Home



Saturday, January 07, 2006

Komentarz dla miesięcznika Nowy Przemysł


Jednym z pierwszych zadań stojących przed rządem Kazimierza Marcinkiewicza jest sformułowanie rodzimej polityki wobec ograniczeń, które spadły na gospodarkę w związku z przystąpieniem w ramach UE do założeń Protokołu z Kioto. W interesie polskiego przemysłu leży, aby Unia Europejska zmieniła swoje podejście do ochrony środowiska w strategii po wygaśnięciu zobowiązań z Protokołu w 2012 r.

Kraje członkowskie, które uległy naciskowi ze strony środowisk ekologicznych, opóźniają jak mogą realizację podjętych zobowiązań. Nic dziwnego - limity emisji gazów cieplarnianych, narzucone przez urzędników z Brukseli, mogą w negatywny sposób odbić się na kondycji przedsiębiorstw przemysłowych. Zmniejszenie konkurencyjności, podwyżka cen energii, ograniczenia produkcji i miejsc pracy - to tylko niektóre skutki, o których mówią eksperci. Nie jest przesądzone, że jakikolwiek kraj będzie sumiennie dostosowywał się do ekologicznych ograniczeń. Dotychczas, gdy ceny limitów na emisję zanieczyszczeń zdrożały już kilkakrotnie, kupującymi są głównie giełdowi spekulanci. Nie wiadomo także, w jaki sposób UE będzie karała kraje, które nie wywiązują się z ustaleń, ani jakie konsekwencje mogą spotkać poszczególne przedsiębiorstwa z racji przekraczania przysługujących limitów. Wszystko wskazuje na to, że Protokół z Kioto stanie się dokumentem martwym, ignorowanym, bądź omijanym przez przedstawicieli przemysłu. Skłaniają się ku temu następujące argumenty. Według bieżących badań emisja szkodliwych gazów nie spada, a z pewnością będzie rosnąć. Zwiększająca się konsumpcja energii i rozwój gospodarczy świata, nie przewidują innego scenariusza. Absurdalność tego dokumentu potęguje fakt, iż Protokołu nie podpisały kraje emitujące blisko połowę gazów cieplarnianych. Właśnie strategia gospodarczych potęg spoza Europy będzie wyznaczała kierunek ochrony środowiska na najbliższe lata. Stany Zjednoczone, Australia, Chiny, Indie, Korea i Japonia podpisały Partnerstwo dla Czystego Rozwoju i Klimatu Azji i Pacyfiku, będący alternatywą dla nierealnych celów z Kioto (redukcja globalnej emisji dwutlenku węgla o połowę do 2050 r.). W odróżnieniu od Europejczyków, którzy chcą nałożyć dodatkowe koszty funkcjonowania na biznes, Partnerstwo zakłada inwestycje w nowe, mniej uciążliwe dla środowiska technologie oraz współpracę energetyczną, transfer nadwyżek energii w rejony o zwiększonym zapotrzebowaniu. Europa wydaje się zmieniać kurs. Coraz więcej krytycznych głosów o strategii UE opartej na wątpliwych faktach naukowych (wielu tezę o globalnym ociepleniu klimatu nazywa wprost - mitem), skłania europejskich przywódców do rewizji swojego stanowiska i być może jest zapowiedzią zmiany polityki wobec przemysłu po 2012 r.

Więcej http://www.wnp.pl/nowyprzemysl/2602_55_103_0_0.html

« Home