Karnawał w Davos
Kilkuset szefów największych korporacji, liderzy kilkudziesięciu państw świata, przywódcy religijni, a nawet gwiazdy showbiznesu, zjechały jak co roku do szwajcarskiego kurortu Davos, aby debatować nad największymi wyzwaniami globalizacji. Rangę spotkań obniża kooptowanie do stołu obrad gwiazd rocka czy sławnych aktorów, którzy wypowiadają się w kwestiach, o których nie posiadają bladego pojęcia. W tym roku w Davos zjawił się Bono z grupy U2, pisarz Paulo Coelho, Michael Douglas oraz Angelina Jolie. Podobnie jak Noam Chomsky jest wybitnym lingwistą, ale ignorantem w dziedzinie ekonomii, z Angeliną Jolie powinno się dyskutować raczej o kosmetykach, a nie o rozwiązywaniu problemów współczesnego świata.
Do Davos dotarł także premier RP Kazimierz Marcinkiewicz, który belferskim tonem wezwał Europę do "energetycznej solidarności" bądź solidarnej elektryczności jak kto woli. Niestety agencje nadzwyczaj bezczelnie zignorowały to przesłanie i do dziś nie wiadomo na czym owa solidarna elektryczność ma polegać. Być może po prostu dostępny w gniazdkach prąd ma być rozdzielany po równo, a w razie różnic w napięciu, odbiorcy o wyższych parametrach zostaną opodatkowani na rzecz odbiorców napięć niższych. Niezła faza. Jedno jest pewne: premier "yes?ować" nie będzie.
Więcej w najnowszej gazecie

« Home