Home



Wednesday, April 26, 2006

Zmowa oligarchów


Politycy, Rada Polityki Pieniężnej, Komisja Nadzoru Bankowego, Narodowy Bank Polski, Komisja Nadzoru Finansowego oraz największe banki w Polsce chcą pozbawić społeczeństwo swobodnego i korzystnego dostępu do kredytów walutowych.

Nadzór bankowy zamierza zmusić Polaków, aby zadłużali się wyłącznie w złotówkach. Oczywiście tłumaczy się troską o klientów, by uchronić kredytobiorców przed ryzykiem spadku wartości polskiej waluty. Tymczasem złotówka umacnia się, a Polacy biorą kredytów coraz więcej.
Według danych Związku Banków Polskich, banki udzieliły w zeszłym roku kredytów hipotecznych na ponad 22 mld złotych. Zadłużamy się najchętniej w walutach obcych. Powody są zrozumiałe. Oprocentowanie takich kredytów jest na ogół niższe, a dolary, euro czy franki szwajcarskie postrzegane są przez inwestorów, za stabilniejsze i bardziej przewidywalne. 60 proc. długoterminowych kredytów hipotecznych zaciąganych jest w walutach, z czego aż 70 proc. we franku szwajcarskim.
Polacy masowo zaczęli przerzucać się na kredyty walutowe, gdy banki ułatwiły możliwość przewalutowywania zobowiązań. Najtańszy kredyt we franku szwajcarskim jest oprocentowany dwukrotnie mniej od najdroższego kredytu złotowego. Frank jest walutą stabilną, więc wielu kredytobiorców decyduje się właśnie na tę formę finansowania inwestycji w nieruchomości. Umacniający się złoty powoduje, że kredyty zaciągane w walutach są coraz tańsze. Zarabiamy więcej, płacimy niższe raty.
Według najnowszych danych Związku Banków Polskich w styczniu i lutym tego roku Polacy wzięli o blisko połowę więcej kredytów mieszkaniowych niż rok wcześniej! Zapewne wielu skłoniły naciski biznesowe i polityczne na nadzór bankowy, zmierzające do ograniczenia wolności wyboru kredytów i zmniejszenia konkurencji w tym sektorze. Naturalnie nie można zakładać, że wartość naszej waluty będzie rosła w nieskończoność. Można jednak założyć, że konsumenci są istotami racjonalnymi i kalkulują ryzyko zmian kursowych, zwłaszcza, że kredyt można w każdej chwili przewalutować.
Czy ryzyko kursowe jest rzeczywiście takie istotne? Gdy sytuacja gospodarcza kraju pogarsza się, ludzie zarabiają mniej, pieniądz traci na wartości, waluta, w której zaciągnięta jest pożyczka, tak naprawdę ma drugorzędne znaczenie. Zapewne także banki kalkulują swoje ryzyko kredytowe ? przecież zależy im, aby zobowiązania zaciągnięte przez konsumenta zostały spłacone.
Faktem jest, że o kredyt, także ten zaciągany w walutach, jest coraz łatwiej.
Właśnie dostępność kredytu dotychczas cieszyła tych Polaków, których nie stać było na spełnienie swoich marzeń o własnym mieszkaniu. Banki szły klientom na rękę i zaniżyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. Teraz nadzór bankowy chce to zmienić i wydaje rekomendację zaostrzającą kryteria udzielania pożyczek walutowych.
Z pewnością wspólna decyzja bankowców i urzędników najbardziej uderzy w klienta. Większość, szczególnie młodych ludzi, będzie zmuszona zrezygnować z marzeń o stabilizacji. Wiele rodzin zapłaci więcej za finansowanie inwestycji w nieruchomości. Straci także cała gospodarka. Sytuacja uderzy w sektor finansowy, budownictwo, rynek nieruchomości, wyposażenia mieszkań czy producentów sprzętu RTV AGD. W dłuższej perspektywie pogorszy się sytuacja na rynku pracy, w pewnej części zahamowany zostanie wzrost gospodarczy.
Czy owe negatywne konsekwencje są warte poniesienia, aby zarobiła garstka oligarchów? Czy na tym, że rodaków w nienajlepszym położeniu finansowych, pozbawia się możliwości zadbania o własną przyszłość, ma polegać solidarna polityka rządu? Czyżby rządzący zapomnieli, jak ważne w życiu człowieka jest zapuszczanie korzeni we własnym mieszkaniu i rodzinna stabilizacja? Jest to kolejna, po ustawie antylichwiarskiej bariera dla wolności gospodarczej.
Warto przyjrzeć się także innym scenariuszom, przed którymi chcą nas ustrzec altruistyczni biurokraci. Załóżmy, że kurs złotówki poleci w dół. Wówczas mędrcy z Rady Polityki Pieniężnej zapewne dostrzegą ?zwiększone ryzyko inflacyjne? i aby chronić Polaków podniosą stopy procentowe. Kredyty złotowe zdrożeją. Co powiedzą wówczas konsumentom?
Jak można straszyć klientów kredytami walutowymi, skoro rządzący szykują nam wejście do strefy euro w 2009-2011 r., gdy gros klientów wciąż będzie obciążona zobowiązaniami kredytowymi?
Banki które mają tani dostęp do złotówki zacierają ręce. Nic tak nie nagania klientów niż przymusowe państwowe regulacje. Rekomendacja S przygotowana przez Komisję Nadzoru Bankowego jest co prawda lepsza niż absurdalny pomysł zakazu udzielania kredytów walutowych, który także się pojawił, niemniej rynek radzi sobie lepiej z samoregulacją sektora finansowego niż odgórne urzędnicze decyzje.
Jestem zaniepokojony ograniczaniem wolności gospodarczej na rodzimym rynku finansowym. Niestety moje obawy podzielili także liczni rozmówcy z zagranicy, z którymi miałem okazję wymienić się uwagami na ten temat m.in. Tim Evans, prezes Libertarian Alliance, Hans-Hermann Hoppe z Mises Institute, David Friedman, Leonard Liggio czy Marc A. Miles z Heritage Foudation, edytor Indeksu Wolności Gospodarczej, indeksu, który w Polsce ciągnie w dół, ale nie ma się czemu dziwić, skoro gospodarką coraz chętniej sterują urzędnicy.

« Home