Home



Thursday, March 02, 2006

Energetyczny haracz


Horrendalne ceny energii w Europie to efekt istnienia narodowych monopoli. Brak konkurencji oto źródło choroby. Niezbędna jest nowa strategia energetyczna i radykalne rozwiązania. Czy jednak wszyscy w Unii mają świadomość, że już czas na zasadnicze zmiany?
Gdy unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes zapowiedziała kontrole na europejskim rynku gazowym i energetycznym, w kuluarach zagrzmiało. Co prawda na monopolistów nie spadną żadne kary finansowe, ale firmom, w których wykryto nadużycia, grożą długotrwałe śledztwa i kontrole. Niewykluczone, że interwencja Kroes wywoła prawdziwą lawinę w tym newralgicznym sektorze gospodarki. Polityka energetyczna Starego Kontynentu powinna być przede wszystkim przyjazna dla konsumenta, a nie polityków, szefów korporacji czy środowiska. Oficjalna debata nad energetyczną przyszłością rozpocznie się 8 marca, jednakże burza wokół tematu trwa już od czasu szantażu Rosji wobec Ukrainy. Zaangażowanie Neelie Kroes tylko zaognia sprawę, ale jest też szansą dla rzeszy konsumentów uzależnionych od płynącego w gniazdkach prądu i gazu zasilającego piece w mroźne dni. Właśnie mieszkańcy krajów UE najwięcej tracą w wyniku monopolizacji rynku. Horrendalne ceny energii w Europie są spowodowane dominacją narodowych molochów i hermetycznym układem powiązanych ze sobą firm, funkcjonujących pod parasolem państwa bez konieczności konkurencji. Wobec europejskiej opinii publicznej odwraca się kota ogonem. Związki zawodowe uważają się za wyzyskiwane ofiary prezesów, terroryzując konsumentów strajkami, ukrywając gigantyczne odprawy "należące się" przy okazji każdej restrukturyzacji. Największą chorobę energetyki stanowi brak konkurencji, a tylko rywalizacja przedsiębiorstw może wymusić na dostawcach cenową walkę o klienta. Dlatego działania Neelie Kroes są nadzieją dla tych, którzy nie chcą dłużej płacić haraczu na rzecz spowinowaconych z rządami koncernów. Unijna komisarz ds. konkurencji zapowiedziała nową strategię energetyczną dla UE oraz upublicznienie tzw. zielonej księgi. Dokument w wersji roboczej już istnieje, zakłada jednak bezwzględne dostosowanie rynku do ideologicznych, poprawnie politycznych postulatów głębokiej ekologii "dekarbonizacji" energetyki w związku z rzekomą groźbą katastrofy wskutek globalnego ocieplenia ? oraz poszukiwania źródeł odnawialnych. Jednak mało kto wierzy, że Europie uda się rozwiązać problemy z zasilaniem za pomocą podsuwanych przez ekologów zaklęć. Dlatego coraz częściej mówi się o zwiększeniu efektywności wykorzystywania istniejących zasobów oraz poszukiwaniu nowych rozwiązań technologicznych, np. technologii wodorowych, produkcji energii wodorowej z węgla lub gazu przy użyciu istniejącej infrastruktury przesyłowej.

Więcej w drukowanej wersji tygodnika.

« Home