Dziennikarska nierzetelność
Wolny rynek, kapitalizm, libertarianizm: terminy, które są na indeksie w Polskich mediach. Wyklęte pojęcia nie przecisną się przez gardło towarzystwu, dziennikarzom głównego nurtu, ideologom, aktywistom. Ostatnia tzw. afera Misiołka, związana ze zwolnieniem z pracy rektora prywatnej wyższej uczelni w związku z udziałem w konferencji krytykującej eurokonstytucję, pokazała, że niezależność dziennikarzy to mit. Wolne media to bajka dla grzecznych dzieci. Prasa służy manipulacji. I tak żadne z mediów relacjonujących aferę Misiołka nie wymieniła ani organizatorów konferencji, ani uczestników, ani poglądów, z którymi się identyfikują. Dziennikarz Gazety Wyborczej mimo, iż rozmawiał ze mną 20 min. przez telefon, nie powołał się ani razu na źródło swojej informacji. Podobnie stało się w Naszym Dzienniku, gdzie nie wymieniono nawet organizatorów wydarzenia: Fundacji Niepodległości, Centre for the New Europe. Zapewne to nie koniec afery, a dopiero początek medialnej gry z publicznością i naginania faktów.

« Home