Home



Wednesday, May 25, 2005

Złodziei nie gnębić

Nienależyta ochrona własności intelektualnej może mieć fatalne w skutkach konsekwencje dla polskiej gospodarki, ponieważ zagraniczni inwestorzy szerokim łukiem będą omijać kraj, w którym można bezkarnie kopiować i rozprowadzać cudze wynalazki.

Już dawno nie było takiej zgodności wśród mediów i polityków, którzy licytowali się w straszeniu opinii publicznej o rzekomych konsekwencjach wprowadzenia surowego prawa ochrony własności intelektualnej. Do najbardziej absurdalnych zarzutów względem dyrektywy należało przekonanie, że po jej uchwaleniu każdy użytkownik komputera będzie zmuszony ponosić wysokie opłaty ?za każde kliknięcie myszką? na rzecz złych-kapitalistycznych korporacji amerykańskich. Były to argumenty podsuwane przez polskie firmy informatyczne ? integratorów oprogramowania, które bały się zwiększenia kosztów licencyjnych i opłat patentowych za wykorzystywane oprogramowanie. Unia Europejska ma promować w przetargach na informatyzację urzędów publicznych właśnie te firmy, a nie instalujące rozwiązania z systemem operacyjnym Windows znienawidzonego Microsoftu. Warto zaznaczyć, że w Polsce kontrakty na informatyzację administracji publicznej należą do najbardziej intratnych.
Tymczasem użytkownik, konsument czy inwestor powinien mieć wolny wybór między oprogramowaniem darmowym a licencyjnym, za które trzeba zapłacić.
?W Unii Europejskiej na razie nie można opatentować klikania myszką. Sytuacja ta jednak może się zmienić, jeśli w obecnym kształcie wejdzie w życie dyrektywa dotycząca patentów na oprogramowanie? ? napisał Sławomir Wikariak w Rzeczpospolitej. Rzeczywistość jest jednak zgoła inna. Europa niedostatecznie chroni swą własność intelektualną, a międzynarodowe koncerny masowo przenoszą swoje centra rozwojowo-badawcze do USA. W Unii Europejskiej, a szczególnie w nowoprzyjętych krajach Europy Środkowo-Wschodniej kwitnie piractwo i brak poszanowania cudzej kreatywności, wynalazczości i pracy, będące niczym innym jak współczesną, wyrafinowaną formą kradzieży.

Bij burżuja!

Unia Europejska nie poprzestaje w antykorporacyjnej ofensywie, a działania na polu ograniczenia własności intelektualnej wpisują się w szereg działań związanych z ograniczaniem reklamy (leków, żywności) czy skierowanych wprost w gospodarkę (np. ograniczenia produkcji przemysłowej w związku z ustaleniami protokołu z Kioto). Nic więc dziwnego, że z Europą żegnają się działy badań i rozwoju czołowych firm świata. W1992 r. szwedzka grupa Pharmacia przeniosła swoją siedzibę z Londynu do New Jersey, zaraz po tym, jak Szwecja wstąpiła do UE. Francusko-niemiecka Aventis w 1999 r. przerzuciła do USA centrum badań i rozwoju, z kolei Novartis przeprowadziła się do Cambridge w stanie Massachusets w 2002 r. To nie przypadek, że przedsiębiorstwa emigrują z Europy, która nie jest w stanie zapewnić ich pracy naukowo-badawczej należytej ochrony.
Na rynku technologii informacyjnym antyglobaliści i unijni biurokraci mają wspólnego wroga, a jest nią jedna z najbogatszych korporacji świata ? Microsoft, raz po raz zmuszany do udostępniania kodów źródłowych swoich programów. Amerykańskie organizacje pozarządowe nie kryją oburzenia z powodu europejskich praktyk. Tom Schatz prezes znanej organizacji Obywatele Przeciw Rządowego Marnotrawstwu (Citizens Against Govermnet Waste) uważa, że Komisja Europejska faworyzuje sektor ?open source? na rzecz utrudniania funkcjonowania tradycyjnemu przemysłowi informatycznemu. ? Decyzja Komisji Europejskiej z marca 2004 r. wymusiła na firmie Microsoft udostępnienie swojej własności intelektualnej konkurencji ? uważa Schatz.
Podobnego zdania jest Alan Cox z Centrum dla Wolności Indywidualnej (Center for Individual Freedom). ? Sugestia, że przedsiębiorstwo działające dla zysku powinno udostępniać efekty kosztownych badań, podczas gdy inne firmy chcą to robić za darmo, to argument za legalizacją kradzieży ? ostrzega Alan Cox.

Prezent dla Azji

Gdy niedawno rozmawiałem w Brukseli z Patem Coxem, byłym przewodniczącym Europarlamentu, wyraźnie wzburzony polityk zauważył, że Polska blokując unijną dyrektywę o patentach zrobiła prezent Chińczykom. ? Teraz UE będzie wydawała miliardy na badania, a konkurencja ze wschodu będzie mogła je legalnie kopiować ? ubolewał Irlandczyk.
Kwestie własności intelektualnej zależą w dużej mierze od dwóch instytucji ? Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO ? World Intellectual Property Organization) oraz Umowy o Handlowych Aspektach Praw do Własności Intelektualnej Światowej Organizacji Handlu (TRIPS ? Agreement on Trade-related Aspects of Intellectual Property Rights). Uznawane przez rządy uzgodnienia uniemożliwiają kradzież rozwiązań technologicznych i wdrażanie ich w innych krajach bez porozumienia z ich prawnym właścicielem.
Tymczasem lobby ekologiczne oraz przeciwnicy własności intelektualnej przygotowały ofensywę zmierzającą do ograniczenia ochrony patentowej wyłącznie do kraju-siedziby właściciela wynalazku. Poza krajem, w imię ?zrównoważonego rozwoju? i umożliwienia udziału w zyskach lokalnym społecznościom, ochrona własności ma nieobowiązywać. Przedsiębiorcy obawiają się, że jeśli lewicy uda się zatwierdzić nowe prawo zatrzymany może zostać proces rozwoju innowacji na świecie.
Według raportu o cenie innowacji opublikowanego w periodyku ?The Journal of Health Economics 22 (2003)? koszty badań i rozwoju stale rosną. ?Wprowadzenie nowego leku na rynek kosztowało 802 mln dolarów w 2000 r., podczas gdy w 1987 było to zaledwie 231 mln dolarów? ? pisze Henry G. Grabowski z Duke University.
Alex Oxley, były Ambasador Australii przy GATT, uważa, że największe koszty firmy ponoszą wskutek wzrostu rządowych regulacji, podatków oraz kradzieży własności intelektualnej. Oxley uważa także, że brak należytej ochrony wynalazczości pociąga za sobą spadek zagranicznych inwestycji w krajach rozwijających się. ? Od czasu wprowadzenia Ustawy o Inwestycjach Zagranicznych w Tajlandii w 1999 r. kraj wkroczył na drogę dynamicznego rozwoju. Wzrost gospodarczy w 2003 r. wynosił 6,7 proc., a bezrobocie na poziomie 2,2 proc. należało do najmniejszych w Azji ? podkreśla Oxley.

Azja wkrótce przegoni Europę

Z niezrozumiałych powodów unijni komisarze postanowili zrobić prezent konkurentom spośród rozwijających się krajów Azji i Ameryki Południowej, w szczególności Chinom, Indiom, Brazylii. Jeśli Bruksela nie wprowadzi należytej ochrony prywatnej własności intelektualnej, EU w najbliższych latach wyda miliardy euro na badania, które całkiem legalnie będą mogli skopiować sobie Chińczycy, aby zastosować je u siebie!
Zresztą wymienione kraje rozwijające się nie ustają w wysiłkach, aby znieść ochronę twórczości i wynalazczości. Najnowszym pomysłem krajów rozwijających się jest postulat, aby ochrona patentowa nie obowiązywała, jeśli produkt został wymyślony gdzieś indziej, ale jest wytwarzany z surowców lokalnych. Innymi słowy, jeśli Polacy zaprojektowali innowacyjny model szybowca i zleciliby produkcję np. Brazylijczykom, po zapoznaniu się z projektem, Latynosi staliby się wkrótce legalnymi właścicielami projektu. Amerykanie stanowczo protestują, lecz stanowisko Unii Europejskiej jest w dalszym ciągu zagadką.
Strategia Brukseli jest niezrozumiała. UE przeznaczyła na lata 2003-2006 na subsydiowanie badań i rozwoju w ramach tzw. 6 Programu Ramowego 17 mld euro. 6PR ? centralny plan za pomocą, którego Europa miała dogonić USA kończy się fiaskiem. Komisja Europejska zadecydowała jednak, że w latach 2007-2013 r. przekaże na ten sam cel 70 mld euro! Tym razem mamy nie dać wyprzedzić się Chinom. Zupełnie jak w czasach PRL: sekretarz partii ogłaszał, że za pomocą planu pięcioletniego dogonimy Japonię, a skoro okazało się to tylko czczym życzeniem, korygował: ?Nie damy się przegonić Korei?. Północnej oczywiście.

Wypowiedź:

Ks. Robert Sirico prezydent Instytutu Actona do Badań nad Religią i Wolnością, www.acton.org , mającego siedziby w Grand Rapids, Michigan i Rzymie

Reguły prawa wyrażone w uznaniu i szacunku dla własności intelektualnej są absolutnie konieczne dla rozkwitu technologii informacyjnych. W dobie internetu, ochrona niematerialnych praw własności jest słuszna i ważna, jeśli nie ważniejsza od ochrony materialnych praw własności.
Krótkowzroczne jest traktowanie własności wyłącznie w stosunku do obiektów fizycznych, a nie również do talentów, wysiłku, czasu, ryzyka (np. życia), które niezbędne są do tworzenia legalnej własności.
Własność intelektualna jest także uznana przez społeczną naukę Kościoła Katolickiego, w szczególności przez nauczanie Jana Pawła II. W encyklice Centesimus annus Papież stwierdza: W naszych czasach, w szczególności, istnieją inne formy posiadania, które stają się niemniej ważne od własności ziemi: posiadanie know-how, technologii, wiedzy. Bogactwo państw uprzemysłowionych bazuje na tym rodzaju własności w większym stopniu, niż na bogactwach naturalnych.

Artykuł ukazał się w Gazecie Polskiej




« Home