Gruby problem

Najwięksi producenci napojów ogłosili dobrowolny zakaz reklamy swoich produktów skierowanej do dzieci poniżej 12 lat. Reakcja gigantów wynika ze strachu przed przymusowymi regulacjami Unii Europejskiej.
Koncerny spożywcze stały się w USA kolejnymi ofiarami krucjaty radykalnych ekologów i przeciwników kapitalizmu. Ten rozwijający się za oceanem nurt hołduje marksistowskiej zasadzie, że kapitalizm to wyzysk, a im większy kapitał, tym wyzysk jest większy. Ci sami populiści próbują zbić kapitał na procesach sądowych wytaczanych największym korporacjom. Żądają także nałożenia na nie większych podatków. Po firmach tytoniowych i farmaceutycznych przyszła kolej na sektor spożywczy. Za co obwiniani są producenci żywności? Za spowodowanie u Bogu ducha winnych konsumentów "epidemii otyłości".
Naturalnie trudno spodziewać się w tym choćby odrobiny logiki. Przecież epidemia to wystąpienie w krótkim czasie dużej liczby zachorowań na chorobę zakaźną. Otyłość jest przypadłością indywidualną, na którą bogate społeczeństwa Zachodu pracowały przez pokolenia. Obwinianie producentów żywności za indywidualne przypadki otyłości przypomina oskarżanie producentów noży, że popełniane są morderstwa w afekcie bądź wyplatających konopne sznury, że zdarzają się samobójstwa. Zdumiewa także wiązanie otyłości wyłącznie z dietą. Chyba każdy wie, że waga zależy nie tylko od menu, lecz także od czynników genetycznych, trybu życia, aktywności ruchowej itd.
Lecz według wielu słodkie napoje są głównym powodem otyłości wśród dzieci. Fakt, niektóre zawierają ponoć równowartości 10 łyżeczek cukru ? dawki dziennego maksymalnego spożycia dla dorosłych. Cukier tuczy, więc jest zły. A winni są producenci żywność. I to oni teraz padają łupem prawników i rzekomych ofiar liczących na łatwy zysk. Zaczęło się w 2002 roku, gdy jeden z dziennikarzy pozwał firmę American Gourmet Foods z Nowego Jorku za to, że na swoim wyrobie umieściła nieprawdziwą informację o jakoby niskiej zawartości tłuszczu. Wygrał 4 mln dol. i podzielił się zdobyczą ze swoim prawnikiem.
Jest co łupić, bo rynek żywności wart jest ponad trylion dolarów. Bojownikom przewodzi waszyngtoński adwokat John Banzhaf, znany z poprzednich spektakularnych procesów z? koncernami tytoniowymi.
Oczywiście, otyłość jest problemem, którego nie można ignorować. Według rządowego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w ostatnim dziesięcioleciu liczba grubasów wzrosła o 74 proc. Problemy z nadwagą ma aż 44 mln dorosłych osób w Stanach Zjednoczonych. Koszty zdrowotne związane z tą przypadłością szacowane są na 12,7 mld dol. Lecz przerzucanie indywidualnej odpowiedzialności za swoją kondycję na firmy prywatne jest jednak przesadą. Jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat aktywiści wezmą się za producentów wygodnych foteli czy telewizorów odciągających obywateli od uprawiania sportu.
Więcej w Ozonie

« Home