Mordercze państwo
Afera tzw. łowców skór stanowi szczyt deprawacji państwowej służby zdrowia. Monopol państwa na ratownictwo medyczne postawił na głowie zawód pracowników w białych kitlach, którzy zamiast poświęcać się ratowaniu życia pacjentów, zaczęli zabijać, aby dorobić do chudej pensji. Proces trwa. Makabryczna zbrodnia odkryta przez dziennikarzy z Łodzi zdemaskowała patologię, o której w służbie zdrowia mówiło się od dawna. Grupa bezwzględnych sanitariuszy, nie posiadających odpowiednich kwalifikacji do wykonywania zawodu, postanowiła dorobić do chudych państwowych pensji, zabijając pacjentów karetek pogotowia. Ich wspólnikami w zbrodni stali się inni żerujący na państwowym ? właściciele zakładów pogrzebowych, których dochody pochodzą w dużej mierze z zasiłków pogrzebowych wypłacanych przez innego monopolistę ? Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Urzędowa cena za ?skórę?
Państwowi urzędnicy stworzyli system, w którym racjonalne okazało się zabijać. Warto zastanowić się, czy podobna sytuacja mogłaby się zdarzyć w systemie wolnokonkurencyjnym. Oczywiście, że nie, skoro nie słyszeliśmy, aby podobne tragedie zdarzały się w prywatnych firmach ratujących zdrowie i życie ludzkie, jakich wiele funkcjonuje na rynku także w Polsce.
Po pierwsze alkoholicy i narkomani bez medycznego wykształcenia, a takimi okazali się pracownicy państwowej firmy, nie mieliby szans na pracę w prywatnym pogotowiu, ponieważ żadna poważna firma nie zdecyduje się na zatrudnienie sanitariuszy i lekarzy bez kwalifikacji. Żadna prócz państwowej ? gdzie o zatrudnieniu nie decydują umiejętności, lecz układy i łapówki.
Po wtóre ? pracownicy w prywatnych firmach są lepiej wynagradzani za swoją pracę i do głowy nie przyszłoby im wystawiać na szwank reputacji swojej i swojego pracodawcy. Innymi słowy ? racjonalnie postępujący pracownik firmy prywatnej będzie starał się jak najlepiej wykonywać swoje zajęcie, do którego został powołany.
Po trzecie, gdyby jakikolwiek celowy zgon miał miejsce w firmie prywatnej ? straciłaby ona raz na zawsze klientów na rzecz konkurencji. Inaczej w państwowym pogotowiu ? monopolowi nie grozi bankructwo. Pozbawieni wyboru klienci będą więc dalej wsiadać do karetek, które nie wiadomo gdzie dowiozą pacjenta ? do szpitala, czy wprost na cmentarz.
Patologię pogłębia system refundacji pogrzebów przez państwowy Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Obecnie wielkość zasiłku pogrzebowego wynosi 4810,92 zł i właśnie w takich granicach właściciele zakładów ustalają ceny pochówku. Właściwie jest to cena urzędowa za ludzkie zwłoki. W ten sposób zakłady pogrzebowe nie konkurują cenowo o klienta i maksymalizując swoje zyski ? szukają innych sposobów na przyciągnięcie klienteli, czego najbardziej makabrycznym przykładem jest marketing w środowisku ?łowców skór?.
Kilerzy utrzymywani z podatków
Podczas, gdy kolejni politycy na czele z panem Kaczyńskim opowiadają się za utrzymaniem monopolu w służbie zdrowia, warto przyjrzeć się sytuacji w służbie zdrowia. Prawdopodobnie podobne przypadki tak jak w Łodzi miały miejsce w innych regionach kraju, a może w całej Europie, która z entuzjazmem przyjęła rozwijający się biznes eutanazyjny (pierwsze zestawy do samobójstw sprzedawane są w Belgii za kilkadziesiąt euro), a państwowe placówki w wielu krajach Unii Europejskiej, trudnią się teraz cywilizowanym i humanitarnym eliminowaniem ze społeczeństwa klientów systemu opieki zdrowotnej.
Niestety, mniej cywilizowane praktyki odciążające budżety na ochronę zdrowia, miały miejsce w łódzkim pogotowiu. Trwający właśnie proces ?łowców skór? obnaża kolejne wątki tej bulwersującej zbrodni. Według podejrzeń prokuratury może chodzić o śmierć nawet 100 osób. Telewizja pokazała zrozpaczoną młodą kobietę, której opłacani z budżetu mordercy zabili męża.
Wbrew mainstreamowym mediom ? najbardziej odpychającym faktem nie jest sprawa brania łapówek od firm pogrzebowych, lecz praktyka utrzymywania tego systemu z kieszeni podatnika, co doprowadziło do przekształcenia państwowych karetek w karawany pogrzebowe.
Proces ujawnia także inne patologie państwowego monopolu opieki medycznej. Lekarze i sanitariusze z łatwością wyłudzali leki konieczne do uśmiercania pacjentów dzięki dziurawemu systemu recept i refundacji. Jeden z sanitariuszy okazał się alkoholikiem, a lekarze z karetek nie kryli się, że nie mieli pojęcia o ratowaniu ludzi.
Ratownicy podawali chorym z wysokim ciśnieniem leki... podwyższające ciśnienie, duszącym się odmawiali tlenu, w wielu przypadkach zaniechali reanimacji, wstrzykiwali także mieszanki leków, które musiały zakończyć się zgonem, albo faszerowali pavoulonem czy związkami potasu. Czy robiliby to celowo, czy nie, tragedia obciąża ich pracodawcę czyli państwo. Być może niektórzy z nich nadal pracują. Pacjenci byli bezbronni. W Polsce mało kto posiada podstawową wiedzę medyczną, która uchroniłaby go np. przed zażyciem przepisanej w przychodni trucizny.
Nigdy więcej
Aby podobna sytuacja nie powtórzyła się już nigdy, konieczne jest wzmocnienie roli pacjenta w systemie ochronie zdrowia. Wzmocnienie roli pacjenta zakłada podniesienie poziomu wiedzy medycznej u chorych, uczynienie go aktywną stroną terapii, zwrócenie mu odpowiedzialności za swoje życie oraz uniezależnienie go od hermetycznego systemu państwowej służby zdrowia.
Właśnie taką strategię realizują wolnościowe organizacje obywatelskie, wspomagane przez prywatne przedsiębiorstwa działające na rynku medycznym. Firmy prywatne, działające dla zysku, są naturalnymi sojusznikami ruchu wolnościowego na całym świecie, jak dzieje się od lat np. w USA. Być może warto w tym fragmencie przytoczyć wypowiedź jednej z najbardziej zasłużonej postaci w boju wolność jednostki prof. Leonarda Liggio: ?W Stanach Zjednoczonych to właśnie dalekowzroczne spojrzenie rodzin związanych z biznesem zainicjowało powstawanie instytutów spraw publicznych, ponieważ w perspektywie długoterminowej gospodarka zwiększa możliwości, z których skorzystają ich dzieci w przyszłości, kontynuując powołanie służenia konsumentom?. Zatroskani czytelnicy, wytrwale polemizujący z moimi tekstami, wciąż ulegają złudzeniu, że wszelkie problemy załatwi za nich ktoś inny: partia i państwo.
Co zrobić konkretnie, aby w przyszłości służba zdrowia zajmowała się wyłącznie ratowaniem zdrowia i życia pacjentów, a nie uśmiercaniem ich w nadziei na budżetową refundację? Znieść cenzurę informacyjną i dopuścić konkurencję na rynku medycznym, jak na każdym innym rynku! Dlatego tak ważne dla praw pacjentów i wolności jednostki jest doprowadzenie do zniesienia dyrektywy gwarantującej państwu monopol na dystrybucje informacji medycznej.
Nie tylko reklama
Trzeba zdać sobie sprawę, że artykuł 88 dyrektywy 2001/83/EC stanowi kamień milowy reformy służby zdrowia w Europie i z taką determinacją jest broniony przez etatystów i beneficjantów obecnego systemu wyzysku podatnika. Obalenie tego wstecznego prawa oznacza pluralizację źródeł informacji medycznej. To bardzo ważne. Tylko w dobie cenzury możliwa jest sytuacja, gdy pozbawiony podstawowej wiedzy o zdrowiu pacjent bezmyślnie powierza swoje życie ?aniołowi śmierci? czy ?doktor potasik? ? jak brzmiały pseudonimy morderców.
Gdyby cenzura nie istniała, chory miałby szanse samoobrony. Działania ratowników mogły być monitorowane zarówno przez rodzinę, czy przez inne powołane do tego celu organizacje.
Gdyby istniała konkurencja na rynku medycznym, zatroskana o zdrowie bliskiego rodzina z małym prawdopodobieństwem zawierzyłaby niesolidnej firmie, a raczej wybrałaby tę, która jest ceniona przez rynek. A jak konkurować skoro marketing i reklama są nielegalne!?
Wreszcie: prywatyzacja służby zdrowia, oparta na wolnym przepływie informacji medycznej, uchroniłaby konsumentów przed takimi patologiami, jak: zatrudnianie niekompetentnych sanitariuszy, podawanie nieodpowiednich preparatów, badanie przez pijanego lekarza, napromieniowanie przy radioterapii czy zaszycie w brzuchu operowanego narzędzi chirurgicznych.
Niestety, utrzymywanie państwowego monopolu w UE staje się wyjątkowo łatwe. Społeczeństwo do znudzenia powtarza stare ale jare antykapitalistyczne stereotypy: koncerny farmaceutyczne są złe bo kierują się wyłącznie żądzą zysku, reklama powoduje wzrost cen produktów ? więc lepszy jest brak konkurencji, pacjenci są wyzyskiwany przez amerykańskie korporacje... Świadczy to o kompletnej bezradności obywateli, co umiejętnie wykorzystali łowcy skór z Łodzi.
Artykuł ukazał się w Najwyższym Czasie

« Home