państwowej firmy rosyjskiej, w zamian za akcje spółek Kolei Rosyjskich dla Niemców. Tymczasem wolna konkurencja na tym strategicznym rynku jest niezwykle ważna z powodu bezpieczeństwa naszego kraju i stanowi polską rację stanu.
Szybka restrukturyzacja
Jedynym rozwiązaniem dla polskiej branży kolejowych przewozów towarowych jest jego szybka prywatyzacja.
Rynek przewozów tranzytowych to atrakcyjny sektor transportu. Chociaż przewozy tranzytowe stanowią dziś jedynie 2-3 proc. przewozów kolejowych na terytorium Polski, to przykłady państw sąsiednich (np. Słowacji) pokazują, że liczba ta może być dziesięciokrotnie wyższa. W kraju, który nie dysponuje rozwiniętą siecią autostrad, jest to bardzo obiecujący i dynamicznie rozwijający się segment rynku.
Kłopoty polskiego sektora przewozów towarowych wynikają z długoletnich zaniedbań, polegających m.in. na złym i nieefektywnym zarządzaniu transportem kolejowym przez państwo. Dlatego konieczna jest szybka i efektywna restrukturyzacja.
Wśród zagrożeń dla konkurencyjności państwowego przewoźnika można wymienić np. obowiązek świadczenia nieopłacalnych ?przewozów rozproszonych?, których nie muszą świadczyć przewoźnicy prywatni. Niepokojącym ? i kuriozalnym ? zjawiskiem są też żądania prywatnych firm, kooperujących z przewoźnikiem. Uznają one, że spółka ma obowiązek zlecania części zamówień właśnie do nich, w przeciwnym bowiem wypadku może to wpłynąć negatywnie na sytuację finansową kooperanta. Można określić to jako próby przenoszenia mechanizmów gospodarki planowej w realia wolnego rynku ? w dodatku przez niepaństwowe firmy, w tym spółki giełdowe.
Na przeszkodzie efektywnym zmianom może stanąć również silne uzwiązkowienie kolei. W tym kontekście jako pozytywny sygnał warto odnotować zawarte niedawno porozumienie zarządu PKP Cargo ze związkami w sprawie zmian w spółce.
W zarządzaniu państwowymi firmami pokutuje przekonanie, że muszą one realizować politykę utrzymywania zatrudnienia, jak za czasów socjalizmu ? a z państwowych przedsiębiorstw powinny żyć inne firmy, np. firmy prywatne remontujące tabor.
Naturalnie wzrastające prawdopodobieństwo bankructwa ZNTK Łapy to ogromna tragedia dla pracowników i ich rodzin. Jednakże należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to wina dotychczasowego zleceniodawcy, czy kierownictwa firmy z Łap, który nie dbał o dywersyfikację swojego biznesu, trzymając załogę w ułudzie, że już zawsze będą mieli zagwarantowane zlecenia napraw. Jak się okazuje, nie można stawiać wszystkiego na jedną kartę, bo jest to nieodpowiedzialne. Także wobec ludzi, którzy z firmą związali swój los.
Read more »
Przez kolejne lata poszczególne rządy: SLD, PiS, a wreszcie PO, uniemożliwiały prywatyzacje polskiego przemysłu stoczniowego, zasłaniając się jego strategiczną rolą, rzekomą niemożnością znalezienia inwestora, interesem narodowym itd., aż wreszcie stocznie zostały doprowadzone do stanu upadłości. Podobna sytuacja zaczyna mieć miejsce na rodzimym rynku przewozów towarowych, gdzie narodowy przewoźnik, poddający się restrukturyzacji i zmierzający w stronę prywatyzacji, zaczyna być ofiarą rozgrywek politycznych i nacisku związków zawodowych.
Nowy "korytarz sanitarny"?
Największym zagrożeniem dla przyszłości polskich kolei jest monopolizacja rynku przez firmy niemieckie i rosyjskie. Niewykluczone, że wkrótce polski rząd będzie musiał ponownie zmierzyć się z zakusami naszych zachodnich i wschodnich sąsiadów do porozumiewania się ponad naszymi głowami. Po ?Gazociągu Północnym?, omijającym nasz kraj, na horyzoncie rysuje się kolejny wrogi nam projekt komunikacyjny, wzorowany na przedwojennej idei ?korytarza sanitarnego?. Berlin i Moskwa chcą połączenia swoich szlaków kolejowych z pominięciem interesu Warszawy. Do podbicia rodzimego rynku przewozów towarowych szykują się państwowe firmy z Niemiec i Rosji.
Ekspansja firm z Niemiec i Rosji poważnie zagraża konkurencji na rynku kolejowym. Firmy starające o zajęcie strategicznych pozycji w Polsce są firmami państwowymi, a więc dotowanymi przez rządy obcych państw. Firmy te, korzystają z bezpośrednich dotacji oraz politycznego wsparcia swoich rządów. Zachodzi więc niebezpieczeństwo stosowania nieuczciwej konkurencji.
Silnie dotowane firmy zagraniczne mogą zyskać przewagę rynkową w sposób nieuczciwy, zaburzając konkurencję na rynku krajowym. Jest to niekorzystne dla rynku, klientów oraz dla przedsiębiorstw funkcjonujących w Polsce. Obecnie w naszym kraju na rynku przewozów towarowych funkcjonuje ok. 60 podmiotów.
Tymczasem niepokojąco wygląda sytuacja, gdy poprzez szereg firm powiązanych kapitałowo, działające w porozumieniu firmy niemieckie i rosyjskie, mogą zyskać duże udziały w rynku, ukrywając ten fakt przed opinią publiczną i nie narażając się na interwencję władz antymonopolowych.
Gdyby tak się stało, firmy polskie straciłyby nie tylko dostęp do strategicznych rynków zagranicznych, ale rynek przewozowy byłby zagrożony zjawiskiem monopolizacji, wskutek antyrynkowego porozumienia między operatorami z jednego czy dwóch państw ościennych, działających na rynku krajowym.
Wszystko wskazuje na to, że niemiecko-rosyjskie porozumienie kolejowe już działa. Niemiecki monopolista kolejowy Deutsche Bahn przejął niedawno polską firmę PCC Rail, trzecią co do wielkości firmę na polskim rynku przewozów towarowych, mającą ponad 5 proc. udział w rynku. Jednocześnie część akcji PCC Rail ma trafić w ręce państwowej firmy rosyjskiej, w zamian za akcje spółek Kolei Rosyjskich dla Niemców. Tymczasem wolna konkurencja na tym strategicznym rynku jest niezwykle ważna z powodu bezpieczeństwa naszego kraju i stanowi polską rację stanu.
Szybka restrukturyzacja
Jedynym rozwiązaniem dla polskiej branży kolejowych przewozów towarowych jest jego szybka prywatyzacja.
Rynek przewozów tranzytowych to atrakcyjny sektor transportu. Chociaż przewozy tranzytowe stanowią dziś jedynie 2-3 proc. przewozów kolejowych na terytorium Polski, to przykłady państw sąsiednich (np. Słowacji) pokazują, że liczba ta może być dziesięciokrotnie wyższa. W kraju, który nie dysponuje rozwiniętą siecią autostrad, jest to bardzo obiecujący i dynamicznie rozwijający się segment rynku.
Kłopoty polskiego sektora przewozów towarowych wynikają z długoletnich zaniedbań, polegających m.in. na złym i nieefektywnym zarządzaniu transportem kolejowym przez państwo. Dlatego konieczna jest szybka i efektywna restrukturyzacja.
Wśród zagrożeń dla konkurencyjności państwowego przewoźnika można wymienić np. obowiązek świadczenia nieopłacalnych ?przewozów rozproszonych?, których nie muszą świadczyć przewoźnicy prywatni. Niepokojącym ? i kuriozalnym ? zjawiskiem są też żądania prywatnych firm, kooperujących z przewoźnikiem. Uznają one, że spółka ma obowiązek zlecania części zamówień właśnie do nich, w przeciwnym bowiem wypadku może to wpłynąć negatywnie na sytuację finansową kooperanta. Można określić to jako próby przenoszenia mechanizmów gospodarki planowej w realia wolnego rynku ? w dodatku przez niepaństwowe firmy, w tym spółki giełdowe.
Na przeszkodzie efektywnym zmianom może stanąć również silne uzwiązkowienie kolei. W tym kontekście jako pozytywny sygnał warto odnotować zawarte niedawno porozumienie zarządu PKP Cargo ze związkami w sprawie zmian w spółce.
W zarządzaniu państwowymi firmami pokutuje przekonanie, że muszą one realizować politykę utrzymywania zatrudnienia, jak za czasów socjalizmu ? a z państwowych przedsiębiorstw powinny żyć inne firmy, np. firmy prywatne remontujące tabor.
Naturalnie wzrastające prawdopodobieństwo bankructwa ZNTK Łapy to ogromna tragedia dla pracowników i ich rodzin. Jednakże należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to wina dotychczasowego zleceniodawcy, czy kierownictwa firmy z Łap, który nie dbał o dywersyfikację swojego biznesu, trzymając załogę w ułudzie, że już zawsze będą mieli zagwarantowane zlecenia napraw. Jak się okazuje, nie można stawiać wszystkiego na jedną kartę, bo jest to nieodpowiedzialne. Także wobec ludzi, którzy z firmą związali swój los.
Read more »


