Home



Thursday, November 24, 2005

Prawo dżungli


Blady strach padł na europejskich wynalazców i przedsiębiorców osiągających rynkowy sukces. Broniąc się przed atakami urzędników, przenoszą firmy do USA. W bestsellerowej powieści Ayn Rand Atlas zbuntowany, będącej według biblioteki Kongresu drugą najczęściej czytaną po Biblii książką w USA, herosi kapitalizmu, przedsiębiorcy, którzy swą kreatywnością, ryzykiem oraz intelektem wznoszą cywilizację nowoczesnego świata, w pewnym momencie buntują się i ratują się ucieczką, pozostawiając żerujących na nich imitatorów i biurokratów samym sobie. Podobny scenariusz realizuje się na rynku globalnym.
Read more »

Thursday, November 17, 2005

IV PRL


Budowanie rządu na cichym poparciu Samoobrony, PSL i Ligi Polskich Rodzin to krok w stronę centralnego sterowania gospodarką rodem z PRL. Ale Jarosław Kaczyński lubi zaskakiwać. Gdy czytam, ilu wysokich urzędników państwowych budowanego gabinetu zasiadało we władzach za czasów AWS, dziwię się, dlaczego na stanowisko premiera nie został powołany Jerzy Buzek. Przeciwko ponownej nominacji przemawiał w zasa- dzie jeden argument: Buzek jest politykiem Platformy Obywatelskiej. Więcej w najnowszym Ozonie.
Read more »

Wednesday, November 16, 2005

TT dla TVP


Prywatni przedsiębiorcy należą do najbardziej wyzyskiwanych grup obywateli w kraju. Tym razem taksówkarze stali się ofiarami unijnych regulacji i wykorzystującego swoją pozycję monopolu telekomunikacyjnego - skomentował TT konflikt taksówkarzy i TP S.A. dla TVP.
Read more »

Monday, November 14, 2005

Konferencja Instytutu Globalizacji



Konferencja Media a kierowanie informacji medycznej do pacjenta odbędzie się w Centrum Multimedialnym ul. Foksal 3/5 , w poniedziałek 21 listopada o godz. 11.00. Organizatorami wydarzenia są Centrum Wolności i Monitoringu Mediów oraz Instytut Globalizacji, niezależny instytut spraw publicznych. Wyłącznym sponsorem konferencji jest amerykański think-tank TechCentralStation. Patronat medialny objął magazyn Rynek Zdrowia.

Z pewnością można mówić o istnieniu cenzury wobec informacji medycznej. Dziennikarze napotykają na utrudnienia w spełnianiu ważnej misji publicznej, jaką jest podnoszenie wiedzy o zdrowiu wśród społeczeństwa. Na bariery napotykają także wydawcy oraz urzędnicy, którzy często, aby dotrzeć z informacją do pacjenta muszą wykupywać płatne ogłoszenia.

Panelisci to:

Dr Tomasz Teluk, ekspert Centre for the New Europe, komentator TechCentralStation
Dr Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjentów Primum non nocere
Dr Andrzej Sośnierz, poseł Platformy Obywatelskiej
Red. Wojciech Kuta, redaktor naczelny gazety Rynek Zdrowia

Zaproszonymi są dziennikarze specjalizujący się w tematyce medycznej.

Według badań pacjenci czerpią swoją wiedzę o medycynie za pośrednictwem mediów. W Stanach Zjednoczonych 80 proc. pacjentów poszukuje bezpośredniej informacji medycznej w Internecie. Konferencja ma na celu debatę o barierach w popularyzacji wiedzy o zdrowiu.

W Europie, za sprawą artykułu 88 dyrektywy UE 2001/83/EC funkcjonuje zakaz kierowania bezpośredniej informacji medycznej do pacjenta. W Polsce, zabronione jest nawet informowanie o lekach dostępnych na receptę. Czy rodzime przepisy nie są zbyt restrykcyjne?

Zakaz kierowania informacji medycznej przez podmioty profesjonalne pociąga za sobą określone skutki społeczne i ekonomiczne. W Polsce mam jedne z najdroższych leków w Europie. Zamiast wiedzy rozwija się pseudowiedza promująca medycynę niekonwencjonalną, okultyzm, magię, zielarstwo. Przynosi to wielkie szkody pacjentom, gdy wskutek zaniedbania, choroby łatwe do wyleczenia w początkowym stadium, stają się schorzeniami przewlekłymi.

Europejskie przepisy doprowadziły do tego, że kiedy w 1980 r. 8 na 10 nowych leków rozwijanych było na Starym Kontynencie, obecnie 8 na 10 innowacyjnych preparatów zostaje wynalezionych w USA.

Inaczej dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Po zniesieniu barier informacyjnych w 1997 r. aż 65 mln Amerykanów odwiedziło lekarza, bo dowiedziało się o zagrożeniach dla zdrowia z prasy, radia czy telewizji. Pacjenci stali się aktywną stroną terapii. Zniesienia cenzury w UE domagają się liczne organizacje broniące praw pacjentów. Komisja Europejska już zapowiedziała zmiany.

Informacje można uzyskać pod:

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 00-366 Warszawa, ul. Foksal 3/5 tel./fax (+48-22) 827-58-96

O godz. 13.00 przewidziany jest lunch dla uczestników spotkania.

Udział w konferencji dla dziennikarzy jest bezpłatny.

Bardzo prosimy o potwierdzenie udziału w konferencji. Ilość miejsc jest limitowana.
Read more »

Friday, November 11, 2005

TT dla BBC


Dr Tomasz Teluk, Dyrektor Instytutu Globalizacji, udzielił komentarza brytyjskiej telewizji BBC, na temat sytuacji politycznej w Polsce w związku z formowaniem się nowego gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza.
Read more »

Thursday, November 10, 2005

Świeże teksty

Najnowsza Gazeta Polska publikuje artykuł Kosztowne ekofanaberie, w związku z próbami wprowadzenia regulacji rynku chemicznego REACH. Destrukcyjne motywy ekologów wyjaśnia artykuł O co chodzi ekologom? dostępny w nowej Opcji. Obawy dotyczące programu PiS opisuje felieton Programowe Obawy w TELEINFO, a w nowym Czasie! Oczywiście o ptasiej grypie: Ptasia lipa.
Read more »

Tuesday, November 08, 2005

O co chodzi ekologom?

Zapewne każdemu z nas zależy, aby oddychać świeżym powietrzem, pić czystą wodę i spożywać bezpieczne jedzenie. Współczesne ruchy ekologiczne już dawno przekroczyły barierę oddzielającą troskę o środowisko naturalne od fanatyzmu. Fakty wskazują na to, że pod maską ekologii ukrywają się radykalni socjaliści.

W numerze 43/44wprowadziłem czytelników "Opcji" do tematyki związanej z ustaleniami Protokołu z Kioto, dokumentu beztrosko przyjętego przez kraje Unii Europejskiej w tym Polskę. Ustalenia deklaracji, jeśli rzeczywiście wejdą w życie, mogą okazać się druzgocące dla rodzimej gospodarki, powodując zmniejszenie się konkurencyjności przedsiębiorstw, wzrost kosztów funkcjonowania biznesu a nawet utratę tysięcy miejsc pracy i redukcję dochodów wielu rodzin.
Kto za tym stoi?
W niniejszym tekście chciałbym zastanowić się nad motywacjami tych, którzy domagają się coraz większych podatków ekologicznych i bez ogródek deklarują, że zależy im na zniszczeniu cywilizacji przemysłowej. W zakończeniu spróbuję rozważyć rynkową alternatywę dla Protokołu z Kioto, która gdzieś nieśmiało rysuje się na horyzoncie po ostatnim szczycie G8.
Wielu autorów w Polsce zdemaskowało ruch ekologiczny, jako radykalnie marksistowski, wrogi rodzinie, tradycyjnym wartościom, kapitalizmowi i człowiekowi. U podstaw największych kłamstw ekowojowników leży ekofilozoficzna nienawiść do współczesnej cywilizacji i całej ludzkości ? pisze prof. Bronisław Mastalerz w genialnej książce Ekologiczne kłamstwa ekowojowników.
Mastalerz cytuje guru współczesnych ekologów, multimilionera Maurice'a Stronga, który na pamiętnym Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro stwierdził: Człowiek jest gatunkiem wyrwanym spod kontroli. Czyż jedyną nadzieją naszej planety nie jest załamanie cywilizacji przemysłowej? Czy nie jest naszym obowiązkiem spowodowanie takiego załamania? Czytelnikom, którym powyższe stwierdzenia wydają się szokujące, odradzam dalszą lekturę mojego tekstu.
Aktywiści organizacji Earth First! nie pozostawiają złudzeń Myślę, że nie uwolnimy świata od zagrożeń ekologicznych, dopóki nie obalimy kapitalizmu ? mówi jedna z aktywistek. Jednak szczyt ekologicznej głupoty pobił nie kto inny, jak wiceprezydent Al Gore, który w bestsellerze Ziemia na szali porównał człowieka do raka, którego należy tępić! Wyznawcy głębokiej ekologii uważają, że człowiek jest zarazkiem, rodzajem wirusa powodującego choroby naszej planety zagrażające jej życiowym funkcjom. Przypisują oni człowiekowi rolę GLOBALNEGO NOWOTWORU (podkreślenie autora), który rozrasta się w sposób niekontrolowany i na swoje potrzeby jak nowotwór, zabiera zasoby potrzebne planecie dla jej zdrowia ? cytuje Gore'a prof. Mastalerz.
Skoro człowiek jest nowotworem, nic dziwnego, że ekolodzy przyklaskują cywilizacji śmierci, propagującej aborcję czy eutanazję. Im mniej ludzi, tym lepiej dla "matki natury". Dlatego obrońcy środowiska walczą o życie komarów, aby nie zabijać ich DDT, i zapewne uśmiechają się, gdy słyszą o milionach mieszkańców Afryki umierających rokrocznie na malarię. Oto fundament współczesnego ekosocjalizmu ? ziemia ponad wszystko! Najlepiej bezludna.
Histeria globalnego ocieplenia
Ekolodzy nie ustają we wmawianiu opinii publicznej, jak szkodliwą rolę wobec natury odgrywa globalny nowotwór, czyli człowiek. Lewacy obwiniają za każdą katastrofę naturalną, a społeczeństwo przyjmuje wszystko jak leci, przylepione nosem do telewizora z prognozą pogody. Trzęsienia ziemi, tsunami, sztormy, powodzie, pożary ? to wszystko kara za zbrodniczą działalność człowieka. Czy rzeczywiście?
Ostatnim dogmatem, lansowanym na lewo i prawo, jest wydumany problem globalnego ocieplenia, czyli rzekomego wzrostu temperatury na świecie wskutek rozwoju przemysłu. Warto zauważyć, że jeszcze w latach 60. naukowcy na państwowym garnuszku zastanawiali się nad groźbą globalnego oziębienia. Niemniej globalne ocieplenie działa współcześnie jako straszak na obywateli i pretekst do niszczenia cywilizacji przemysłowej.
Meteorologowie twierdzą, że temperatura na Ziemi ma charakter zmienny. Nie są też przekonani, że za obecne ocieplenie odpowiada wzrost emisji tzw. gazów cieplarnianych. Ale nie oszukujmy się, przecież w tym wszystkim nie chodzi o PRAWDĘ, chodzi przecież o zniszczenie cywilizacji, nałożenie dodatkowych podatków ekologicznych na firmy i doprowadzenie do ogólnoludzkiej katastrofy.
Cieplarnianą propagandę koordynuje Międzynarodowa Komisja do Spraw Zmian Klimatu (IPCC), dysponująca miliardowym budżetem, opłacanym naturalnie z kieszeni podatnika. Propagandzistom wtórują politycy i dziennikarze. Szczyt Ziemi w Rio w 1992 r. spowodował erupcję ekologicznej histerii.

Więcej w najnowszej Opcji na Prawo

Read more »

Thursday, November 03, 2005

Panika to świetny biznes



500 mld dol. będzie kosztować świat panika związana z odkryciem groźnej dla ludzi odmiany wirusa ptasiej grypy. Podejmowane środki są niewspółmiernie duże w stosunku do rzeczywistego niebezpieczeństwa. Dlaczego? Bo gdyby nie wyimaginowane zagrożenia, urzędnicy zostaliby bez pracy.

Ebola, wąglik, choroba wściekłych krów, SARS, ptasia grypa. Politycy są wyjątkowo kreatywni w budowaniu atmo-sfery strachu. Przed czym jeszcze chroni nas współczesne państwo? Przed globalnym ochłodzeniem, globalnym ociepleniem, dziurą ozonową, elektrycznym smogiem, molestowaniem, uprzedzeniami, otyłością, biedą, nietolerancją? Jakkolwiek długa i barwna byłaby lista, nie przesłania to faktu, że skala większości niebezpieczeństw została wyssana z palca.

Potwierdzają to słowa Davida Nabarro, koordynatora ONZ ds. ptasiej grypy: ? To jak kombinacja globalnego ocieplenia i HIV/AIDS, ale rozwija się 10 razy szybciej.

? Ptasia grypa może zabić 150 mln ludzi ? zawyrokowali biurokraci z WHO ? drugiej pod względem szkodliwości biurokratycznej instytucji zajmującej się problemami zdrowotnymi. Skąd te arcypesymistyczne prognozy, skoro jak dotąd w Azji zmarło tylko 60 osób? Można się spodziewać podobnego scenariusza jak w przypadku choroby Creutzfeldta-Jacoba. Wydano wówczas ? a stwierdzono niewielkie tylko zagrożenie (zmarło blisko 150 osób) ? kilkaset miliardów dolarów. Lepiej nie zastanawiać się, jak świat poradziłby sobie z realnym zagrożeniem?

Oczywiście ludzkie życie jest bezcenne. Jednak w końcu należy zadać to pytanie: czy urzędnikom nagłaśniającym nadchodzącą epidemię rzeczywiście zależy na ochronie zdrowia mieszkańców Ziemi? Fakty wydają się temu przeczyć. Prawdziwym problemem współczesnej polityki zdrowotnej nie są egzotyczne odzwierzęce wirusy, lecz znane od dawien dawna choroby: malaria, gruźlica oraz HIV/AIDS. Według ostrożnych szacunków zabijają one rocznie sześć milionów ludzi. Skupianie się na mało istotnych kwestiach, a ignorowanie pandemii wymienionych chorób ma więc konkretny wymiar moralny.

Mimo istnienia wielu leków hamujących rozprzestrzenianie się tych groźnych dla ludzkości schorzeń, szczególnie w biednych krajach Trzeciego Świata (tzw. kuracja DOTS w przypadku gruźlicy wielolekoodpornej, stosowanie DDT jako środka owadobójczego na przenoszące malarię komary czy preparaty antyretrowirusowe na HIV/AIDS), Światowa Organizacja Zdrowia prowadzi od lat własną, wielce nieskuteczną politykę zdrowotną, spotykającą się z miażdżącą krytyką społeczności międzynarodowej. Dlaczego? Bo panika to biznes, o czym dobrze wiedzą urzędnicy. Biurokraci dysponują gigantycznymi budżetami i już nikogo nie dziwi, że środki na ochronę zdrowia lądują na ich prywatnych kontach. Mgła wyimaginowanych problemów ma przesłaniać fakty. Według szacunków Centre for the New Europe co 13 minut z głodu ? na skutek barier ograniczających wolny handel ? umiera jeden człowiek. Warto zastanowić się, jaki wpływ na gospodarkę wywiera panika związana z ptasią grypą oraz co naprawdę należy robić, aby świat uodpornił się na zagrożenia epidemiami.

Zacznijmy od spraw ekonomicznych mających wiele wymiarów. Po pierwsze, straty dosięgły hodowców drobiu, zakłady mięsne i kontrahentów przemysłu spożywczego. Mimo iż nawet groźna dla człowieka mutacja H5N1 staje się nieszkodliwa po przetworzeniu mięsa, spożycie drobiu w wielu krajach spadło nawet o połowę! W Azji i Europie wybito już kilkaset tysięcy prawdopodobnie zdrowych sztuk. Rolnicy jeszcze długo nie będą mogli podnieść się po stracie. Płacą także przedsiębiorcy. Akcje firm drobiarskich potaniały na europejskich giełdach o kilkanaście procent. Prawdopodobnie ucierpi branża turystyczna, jak podczas paniki z SARS, gdy drastycznie zmalała liczba turystów udających się do Azji. W wypadku firm polskich może ucierpieć eksport ? obecnie zakłady drobiarskie sprzedają za granicę 30?50 proc. produkcji.

Więcej w najnowszym Ozonie

Read more »