Home



Thursday, January 12, 2006

Bałtyckie tygrysy


Łotwa, Estonia i Litwa: dawniej republiki radzieckie, dziś najszybciej rozwijające się kraje Unii Europejskiej. To nie przypadek, że w Europie najszybszy wzrost PKB notowany jest w krajach, które wprowadziły u siebie liniowe stawki podatku dochodowego.

Pionierem była Estonia mająca od 1991 r. 26-proc. stawkę podatku dochodowego od osób fizycznych, a firmy reinwestujące dochody w tym kraju nie płacą podatku w ogóle! Przedsiębiorczy Estończycy obliczyli, że zyskają więcej na inwestycjach zagranicznych niż na opodatkowaniu firm. Sukcesów pozazdrościli im sąsiedzi. W 1994 roku na 25-proc. stawkę podatku liniowego zdecydowali się Łotysze, a na 33-proc. Litwini. Podobnie stało się u naszych południowych sąsiadów. W 2003 r. podatek liniowy wprowadzili Słowacy i dziś rozwijają się szybciej od Czechów.

Po transformacji ustrojowej republiki bałtyckie dynamicznie ruszyły do przodu. Przedsiębiorczość Bałtów robi wrażenie. Choć poszczególne kraje są różne, można znaleźć wspólne elementy ich sukcesu. Jednym z nich jest zaufanie do mechanizmów rynkowych. Wolny rynek okazał się podstawowym czynnikiem sukcesu i udanej transformacji z centralnie sterowanej gospodarki komunistycznej. Dziś byłe republiki sowieckiej SRR należą do liderów rozwoju w UE.

Każdy z krajów bałtyckich wypromował własny wizerunek na arenie międzynarodowej. Estonię postrzega się jako europejski raj podatkowy, doskonałe miejsce do inwestycji i kraj zorientowany na nowe technologie informacyjne. Z kolei Litwę doceniają inwestorzy jako centrum produkcyjne z niezłą infrastrukturą transportową, czego wizytówką jest port w Kłajpedzie. Natomiast Łotwa to atrakcyjne miejsce turystyczne, kraj czysty ekologicznie, posiadający świetną kuchnię, a do jego promocji doskonale przyczyniła się organizacja festiwalu Eurowizji w Rydze i dobra passa sportowców ? przede wszystkim hokeistów i piłkarzy.

Pribaltika słynie także z ekonomicznego sukcesu i restrykcyjnej polityki finansowej prowadzonej przez banki centralne. Nic więc dziwnego, że nad Bałtykiem są już przygotowani do przyjęcia euro najpóźniej za dwa lata. Wbrew pozorom Bałtowie nie są bezkrytycznymi euroentuzjastami, mimo iż na lata 2007?1013 mają do dyspozycji łącznie 18,9 mld euro funduszy. Sukces zawdzięczają wyłącznie sobie. Nie spodziewają się wiele po brukselskiej biurokracji. ? Europa może się od nas uczyć ? podkreślają z dumą. Pribaltika nie może być także postrzegana jednorodnie. Każdy z krajów ma odrębną specyfikę. A tym, co szczególnie je łączy, jest pęd do konkurowanie ze sobą.

Bałtowie ścigają się więc o jak najniższy stopień inflacji (wygrywa Litwa ? 2,8, przed Estonią ? 4,0 i Łotwą ? 7,5) i najniższy wskaźnik bezrobocia. Najmniej osób bez pracy pozostaje w Estonii ? zaledwie 2,8 proc. Nawet w najbardziej prowincjonalnych częściach kraju bezrobocie wynosi zaledwie 6,6 proc., natomiast praktycznie nie istnieje w Tallinie.

Więcej w papierowym wydaniu tygodnika.

« Home