Home



Tuesday, May 31, 2005

Mordercze państwo

Afera tzw. łowców skór stanowi szczyt deprawacji państwowej służby zdrowia. Monopol państwa na ratownictwo medyczne postawił na głowie zawód pracowników w białych kitlach, którzy zamiast poświęcać się ratowaniu życia pacjentów, zaczęli zabijać, aby dorobić do chudej pensji. Proces trwa.

Makabryczna zbrodnia odkryta przez dziennikarzy z Łodzi zdemaskowała patologię, o której w służbie zdrowia mówiło się od dawna. Grupa bezwzględnych sanitariuszy, nie posiadających odpowiednich kwalifikacji do wykonywania zawodu, postanowiła dorobić do chudych państwowych pensji, zabijając pacjentów karetek pogotowia. Ich wspólnikami w zbrodni stali się inni żerujący na państwowym ? właściciele zakładów pogrzebowych, których dochody pochodzą w dużej mierze z zasiłków pogrzebowych wypłacanych przez innego monopolistę ? Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Urzędowa cena za ?skórę?

Państwowi urzędnicy stworzyli system, w którym racjonalne okazało się zabijać. Warto zastanowić się, czy podobna sytuacja mogłaby się zdarzyć w systemie wolnokonkurencyjnym. Oczywiście, że nie, skoro nie słyszeliśmy, aby podobne tragedie zdarzały się w prywatnych firmach ratujących zdrowie i życie ludzkie, jakich wiele funkcjonuje na rynku także w Polsce.
Po pierwsze alkoholicy i narkomani bez medycznego wykształcenia, a takimi okazali się pracownicy państwowej firmy, nie mieliby szans na pracę w prywatnym pogotowiu, ponieważ żadna poważna firma nie zdecyduje się na zatrudnienie sanitariuszy i lekarzy bez kwalifikacji. Żadna prócz państwowej ? gdzie o zatrudnieniu nie decydują umiejętności, lecz układy i łapówki.
Po wtóre ? pracownicy w prywatnych firmach są lepiej wynagradzani za swoją pracę i do głowy nie przyszłoby im wystawiać na szwank reputacji swojej i swojego pracodawcy. Innymi słowy ? racjonalnie postępujący pracownik firmy prywatnej będzie starał się jak najlepiej wykonywać swoje zajęcie, do którego został powołany.
Po trzecie, gdyby jakikolwiek celowy zgon miał miejsce w firmie prywatnej ? straciłaby ona raz na zawsze klientów na rzecz konkurencji. Inaczej w państwowym pogotowiu ? monopolowi nie grozi bankructwo. Pozbawieni wyboru klienci będą więc dalej wsiadać do karetek, które nie wiadomo gdzie dowiozą pacjenta ? do szpitala, czy wprost na cmentarz.
Patologię pogłębia system refundacji pogrzebów przez państwowy Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Obecnie wielkość zasiłku pogrzebowego wynosi 4810,92 zł i właśnie w takich granicach właściciele zakładów ustalają ceny pochówku. Właściwie jest to cena urzędowa za ludzkie zwłoki. W ten sposób zakłady pogrzebowe nie konkurują cenowo o klienta i maksymalizując swoje zyski ? szukają innych sposobów na przyciągnięcie klienteli, czego najbardziej makabrycznym przykładem jest marketing w środowisku ?łowców skór?.

Kilerzy utrzymywani z podatków

Podczas, gdy kolejni politycy na czele z panem Kaczyńskim opowiadają się za utrzymaniem monopolu w służbie zdrowia, warto przyjrzeć się sytuacji w służbie zdrowia. Prawdopodobnie podobne przypadki tak jak w Łodzi miały miejsce w innych regionach kraju, a może w całej Europie, która z entuzjazmem przyjęła rozwijający się biznes eutanazyjny (pierwsze zestawy do samobójstw sprzedawane są w Belgii za kilkadziesiąt euro), a państwowe placówki w wielu krajach Unii Europejskiej, trudnią się teraz cywilizowanym i humanitarnym eliminowaniem ze społeczeństwa klientów systemu opieki zdrowotnej.
Niestety, mniej cywilizowane praktyki odciążające budżety na ochronę zdrowia, miały miejsce w łódzkim pogotowiu. Trwający właśnie proces ?łowców skór? obnaża kolejne wątki tej bulwersującej zbrodni. Według podejrzeń prokuratury może chodzić o śmierć nawet 100 osób. Telewizja pokazała zrozpaczoną młodą kobietę, której opłacani z budżetu mordercy zabili męża.
Wbrew mainstreamowym mediom ? najbardziej odpychającym faktem nie jest sprawa brania łapówek od firm pogrzebowych, lecz praktyka utrzymywania tego systemu z kieszeni podatnika, co doprowadziło do przekształcenia państwowych karetek w karawany pogrzebowe.
Proces ujawnia także inne patologie państwowego monopolu opieki medycznej. Lekarze i sanitariusze z łatwością wyłudzali leki konieczne do uśmiercania pacjentów dzięki dziurawemu systemu recept i refundacji. Jeden z sanitariuszy okazał się alkoholikiem, a lekarze z karetek nie kryli się, że nie mieli pojęcia o ratowaniu ludzi.
Ratownicy podawali chorym z wysokim ciśnieniem leki... podwyższające ciśnienie, duszącym się odmawiali tlenu, w wielu przypadkach zaniechali reanimacji, wstrzykiwali także mieszanki leków, które musiały zakończyć się zgonem, albo faszerowali pavoulonem czy związkami potasu. Czy robiliby to celowo, czy nie, tragedia obciąża ich pracodawcę czyli państwo. Być może niektórzy z nich nadal pracują. Pacjenci byli bezbronni. W Polsce mało kto posiada podstawową wiedzę medyczną, która uchroniłaby go np. przed zażyciem przepisanej w przychodni trucizny.

Nigdy więcej

Aby podobna sytuacja nie powtórzyła się już nigdy, konieczne jest wzmocnienie roli pacjenta w systemie ochronie zdrowia. Wzmocnienie roli pacjenta zakłada podniesienie poziomu wiedzy medycznej u chorych, uczynienie go aktywną stroną terapii, zwrócenie mu odpowiedzialności za swoje życie oraz uniezależnienie go od hermetycznego systemu państwowej służby zdrowia.
Właśnie taką strategię realizują wolnościowe organizacje obywatelskie, wspomagane przez prywatne przedsiębiorstwa działające na rynku medycznym. Firmy prywatne, działające dla zysku, są naturalnymi sojusznikami ruchu wolnościowego na całym świecie, jak dzieje się od lat np. w USA. Być może warto w tym fragmencie przytoczyć wypowiedź jednej z najbardziej zasłużonej postaci w boju wolność jednostki prof. Leonarda Liggio: ?W Stanach Zjednoczonych to właśnie dalekowzroczne spojrzenie rodzin związanych z biznesem zainicjowało powstawanie instytutów spraw publicznych, ponieważ w perspektywie długoterminowej gospodarka zwiększa możliwości, z których skorzystają ich dzieci w przyszłości, kontynuując powołanie służenia konsumentom?. Zatroskani czytelnicy, wytrwale polemizujący z moimi tekstami, wciąż ulegają złudzeniu, że wszelkie problemy załatwi za nich ktoś inny: partia i państwo.
Co zrobić konkretnie, aby w przyszłości służba zdrowia zajmowała się wyłącznie ratowaniem zdrowia i życia pacjentów, a nie uśmiercaniem ich w nadziei na budżetową refundację? Znieść cenzurę informacyjną i dopuścić konkurencję na rynku medycznym, jak na każdym innym rynku! Dlatego tak ważne dla praw pacjentów i wolności jednostki jest doprowadzenie do zniesienia dyrektywy gwarantującej państwu monopol na dystrybucje informacji medycznej.

Nie tylko reklama

Trzeba zdać sobie sprawę, że artykuł 88 dyrektywy 2001/83/EC stanowi kamień milowy reformy służby zdrowia w Europie i z taką determinacją jest broniony przez etatystów i beneficjantów obecnego systemu wyzysku podatnika. Obalenie tego wstecznego prawa oznacza pluralizację źródeł informacji medycznej. To bardzo ważne. Tylko w dobie cenzury możliwa jest sytuacja, gdy pozbawiony podstawowej wiedzy o zdrowiu pacjent bezmyślnie powierza swoje życie ?aniołowi śmierci? czy ?doktor potasik? ? jak brzmiały pseudonimy morderców.
Gdyby cenzura nie istniała, chory miałby szanse samoobrony. Działania ratowników mogły być monitorowane zarówno przez rodzinę, czy przez inne powołane do tego celu organizacje.
Gdyby istniała konkurencja na rynku medycznym, zatroskana o zdrowie bliskiego rodzina z małym prawdopodobieństwem zawierzyłaby niesolidnej firmie, a raczej wybrałaby tę, która jest ceniona przez rynek. A jak konkurować skoro marketing i reklama są nielegalne!?
Wreszcie: prywatyzacja służby zdrowia, oparta na wolnym przepływie informacji medycznej, uchroniłaby konsumentów przed takimi patologiami, jak: zatrudnianie niekompetentnych sanitariuszy, podawanie nieodpowiednich preparatów, badanie przez pijanego lekarza, napromieniowanie przy radioterapii czy zaszycie w brzuchu operowanego narzędzi chirurgicznych.
Niestety, utrzymywanie państwowego monopolu w UE staje się wyjątkowo łatwe. Społeczeństwo do znudzenia powtarza stare ale jare antykapitalistyczne stereotypy: koncerny farmaceutyczne są złe bo kierują się wyłącznie żądzą zysku, reklama powoduje wzrost cen produktów ? więc lepszy jest brak konkurencji, pacjenci są wyzyskiwany przez amerykańskie korporacje... Świadczy to o kompletnej bezradności obywateli, co umiejętnie wykorzystali łowcy skór z Łodzi.

Artykuł ukazał się w Najwyższym Czasie
Read more »

Saturday, May 28, 2005

Zaproszenie na konferencję prasową

Szanowni Państwo,

Mamy zaszczyt zaprosić na prezentację wyników jednego z najważniejszych badań w Europie Środkowej, obrazującego postawy mieszkańców regionu wobec służby zdrowia i oczekiwań wobec reform. Europejskie badania opinii publicznej zostały przeprowadzone przez prestiżową firmę Populus na zlecenie londyńskiego instytutu Stockholm Network. Prezentacja odbędzie się w Warszawie, 6 czerwca 2005 o godz. 10.00 w restauracji La Boheme.

W badaniu, przeprowadzonym w Polsce, Słowacji i na Węgrzech, 3000 obywateli zostało zapytanych o opinie o służbie zdrowia oraz kierunkach zmian w przyszłości. Projekt jest inicjatywą Stockholm Network, sieci zrzeszającej instytuty spraw publicznych w Europie. Populus to agencja badań opinii publicznej, która realizuje zlecenia dla renomowanego tytułu prasowego The Times.

Podczas śniadania prasowego, na które serdecznie zapraszamy, rezultaty studiów zaprezentują:

Rick Nye, Dyrektor Populus
Adam Kruszewski, autor rozdziału poświęconego Polsce
Pavel Hrobon, z portalu healthreform.cz oraz autor wprowadzenia
Tomasz Sommer, Prezydent Fundacji Niepodległości

Prezentacja odbędzie się w językach: polskim i angielskim, organizatorzy zapewniają tłumaczenie symultaniczne.

Mam nadzieję, że wydarzenie spotka się z Państwa zainteresowaniem. Liczymy na rychłe spotkanie. Prosimy o potwierdzenie przybycia, ponieważ ilość miejsc jest ograniczona.

Z poważaniem

Terry O?Dwyer
(terry@stockholm-network.org)

Koordynator Projektu

Stockholm Network

Prezentacja połączona ze śniadaniem prasowym odbędzie się

Data: poniedziałek, 6 Czerwiec, 2005
Godzina: 10.00
Place: Restauracja La Boheme, Plac Teatralny 1, Warszawa

Więcej informacji:

Tomasz Teluk, Fundacja Niepodległości
Tel: +48 (32) 232 65 54; + 48 600 023 118
Email: tomasz@teluk.net


Read more »

Poles Apart? Eastern European Attitudes to Healthcare

The extension to the Stockholm Network?s acclaimed study on attitudes to European healthcare, Impatient for Change, will be launched in Poland, Hungary and Slovakia in early June. Poles Apart contains revealing insights into the attitudes toward healthcare in the three central European new member states. Among other things, the study shows that of the 11 countries surveyed, Hungary, Poland and Slovakia are the least satisfied with their healthcare systems. The book contains analyses of the poll results, implications for each particular country as well as cross country comparisons.

The launches will take place as follows:

WARSAW, POLAND: 6 JUNE TIME: 10A.M. VENUE: La Boheme - Plac Teatralny 1
Event Hosts: Independency Foundation
Speakers:

Rick Nye, Populus
Adam Kruszewski, author
Pavel Hrobon, healthreform.cz
Tomasz Sommer (chair), Foundation of Independency

BUDAPEST, HUNGARY: 7 JUNE TIME: 11.00am VENUE: Budapest Hilton Westend Hess A. ter 1-3, Budapest, Hungary H-1014

Event Hosts: Institute for Transitional Democracy and International Security (ITDIS)

Speakers:
Rick Nye, Populus,
David Hill, author
Peter Pazitny, Health Policy Institute
Sebestyen Gorka, ITDIS

BRATISLAVA, SLOVAKIA: 8 JUNE TIME: 10a.m VENUE: Palffy Palace, Pálffyho palác, Zámocká ulica 47, Bratislava

Event Hosts: Health Policy Institute

Speakers:
Rick Nye, Populus
Peter Pzitny, M.E.S.A. and Health Policy Institute
Martin Stefunko, author
Henrieta Madarova, author

To RSVP for any of these events or for more information, please contact terry@stockholm-network.org, tel: +44 207 354 9006

Read more »

Friday, May 27, 2005

Wpierw chronić, potem wydawać

Zamiast wydawać miliardy euro na centralne planowanie badań i rozwoju, Unia Europejska powinna zdecydować w jaki sposób chronić własność intelektualną.


Strategia Brukseli jest niezrozumiała. UE przeznaczyła na lata 2003-2006 na subsydiowanie badań i rozwoju w ramach tzw. 6 Programu Ramowego 17 mld euro. 6PR ? centralny plan za pomocą, którego Europa miała dogonić USA kończy się fiaskiem. Komisja Europejska zadecydowała jednak, że w latach 2007-2013 r. przekaże na ten sam cel 70 mld euro! Trudno spodziewać się innego finału. Tym razem mamy nie dać wyprzedzić się Chinom. Zupełnie jak w czasach PRL: sekretarz partii ogłaszał, że za pomocą planu pięcioletniego dogonimy Japonię, a skoro okazało się to tylko czczym życzeniem, korygował: ?Nie damy się przegonić Korei?. Północnej oczywiście.
Z niezrozumiałych powodów unijni komisarze postanowili zrobić prezent konkurentom spośród rozwijających się krajów Azji i Ameryki Południowej, w szczególności Chinom, Indiom, Brazylii. Jeśli Bruksela nie wprowadzi należytej ochrony prywatnej własności intelektualnej, EU w najbliższych latach wyda miliardy euro na badania, które całkiem legalnie będą mogli skopiować sobie Chińczycy, aby zastosować je u siebie!
Zresztą wymienione kraje rozwijające się nie ustają w wysiłkach, aby znieść ochronę twórczości i wynalazczości. Najnowszym pomysłem krajów rozwijających się jest postulat, aby ochrona patentowa nie obowiązywała, jeśli produkt został wymyślony gdzieś indziej, ale jest wytwarzany z surowców lokalnych. Innymi słowy, jeśli Polacy zaprojektowali innowacyjny model skanera i zleciliby produkcję np. Brazylijczykom, po zapoznaniu się z projektem, Latynosi staliby się wkrótce legalnymi właścicielami projektu. Amerykanie stanowczo protestują, lecz stanowisko Unii Europejskiej jest w dalszym ciągu zagadką.
Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) stanowczo sprzeciwiła się wszelkim próbom ?rozwodnienia? własności intelektualnej i ?uelastycznienia? praw własności. W oświadczeniu wystosowanym z okazji Międzynarodowego Dnia Własności Intelektualnej, przypadającego na 26 kwietnia, podpisanego przez kilkadziesiąt instytutów naukowych z całego, przypomniano, że twórczość i kreatywność człowieka pozwoliła na zwalczenie biedy i chorób w większości krajów świata.
Bez należytej ochrony innowacyjności i wynalazczości wiele współczesnych wynalazków, które zawdzięczamy prywatnej przedsiębiorczości, nie znalazłoby swojego miejsca na rynku. Należy też pamiętać, że chrona własności intelektualnej leży przede wszystkim w interesie konsumenta, który zyskuje wybór między wieloma produktami na rynku: dziełami sztuki, przedmiotami codziennego użytku, dobrami kultury, narzędziami pracy.

Felieton ukazał się w tygodniku Teleinfo

Read more »

Wednesday, May 25, 2005

Złodziei nie gnębić

Nienależyta ochrona własności intelektualnej może mieć fatalne w skutkach konsekwencje dla polskiej gospodarki, ponieważ zagraniczni inwestorzy szerokim łukiem będą omijać kraj, w którym można bezkarnie kopiować i rozprowadzać cudze wynalazki.

Już dawno nie było takiej zgodności wśród mediów i polityków, którzy licytowali się w straszeniu opinii publicznej o rzekomych konsekwencjach wprowadzenia surowego prawa ochrony własności intelektualnej. Do najbardziej absurdalnych zarzutów względem dyrektywy należało przekonanie, że po jej uchwaleniu każdy użytkownik komputera będzie zmuszony ponosić wysokie opłaty ?za każde kliknięcie myszką? na rzecz złych-kapitalistycznych korporacji amerykańskich. Były to argumenty podsuwane przez polskie firmy informatyczne ? integratorów oprogramowania, które bały się zwiększenia kosztów licencyjnych i opłat patentowych za wykorzystywane oprogramowanie. Unia Europejska ma promować w przetargach na informatyzację urzędów publicznych właśnie te firmy, a nie instalujące rozwiązania z systemem operacyjnym Windows znienawidzonego Microsoftu. Warto zaznaczyć, że w Polsce kontrakty na informatyzację administracji publicznej należą do najbardziej intratnych.
Tymczasem użytkownik, konsument czy inwestor powinien mieć wolny wybór między oprogramowaniem darmowym a licencyjnym, za które trzeba zapłacić.
?W Unii Europejskiej na razie nie można opatentować klikania myszką. Sytuacja ta jednak może się zmienić, jeśli w obecnym kształcie wejdzie w życie dyrektywa dotycząca patentów na oprogramowanie? ? napisał Sławomir Wikariak w Rzeczpospolitej. Rzeczywistość jest jednak zgoła inna. Europa niedostatecznie chroni swą własność intelektualną, a międzynarodowe koncerny masowo przenoszą swoje centra rozwojowo-badawcze do USA. W Unii Europejskiej, a szczególnie w nowoprzyjętych krajach Europy Środkowo-Wschodniej kwitnie piractwo i brak poszanowania cudzej kreatywności, wynalazczości i pracy, będące niczym innym jak współczesną, wyrafinowaną formą kradzieży.

Bij burżuja!

Unia Europejska nie poprzestaje w antykorporacyjnej ofensywie, a działania na polu ograniczenia własności intelektualnej wpisują się w szereg działań związanych z ograniczaniem reklamy (leków, żywności) czy skierowanych wprost w gospodarkę (np. ograniczenia produkcji przemysłowej w związku z ustaleniami protokołu z Kioto). Nic więc dziwnego, że z Europą żegnają się działy badań i rozwoju czołowych firm świata. W1992 r. szwedzka grupa Pharmacia przeniosła swoją siedzibę z Londynu do New Jersey, zaraz po tym, jak Szwecja wstąpiła do UE. Francusko-niemiecka Aventis w 1999 r. przerzuciła do USA centrum badań i rozwoju, z kolei Novartis przeprowadziła się do Cambridge w stanie Massachusets w 2002 r. To nie przypadek, że przedsiębiorstwa emigrują z Europy, która nie jest w stanie zapewnić ich pracy naukowo-badawczej należytej ochrony.
Na rynku technologii informacyjnym antyglobaliści i unijni biurokraci mają wspólnego wroga, a jest nią jedna z najbogatszych korporacji świata ? Microsoft, raz po raz zmuszany do udostępniania kodów źródłowych swoich programów. Amerykańskie organizacje pozarządowe nie kryją oburzenia z powodu europejskich praktyk. Tom Schatz prezes znanej organizacji Obywatele Przeciw Rządowego Marnotrawstwu (Citizens Against Govermnet Waste) uważa, że Komisja Europejska faworyzuje sektor ?open source? na rzecz utrudniania funkcjonowania tradycyjnemu przemysłowi informatycznemu. ? Decyzja Komisji Europejskiej z marca 2004 r. wymusiła na firmie Microsoft udostępnienie swojej własności intelektualnej konkurencji ? uważa Schatz.
Podobnego zdania jest Alan Cox z Centrum dla Wolności Indywidualnej (Center for Individual Freedom). ? Sugestia, że przedsiębiorstwo działające dla zysku powinno udostępniać efekty kosztownych badań, podczas gdy inne firmy chcą to robić za darmo, to argument za legalizacją kradzieży ? ostrzega Alan Cox.

Prezent dla Azji

Gdy niedawno rozmawiałem w Brukseli z Patem Coxem, byłym przewodniczącym Europarlamentu, wyraźnie wzburzony polityk zauważył, że Polska blokując unijną dyrektywę o patentach zrobiła prezent Chińczykom. ? Teraz UE będzie wydawała miliardy na badania, a konkurencja ze wschodu będzie mogła je legalnie kopiować ? ubolewał Irlandczyk.
Kwestie własności intelektualnej zależą w dużej mierze od dwóch instytucji ? Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO ? World Intellectual Property Organization) oraz Umowy o Handlowych Aspektach Praw do Własności Intelektualnej Światowej Organizacji Handlu (TRIPS ? Agreement on Trade-related Aspects of Intellectual Property Rights). Uznawane przez rządy uzgodnienia uniemożliwiają kradzież rozwiązań technologicznych i wdrażanie ich w innych krajach bez porozumienia z ich prawnym właścicielem.
Tymczasem lobby ekologiczne oraz przeciwnicy własności intelektualnej przygotowały ofensywę zmierzającą do ograniczenia ochrony patentowej wyłącznie do kraju-siedziby właściciela wynalazku. Poza krajem, w imię ?zrównoważonego rozwoju? i umożliwienia udziału w zyskach lokalnym społecznościom, ochrona własności ma nieobowiązywać. Przedsiębiorcy obawiają się, że jeśli lewicy uda się zatwierdzić nowe prawo zatrzymany może zostać proces rozwoju innowacji na świecie.
Według raportu o cenie innowacji opublikowanego w periodyku ?The Journal of Health Economics 22 (2003)? koszty badań i rozwoju stale rosną. ?Wprowadzenie nowego leku na rynek kosztowało 802 mln dolarów w 2000 r., podczas gdy w 1987 było to zaledwie 231 mln dolarów? ? pisze Henry G. Grabowski z Duke University.
Alex Oxley, były Ambasador Australii przy GATT, uważa, że największe koszty firmy ponoszą wskutek wzrostu rządowych regulacji, podatków oraz kradzieży własności intelektualnej. Oxley uważa także, że brak należytej ochrony wynalazczości pociąga za sobą spadek zagranicznych inwestycji w krajach rozwijających się. ? Od czasu wprowadzenia Ustawy o Inwestycjach Zagranicznych w Tajlandii w 1999 r. kraj wkroczył na drogę dynamicznego rozwoju. Wzrost gospodarczy w 2003 r. wynosił 6,7 proc., a bezrobocie na poziomie 2,2 proc. należało do najmniejszych w Azji ? podkreśla Oxley.

Azja wkrótce przegoni Europę

Z niezrozumiałych powodów unijni komisarze postanowili zrobić prezent konkurentom spośród rozwijających się krajów Azji i Ameryki Południowej, w szczególności Chinom, Indiom, Brazylii. Jeśli Bruksela nie wprowadzi należytej ochrony prywatnej własności intelektualnej, EU w najbliższych latach wyda miliardy euro na badania, które całkiem legalnie będą mogli skopiować sobie Chińczycy, aby zastosować je u siebie!
Zresztą wymienione kraje rozwijające się nie ustają w wysiłkach, aby znieść ochronę twórczości i wynalazczości. Najnowszym pomysłem krajów rozwijających się jest postulat, aby ochrona patentowa nie obowiązywała, jeśli produkt został wymyślony gdzieś indziej, ale jest wytwarzany z surowców lokalnych. Innymi słowy, jeśli Polacy zaprojektowali innowacyjny model szybowca i zleciliby produkcję np. Brazylijczykom, po zapoznaniu się z projektem, Latynosi staliby się wkrótce legalnymi właścicielami projektu. Amerykanie stanowczo protestują, lecz stanowisko Unii Europejskiej jest w dalszym ciągu zagadką.
Strategia Brukseli jest niezrozumiała. UE przeznaczyła na lata 2003-2006 na subsydiowanie badań i rozwoju w ramach tzw. 6 Programu Ramowego 17 mld euro. 6PR ? centralny plan za pomocą, którego Europa miała dogonić USA kończy się fiaskiem. Komisja Europejska zadecydowała jednak, że w latach 2007-2013 r. przekaże na ten sam cel 70 mld euro! Tym razem mamy nie dać wyprzedzić się Chinom. Zupełnie jak w czasach PRL: sekretarz partii ogłaszał, że za pomocą planu pięcioletniego dogonimy Japonię, a skoro okazało się to tylko czczym życzeniem, korygował: ?Nie damy się przegonić Korei?. Północnej oczywiście.

Wypowiedź:

Ks. Robert Sirico prezydent Instytutu Actona do Badań nad Religią i Wolnością, www.acton.org , mającego siedziby w Grand Rapids, Michigan i Rzymie

Reguły prawa wyrażone w uznaniu i szacunku dla własności intelektualnej są absolutnie konieczne dla rozkwitu technologii informacyjnych. W dobie internetu, ochrona niematerialnych praw własności jest słuszna i ważna, jeśli nie ważniejsza od ochrony materialnych praw własności.
Krótkowzroczne jest traktowanie własności wyłącznie w stosunku do obiektów fizycznych, a nie również do talentów, wysiłku, czasu, ryzyka (np. życia), które niezbędne są do tworzenia legalnej własności.
Własność intelektualna jest także uznana przez społeczną naukę Kościoła Katolickiego, w szczególności przez nauczanie Jana Pawła II. W encyklice Centesimus annus Papież stwierdza: W naszych czasach, w szczególności, istnieją inne formy posiadania, które stają się niemniej ważne od własności ziemi: posiadanie know-how, technologii, wiedzy. Bogactwo państw uprzemysłowionych bazuje na tym rodzaju własności w większym stopniu, niż na bogactwach naturalnych.

Artykuł ukazał się w Gazecie Polskiej




Read more »

Tuesday, May 24, 2005

Spotkanie Klubu Libertariańskiego

Klub Libertariański w Katowicach spotka się w Katowicach w restauracji Bohema, na ul. Bratków o godz. 18.00 w Czwartek w Boże Ciało. Prawdopodobnie będzie to ostatnie spotkanie w ramach KL. Jest to związane z nowymi formami aktywności libertariańskiej w Polsce ? współpracy z międzynarodowymi organizacjami i powoływaniem nowych instytucji. Omówione zostanie także uczestnictwo wolnościowców ze Śląska w tegorocznej konwencji Międzynarodowego Stowarzyszenia dla Wolności Jednostki (ISIL). Światowy Szczyt Wolności odbędzie się w tym roku w dn. 15-20 lipca w Kolonii. Więcej informacji www.worldfreedomsummit.org Istnieje możliwość uzyskania stypendium na pokrycie kosztów pobytu na konferencji.
Read more »

Monday, May 23, 2005

Dziennikarska nierzetelność

Wolny rynek, kapitalizm, libertarianizm: terminy, które są na indeksie w Polskich mediach. Wyklęte pojęcia nie przecisną się przez gardło towarzystwu, dziennikarzom głównego nurtu, ideologom, aktywistom. Ostatnia tzw. afera Misiołka, związana ze zwolnieniem z pracy rektora prywatnej wyższej uczelni w związku z udziałem w konferencji krytykującej eurokonstytucję, pokazała, że niezależność dziennikarzy to mit.
Wolne media to bajka dla grzecznych dzieci. Prasa służy manipulacji. I tak żadne z mediów relacjonujących aferę Misiołka nie wymieniła ani organizatorów konferencji, ani uczestników, ani poglądów, z którymi się identyfikują. Dziennikarz Gazety Wyborczej mimo, iż rozmawiał ze mną 20 min. przez telefon, nie powołał się ani razu na źródło swojej informacji. Podobnie stało się w Naszym Dzienniku, gdzie nie wymieniono nawet organizatorów wydarzenia: Fundacji Niepodległości, Centre for the New Europe. Zapewne to nie koniec afery, a dopiero początek medialnej gry z publicznością i naginania faktów.
Read more »

Friday, May 20, 2005

Przyszłość w prywatyzacji

Polacy są najbardziej niezadowolonym narodem z jakości opieki zdrowotnej w Europie Środkowej ? wynika z najnowszych badań Central European Opinion Research Group (CEORG) z Brukseli. Krytycyzm wobec służby zdrowia nasilił się po wstecznej ?reformie? w roku 1999 r. Niestety, wobec ogólnej niechęci do prywatyzacji sektora, nie wiele wskazuje na to, aby humory miały nam się poprawić.

W krajach, gdzie istnieje względna wolność gospodarcza, a udział firm prywatnych w dostarczaniu usług ochrony zdrowia jest duży, pacjenci nie mają powodów do narzekań. ? Poziom usług zdrowotnych jest w USA wysoki ? mówi Timothy Durham ? scenarzysta i nauczyciel angielskiego, który pochodzi z Detroit i od kilku lat mieszka w Polsce. ? Podczas mojego ostatniego pobytu w Stanach Zjednoczonych zauważyłem, że nasz kraj odwiedza coraz więcej pacjentów z przesocjalizowanej Kanady, którzy uważają, że państwo nie jest w stanie w odpowiedni sposób zatroszczyć się o ich zdrowie ? powiedział Durham.

Wielkie rozczarowanie

Polacy są bardzo niezadowoleni z poziomu usług zdrowotnych, wynika z badań CEORG ze stycznia 2005 r. Ponad 60 proc. respondentów ma negatywne zdanie o poziomie leczenia oferowanego przez państwo. Zadowolonych jest tylko 18 proc. Polaków, prawdopodobnie zdrowych lub nie mających do czynienia z państwowymi lecznicami. Podobne nastroje panują na Słowacji, gdzie negatywnie o opiece zdrowotnej wypowiada się co prawda 53 proc. pytanych, ale zadowolonych jest tylko niewiele ponad 11 proc.
W regionie, satysfakcja pacjenta związana jest z reformami w kierunku liberalizacji sektora. ? Generalnie jest lepiej ? uważa Pavel Kohout publicysta i analityk ekonomiczny, mieszkający w Pradze. ? Aczkolwiek wiele pozostaje do życzenia, decentralizacja przyniosła pozytywne zmiany ? powiedział Kohout. Aż 34 proc. Czechów wyraża swoje zadowolenie z kierunku, w którym zmierza reforma zdrowia w ich kraju, tylko 28 proc. jest rozczarowanych. Zadowolonych jest także 23 proc. Węgrów. Jednak na pytanie o poprawę jakości oferowanych usług, mieszkańcy Europy Środkowej zgodnie odpowiadają, że w najlepszym wypadku pozostała taka sama w ciągu ostatnich lat.
Włodzimierz Derczyński z CBOS-u, firmy która prowadziła badanie w Polsce, uważa, iż Polacy bardzo krytycznie oceniają zmiany po 1999 r. Ponadto w ciągu ostatnich dwóch lat nasiliły się problemy finansowe i organizacyjne służby zdrowia. Tymczasem Jan Cervenka z czeskiej firmy badawczej CVVM, ocenia, że jego rodacy akceptują konsekwentne reformy prowadzone od 15 lat po odzyskaniu niezależności.

Europa się prywatyzuje

Niestety Europejscy decydenci nie zamierzają ułatwić reform w kierunku dopuszczenia firm prywatnych do świadczenia usług zdrowotnych, nie zależnie czy chodzi o ubezpieczenia, prywatne kliniki czy sprzedaż leków, mimo, iż każdy chory wie, że gdyby chorzy liczyli na państwo miało monopol na produkcję lekarstw czekał bym nas pomór większy niż w czasach wojny.
Dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne (Volountary Health Insurance) odgrywają wciąż zbyt małe znaczenie. Według European Obervatory on Health Systems and Policies (EOHSP) Europejczycy przeznaczają poniżej 5 proc. wydatków na zdrowie na zakup prywatnych ubezpieczeń pokrywających koszty leczenia. Niemniej zwraca uwagę fakt, że w całej Europie nie szczędzi się wydatków na dodatkowe zabezpieczenie kuracji właśnie w tej formie.
Niemal każdy Francuz posiada dodatkową polisę zdrowotną, 10 proc. Niemców wybiera nie tyko prywatną polisę zamiast państwowej, ale wykupuje także ubezpieczenie w prywatnym towarzystwie. Analogicznie postępuje zdecydowana większość Holendrów, gdzie można już mówić o postępującej prywatyzacji ubezpieczeń zdrowotnych. W 2006 r. ma nastąpić całkowita prywatyzacja sektora, dzięki której każdy obywatel stanie się posiadaczem polisy ubezpieczeniowej, która nie będzie podatkiem, lecz będzie miała charakter dobrowolnej inwestycji (zgromadzone środki będą inwestowane na rynku kapitałowym).
Ku prywatyzacji, głownie wskutek nieefektywności systemu państwowego skłaniają się powoli Włosi. Już 10 proc. populacji jest zabezpieczona dobrowolnymi polisami. W Irlandii połowa obywateli posiada prywatne polisy. Już 20 proc. łóżek szpitalnych dostarczają kliniki prywatne lub wydzielone części w prywatyzowanych szpitalach państwowych ? szacuje Brian Turner z irlandzkiego Health Insurance Authority.

Ameryka żegna deficyt

Do reformy ubezpieczeń społecznych przygotowują się także Stany Zjednoczone. CATO Institute donosi, że dzięki wolnorynkowej reformie zaproponowanej przez ekspertów tej cenionej w świecie organizacji, system, którego zadłużenie wynosi obecnie 26 trylionów dolarów (!!!) mógłby już w 2018 r. zacząć przynosić zyski, aby następnie, przez kolejne lata wykazywać rentowność przekraczającą 15 proc.!
Michael Tanner z CATO zwraca uwagę, iż system ubezpieczeń społecznych USA to największy program rządowy na świecie, którego budżet przekracza budżety wielu państw świata. Ubezpieczenia społeczne są największym podatkiem płacącym przez amerykańskie rodziny ? blisko 80 proc. obywateli płaci składki. Jak uzdrowić ten system, który znajduje się w historii? Nic prostszego ? wystarczy pozwolić, aby co najmniej połowa składki mogła być dobrowolnie inwestowana poprzez indywidualne konta.
W 1997 r. Harvardzki ekonomista Martin Feldstein obliczył, że gdyby podatki na ubezpieczenie społeczne były inwestowane indywidualnie, budżet ubezpieczeniowy przynosiłby 10-20 trylionów dolarów zysku netto, zamiast gigantycznego deficytu.
CATO Institute postuluje indywidualizację ubezpieczenia w miejsce kolektywnego systemu państwowego. Każdy ubezpieczony stałby się właścicielem konta, gdzie sprawdzałby rentowność prowadzonych inwestycji.
Obecnie największymi zagrożeniami systemów ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych są niewydolność spowodowana fatalnym zarządzaniem i coraz mniej płatników składek w wyniku rozpadu rodziny i mniejszej ilości urodzeń. Dlatego prywatyzacja oraz renesans tradycyjnej rodziny to dwa strategiczne cele, których osiągnięcie postawili przed sobą przedsiębiorczy Amerykanie.

Lewicowa Komisja

Niestety wszystko wskazuje na to, że Komisja Europejska nie będzie ułatwiała reform sektora zdrowotnego. Urzędnicy z Brukseli są nie przychylni zniesieniu monopolu państwa na podstawowe usługi zdrowotne. Nie wiadomo, czego spodziewać się po nowym komisarzu ds. zdrowia Cypryjczyku ? Markosie Kyprianou, ale po pierwszych wypowiedziach trudno pozostać optymistą. Cypryjscy dziennikarze mówią o tym wykształconym w Cambridge i Harvardzie polityku ?liberalny w kwestiach społecznych, konserwatywny w finansach? ? donosi ?The European Voice?. Wiadomo także, że jest entuzjastą kampanii antynikotynowych i zwolennikiem wprowadzaniu zakazu palenia w UE. Nie jest zatem przychylny korporacjom i opowiada się raczej za wątpliwą ochroną obywatela ze strony państwa. Popiera także uchwalenie traktatu konstytucyjnego i lansuje polityczne poprawnie hasła ?prawa do ochrony zdrowia?, jako prawa obywatelskiego. Kyprianou jest otwarty na zmiany. 15 lat temu rzucił palenie, więc nie wykluczone, że przekonany porzuci równie szkodliwe sympatie lewicowe.
Niemniej obecna debata europejska o służbie zdrowia jest wybitnie propaństwowa i prointerwencjonistyczna. ?Polegając na przemyśle farmaceutycznym... polegamy na tych, których pierwszym celem jest zysk, a kolejnym ? zdrowie? ? uważa Anita Hardon, profesor antropologii ochrony zdrowia z Uniwersytetu Amsterdamu. Ta absurdalna teza, obrazująca kompletną nieznajomość ekonomii jest niestety powszechna wśród europejskich intelektualistów. Opętani fiksacją na punkcie państwa, przymykają oko na szkodliwość monopolu w dziedzinie ochrony zdrowia oraz ignorują fakt, że tylko skuteczność sprzedawanych preparatów i usług jest wyznacznikiem rynkowej pozycji prywatnych firm medycznych. Gdyby firmy farmaceutyczne produkowały nieskuteczne leki ? zbankrutowałyby i znikłyby z rynku. Natomiast państwo może sobie pozwolić na utrzymywanie praktyk, które nie służą pacjentom, ponieważ monopol nie jest zagrożony bankructwem.

Artykuł ukazał się w tygodniku Najwyższy Czas!
Read more »

Thursday, May 19, 2005

Przegląd prasy


Na prośbę czytelników stronniczy przegląd artykułów mojego autorstwa, które ukazały się w ostatnim okresie i są obecnie w sprzedaży. Najnowsza Gazeta Polska zamieściła tekst pt. Złodziei nie gnębić poświęcony ochronie własności intelektualnej. W Najwyższym Czasie znajduje się artykuł Mordercze państwo analizujący z perspektywy wolnorynkowej aferę tzw. łowców skór.
Opcja na prawo publikuje reportaż z Brukseli z konferencji poświęconej łamaniu praw pacjentów i reformie służby zdrowia. W tygodniku Teleinfo najnowszy felieton o 7 Programie Ramowym kolejnym pomysłem biurokratów na defraudacje 70 mld euro. W lokalnym tygodniku Miejski Serwis Informacyjny ukazał się z kolei artykuł o mnie, pióra Joanny Lenczowskiej. Ponadto nowe teksty czekają na publikacje w Business Week, Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym, TechCentralStation (po angielsku) i w tytułach wymienionych wyżej.

Read more »

Tuesday, May 17, 2005

Mit globalnego ocieplenia

Globalne ocieplenie to kolejna ekologiczna bzdura, po dziurze ozonowej, globalnym ochłodzeniu, porównywaniu elektrowni atomowych do bomby nuklearnej i delegalizacji środków ochrony roślin w imię ratowania życia komarów. Mit globalnego ocieplenia, znajdujący poklask na najwyższych szczeblach władzy, służy ograniczaniu wolności gospodarczej i nakładaniu kolejnych podatków na biznes. Przeciwko ekologicznym kłamstwom bezskutecznie protestują naukowe autorytety z całego świata.

Jeszcze w latach siedemdziesiątych klimatolodzy debatowali nad zagrożeniami wynikającymi z nadmiernego... oziębiania się klimatu Ziemi. W ciągu niespełna dwudziestu lat doszli jednak do wniosku, że to efekt cieplarniany grozi katastrofą. Obie grupy naukowców łączy jedno ? są sponsorowani przez państwo. Są opłacani tak hojnie, że gotowi są zapomnieć o podstawowej naukowej prawdzie: ochłodzenie i ocieplenie następują po sobie, ponieważ klimat ma charakter zmienny.

Wrogowie człowieka

Międzynarodowa biurokracja pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych to zbiorowisko urzędników do cna przesiąkniętych destrukcyjną ideologią, gotowi propagować najgorszego kłamstwa, aby pod hasłami ochrony środowiska, wprowadzać regulacje ograniczenia dla przedsiębiorców.
? W poszukiwaniu nowego wroga, by nas zjednoczył, wpadliśmy na pomysł, żeby wykorzystać zanieczyszczenie środowiska naturalnego, niedobór wody, głód, itp., to powinno spełnić tę rolę... Wszystkie wymienione zagrożenia są wywołane ludzką ingerencją... Prawdziwym wrogiem, wobec tego, jest sama ludzkość ? oficjalnie deklarowali notable z Klubu Rzymskiego.
Międzynarodówka urzędników zaczęła więc traktować człowieka niczym rozrastający się nowotwór. Głównym sprzymierzeńcem polityków zostały media, ochoczo podchwytujące kasandryczne przepowiednie naukowców z urzędowego nadania. ? Obecnie mamy zdecydowanie zbyt wielu ludzi na tej planecie. Całkowita liczba ludzi na poziomie 250-300 milionów ludzi, czyli 95% redukcja obecnego poziomu, byłaby idealna ? powiedział Ted Turner właściciel CNN.
Jednocześnie biurokraci życzliwym okiem zaczęli patrzeć na ekoterrorystyczne działania takich organizacji jak Greenpeace czy Animal Liberation Front, stosujące przemoc wobec ludzi i mienia pod hasłami ochrony środowiska naturalnego.
Strategia redukcji obecnego poziomu populacji postulowana przez Turnera sprawdziła się w Afryce. Delegalizacja DDT ? silnego środka owadobójczego, zapobiegającego rozprzestrzenianiu się malarii doprowadziła do ponownej epidemii tej choroby w najbiedniejszych państwach świata.
Malaria znów zaczęła zbierać krwawe żniwo. Mimo, iż ekologicznymi hasłami skazano na śmierć wiele milionów niewinnych ludzi, żaden z decydentów nie odpowiedział dotąd za zbrodnie ludobójstwa.

Szczyt głupoty

Najbardziej niebezpieczne decyzje dla dalszego rozwoju cywilizacji zapadły podczas Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 r. ? Czyż nie jest jedyną nadzieją dla całej planety, aby ta zindustrializowana cywilizacja upadła? Czyż nie jest to naszą odpowiedzialnością by dopełnić tego dzieła? ? nie krył swoich intencji kanadyjski multimilioner Maurice Strong Podsekretarz Generalny ONZ i Sekretarz Generalny podczas Szczytu Ziemi.
Właśnie tam globalne lobby ekologiczne, skupione wokół sponsorowanych przez ONZ: Międzynarodową Komisję ds. Zmian Klimatu, Światową Organizację Meteorologiczną, Program Środowiskowy Narodów Zjednoczonych, zapoczątkowały wdrażanie strategię ograniczania wzrostu gospodarczego oraz wywoływania panicznego lęku przed mającymi nastąpić katastrofami: zamienieniem Ziemi w pustynię, bądź jej całkowitym zalaniem wskutek roztopu lodowców.
Hasłem przewodnim stał się ?efekt cieplarniany?, a ekologowie pozyskali sojuszników w najwyższych kręgach władzy. Synonimem zagrożenia ze strony fanatycznych obrońców środowiska, a zarazem niskiego poziomu wiedzy naukowej stał się wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Al Gore. To właśnie on w swojej książce pt. ?Ziemia na szali? porównał człowieka do nowotworu.
Jak niski poziom naukowy reprezentuje ta pozycja niech świadczy cytat poświęcony Polsce: ?Dowiedzieliśmy się, że w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię?.
Sukcesem ekologów zakończyła się VI Konferencja do Spraw Klimatu, zakończona uchwaleniem protokołu z Kioto. Protokół, który podpisały kraje Unie Europejskiej w tym Polska, nakłada poważne ograniczenia na przemysł, związane z redukcją tzw. gazów cieplarnianych.
Protokół z Kioto jest oparty na jednym z największych fałszerstw współczesności ? micie globalnego ocieplenia.

Niemy krzyk

Naukowcy ze zdumieniem przyglądali się kłamstwom wypływającym z ust polityków, rozpowszechniane przez sympatyzujące z lewicą media.
W 1992 r. został opublikowany Apel Heidelberski, podpisany przez ponad 4 tysiące najwybitniejszych przedstawicieli nauki ze 106 krajów świata, w tym 72 noblistów. Ekologowie zablokowali rozpowszechnianie treści apelu, który zawierał troskę o rzetelne przedstawianie naukowych faktów.
?(...) Na progu XXI w. jesteśmy zaniepokojeni pojawieniem się irracjonalnej ideologii, która sprzeciwia się postępowi naukowemu i technicznemu oraz hamuje rozwój ekonomiczny i społeczne. Jesteśmy zdania, że nie istnieje stan naturalny, tak idealizowany przez organizacje ekologiczne zwracające się ku przeszłości, i prawdopodobnie nie istniał od momentu pojawienia się człowieka w biosferze. (...) Największymi zagrożenia ludzkości są ignoracja i ucisk, a nie nauka, technologia i przemysł? ? perorowali sygnatariusze Apelu Heidelberskiego.
Po odrzuceniu ustaleń Protokołu przez USA, w 1998 r. ponad 17 tysięcy uczonych z całego świata podpisało Petycję Oregońską, w której stwierdzają, że nie istnieją naukowe dowody, że gazy uwalniane do atmosfery w wyniku działalności człowieka spowodują zmiany klimatu i doprowadzą do globalnej katastrofy.
Według dr Józefa Szymczyka z Politechniki Śląskiej w Gliwicach, cały naukowy świat aż kipiał z oburzenia. ? Profesor Frederic Seitz, były prezydent Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk, nazwał raport ONZ o globalnym ociepleniu ?największym korupcyjnym wyborem danych złożonych do druku?. Z kolei prof. Richard Lindzen, klimatolog z Massachusetts Institute of Technology uznał dokument za manipulację badaniami naukowymi ? relacjonuje Szymczyk.
W podobnym duchu przebiegał II Szczyt Ziemi w Johannesburgu w 2002 r. ? Na szczycie spisano wielostronnicowe deklaracje np. jak dostarczyć czystą wodę ludności Ziemi. Niektórzy twierdzili, że lepiej powierzyć ten problem nie urzędnikom z ONZ, ale koncernowi Coca Cola, który swoje produkty potrafi dostarczyć do każdego punktu na kuli ziemskiej ? dodaje dr Józef Szymczyk.

Państwo ideologiem nauki

W Polsce druzgocącą krytykę ideologizowania nauki przez rządy przeprowadził prof. Przemysław Mastalerz, niekwestionowany autorytet w dziedzinie chemii, związany z Uniwersytetem Wrocławskim. Ten naukowiec zarzuca mediom podszyte niekompetencją wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Rezultatem nieodpowiedzialnych publikacji proekologicznych jest wpajanie ekofilozoficznego poczucia winy za niszczenie naszej planety. Okresowe wahania średnich temperatur występują w naturze od zarania, natomiast największy wpływ na klimat na Ziemi ma słońce, a nie człowiek.
W doskonałej książce ?Ekologiczne kłamstwa ekowojowników?, Profesor Mastalerz obala wszelkie tezy stawiane przez radykalnych obrońców środowiska naturalnego począwszy od rzekomej szkodliwości używania urządzeń elektronicznych, skończywszy na bezzasadnym dążeniu do delegalizacji konkretnych substancji chemicznych.
W debacie o ochronie natury i człowieka chciałoby się przypomnieć słynne stwierdzenie Paracelsusa, że ?wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, dawka czyni truciznę?. Szkodliwość substancji zależy bowiem od dozowania, a skonać można nawet po przedawkowaniu kuchennej soli.
Tym samym do najbardziej idiotycznych przepisów należą rządowe normy zawartości substancji rakotwórczych czy promieniotwórczych. Profesor Mastalerz stoi na stanowisku, że ciało celnika zza wschodniej granicy jest bardziej napromieniowane od konfiskowanych na granicy ?radioaktywnych? grzybów, a warzywa i owoce przed wycofaniem z legalnego obrotu chroni jedynie fakt, że nie są produktami firm. Inaczej bowiem ich naturalne zawartości substancji uznawanych powszechnie za szkodliwe musiałyby uznać przez urzędników za niedopuszczalne.
Naukowcy doradzają, aby nie ulegać ekologicznej histerii sponsorowanej z kieszeni podatników i uspokajają, że człowiek doskonale sobie radzi z problemami ochrony środowiska. Przykładem są np. elektrownie atomowe od lat pracujące w pobliżu ogromnych skupisk ludności (Niemcy, Francja) czy spalarnie stojące w centrach stolic największych europejskich miast np. w Wiedniu.
? Na początku trzeciego tysiąclecia niewiara w opinie ekspertów od spalania jest po prostu śmieszna, tak samo jak śmieszne jest przypuszczenie, że technika XX w., która wyprawiła człowieka na Księżyc, stworzyła radio, telewizję i komputery, w niewiarygodnym wręcz stopniu ułatwiła podróże międzykontynentalne, wyeliminowała ospę i paraliż dziecięcy oraz rozwiązała wiele innych, trudnych problemów, nie potrafi bezpiecznie spalić kupy śmieci ? pociesza prof. Mastalerz. Wypada zawierzyć rozsądkowi, aby nie narazić się na fanatyczną śmieszność.

Tekst ukazał się w Gazecie Polskiej
Read more »

Monday, May 16, 2005

Na bruk za krytykę UE



Podczas konferencji eurosceptycznej w Katowicach, były szef Śląskiego UPR dr Andrzej Misiołek pokazał dokumenty potwierdzającego zwolnienie go z pracy za próbę uczestnictwa debacie krytykującej traktat konstytucyjny. Misiołek pełnił funkcję dyrektora ds. rozwoju w Wyższej Szkole Ekonomii i Administracji w Bytomiu. Był także rektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Kardynała Augusta Hlonda w Mysłowicach. Ze stanowiskiem dyrektora administracyjnego WSEiA pożegnał się także Wojciech Główkowski ? wieloletni działacz wolnościowy na Śląsku. Decyzję podpisał szef i właściciel obu szkół dr Mirosław Czapka. Na pytanie, czy co stałoby się w Związku Radzieckim, gdyby ktoś próbował wziąć udział w konferencji krytykującej ZSRR, Włodzimierz Bukowski odpowiedział: to samo. Sprawa znajdzie finał w sądzie. Prawnicy oceniają, że politycznie poprawny pracodawca sprowadził na siebie duże kłopoty. W uzasadnieniu podpisanym przez p. Czapka jest także fragment, że konferencja mogła pokrzyżować plany szkoły w procesie ubiegania się o eurodotacje. Być może dlatego uczelnia w tak demonstracyjny sposób zdecydowała się pogwałcić się wolność słowa.

Read more »

Friday, May 13, 2005

UESSR

Wczoraj słuchałem Radia Maryja. Tak, czasami słucham tej stacji np. Mszy Św. jadąc samochodem. Gościem audycji był Władymir Bukowski ? pisarz, dysydent. Kilka wątków rozmowy, doskonale tłumaczonej przez Tomasza Sommera, było niezwykle ciekawych. Bukowski twierdzi, że jest w posiadaniu dokumentów świadczących, że szczegóły okrągłego stołu ustalane były w Moskwie. Ponadto, że Pieriestrojka zakładała ewolucję socjalizmu. Tego siermiężnego sowieckiego w bardziej cywilizowany: zachodnioeuropejski. Mimo, iż nie przepadam za porównywaniem UE do ZSRR, Bukowski znalazł 23 podobieństwa między obydwoma strukturami, m.in. dotyczące bezkarności biurokratów, laicyzacji społeczeństwa i niszczenia wolności. Argumenty nie do odparcia.

Read more »

Thursday, May 12, 2005

Rycerze okrągłego stołu

Powstanie Partii Demokratycznej skleconej z resztek solidarnościowej opozycji i postkomunistów pozbawiło złudzeń entuzjastów demokracji i III RP. Wyśmiewana przez owych realistów naiwnych tzw. spiskowa teoria dziejów okazała się faktem. Teoria spiskowa mówiła, że rycerze okrągłego stołu podzielili władze między siebie, zawierając pakt o nieagresji. Historia zatoczyła koło. Dziś znowu zasiedli razem próbując odzyskać utracone wpływy. Tym razem jest to stypa. Wspólna stypa skompromitowanych socjalistów, nieważne jaką etykietkę przypną sobie przed wyborami.

Read more »

Wednesday, May 11, 2005

Cenzura na uczelni

W kwestii wolności wypowiedzi niewiele zmieniło się w Polsce po 1989 r. Doszło do mnie, iż konferencja eurosceptyczna w Bytomiu została odwołana, a jej współorganizatorzy ? na wysokich stanowiskach ? zwolnieni z dnia na dzień z pracy. Prowincjonalna uczelnia bez znaczenia, jakich w kraju wiele. Ale i tam pokutuje przekonanie o jedynym słusznym kursie w stronę etatystycznej biurokracji. Ciekawe, co teraz powiedzą zwolennicy tolerancji, solidarności i pluralizmu poglądów? W Brukseli nie wsadzają do więzienia za odmienne myśli, w Polsce ? wciąż straszy terror politycznej poprawności.
Read more »

Sunday, May 08, 2005

Konferencja o traktacie konstytucyjnym UE na Śląsku!

Centre for the New Europe z Brukseli - jeden z najbardziej wpływowych instytutów w UE oraz Fundacja Niepodległości z Warszawy - nowy think-tank założony przez liderów ruchu wolnościowego w Polsce, mają zaszczyt zaprosić Państwa na pierwszą wspólną konferencję pt. "Konstytucja Europejska: za czy przeciw?".

W konferencji wezmą udział indywidualności świata polityki i mediów. Gwiazdą debaty będzie najbardziej znany dysydent sowieckiej Rosji, przebywający na emigracji w Londynie - pisarz Włodzimierz Bukowski.

Ponadto wystąpią: Tomasz Teluk - komentator TechCentralStation, ekspert Centre for the New Europe oraz Centrum im. Adama Smitha, Stanisław Michalkiewicz - publicysta "Najwyższego Czasu!", dr Andrzej Misiołek - rektor Górnośląskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Kardynała Augusta Hlonda.

Konferencja odbędzie się 16 maja 2005 r. (poniedziałek). Sesja poranna: Katowice, aula na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego, ul. Bankowa 12, godz. 10.00. Sesja popołudniowa: Bytom, aula w Wyższej Szkole Ekonomii i Administracji w Bytomiu, ul. Frycza Modrzewskiego 12, godz. 16.30.

Współorganizatorami są Stowarzyszenie Konserwatywno-Liberalne "Koliber", Samorząd Studentów Uniwersytetu Śląskiego oraz WSEiA w Bytomiu.

Patronat medialny: Tygodnik "Najwyższy Czas!", Radio CCM.
Read more »

W Radiu Holenderskim po libertariańsku

W przyszłą niedzielę Tomasz Teluk, ekspert Centre for the New Europe będzie gościem audycji Amsterdam Forum, nadawanej przez Radio Netherlanden. Amsterdam Forum to międzynarodowa audycja prowadzona przez Andy'ego Clarka, w której biorą udział słuchacze z ponad 60 krajów świata.

Najbliższe spotkanie będzie poświęcone w całości Polsce. Paneliści będą zastanawiać się, czy Polska może stać się mocarstwem w Europie? Poruszane będą także tematy wzajemnych oczekiwań krajów "nowej" i "starej" Europy. Słuchaczy z Holandii ciekawi też, czy Polacy są zadowoleni z członkostwa w UE, ale niepokoi ich konkurencja ze strony tanich pracowników z naszego kraju.

Wśród zaproszonych gości są ponadto Janusz Onyszkiewicz, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jan Minkiewicz były reprezentant Solidarności w Holandii, obecnie tłumacz i dziennikarz oraz dr Mirosława Grabowska z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Audycji można słuchać przez internet.
Read more »

Nowy ekspert Center for the New Europe

Tomasz Teluk - publicysta, ekspert Centrum im. Adama Smitha i komentator TechCentralStation.com, od 1 kwietnia 2005 r. jest członkiem-korespondentem (Visiting Fellow) w najbardziej wpływowym wolnorynkowym instytucie europejskim - Centrum dla Nowej Europy (Center for the New Europe - CNE).

CNE został założony w 1993 r. w Brukseli. Instytut prowadzi działalność naukowo-badawczą wspierającą wolny handel, dobrowolność zawierania umów rynkowych oraz działania wspomagające wzrost gospodarczy i rozwój społeczeństw w krajach Europy. Centrum zatrudnia obecnie 13 osób. Obecnie Tomasz Teluk będzie jednym z czterech zagranicznych przedstawicieli instytutu na świecie.

Center for the New Europe organizuje konferencje dla parlamentarzystów europejskich, dziennikarzy, przedsiębiorców. Wydaje także liczne publikacje, a jego eksperci publikują w najważniejszych tytułach prasowych: The Wall Street Journal Europe, The Sunday Times, The Daily Telegraph, The New Statesman, The Frankfurter Allgemeine Zeitung, Die Welt.

Eksperci CNE nie tylko wpływają na kształtowanie światowej opinii ale także występują jako współtwórcy przepisów prawnych np. ostatnim czasie CNE opiniował ustawę przed Senackim Komitecie ds. Emerytur, Zdrowia, Pracy i Edukacji Kongresu Stanów Zjednoczonych. Instytut organizuje także Bal dla Kapitalizmu, gromadzący śmietankę towarzyską Brukseli.

W Radzie CNE zasiadają wybitne osobistości z całego świata: m.in. prof. Gordon Tullock, prof. Walter Block z USA, prof. Budewijn Bouckaert z Belgii, prof. Pascal Salin z Francji, prof. Gerard Radnitzky, a także Anthony de Jasay, Vaclav Klaus, Antonio Martino.

- Polska z 40 mln ludzi ma ogromne znaczenie dla CNE w propagowaniu rozwiązań wolnego rynku i osiągnięciu strategicznego celu jakim jest uwolnienie rynku Europejskiego - uważa Tim Evans - prezydent Center for the New Europe w Brukseli. - Dlatego zatrudnienie Tomasza Teluka jest dla nas kluczowym posunięciem dla rozwoju instytutu - podkreśla.

- Jest to dla mnie duże wyróżnienie i jak sądzę kolejny krok do międzynarodowej kariery - powiedział Tomasz Teluk. ­- CNE jest prestiżową placówką prowadzącą badania na najwyższym światowym poziomie, na które wielokrotnie powoływałem się w moich artykułach. Mam nadzieję przyczynić się do wolnorynkowych reform w Europie dzieląc swój czas na pracę w Polsce i w Brukseli - dodał.

Tomasz Teluk jest publicystą, którego teksty ukazują się m.in. we Wprost, Gazecie Polskiej, Najwyższym Czasie!, Teleinfo.

Jest absolwentem ekonomii w Wyższej Szkole Zarządzania/The Polish Open University, posiada także dyplom Bachelor of Business Administration Thames Valley University w Londynie. Ukończył politologię na Uniwersytecie Warszawskim. We wrześniu 2005 r. broni doktorat z filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Pierwsze kroki dziennikarskie stawiał w dzienniku "Rzeczpospolita".Od 2003 r. jest komentatorem amerykańskiego serwisu TechCentralStation.com. Od 2004 r. - ekspert Centrum im. Adama Smitha. Wydał m.in. "E-biznes. Nowa gospodarka" (Helion, 2002); "IT w firmie" (Helion 2004).
Read more »