Odsiecz wiedeńska 2006
Oblężonej przez socjalistów w Europie ruszyli na ratunek przedstawiciele najważniejszych think-tanków Starego Kontynentu. Po wielu latach, Wiedeń na moment znów stał się stolicą idei wolnego rynku.
Tegoroczna światowa konferencja libertariańskich i klasyczno-liberalnych instytutów spraw publicznych odbyła się w Wiedniu, ongiś światowego centrum, gdzie narodziły się teoretyczne podwaliny Szkoły Ekonomii Austriackiej. Na przełomie czerwca i lipca znów dyskutowało się w tym mieście wyłącznie o Mengerze czy Hayeku.
Impreza zorganizowana przez tamtejszy Frederich von Hayek Institute zgromadziła ok. 300 osób z czołowych think-tanków z całego świata oraz stowarzyszeń podatników na odbywającym się równolegle zlocie World Taxpayers Association.
Debatowali przedstawiciele m.in. najważniejszych instytutów Ameryki: (ATLAS, Heritage, CATO, CEI, CGEG, TCS) oraz Europy (Centre for the New Europe, Ludwig von Mises Institute Europe, Instituto Bruno Leoni, International Policy Network, Stockholm Network, Lithuanian Free Market Institute).
Prezentowały się nawet tak egzotyczne organizacje jak Instytut Misesa z Rumunii czy Związek Podatników Kenii. Polskę reprezentowali: Instytut Globalizacji, Centrum im. Adama Smitha oraz Stowarzyszenie im. Ks. P. Skargi, czyli w zasadzie najbardziej obiecujące ośrodki kształtowania przyszłej polityki publicznej.
Napięty program, renomowani prelegenci, a przede wszystkim wyjątkowy klimat sprzyjający nawiązywaniu formalnych i nieformalnych kontaktów, to wymarzone środowisko dla entuzjastów wolnego rynków. Niewątpliwie była to jedna z najbardziej zdyscyplinowanych konferencji, w jakich przyszło mi uczestniczyć. Wszyscy starali się do maksimum wykorzystać stwarzane przez organizatorów możliwości.
Spotkanie otworzył lunch w Federalnym Ministerstwie Spraw Ekonomicznych. Gmach przypominał budynki z powieści Kafki, gdzie nie sposób było trafić do właściwych drzwi. Po prezentacji uczestników i wymianie uprzejmości goście konferencji mogli udać się na wycieczkę po Wiedniu śladem twórców Szkoły Ekonomii Austriackiej.
Dwie godziny potem czekało oficjalne przyjęcie otwierające imprezę, zorganizowane w reprezentacyjnym Palais Kaiserhaus, w samym sercu starego miasta. Niestety ta perełka architektury była pozbawiona klimatyzacji, co powodowało, że przy 30 stopniowym upale, tłum gotował się we własnym sosie. Wykłady powitalne wygłosili prof. Julian Morris, dyrektor londyńskiego International Policy Network, Johan Norberg z Centre for the New Europe i John Fund, waszyngtoński komentator The Wall Street Journal.
Julian Morris skupił się na ukazaniu zagrożeń płynących z aktywności międzynarodówki socjalistycznej skupionej współcześnie wokół haseł ekologicznych: antyglobalistów, ekstremistów ekologicznych i antykorporacyjnych, których niestety pełno także na prawicy, szczególnie w Polsce.
Doskonała mowę wygłosił nowy nabytek brukselskiego CNE ? Johan Norberg, autor doskonałej, wydanej w 24 krajach świata książki: ?W obronie globalnego kapitalizmu? (u nas opublikowanej przez Janka Fijora, niestety pod dużo mniej trafnym tytułem). Norberg zauważył, że dzięki globalizacji każda upływająca sekunda to postęp cywilizacyjny, każdej chwili o 30 s. wydłuża się nasze życie, tysiące ludzi wyciąga się z biedy i może walczyć z chorobami. Rewelacyjny dowcip obnażający głupotę ekologów przypomniał potem Fred Smith, prezydent Competitive Enterprise Institute z Waszyngtonu: ?Przed jamą siedzi dwóch jaskiniowców. ?Cholera, coś jest nie tak!? ? mówi pierwszy. ?Żyjemy w stanie natury, pijemy krystalicznie czystą wodę, wsuwamy organiczne jedzenie. Dlaczego więc umieramy w 35 roku życia??. Norberg zauważył, że wolnorynkowcy mają doskonały dostęp do faktów i statystyk, których nie umieją dobrze sprzedać. Jemu udaje się to znakomicie, więc zaapelował do większej kreatywności liderów ruchu wolnościowego. Bo właśnie od zgromadzonych liderów zależy przyszłość wolności w świecie. Potwierdził to wpływowy sympatyk ruchu ? John Fund z Wall Street Journal oraz inni znamienici dziennikarze m.in. z The Economist, Frenkfurter Allgemeine Zeitung czy Die Presse. ?Musimy wstawać wcześniej niż socjaliści? ? zauważył Norbert.
Kolejne dni upłynęły pod znakiem warsztatów z zakresu kierowania organizacją, metodologii i strategii instytutów spraw publicznych. Obrady zorganizowane były w wiedeńskim centrum konferencyjnym Reiffeisen Bank.
Mowę wstępną wygłosił były premier Słowacji Iwan Miklos, który ubolewał nad zwrotem rodaków w stronę socjalistyczno-nacjonalistycznej koalicji i niską konkurencyjnością wewnątrz Unii Europejskiej. Podobne obawy o przyszłość kraju miał także członek Rady Instytutu Globalizacji dr Marian Tupy z CATO Institute.
Doskonały wykład wygłosił Dan Mitchell z Heritage Foundation, nawoływując do konkurencji podatkowej w krajach UE i do sprzeciwiania się harmonizacji polityki podatkowej wewnątrz tego socjalistycznego tworu. Mitchell nie znał jednak brukselskich realiów, gdzie konkurencję nazywa się dumpingiem. Niemniej uważam, że opór przed wspólną polityka podatkową powinien być jednym z najważniejszych celów europejskich think-tanków.
Następnie odbył się panel poświęcony ochronie własności intelektualnej i trzeba stwierdzić, że znów chyba tylko w Polsce można znaleźć przeciwników tego rodzaju własności. Wśród libertarian na całym świecie panuje zgodność, że każdy typ własności ma charakter wirtualny, niematerialny, ale usankcjonowany przez prawo. Ta część programu przeszła w zasadzie bez polemik. Bardzo ciekawe były warsztaty na temat strategii instytutów, zasad i metod działania. Kolega z Litwy zwrócił uwagę na większą konieczność współdziałania i budowania ponadnarodowych koalicji.
Richard Rahn, dyrektor generalny Centre for Global Economic Growth i członek rady nadzorczej jednego z rajów podatkowych na Kajmanach porównał rządy państw do skorumpowanych firm na skraju bankructwa. Przypomniał też, że największy skandal korupcyjny dotyczył Organizacji Narodów Zjednoczonych i programu ?Ropa za żywność?. Dlatego też nie ma się co dziwić, że klienci chętnie lokują swoje aktywa na terytoriach offshore.
Wieczorem uczestnicy spotkania mogli wybierać między futbolu ćwierćfinałami Mistrzostw Świata, mocno zakrapianą imprezą w hotelu Mercure, bądź koncertem filharmoników wiedeńskim pod gołym niebem w habsburskiej posiadłości Schloss Shönbrunn pod batutą samego Placido Domingo.
Zwieńczeniem konferencji był tradycyjny Bal Wiedeński w przepięknym Pałacu Lichtenstein, będącym obecnie siedzibą muzeum. Wpuszczani byli wyłącznie goście w strojach wieczorowych, a start imprezy opóźnił się ze względów bezpieczeństwa. Nic dziwnego ? gościem wieczoru był były premier Izraela Beniamin Netaniahu.
Dostałem stolik tuż obok byłego ministra finansów w rządzie Szarona, skąd mogłem obserwować poczynania żydowskich służb bezpieczeństwa, skrupulatnie sprawdzających co podaje się premierowi. Nie znam dorobku Netaniahu jako szefa rządu. Szefowa F.A. von Hayek Institute w Wiedniu Barbara Kolm-Lamprechter przedstawiła go jako ikonę gospodarczego liberalizmu, który obniżył w Izraelu podatki, uwolnił handel i doprowadził do trwałego wzrostu gospodarczego kraju.
Sam Netaniahu jest rewelacyjnym mówcą, w swoim wystąpieniu raz po raz powoływał się to na Hayeka, na Lorda Actona i swego przyjaciela Alana Greenspana. Przypomniał, że od czasów biblijnych zmieniło się rozumienie sprawiedliwości społecznej. Dawniej była to pomoc sierotom, wdowom i chorym, a dziś to transfer od zdrowych pracujących do zdrowych niepracujących. Netaniahu opowiadał też o reformach izraelskich portów. Jego pierwszym krokiem była likwidacja portowego muzeum, które nigdy nie działało, ale jego szef, związany ze związkami zawodowymi, zarabiał 100 tys. dolarów miesięcznie, mając do dyspozycji jaguara i terenowe BMW. Premier nie omieszkał przypomnieć o wiodącej roli Izraela w świecie i zagrożeniach wynikających ze strony islamskiego terroryzmu. Następnie niepostrzeżenie się ulotnił, w tle grała orkiestra, a goście bawili się dalej.
Spędziłem uroczy wieczór w towarzystwie mojego kolegi z CNE, bardzo młodego, ale nienagannie wykształconego Włocha ? Alberto Mingardiego. Alberto bawił wszystkich opowiadaniami i urokiem Roberta de Niro. Bardzo miły był także mój sąsiad Andreas Thonhauser z nowego chrześcijańsko-liberalnego think-tanku Europa Instytut. Przyjęcie zakończyła aukcja listu Fredricha von Hayeka.
Konferencja okazała się bardzo udana. Instytuty spraw publicznych odgrywają czołową rolę w propagowaniu idei wolnorynkowych. Korzystając z doświadczeń amerykańskich będą zdobywały coraz większe znaczenie w kształtowaniu polityki publicznej. Także w Polsce zaowocuje to wkrótce nowymi programami i projektami.
Tegoroczna światowa konferencja libertariańskich i klasyczno-liberalnych instytutów spraw publicznych odbyła się w Wiedniu, ongiś światowego centrum, gdzie narodziły się teoretyczne podwaliny Szkoły Ekonomii Austriackiej. Na przełomie czerwca i lipca znów dyskutowało się w tym mieście wyłącznie o Mengerze czy Hayeku.
Impreza zorganizowana przez tamtejszy Frederich von Hayek Institute zgromadziła ok. 300 osób z czołowych think-tanków z całego świata oraz stowarzyszeń podatników na odbywającym się równolegle zlocie World Taxpayers Association.
Debatowali przedstawiciele m.in. najważniejszych instytutów Ameryki: (ATLAS, Heritage, CATO, CEI, CGEG, TCS) oraz Europy (Centre for the New Europe, Ludwig von Mises Institute Europe, Instituto Bruno Leoni, International Policy Network, Stockholm Network, Lithuanian Free Market Institute).
Prezentowały się nawet tak egzotyczne organizacje jak Instytut Misesa z Rumunii czy Związek Podatników Kenii. Polskę reprezentowali: Instytut Globalizacji, Centrum im. Adama Smitha oraz Stowarzyszenie im. Ks. P. Skargi, czyli w zasadzie najbardziej obiecujące ośrodki kształtowania przyszłej polityki publicznej.
Napięty program, renomowani prelegenci, a przede wszystkim wyjątkowy klimat sprzyjający nawiązywaniu formalnych i nieformalnych kontaktów, to wymarzone środowisko dla entuzjastów wolnego rynków. Niewątpliwie była to jedna z najbardziej zdyscyplinowanych konferencji, w jakich przyszło mi uczestniczyć. Wszyscy starali się do maksimum wykorzystać stwarzane przez organizatorów możliwości.
Spotkanie otworzył lunch w Federalnym Ministerstwie Spraw Ekonomicznych. Gmach przypominał budynki z powieści Kafki, gdzie nie sposób było trafić do właściwych drzwi. Po prezentacji uczestników i wymianie uprzejmości goście konferencji mogli udać się na wycieczkę po Wiedniu śladem twórców Szkoły Ekonomii Austriackiej.
Dwie godziny potem czekało oficjalne przyjęcie otwierające imprezę, zorganizowane w reprezentacyjnym Palais Kaiserhaus, w samym sercu starego miasta. Niestety ta perełka architektury była pozbawiona klimatyzacji, co powodowało, że przy 30 stopniowym upale, tłum gotował się we własnym sosie. Wykłady powitalne wygłosili prof. Julian Morris, dyrektor londyńskiego International Policy Network, Johan Norberg z Centre for the New Europe i John Fund, waszyngtoński komentator The Wall Street Journal.
Julian Morris skupił się na ukazaniu zagrożeń płynących z aktywności międzynarodówki socjalistycznej skupionej współcześnie wokół haseł ekologicznych: antyglobalistów, ekstremistów ekologicznych i antykorporacyjnych, których niestety pełno także na prawicy, szczególnie w Polsce.
Doskonała mowę wygłosił nowy nabytek brukselskiego CNE ? Johan Norberg, autor doskonałej, wydanej w 24 krajach świata książki: ?W obronie globalnego kapitalizmu? (u nas opublikowanej przez Janka Fijora, niestety pod dużo mniej trafnym tytułem). Norberg zauważył, że dzięki globalizacji każda upływająca sekunda to postęp cywilizacyjny, każdej chwili o 30 s. wydłuża się nasze życie, tysiące ludzi wyciąga się z biedy i może walczyć z chorobami. Rewelacyjny dowcip obnażający głupotę ekologów przypomniał potem Fred Smith, prezydent Competitive Enterprise Institute z Waszyngtonu: ?Przed jamą siedzi dwóch jaskiniowców. ?Cholera, coś jest nie tak!? ? mówi pierwszy. ?Żyjemy w stanie natury, pijemy krystalicznie czystą wodę, wsuwamy organiczne jedzenie. Dlaczego więc umieramy w 35 roku życia??. Norberg zauważył, że wolnorynkowcy mają doskonały dostęp do faktów i statystyk, których nie umieją dobrze sprzedać. Jemu udaje się to znakomicie, więc zaapelował do większej kreatywności liderów ruchu wolnościowego. Bo właśnie od zgromadzonych liderów zależy przyszłość wolności w świecie. Potwierdził to wpływowy sympatyk ruchu ? John Fund z Wall Street Journal oraz inni znamienici dziennikarze m.in. z The Economist, Frenkfurter Allgemeine Zeitung czy Die Presse. ?Musimy wstawać wcześniej niż socjaliści? ? zauważył Norbert.
Kolejne dni upłynęły pod znakiem warsztatów z zakresu kierowania organizacją, metodologii i strategii instytutów spraw publicznych. Obrady zorganizowane były w wiedeńskim centrum konferencyjnym Reiffeisen Bank.
Mowę wstępną wygłosił były premier Słowacji Iwan Miklos, który ubolewał nad zwrotem rodaków w stronę socjalistyczno-nacjonalistycznej koalicji i niską konkurencyjnością wewnątrz Unii Europejskiej. Podobne obawy o przyszłość kraju miał także członek Rady Instytutu Globalizacji dr Marian Tupy z CATO Institute.
Doskonały wykład wygłosił Dan Mitchell z Heritage Foundation, nawoływując do konkurencji podatkowej w krajach UE i do sprzeciwiania się harmonizacji polityki podatkowej wewnątrz tego socjalistycznego tworu. Mitchell nie znał jednak brukselskich realiów, gdzie konkurencję nazywa się dumpingiem. Niemniej uważam, że opór przed wspólną polityka podatkową powinien być jednym z najważniejszych celów europejskich think-tanków.
Następnie odbył się panel poświęcony ochronie własności intelektualnej i trzeba stwierdzić, że znów chyba tylko w Polsce można znaleźć przeciwników tego rodzaju własności. Wśród libertarian na całym świecie panuje zgodność, że każdy typ własności ma charakter wirtualny, niematerialny, ale usankcjonowany przez prawo. Ta część programu przeszła w zasadzie bez polemik. Bardzo ciekawe były warsztaty na temat strategii instytutów, zasad i metod działania. Kolega z Litwy zwrócił uwagę na większą konieczność współdziałania i budowania ponadnarodowych koalicji.
Richard Rahn, dyrektor generalny Centre for Global Economic Growth i członek rady nadzorczej jednego z rajów podatkowych na Kajmanach porównał rządy państw do skorumpowanych firm na skraju bankructwa. Przypomniał też, że największy skandal korupcyjny dotyczył Organizacji Narodów Zjednoczonych i programu ?Ropa za żywność?. Dlatego też nie ma się co dziwić, że klienci chętnie lokują swoje aktywa na terytoriach offshore.
Wieczorem uczestnicy spotkania mogli wybierać między futbolu ćwierćfinałami Mistrzostw Świata, mocno zakrapianą imprezą w hotelu Mercure, bądź koncertem filharmoników wiedeńskim pod gołym niebem w habsburskiej posiadłości Schloss Shönbrunn pod batutą samego Placido Domingo.
Zwieńczeniem konferencji był tradycyjny Bal Wiedeński w przepięknym Pałacu Lichtenstein, będącym obecnie siedzibą muzeum. Wpuszczani byli wyłącznie goście w strojach wieczorowych, a start imprezy opóźnił się ze względów bezpieczeństwa. Nic dziwnego ? gościem wieczoru był były premier Izraela Beniamin Netaniahu.
Dostałem stolik tuż obok byłego ministra finansów w rządzie Szarona, skąd mogłem obserwować poczynania żydowskich służb bezpieczeństwa, skrupulatnie sprawdzających co podaje się premierowi. Nie znam dorobku Netaniahu jako szefa rządu. Szefowa F.A. von Hayek Institute w Wiedniu Barbara Kolm-Lamprechter przedstawiła go jako ikonę gospodarczego liberalizmu, który obniżył w Izraelu podatki, uwolnił handel i doprowadził do trwałego wzrostu gospodarczego kraju.
Sam Netaniahu jest rewelacyjnym mówcą, w swoim wystąpieniu raz po raz powoływał się to na Hayeka, na Lorda Actona i swego przyjaciela Alana Greenspana. Przypomniał, że od czasów biblijnych zmieniło się rozumienie sprawiedliwości społecznej. Dawniej była to pomoc sierotom, wdowom i chorym, a dziś to transfer od zdrowych pracujących do zdrowych niepracujących. Netaniahu opowiadał też o reformach izraelskich portów. Jego pierwszym krokiem była likwidacja portowego muzeum, które nigdy nie działało, ale jego szef, związany ze związkami zawodowymi, zarabiał 100 tys. dolarów miesięcznie, mając do dyspozycji jaguara i terenowe BMW. Premier nie omieszkał przypomnieć o wiodącej roli Izraela w świecie i zagrożeniach wynikających ze strony islamskiego terroryzmu. Następnie niepostrzeżenie się ulotnił, w tle grała orkiestra, a goście bawili się dalej.
Spędziłem uroczy wieczór w towarzystwie mojego kolegi z CNE, bardzo młodego, ale nienagannie wykształconego Włocha ? Alberto Mingardiego. Alberto bawił wszystkich opowiadaniami i urokiem Roberta de Niro. Bardzo miły był także mój sąsiad Andreas Thonhauser z nowego chrześcijańsko-liberalnego think-tanku Europa Instytut. Przyjęcie zakończyła aukcja listu Fredricha von Hayeka.
Konferencja okazała się bardzo udana. Instytuty spraw publicznych odgrywają czołową rolę w propagowaniu idei wolnorynkowych. Korzystając z doświadczeń amerykańskich będą zdobywały coraz większe znaczenie w kształtowaniu polityki publicznej. Także w Polsce zaowocuje to wkrótce nowymi programami i projektami.

« Home