Bon to zdrowie
Dzięki programowi bonu zdrowotnego Polska ma szansę mieć jeden z najlepszych systemów ochrony zdrowia w Europie. Jeśli reforma zostanie wprowadzona w życie, pacjenci zyskają lepszy dostęp do leków i świadczeń.
Nowoczesna medycyna jest trudno dostępna dla Polaków. Jak wynika z Europejskiego Indeksu Konsumentów, przygotowanego przez brukselski HealthConsumerPowerhouse, usługi naszej publicznej służby zdrowia należą do najgorszych w Europie. Z kolei z badań opinii publicznej, dowiadujemy się, że pacjenci dotkliwie odczuwają brak dostępności do nowoczesnych leków. Decydenci oszczędzając na lekach, oszczędzają na zdrowiu ubezpieczonych. ?Zmiana z gospodarki centralnie planowanej na ukierunkowaną na konsumenta zabiera dziesiątki lat. Czy znikomy dostęp do nowych leków jest metodą oszczędności kosztów?? ? pyta Arne Björnberg z HealthConsumerPowerhouse. Wypada zatem zapytać: czy jako pacjenci nie ponosimy zbyt wysokich i nieodwracalnych skutków nieefektywności państwowej służby zdrowia?
Na zabiegi związane z nowotworami czeka się dłużej niż 3 tygodnie. Na wszczepienie bypassów więcej niż 3 miesiące. Chorzy w szpitalach ryzykują zakażenie. Zgony na choroby układu krążenie po wyjściu ze szpitala nie należą do rzadkości. Zanim nowy lek trafi do chorego, producent musi pokonać wiele biurokratycznych barier, nawet jeśli chory nie może czekać, a nowy produkt może uratować mu życie. Wszystko to sprawia, że zdrowie obywateli jest wystawiane na szwank. Głównie dlatego, że państwo nie jest w stanie zapewnić należytej opieki zdrowotnej ubezpieczonym. Dr Wojciech Misiński, ekspert Centrum im. Adama Smitha, mówi, że coraz eksperci coraz częściej patrzą na utrzymywanie obecnego stanu służby zdrowia, jak na eksterminację społeczeństwa.
Jak uzdrowić publiczną służbę zdrowia? Rozwiązań jest wiele, natomiast autorski projekt bonu zdrowotnego dra Misińskiego, z pewnością zasługuje na uwagę, zwłaszcza, że w opinii specjalistów, poprawi on dostęp do nowoczesnej medycyny, w tym farmakoterapii, na co liczą pacjenci. Koncepcja bonu zdrowotnego rozwiązuje problem finansowania usług publicznych przez sektor prywatny. Od strony teoretycznej, Misiński podpiera się autorytetem Szkoły Wyboru Publicznego prof. Jakuba Buchanana oraz bardzo podobnym ?bonem edukacyjnym? śp. Miltona Friedmana. Bon zdrowotny byłby uprawnieniem przysługującym każdej ubezpieczonej osobie, które uruchamia rynkowe mechanizmy w zakresie ochrony zdrowia.
Jak działałby w praktyce? Przede wszystkim wprowadzał konkurencję na rynku towarzystw zajmujących się ubezpieczeniem zdrowotnym. Mimo, że płatnikiem nadal pozostawałby Narodowy Fundusz Zdrowia, pacjent miałby wybór, którego towarzystwa ubezpieczeniowego chce być klientem. Innymi słowy, decydowałby jakiej firmie powierzyłby swoją składkę na zdrowie. Dalej: towarzystwo ubezpieczeniowe pokrywałoby płatności za usługi objęte ubezpieczeniem. Rozbudowane formy świadczeń dostępne byłyby na wolnym rynku, czy to odpłatnie, czy poprzez wykup dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.
Bon likwidowałby wiele patologii. W szczególności likwidując kontrolę polityków nad publicznymi pieniędzmi przeznaczanymi na ochronę zdrowia. Ponadto wprowadzając rynkowe mechanizmy do systemu ubezpieczeń, aktywizowałby pacjenta, aby mógł wybrać odpowiadające mu usługi zdrowotne. Element konkurencji pobudziłby innowacyjność i wzrost sektora. Polska miałaby szanse na nowoczesny system ochrony zdrowia, a pacjenci zyskaliby dostęp do nowoczesnych i tańszych leków, lepszej opieki zdrowotnej i nowoczesnej medycyny.
Nowoczesna medycyna jest trudno dostępna dla Polaków. Jak wynika z Europejskiego Indeksu Konsumentów, przygotowanego przez brukselski HealthConsumerPowerhouse, usługi naszej publicznej służby zdrowia należą do najgorszych w Europie. Z kolei z badań opinii publicznej, dowiadujemy się, że pacjenci dotkliwie odczuwają brak dostępności do nowoczesnych leków. Decydenci oszczędzając na lekach, oszczędzają na zdrowiu ubezpieczonych. ?Zmiana z gospodarki centralnie planowanej na ukierunkowaną na konsumenta zabiera dziesiątki lat. Czy znikomy dostęp do nowych leków jest metodą oszczędności kosztów?? ? pyta Arne Björnberg z HealthConsumerPowerhouse. Wypada zatem zapytać: czy jako pacjenci nie ponosimy zbyt wysokich i nieodwracalnych skutków nieefektywności państwowej służby zdrowia?
Na zabiegi związane z nowotworami czeka się dłużej niż 3 tygodnie. Na wszczepienie bypassów więcej niż 3 miesiące. Chorzy w szpitalach ryzykują zakażenie. Zgony na choroby układu krążenie po wyjściu ze szpitala nie należą do rzadkości. Zanim nowy lek trafi do chorego, producent musi pokonać wiele biurokratycznych barier, nawet jeśli chory nie może czekać, a nowy produkt może uratować mu życie. Wszystko to sprawia, że zdrowie obywateli jest wystawiane na szwank. Głównie dlatego, że państwo nie jest w stanie zapewnić należytej opieki zdrowotnej ubezpieczonym. Dr Wojciech Misiński, ekspert Centrum im. Adama Smitha, mówi, że coraz eksperci coraz częściej patrzą na utrzymywanie obecnego stanu służby zdrowia, jak na eksterminację społeczeństwa.
Jak uzdrowić publiczną służbę zdrowia? Rozwiązań jest wiele, natomiast autorski projekt bonu zdrowotnego dra Misińskiego, z pewnością zasługuje na uwagę, zwłaszcza, że w opinii specjalistów, poprawi on dostęp do nowoczesnej medycyny, w tym farmakoterapii, na co liczą pacjenci. Koncepcja bonu zdrowotnego rozwiązuje problem finansowania usług publicznych przez sektor prywatny. Od strony teoretycznej, Misiński podpiera się autorytetem Szkoły Wyboru Publicznego prof. Jakuba Buchanana oraz bardzo podobnym ?bonem edukacyjnym? śp. Miltona Friedmana. Bon zdrowotny byłby uprawnieniem przysługującym każdej ubezpieczonej osobie, które uruchamia rynkowe mechanizmy w zakresie ochrony zdrowia.
Jak działałby w praktyce? Przede wszystkim wprowadzał konkurencję na rynku towarzystw zajmujących się ubezpieczeniem zdrowotnym. Mimo, że płatnikiem nadal pozostawałby Narodowy Fundusz Zdrowia, pacjent miałby wybór, którego towarzystwa ubezpieczeniowego chce być klientem. Innymi słowy, decydowałby jakiej firmie powierzyłby swoją składkę na zdrowie. Dalej: towarzystwo ubezpieczeniowe pokrywałoby płatności za usługi objęte ubezpieczeniem. Rozbudowane formy świadczeń dostępne byłyby na wolnym rynku, czy to odpłatnie, czy poprzez wykup dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.
Bon likwidowałby wiele patologii. W szczególności likwidując kontrolę polityków nad publicznymi pieniędzmi przeznaczanymi na ochronę zdrowia. Ponadto wprowadzając rynkowe mechanizmy do systemu ubezpieczeń, aktywizowałby pacjenta, aby mógł wybrać odpowiadające mu usługi zdrowotne. Element konkurencji pobudziłby innowacyjność i wzrost sektora. Polska miałaby szanse na nowoczesny system ochrony zdrowia, a pacjenci zyskaliby dostęp do nowoczesnych i tańszych leków, lepszej opieki zdrowotnej i nowoczesnej medycyny.

« Home