
Tegoroczne obrady grupy G-8 odbywają się w Rosji. Przed lipcowym szczytem w Petersburgu, na Kremlu, debatowali ministrowie finansów najbogatszych krajów świata i Rosji. Spotkanie zdominowały kwestie energetyczne.
Grupa G-8 ma w tym roku napięty kalendarz. Lutowe spotkania poświecone były problemom energetycznym świata. Najpierw odbyło się forum poświęcone przyszłościowym technologiom wodorowym. Następnie spotkali się ministrowie finansów grupy G-8, a na przełomie lutego i marca odbędzie się kolejna konferencja o bezpieczeństwie nuklearnym. G-7 (Francja, Wielka Brytania, USA, Kanada, Japonia, Niemcy i Włochy) oraz Rosja, obradują w sesjach tematycznych skupionych m.in. wokół energetyki, ochrony zdrowia, edukacji, demografii, rozwoju ekonomicznego i pomocy międzynarodowej, handlu czy ochrony środowiska. Przewodnictwo Rosji wysunęło na pierwszy plan energetykę.
Nieprzypadkowo premier Kazimierz Marcinkiewicz w przeddzień szczytu opublikował na łamach Financial Times artykuł wzywający kraje Unii Europejskiej do solidarności energetycznej, a ściślej do podpisania traktatu bezpieczeństwa energetycznego, na wzór traktatu waszyngtońskiego czy brukselskiego. Traktat zaproponowany przez Warszawę miałby stać się narzędziem energetycznej stabilizacji w myśl zasady ?jeden za wszystkich, wszyscy za jednego?. Szczegółów premier nie wyjaśnia, aczkolwiek z solidarnością europejską w obliczu rozmaitych zagrożeń bywało różnie.
Mimo, że jestem jak najbardziej krytyczny wobec gospodarczego programu PiS i tak jak wielu rodaków pozostaje w przeświadczeniu (oby nie złudnym), że koncentracja tej partii na odsunięciu od władzy starego układu jest celowa (przy odłożeniu niezbędnej liberalizacji gospodarki na dalszy plan), należy nie tylko pochwalić, ale także popierać dążenia premiera Marcinkiewicza dla zapewnienia krajowi suwerenności energetycznej, poprzez działania na rzecz dywersyfikacji i poszukiwaniu nowych możliwości dostaw surowców energetycznych.
Słusznie stwierdza Marcinkiewicz, że w uzależnieniu od dostaw gazu i ropy naftowej z Rosji i krajów muzułmańskich leży jedna z największych słabości Europy. Nie można jednak, nie odnieść wrażenia, że jego głos jest mało słyszalny w UE, a o strategicznych kwestiach polityki energetycznej dyskutuje się bez udziału Polski.

« Home