Home



Thursday, May 25, 2006

O dywersyfikacji dostaw energii w Ozonie

Właśnie pojawił się nowy projekt dostaw gazu dla Polski. Jest szansa podłączenia się do gazociągu biegnącego z Norwegii do Szwecji. A że gazociągi nie mogą się krzyżować, rozbudowa norweskiej rury ma szansę pomieszać szyki Moskwie i Berlinowi.

Wahające się ceny surowców wprowadzają zamieszanie na rynkach i doprowadzają polityków do białej gorączki.

Nakaz dywersyfikacji dostaw surowców powoduje, że w bieżącym roku urzędnicy są nadzwyczaj aktywni w poszukiwaniu dostawców gazu, ropy, węgla czy metali.

Jak bumerang powróciła kwestia dostaw gazu ze złóż Morza Północnego. W maju rząd ponowił negocjacje z Norwegami w sprawie importu surowca przez stronę polską. W jaki sposób Polska miałaby się zaopatrywać w norweski gaz? Za sprawą udziału w budowie gazociągu z Norwegii do południowej Szwecji, a ściślej rurociągu Karsto?Oslo?okolice Göteborga. Strona polska zainwestowałaby w przedłużenie nitki z miejscowości Bua do Niechorza. ? Dzięki temu, że udało nam się przekonać Gassco, aby dopuściło nas do projektu, będziemy partnerami w konsorcjum kilkunastu firm ze Szwecji i Norwegii, takich jak Gassco czy Shell ? triumfuje Piotr Woźniak, minister gospodarki. W zamian otrzymalibyśmy szansę na bezpieczne, choć wcale nie tanie, dostawy norweskiego gazu.

Rosja czy Norwegia?
Budowa gazociągu ze Szwecji obejmuje kilka ważnych kwestii. Po pierwsze, powrót do negocjacyjnego stołu z Norwegami, którym w 2002 roku ekipa Leszka Millera zarzucała zawyżanie cen, wskutek czego kontrakt był oceniany jako nieopłacalny. Jednak choć bezpieczeństwo jest najdroższe, opłaca się zawsze, dlatego pewnie rząd Marcinkiewicza nie będzie się długo targował. Ekipie SLD następcy zarzucają błędy, które teraz będą się starali naprawić. I znów w najgorszej sytuacji będą odbiorcy detaliczni, którym nie pozostanie nic innego, jak dostosować się do warunków narzuconych przez politykę. Po wtóre, prawo mówi, że gazociągi nie mogą się krzyżować, dlatego rozbudowa norweskiej rury może pokrzyżować szyki Moskwie i Berlinowi. Nasz rząd protestuje też przeciw inwestycji ponad naszymi głowami. Inną sprawą jest koszt inwestycji przedłużenia gazociągu z Norwegii. Można szacować, że to zaledwie ułamek sumy, którą mają wydać Niemcy i Rosjanie.

Rosjanie zaczęli się ponadto obawiać pozwów prawnych, które mogłyby być wnoszone przez państwa wykluczone z inwestycji i niezadowolone z polityki zagranicznej Kremla ? głównie Polskę i kraje bałtyckie. W sądzie leży już pozew amerykańskiej firmy Moncrief Oil International, zarzucającej Gazpromowi bezprawną eksploatację złóż gazu, który ma być transferowany gazociągiem bałtyckim. Amerykanie twierdzą, że to oni nabyli prawa do wydobycia tych złóż, co zresztą Kreml potwierdził. Odszkodowanie ? o ile zostanie zasądzone ? może być porównywalne z kosztami całej rosyjsko-niemieckiej inwestycji i znacznie utrudnić budowę podwodnej rury.
Są też eksperci, którzy w ogóle nie wierzą, żeby doszło do wybudowania rurociągu. W niedawnym wywiadzie dla ?Dziennika? Aleksander Gudzowaty, od lat robiący interesy z Rosjanami, mówi, że inwestycja nie dojdzie do skutku, bo jest zwyczajnie nieopłacalna. Z kolei znany dysydent Władimir Bukowski w felietonie dla tej samej gazety zwraca uwagę, że podstawowym problemem jest monopol zarządzanego przez polityków Gazpromu. Bukowski sugeruje, żebyśmy nie ustawali w surowcowej dywersyfikacji.

« Home