Home



Thursday, May 25, 2006

O planie Religi w Najwyższym Czasie!

Ja już nie mam więcej pieniędzy! krzyczał profesor Zbigniew Religa, prezentując program dobijania pacjentów i rodzimej służby zdrowia. Szef resortu zdrowia wyglądał w telewizji jakby się najadł szaleju. Najwyraźniej zaczęły mu się mieszać zasoby prywatne z publicznymi.
Profesor Religa zbłądził podwójnie. Po pierwsze ma sporo pieniędzy. Z udostępnionych danych majątkowych wynika, że należy do najbogatszych posłów w parlamencie i prawdopodobnie jest najbogatszym ministrem w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, posiadając ponad 1,1 mln złotych oszczędności (z czego połowa w obligacjach) plus 50 tys. dolarów i 30 tys. euro, nie licząc 113 metrowego apartamentu i działki z domem letniskowym. Notabene minister jest lekarzem, majątku dorobił się pracując w zawodzie.
Tak więc pan profesor zapędził się mówiąc "ja już nie mam więcej pieniędzy!" przed kamerami. Chyba, że szef resortu zdrowia uważa pieniądze podatników za "swoje" i był to rozbrajający przypływ szczerości pana ministra. Chciał on po prostu powiedzieć, że nie można zrabować więcej pieniędzy podatnikom, aby rozdysponować je na służbę zdrowia, chyba, że wdroży się jego plan.
Jak nie trudno się domyśleć ? najważniejszym elementem planu są lekarze. Oni muszą zarabiać więcej, aby dorobić się przynajmniej ułamku, będącego obiektem korporacyjnej zazdrości, majątku profesora. Pacjenci są tylko surowcem systemu służby zdrowia, niepożądanym elementem, gdy korzystają ze świadczeń, ulgą dla systemu, gdy umierają i wrogami, gdy dopominają się o swoje prawa.
Jakie jest naczelne hasło ?planu Religi?? Nie, nie żadne niebezpieczne i wywrotowe reformy. Ani słowa o wilczym kapitalizmie (wszak o zdrowie chodzi), konkurencji czy prywatyzacji. Po prostu wyłącznie zwiększenie opodatkowania na służbę zdrowia i zwiększenie budżetowych wydatków na ten cel do poziomu "europejskiego", czyli ok. 8 proc. produktu krajowego rocznie.
Ministerstwo zdrowia planuje zaciśnięcie pętli na szyjach pacjentów. Składka na ubezpieczenie zdrowotne ma wzrosnąć do 9 proc. dochodów każdego Polaka. Na co poszłaby podwyżka składki? Na lepsze usługi zdrowotne, nowoczesne leki i zabiegi? Źle. Na pensje dla strajkujących lekarzy.
Dodatkowo każdy podatnik odprowadzałby w ramach solidarności, czyli socjalizmu, 1,2 proc. dochodów na leczenie starszych i niepełnosprawnych. Za ofiary wypadków płaciłyby firmy ubezpieczeniowe. Młodzi i bogaci, zgodnie z ideą wielokrotnego opodatkowania, płaciliby za leczenie z własnej kieszeni np. 10 zł za każdy dzień pobytu w szpitalu czy 5 zł za wizytę o specjalisty. Ci, którzy chcieliby się opodatkować po raz trzeci ? mogliby wykupić jeszcze ubezpieczenie dodatkowe.
Tak wygląda w skrócie "plan Religi". Projekt jest służalczy wobec trzech grup wspólnie wyzyskujących pacjentów: polityków, urzędników i establishmentu lekarskiego. Minister zachował stanowisko, a wraz z nim jego współpracownicy. Urzędnikom obiecuje więcej pieniędzy do defraudacji: ok. 15 mld więcej, z czego lwia część wypłynie z dziurawego systemu. Wreszcie lekarze ? oni dostaną podwyżki w tym roku 800 mln i w przyszły 3 mld złotych. A co dostaną pacjenci? Podwyżkę cen usług zdrowotnych, zwiększony drenaż ich kieszeni, kolejki i umieranie w poczekalniach ? jak zwykle.
Zapoznając się z innymi ostatnimi pomysłami degradacji służby zdrowia można dostać gęsiej skórki. Ministerstwo Zdrowia proponuje karać kilkoma latami więzienia aptekarzy za stosowanie rabatów i promocji w aptekach (notabene oznacza to wprowadzenie urzędowych cen na leki). W nowelizowanym prawie farmaceutycznym nie ma ani jednego zapisu o zapobieganiu chorobom poprzez podnoszenie wiedzy medycznej w społeczeństwie. Jedynego, czego mogą spodziewać się pacjenci to ograniczenie dostępu do nowoczesnej terapii i coraz większych cen za żenującej jakości usługi zdrowotne dostarczane przez państwo.
Lekarze z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego wydają się być uspokojeni, pacjenci ? od lat w apatii ? spodziewają się wyłącznie najgorszego. Jedyna nadzieja w minister finansów, wicepremier Zycie Gilowskiej, która jest świadoma niebezpieczeństw omawianego projektu dla budżetu i może zablokować nierealne projekty podsuwane jej przez nieudacznych kolegów z rządu.

« Home