O handlu emisjami w Ozonie
Polskie firmy od środy mogą handlować prawami do emisji dwutlenku węgla. A jednak na nich nie zarobią, bo ceny praw do emisji drastycznie spadły po ujawnieniu informacji, że 11 tys. unijnych firm w ub. roku wyemitowało do atmosfery 44 mln ton dwutlenku węgla mniej, niż dostały pozwoleń. A w tym roku nadwyżka w Unii będzie jeszcze większa. W skali całego rynku europejskiego wyniesie 100 mln ton.
Po ujawnieniu tych danych i wejściu na rynek pozwoleń z naszego kraju, efekt na europejskiej giełdzie prawa do emisji może być tylko jeden ? dalsza przecena pozwoleń na emisję CO2. Handel emisjami polega na sprzedaży kontraktów terminowych na pozwolenia na emisję dwutlenku węgla w tonach. Firma, która uważa, że otrzymała ich więcej, niż potrzebuje, może je sprzedać tym, które trują bardziej. Przekroczenie przyznanych limitów oznacza wysokie kary, więc teoretycznie handel powinien iść na całego. Prawo do handlu emisjami ma 900 polskich firm.
Niestety, nie tylko na nich nie zarobimy, ale nawet stracimy. Polacy dostali mniej pozwoleń, niż zakładali w pierwotnym planie. Elektrociepłownie już wykorzystały posiadane nadwyżki. Nic dziwnego ? gospodarka rośnie i konsumuje coraz więcej energii. Efekt może być tylko jeden ? wzrost cen energii ? takie są skutki przystąpienia Polski do Protokołu z Kioto. Prezes Towarowej Giełdy Energii SA Grzegorz Onichmowski uważa, że po uruchomieniu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć nawet o 40 proc. Onichmowski wyjaśnia, że cena emisji wejdzie jako składnik do cen energii elektrycznej, tak jak jest na Zachodzie, a ceny energii w krajach UE-15 są wyższe o 60?70 proc. i długo tej różnicy nie da się utrzymać. Wzrost oznacza nie tylko wyższe rachunki dla klientów, lecz także dodatkowe koszty dla całej gospodarki.
Po ujawnieniu tych danych i wejściu na rynek pozwoleń z naszego kraju, efekt na europejskiej giełdzie prawa do emisji może być tylko jeden ? dalsza przecena pozwoleń na emisję CO2. Handel emisjami polega na sprzedaży kontraktów terminowych na pozwolenia na emisję dwutlenku węgla w tonach. Firma, która uważa, że otrzymała ich więcej, niż potrzebuje, może je sprzedać tym, które trują bardziej. Przekroczenie przyznanych limitów oznacza wysokie kary, więc teoretycznie handel powinien iść na całego. Prawo do handlu emisjami ma 900 polskich firm.
Niestety, nie tylko na nich nie zarobimy, ale nawet stracimy. Polacy dostali mniej pozwoleń, niż zakładali w pierwotnym planie. Elektrociepłownie już wykorzystały posiadane nadwyżki. Nic dziwnego ? gospodarka rośnie i konsumuje coraz więcej energii. Efekt może być tylko jeden ? wzrost cen energii ? takie są skutki przystąpienia Polski do Protokołu z Kioto. Prezes Towarowej Giełdy Energii SA Grzegorz Onichmowski uważa, że po uruchomieniu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć nawet o 40 proc. Onichmowski wyjaśnia, że cena emisji wejdzie jako składnik do cen energii elektrycznej, tak jak jest na Zachodzie, a ceny energii w krajach UE-15 są wyższe o 60?70 proc. i długo tej różnicy nie da się utrzymać. Wzrost oznacza nie tylko wyższe rachunki dla klientów, lecz także dodatkowe koszty dla całej gospodarki.

« Home