Home



Friday, May 20, 2005

Przyszłość w prywatyzacji

Polacy są najbardziej niezadowolonym narodem z jakości opieki zdrowotnej w Europie Środkowej ? wynika z najnowszych badań Central European Opinion Research Group (CEORG) z Brukseli. Krytycyzm wobec służby zdrowia nasilił się po wstecznej ?reformie? w roku 1999 r. Niestety, wobec ogólnej niechęci do prywatyzacji sektora, nie wiele wskazuje na to, aby humory miały nam się poprawić.

W krajach, gdzie istnieje względna wolność gospodarcza, a udział firm prywatnych w dostarczaniu usług ochrony zdrowia jest duży, pacjenci nie mają powodów do narzekań. ? Poziom usług zdrowotnych jest w USA wysoki ? mówi Timothy Durham ? scenarzysta i nauczyciel angielskiego, który pochodzi z Detroit i od kilku lat mieszka w Polsce. ? Podczas mojego ostatniego pobytu w Stanach Zjednoczonych zauważyłem, że nasz kraj odwiedza coraz więcej pacjentów z przesocjalizowanej Kanady, którzy uważają, że państwo nie jest w stanie w odpowiedni sposób zatroszczyć się o ich zdrowie ? powiedział Durham.

Wielkie rozczarowanie

Polacy są bardzo niezadowoleni z poziomu usług zdrowotnych, wynika z badań CEORG ze stycznia 2005 r. Ponad 60 proc. respondentów ma negatywne zdanie o poziomie leczenia oferowanego przez państwo. Zadowolonych jest tylko 18 proc. Polaków, prawdopodobnie zdrowych lub nie mających do czynienia z państwowymi lecznicami. Podobne nastroje panują na Słowacji, gdzie negatywnie o opiece zdrowotnej wypowiada się co prawda 53 proc. pytanych, ale zadowolonych jest tylko niewiele ponad 11 proc.
W regionie, satysfakcja pacjenta związana jest z reformami w kierunku liberalizacji sektora. ? Generalnie jest lepiej ? uważa Pavel Kohout publicysta i analityk ekonomiczny, mieszkający w Pradze. ? Aczkolwiek wiele pozostaje do życzenia, decentralizacja przyniosła pozytywne zmiany ? powiedział Kohout. Aż 34 proc. Czechów wyraża swoje zadowolenie z kierunku, w którym zmierza reforma zdrowia w ich kraju, tylko 28 proc. jest rozczarowanych. Zadowolonych jest także 23 proc. Węgrów. Jednak na pytanie o poprawę jakości oferowanych usług, mieszkańcy Europy Środkowej zgodnie odpowiadają, że w najlepszym wypadku pozostała taka sama w ciągu ostatnich lat.
Włodzimierz Derczyński z CBOS-u, firmy która prowadziła badanie w Polsce, uważa, iż Polacy bardzo krytycznie oceniają zmiany po 1999 r. Ponadto w ciągu ostatnich dwóch lat nasiliły się problemy finansowe i organizacyjne służby zdrowia. Tymczasem Jan Cervenka z czeskiej firmy badawczej CVVM, ocenia, że jego rodacy akceptują konsekwentne reformy prowadzone od 15 lat po odzyskaniu niezależności.

Europa się prywatyzuje

Niestety Europejscy decydenci nie zamierzają ułatwić reform w kierunku dopuszczenia firm prywatnych do świadczenia usług zdrowotnych, nie zależnie czy chodzi o ubezpieczenia, prywatne kliniki czy sprzedaż leków, mimo, iż każdy chory wie, że gdyby chorzy liczyli na państwo miało monopol na produkcję lekarstw czekał bym nas pomór większy niż w czasach wojny.
Dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne (Volountary Health Insurance) odgrywają wciąż zbyt małe znaczenie. Według European Obervatory on Health Systems and Policies (EOHSP) Europejczycy przeznaczają poniżej 5 proc. wydatków na zdrowie na zakup prywatnych ubezpieczeń pokrywających koszty leczenia. Niemniej zwraca uwagę fakt, że w całej Europie nie szczędzi się wydatków na dodatkowe zabezpieczenie kuracji właśnie w tej formie.
Niemal każdy Francuz posiada dodatkową polisę zdrowotną, 10 proc. Niemców wybiera nie tyko prywatną polisę zamiast państwowej, ale wykupuje także ubezpieczenie w prywatnym towarzystwie. Analogicznie postępuje zdecydowana większość Holendrów, gdzie można już mówić o postępującej prywatyzacji ubezpieczeń zdrowotnych. W 2006 r. ma nastąpić całkowita prywatyzacja sektora, dzięki której każdy obywatel stanie się posiadaczem polisy ubezpieczeniowej, która nie będzie podatkiem, lecz będzie miała charakter dobrowolnej inwestycji (zgromadzone środki będą inwestowane na rynku kapitałowym).
Ku prywatyzacji, głownie wskutek nieefektywności systemu państwowego skłaniają się powoli Włosi. Już 10 proc. populacji jest zabezpieczona dobrowolnymi polisami. W Irlandii połowa obywateli posiada prywatne polisy. Już 20 proc. łóżek szpitalnych dostarczają kliniki prywatne lub wydzielone części w prywatyzowanych szpitalach państwowych ? szacuje Brian Turner z irlandzkiego Health Insurance Authority.

Ameryka żegna deficyt

Do reformy ubezpieczeń społecznych przygotowują się także Stany Zjednoczone. CATO Institute donosi, że dzięki wolnorynkowej reformie zaproponowanej przez ekspertów tej cenionej w świecie organizacji, system, którego zadłużenie wynosi obecnie 26 trylionów dolarów (!!!) mógłby już w 2018 r. zacząć przynosić zyski, aby następnie, przez kolejne lata wykazywać rentowność przekraczającą 15 proc.!
Michael Tanner z CATO zwraca uwagę, iż system ubezpieczeń społecznych USA to największy program rządowy na świecie, którego budżet przekracza budżety wielu państw świata. Ubezpieczenia społeczne są największym podatkiem płacącym przez amerykańskie rodziny ? blisko 80 proc. obywateli płaci składki. Jak uzdrowić ten system, który znajduje się w historii? Nic prostszego ? wystarczy pozwolić, aby co najmniej połowa składki mogła być dobrowolnie inwestowana poprzez indywidualne konta.
W 1997 r. Harvardzki ekonomista Martin Feldstein obliczył, że gdyby podatki na ubezpieczenie społeczne były inwestowane indywidualnie, budżet ubezpieczeniowy przynosiłby 10-20 trylionów dolarów zysku netto, zamiast gigantycznego deficytu.
CATO Institute postuluje indywidualizację ubezpieczenia w miejsce kolektywnego systemu państwowego. Każdy ubezpieczony stałby się właścicielem konta, gdzie sprawdzałby rentowność prowadzonych inwestycji.
Obecnie największymi zagrożeniami systemów ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych są niewydolność spowodowana fatalnym zarządzaniem i coraz mniej płatników składek w wyniku rozpadu rodziny i mniejszej ilości urodzeń. Dlatego prywatyzacja oraz renesans tradycyjnej rodziny to dwa strategiczne cele, których osiągnięcie postawili przed sobą przedsiębiorczy Amerykanie.

Lewicowa Komisja

Niestety wszystko wskazuje na to, że Komisja Europejska nie będzie ułatwiała reform sektora zdrowotnego. Urzędnicy z Brukseli są nie przychylni zniesieniu monopolu państwa na podstawowe usługi zdrowotne. Nie wiadomo, czego spodziewać się po nowym komisarzu ds. zdrowia Cypryjczyku ? Markosie Kyprianou, ale po pierwszych wypowiedziach trudno pozostać optymistą. Cypryjscy dziennikarze mówią o tym wykształconym w Cambridge i Harvardzie polityku ?liberalny w kwestiach społecznych, konserwatywny w finansach? ? donosi ?The European Voice?. Wiadomo także, że jest entuzjastą kampanii antynikotynowych i zwolennikiem wprowadzaniu zakazu palenia w UE. Nie jest zatem przychylny korporacjom i opowiada się raczej za wątpliwą ochroną obywatela ze strony państwa. Popiera także uchwalenie traktatu konstytucyjnego i lansuje polityczne poprawnie hasła ?prawa do ochrony zdrowia?, jako prawa obywatelskiego. Kyprianou jest otwarty na zmiany. 15 lat temu rzucił palenie, więc nie wykluczone, że przekonany porzuci równie szkodliwe sympatie lewicowe.
Niemniej obecna debata europejska o służbie zdrowia jest wybitnie propaństwowa i prointerwencjonistyczna. ?Polegając na przemyśle farmaceutycznym... polegamy na tych, których pierwszym celem jest zysk, a kolejnym ? zdrowie? ? uważa Anita Hardon, profesor antropologii ochrony zdrowia z Uniwersytetu Amsterdamu. Ta absurdalna teza, obrazująca kompletną nieznajomość ekonomii jest niestety powszechna wśród europejskich intelektualistów. Opętani fiksacją na punkcie państwa, przymykają oko na szkodliwość monopolu w dziedzinie ochrony zdrowia oraz ignorują fakt, że tylko skuteczność sprzedawanych preparatów i usług jest wyznacznikiem rynkowej pozycji prywatnych firm medycznych. Gdyby firmy farmaceutyczne produkowały nieskuteczne leki ? zbankrutowałyby i znikłyby z rynku. Natomiast państwo może sobie pozwolić na utrzymywanie praktyk, które nie służą pacjentom, ponieważ monopol nie jest zagrożony bankructwem.

Artykuł ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!

« Home