Home



Tuesday, January 31, 2006

Homowojna


Tolerancja dla homoseksualizmu wkrótce doprowadzi do oficjalnego uznania za chorobę homofobii. Taki wniosek nasuwa się po ostatnich wydarzeniach w Krakowie. W listopadzie ubiegłego roku przedstawiciele organizacji homoseksualnych rozpro wadzali w krakowskich szkołach ulotki promujące tę orientację pod pozorem akcji edukacyjnej o zapobieganiu AIDS.
Cichą aprobatę urzędników i nauczycieli przerwało Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. W grudniu stowarzyszenie przeszło do ofensywy i zaczęło rozpowszechniać w szkołach informacje o zdrowotnych, psychicznych i społecznych skutkach dewiacji. Wówczas napotkali na opór ze strony środowiska postępowego.
Do nagonki na chrześcijan dołączyła się lokalna "Gazeta Wyborcza". Oskarżyła ona prezesa stowarzyszenia Sławomira Olejniczaka o "szerzenie nienawiści i dyskryminacji". Pretekstem stał się także odważny plakat pt. "Stop homoseksualnej deprawacji".
Podobnie jak prezes Olejniczak, jako ojciec córki, nie życzę sobie, aby kiedykolwiek w przyszłości państwo wraz organizacjami promującymi nietypowe zachowania seksualne zajmowało się edukacją seksualną dzieci.
"Wyborcza" żąda cenzury i przemilczania patologii związanych z homoseksualizmem:przestępstwami, AIDS i chorobami wenerycznymi, pedofilią. Skupiła się natomiast na deprecjacji Stowarzyszenia im. ks. Skargi. Możemy sobie unaocznić, jak silne jest lobby homoseksualne w Polsce, skoro potrafi zaprzęgnąć do współpracy zarówno władzę, jak i media.
Tolerancja i poprawność polityczna stawiają świat do góry nogami. Podobnie ma się z pobłażaniem dla pedofilii, pornografii czy prostytucji. Coraz częściej w obronę praktyk uderzających w naszą moralność i obyczajowość wplątuje się obronę "wolności". Fałszywi obrońcy "wolności" zapominają, że w przytaczanych perwersjach główną rolę ogrywa nie wybór, lecz przemoc.
Aby się o tym przekonać, wystarczy spytać kobietę, czy wolałaby zostać k..., czy żoną i matką.
Read more »

Monday, January 30, 2006

NIE dla Europy Socjalistów!


W dniu św. Mikołaja w Parlamencie Europejskim o Unii Europejskiej mówiło się tylko źle. Na Kongresie Brukselskim, zorganizowanym przez brytyjskich konserwatystów, zawiązano Alians dla Otwartej Europy, eurosceptyczną sieć instytutów spraw publicznych i liderów politycznych. Koalicja ma na celu zapobieżenie realizacji scenariusza socjalistów, zarysowanego w traktacie konstytucyjnym, odrzuconego już przez Francję i Holandię. Alternatywą dla konstytucji ma być brak konstytucji, powrót do jednolitego rynku, suwerenności państw i dobrych relacji transatlantyckich.

UE jest groźna

Blisko setka polityków, ekspertów, naukowców, dziennikarzy i ludzi nauki debatowało w Brukseli nad możliwością połączenia sił i przeciwstawienia się socjalizowaniu i kolektywizacji UE. ? Naszą podstawową słabością wobec europejskiej lewicy jest brak silnej opozycji ? uważa Daniel Hannan, organizator konferencji, młody Brytyjczyk i członek Parlamentu Europejskiego. Teraz może to się zmienić. W PE zaczyna się tworzyć eurosceptyczna koalicja, w skład której obok torysów wchodzą politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz czeskiej ODS Wacława Klausa ? najbardziej niechętnego Unii prezydenta w Europie.

Hannan zwraca uwagę, że walka z traktatem konstytucyjnym wcale się nie zakończyła. Konstytucja nie jest martwa. Mimo że Francuzi i Holendrzy opowiedzieli się przeciwko dokumentowi, brukselscy politycy nie wzięli sobie tego do serca. Eurokraci nie liczą się ze zdaniem obywateli i narzucają swoją polityczną wolę bez względu na opinię publiczną. Najlepszym przykładem jest fakt, że od czasu pamiętnych referendów, które były szokiem dla socjalistów, zaczęto bezwzględnie wprowadzać w życie założenia Eurokonstytucji! Mimo braku pełnej ratyfikacji tego poronionego dokumentu przez wszystkie 25 krajów, zaczęto wdrażać na zapas zawarte w nim projekty. Dotychczas powołano Kartę Praw Podstawowych, korpus dyplomatyczny, Europejską Agencję Obrony, Europejski Program Kosmiczny, kodeks karny UE, klauzule obustronnej obrony, mające stanowić osłabienie NATO, wspólną politykę azylową, struktury policyjne i wojskowe, np. oddziały UE w Macedonii, Kongu i Bośni, Agencję Granic Zewnętrznych i inne.

Dlatego eurosceptycy zdecydowali się działać razem. Unia Europejska na tyle odeszła od pierwotnych założeń swoich ojców założycieli, że zaczyna być realnym zagrożeniem dla obywateli poszczególnych krajów europejskich. Alians dla Europy ma być powrotem do podciętych przez socjalistów korzeni. Brytyjczycy duże nadzieje wiążą z możliwym wyborem na nowego przywódcę konserwatystów Davida Camerona. Liczą też na współpracę z Polakami. Niestety, politycy Prawa i Sprawiedliwości są zbyt mało wolnorynkowi, chociaż młodzi europosłowie tej partii są niewątpliwie większymi zwolennikami kapitalizmu od kolegów z Warszawy.

Kochać Europę, nie UE

Kochać Europę to nienawidzić Unię Europejską uważa europoseł Roger Helmer z Wielkiej Brytanii. To, co w Polsce uchodzi za przejaw zacofania i kołtuństwa, na Wyspach jest przejawem dobrego tonu, patriotyzmu i powodu do dumy. Młodzi brytyjscy politycy otwarcie mówią o swojej niechęci do brukselskiej biurokracji. Centralistyczna UE zaczyna być postrzegana jako zagrożenie, które coraz bardziej ingeruje w życie poszczególnych obywateli.

Jest to sprzeczne z programami, które Anglicy prowadzą we własnym kraju. Jeden z nich, pt. "Władza dla ludu" ma na celu przenoszenie uprawnień władzy na najniższe możliwe poziomy organizacyjne i pobudzenie samorządności i przedsiębiorczości. Owe programy kontrastują z postulatami polskiej prawicy, która pod hasłami "Polski solidarnej" dąży do centralizacji władzy i umocnienia funkcji redystrybucyjnych państwa.

Inicjator wydarzenia ? Daniel Hannan to trzydziestokilkuletni lider nowego pokolenia torysów. Aby utrzymywać kontakt z wyborcami, wydaje własną gazetkę. Publikuje także w czołowych tytułach europejskich ? prowadzi m.in. własną kolumnę w niemieckim dzienniku "Die Welt". Wraz z Danielem, jego partyjnym kolegą oraz posłem z Islandii Guđlaugurem ţór ţórđarsonem jemy kolację w modnej dzielnicy Brukseli wokół Avenue Louise, gdzie rozlokowały swoje sklepy najlepsze marki, od Hérmes przez Versace, Louis Vitton po Burberry's.

Guđlaugure ma czwórkę dzieci i jest fanem Jerzego Dudka, bramkarza brytyjskiego Liverpoolu. Islandczykom nie spieszy się do Unii, bo po co? Żyje im się dobrze, współpracując w ramach Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) z Norwegią, Szwajcarią, Lichtensteinem. Kraje EFTA skupiły się na rynku, a nie na budowaniu kolejnej socjalistycznej utopii, jaką jest UE, i między innymi dlatego należą do najzamożniejszych społeczeństw w Europie.

Islandczycy wiedzą, że najlepsze władza to taka, której nie widać. Jeśli wierzyć sagom, w czasach Haralda Jasnowłosego, Islandczycy przetrwali 300 lat w pokoju i dobrobycie, dzięki władzy minimalnej skupionej w rękach hersztów. System prawny tego kraju skupiał się na dobrowolności, handlowaniu władzą i mediacji. Dlatego mieszkańcy tej pięknej wyspy uważają, że im mniej państwa, tym lepiej.

Więcej w najnowszej Opcji

Read more »

Thursday, January 26, 2006

Biała mafia


Medyczny establishment to prawdopodobnie główny beneficjant przedłużającego się kryzysu politycznego w Polsce. Realizacja strategii przesuwania reformy służby zdrowia w nieskończoność jest na rękę tym, którzy żerują na bezradności pacjentów.
Służba zdrowia to jeden z najbardziej skorumpowanych sektorów gospodarki. Nic dziwnego ? utrzymujący się monopol państwa w tej dziedzinie, sprzyja utrzymywaniu patologii znanych z czasów realnego socjalizmu. Ostatnio jesteśmy świadkami desperackiej reanimacji sektora zdrowotnego na koszt nigdy nie spłaconych kredytów i zobowiązań przechodzących ze świadczeniodawcy na podatnika.

Wspólne interesy

W służbie zdrowia łączą się interesy wielu grup społecznych: lekarzy, pielęgniarek, aptekarzy, firm farmaceutycznych, urzędników ale także polityków i dziennikarzy. Najsłabszym ogniwem i najbardziej wyzyskiwanym elementem systemu jest pacjent. Lekarze domagają się płacy minimalnej, pielęgniarki gwarancji zatrudnienia, aptekarze urzędowych cen na leki, firmy farmaceutyczne coraz większych refundacji, a politycy, urzędnicy i dziennikarze coraz większych pieniędzy dla systemu.
W grudniu zeszłego roku powstała nawet koalicja "Teraz zdrowie", gdzie cała ta klika ma tylko jeden postulat (skierowany oczywiście do polityków): zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia do magicznego poziomu 6 proc. produktu krajowego brutto, czyli do 20 mld złotych rocznie. Wtedy postulaty solidaryzmu społecznego ziszczą się w mgnieniu oka.
Ponieważ regularne oglądanie telewizyjnych programów informacyjnych jest dla mnie nowością, jestem zaszokowany praniem mózgów, które fundują telewidzom największe stacje. Podstawowym przesłaniem, które niesie za sobą telewizyjny przekaz jest: służba zdrowia funkcjonuje źle, a dlatego źle, bo ma zbyt mało pieniędzy. Więc jeśli budżetowych pieniędzy będzie więcej, to w służbie zdrowia będzie lepiej. Całość okrasza się ckliwymi materiałami o biednych chorych dzieciach, którym przecież tylko ktoś bezduszny odmówiłby należnej pomocy.
Prym w tej degrengoladzie wiodą "Fakty" stacji TVN, więc nic dziwnego, że w końcu specjalizujący się w tematyce redaktor Marek Nowicki, za wybitne zasługi w prezentowaniu problemów ochrony zdrowia otrzymał pod koniec zeszłego roku nagrodę od samego ministra zdrowia prof. Zbigniewa Religi. Przyłączam się więc do apelu Janka Fijora, że jeśli redakcja TVN uważa, że problemem jest wyłącznie brak pieniędzy, niech pan Nowicki wespół z prezesem Walterem, zaczną dokładać do terapii biednych dzieci z własnych kieszeni i może wówczas przejrzą na oczy.
"Medyczny establishment wywiera duży nacisk na media. Nic dziwnego, wiele medycznych firm jest trwale związanych z politykami, o czym mogą świadczyć np. interesy Mariusza Łapińskiego i Aleksandra Naumanna" uważa dr Adam Sandauer, prezes stowarzyszenia pacjentów Primum non nocere
Więcej w drukowanym wydaniu gazety.
Read more »

Monday, January 23, 2006

Nowa książka już wkrótce!


W lutym ukaże się moja kolejna książka pt. Libertarianizm, nakładem Fundacji Niepodległości i Instytutu Globalizacji, z przedmową prof. Justyny Miklaszewskiej i rekomendacjami prof. Ryszarda Legutki i prof. Zbigniewa Raua. To moja czwarta książka, efekt kilkuletnich studiów nad teorią państwa w nurtach minarchizmu i anarchokapitalizmu. Książkę będzie można kupić w księgarniach, internecie i sprzedaży wysyłkowej. Dla zainteresowanych publikuję spis treści.

Wstęp

Rozdział I
Libertariańska filozofia polityki

1. Wizja państwa a libertariańska utopia

Rozumienie libertarianizmu
Libertarianizm kontynuacja klasycznego liberalizmu
O utopii
Kontrowersje wokół libertarianizmu
Wielowymiarowe ujęcie filozofii polityki
Libertarianizm jako filozofia wolności
Libertarianizm jako ruch społeczny

2. Ewolucja libertariańskiej idei politycznej

Człowiek istota wolna
Scholastyczne korzenie ekonomii austriackiej
Późnoscholastyczna teoria państwa
Personalizm ekonomiczny
Austriacka szkoła ekonomiczna
Libertariańska teoria państwa

Rozdział II
Wokół koncepcji państwa minimalnego: minarchizm

1. Konstytucja wolności Friedricha A. von Hayeka

Prekursorskie koncepcje państwa w filozofii Hayeka
Koncepcja społeczeństwa Friedricha A. von Hayeka
Koncepcja rządów eksperckich

2. Państwo ultraminimalne Roberta Nozicka

Teoria państwa według Nozicka
Funkcje państwa ultraminimalnego
Koncepcje Nozicka i ich wpływ na filozofię libertariańską

3. Wolnościowy kapitalizm Miltona Friedmana

Wolność wyboru w teorii państwa
Funkcje państwa w filozofii Miltona Friedmana
Krytyka filozofii Miltona Friedmana

4. Leseferyzm Ayn Rand

Obiektywistyczna teoria państwa
Leseferystyczny rząd ograniczony
Krytyka koncepcji państwa Ayn Rand

Rozdział III
Wokół organizacji społeczeństwa bezpaństwowego: anarchokapitalizm

1. Radykalny libertarianizm Murraya Rothbarda

Anarchokapitalizm Rothbarda
Społeczeństwo bez rządu
Prywatyzacja władzy

2. Anarchokapitalizm Davida Friedmana

Społeczeństwo bezpaństwowe
Anarchokapitalistyczna teoria państwa
Historycyzm i utopijność w teorii Davida Friedmana

3. Anarchokonserwatyzm Hansa-Hermanna Hoppego

Teoria naturalnego porządku
Radykalna krytyka demokracji
Anarchokapitalistyczna teoria porządku społecznego
Krytyka etatyzmu
Prywatna produkcja bezpieczeństwa

Zakończenie
Bibliografia
Indeks
Read more »

Friday, January 20, 2006

Bal Kapitalizmu


W piątek 24 lutego w brukselskim Concert Noble odbędzie doroczny Bal Kapitalizm organizowany przez Centre for the New Europe. Skupi on dziennikarzy, naukowców, przedsiębiorców i polityków, dostrzegających związek dobrobytu i wolnorynkowego kapitalizmu. Stroje wieczorowe (Tenue de Soiree de rigueur) obowiązkowe!
Read more »

Thursday, January 19, 2006

Wierni i wolni

Ekonomia wyrasta z chrześcijaństwa. Wiele wspólnych kwestii łączy zasady wiary i sprawiedliwość wynikającą z zasad gospodarki wolnorynkowej. Obejmując urząd ministra finansów, Zyta Gilowska wprawiła w konsternację opinię publiczną wyznaniem, że uważa się za chrześcijańskiego liberała, a do jej ulubionych lektur należą dzieła Friedricha von Hayeka i Miltona Friedmana. Tymczasem w społeczeństwie funkcjonuje przekonanie, że chrześcijanin powinien opowiadać się za solidarnością społeczną, czyli gospodarczym socjalizmem.

Nic bardziej błędnego! Ideologia socjalistyczna została potępiona przez Watykan natychmiast po tym, jak się pojawiła. Papież Leon XIII w encyklice z 1878 r. nazwał socjalizm nikczemną i wywrotową ideologią, która zagraża destrukcją społeczeństwa. Największą patologią zrodzoną z romansu Kościoła i marksizmu była tzw. teologia wyzwolenia. Jak celnie zauważył Jan Maria Rokita w Polskim Radiu, wówczas w Ameryce Południowej można było natknąć się na ogłupiałych ?księży biegających z portretami Lenina i karabinami?. Chrześcijaństwo a kapitalizm Na początek o terminologii. ?Liberał? w powszechnej świadomości kojarzony jest z lewicą i relatywizmem moralnym. Słowa ?liberał? w znaczeniu zwolennika gospodarki rynkowej używa się jeszcze gdzieniegdzie w Europie. Jednak w literaturze naukowej (politologicznej, filozoficznej i ekonomicznej) entuzjastę ekonomii wolnorynkowej, zgodnie z terminologią amerykańską, określa się mianem ?libertarianina?. Chrześcijanin nie jest relatywistą moralnym. Trudno pogodzić chrześcijaństwo z wyrastającymi z marksizmu niemoralnymi ideologiami lewicy.


Między ekonomią wolnorynkową a chrześcijaństwem brak jest sprzeczności, wolę mówić o libertarianizmie chrześcijańskim, zważywszy, że libertarianie są w większości konserwatywni, gdyż zestawienie ?liberalizm chrześcijański? brzmi rzeczywiście jak oksymoron.

We wstępie wspomniałem o tym, że ekonomia ? nauka społeczna, jaką znamy dziś ? wyrasta z chrześcijaństwa, co na pierwszy rzut oka może się wydać tezą kontrowersyjną. Chrześcijańska ekonomia zbawienia jest wybitnie indywidualistyczna i woluntarystyczna. Św. Tomasz z Akwinu zerwał z greckim intelektualizmem i podkreślał znaczenie ludzkiej wolności, która jest tak duża, że człowiek może przyjąć Boga, ale może go także odrzucić. Sceptycyzm wobec władzy zawarty jest już w Księdze Salomona. Gdy Żydzi proszą Boga o króla, Bóg ostrzega, że władca uczyni ich niewolnikami, nałoży na nich podatki, wywłaszczy ich, a poddani będą stale narzekać na władzę, ale Pan ich wtedy nie wysłucha.
Read more »

Wednesday, January 18, 2006

Ostatni bastion PRL


Bez prywatyzacji służby zdrowia, jedynym słowem jakie przyjdzie dotrzymać ministrowi Relidze będzie podanie się do dymisji. Niech czytelnicy rozliczą mnie z tych słów: ministerstwu zdrowia nie uda się doprowadzić do naprawy służby zdrowia bez rynkowych reform. Polski nie stać na finansowanie ochrony zdrowia wyłącznie z budżetu. Tym bardziej, że do kolejki po pieniądze podatników ustawiają się kolejne grupy zawodowe podłączone do państwowego respiratora. Więcej w najnowszej Gazecie Polskiej.
Read more »

Tuesday, January 17, 2006

Stypendia dla Polaków


Fundusz dla Studiów Amerykańskich kończy przyjmować aplikacje Polaków, którzy są zainteresowani otrzymaniem stypendium im. Jana Ignacego Paderewskiego. Pełne stypendium w wysokości 6495 USD jest przeznaczane na wakacyjne studia w Waszyngtonie od Lipca do Sierpnia 2006. Doroczny program pozwala polskim studentom na naukę w Georgetown University.

Deadline na wysyłanie aplikacji upływa 15 lutego br. Więcej informacji można uzyskać na stronie www.dcinternships.org. Bezpośrednich informacji udziela Sarah Mitchell Mitchell@tfas.org

Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Od czasu do czasu będę w moim blogu zamieszczał informacje o możliwościach wyjazdu zagranicę i ciekawych seminariach, szkoleniach, konferencjach. Jeśli ktoś jest zainteresowany takim wyjazdem proszę o kontakt na adres: instytut (małpa) globalizacja.org
Read more »

Friday, January 13, 2006

Konferencja o IP w Pradze

17 Stycznia rozpocznie się w Pradze konferencja Instytutu Liberalnego o ochronie własności intelektualnej pt. Własność intelektualna a innowacje w cyfrowym świecie.

Udział wezmą m.in. Dana Berowa minister informatyki Czech, David Gross ambasador USA, Raymond Gifford, Stephen McGibbon z Microsoft czy Meir Perez Pugatch ze Stockholm Network.

Pełny program konferencji znajduje się na stronach IL:

www.libinst.cz/temp/Program 17_1_2005.pdf
Read more »

Thursday, January 12, 2006


Konflikt gazowy Rosja-Ukraina jest realizacją z góry zaplanowanego scenariusza wywierania presji politycznej sankcjami ekonomicznymi. Uderzające, że głównym sojusznikiem Moskwy w kwestiach energetycznych jest Bruksela.

Teza Władimira Bukowskiego, że socjalizm europejski jest kontynuacją socjalizmu sowieckiego znajduje potwierdzenie na naszych oczach. W strategicznej kwestii energetyki UE i Rosja grają w jednej drużynie, rozumiejąc się perfekcyjnie. Na dowód warto przytoczyć kontrakt Putina ze Schroederem dotyczący rurociągu omijającego Polskę. Jednak oba socjalistyczne ośrodki pracują nad wspólną polityką energetyczną od wielu, wielu lat.
Kilka miesięcy temu na łamach NCz! pisałem, że UE jest trwale uzależniona pod względem energetycznym od Rosji. Według niemieckiej firmy RWE do 2030 r. w Unii Europejskiej już 50 proc. surowców energetycznych pochodzi z importu, natomiast w 2030 proc. może to być nawet 70 proc., co zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu Starego Kontynentu, zważywszy, że np. największym dostawcą gazu dla krajów UE jest właśnie Rosja!
Także Rosjanie są największymi sojusznikami Unii w realizacji postanowień Protokołu z Kyoto. Nic więc dziwnego, że europejskie rządy uparcie forsują konsumpcje gazu jako ?ekologicznego?, ?naturalnego? i ?taniego?. W niektórych regionach Polski zamiana ogrzewania węglowego na gazowe jest dotowana przez państwo. Tymczasem największym producentem gazu ziemnego w świecie jest? Rosja.
Warto zatem przeanalizować jak opinii publicznej robi się wodę z mózgu. Na zeszłorocznej konferencji w Montrealu decydowano o strategicznych kwestiach dotyczących globalnej polityki energetycznej. Polska ma w zasadzie dwa wyjścia: albo uzależnienie od UE i Rosji i stopniowa utrata suwerenności, albo strategiczny sojusz z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi i mozolna walka o utrzymanie niezależności.

Więcej w drukowanej wersji tygodnika

Read more »

Bałtyckie tygrysy


Łotwa, Estonia i Litwa: dawniej republiki radzieckie, dziś najszybciej rozwijające się kraje Unii Europejskiej. To nie przypadek, że w Europie najszybszy wzrost PKB notowany jest w krajach, które wprowadziły u siebie liniowe stawki podatku dochodowego.

Pionierem była Estonia mająca od 1991 r. 26-proc. stawkę podatku dochodowego od osób fizycznych, a firmy reinwestujące dochody w tym kraju nie płacą podatku w ogóle! Przedsiębiorczy Estończycy obliczyli, że zyskają więcej na inwestycjach zagranicznych niż na opodatkowaniu firm. Sukcesów pozazdrościli im sąsiedzi. W 1994 roku na 25-proc. stawkę podatku liniowego zdecydowali się Łotysze, a na 33-proc. Litwini. Podobnie stało się u naszych południowych sąsiadów. W 2003 r. podatek liniowy wprowadzili Słowacy i dziś rozwijają się szybciej od Czechów.

Po transformacji ustrojowej republiki bałtyckie dynamicznie ruszyły do przodu. Przedsiębiorczość Bałtów robi wrażenie. Choć poszczególne kraje są różne, można znaleźć wspólne elementy ich sukcesu. Jednym z nich jest zaufanie do mechanizmów rynkowych. Wolny rynek okazał się podstawowym czynnikiem sukcesu i udanej transformacji z centralnie sterowanej gospodarki komunistycznej. Dziś byłe republiki sowieckiej SRR należą do liderów rozwoju w UE.

Każdy z krajów bałtyckich wypromował własny wizerunek na arenie międzynarodowej. Estonię postrzega się jako europejski raj podatkowy, doskonałe miejsce do inwestycji i kraj zorientowany na nowe technologie informacyjne. Z kolei Litwę doceniają inwestorzy jako centrum produkcyjne z niezłą infrastrukturą transportową, czego wizytówką jest port w Kłajpedzie. Natomiast Łotwa to atrakcyjne miejsce turystyczne, kraj czysty ekologicznie, posiadający świetną kuchnię, a do jego promocji doskonale przyczyniła się organizacja festiwalu Eurowizji w Rydze i dobra passa sportowców ? przede wszystkim hokeistów i piłkarzy.

Pribaltika słynie także z ekonomicznego sukcesu i restrykcyjnej polityki finansowej prowadzonej przez banki centralne. Nic więc dziwnego, że nad Bałtykiem są już przygotowani do przyjęcia euro najpóźniej za dwa lata. Wbrew pozorom Bałtowie nie są bezkrytycznymi euroentuzjastami, mimo iż na lata 2007?1013 mają do dyspozycji łącznie 18,9 mld euro funduszy. Sukces zawdzięczają wyłącznie sobie. Nie spodziewają się wiele po brukselskiej biurokracji. ? Europa może się od nas uczyć ? podkreślają z dumą. Pribaltika nie może być także postrzegana jednorodnie. Każdy z krajów ma odrębną specyfikę. A tym, co szczególnie je łączy, jest pęd do konkurowanie ze sobą.

Bałtowie ścigają się więc o jak najniższy stopień inflacji (wygrywa Litwa ? 2,8, przed Estonią ? 4,0 i Łotwą ? 7,5) i najniższy wskaźnik bezrobocia. Najmniej osób bez pracy pozostaje w Estonii ? zaledwie 2,8 proc. Nawet w najbardziej prowincjonalnych częściach kraju bezrobocie wynosi zaledwie 6,6 proc., natomiast praktycznie nie istnieje w Tallinie.

Więcej w papierowym wydaniu tygodnika.

Read more »

Saturday, January 07, 2006

Komentarz dla miesięcznika Nowy Przemysł


Jednym z pierwszych zadań stojących przed rządem Kazimierza Marcinkiewicza jest sformułowanie rodzimej polityki wobec ograniczeń, które spadły na gospodarkę w związku z przystąpieniem w ramach UE do założeń Protokołu z Kioto. W interesie polskiego przemysłu leży, aby Unia Europejska zmieniła swoje podejście do ochrony środowiska w strategii po wygaśnięciu zobowiązań z Protokołu w 2012 r.

Kraje członkowskie, które uległy naciskowi ze strony środowisk ekologicznych, opóźniają jak mogą realizację podjętych zobowiązań. Nic dziwnego - limity emisji gazów cieplarnianych, narzucone przez urzędników z Brukseli, mogą w negatywny sposób odbić się na kondycji przedsiębiorstw przemysłowych. Zmniejszenie konkurencyjności, podwyżka cen energii, ograniczenia produkcji i miejsc pracy - to tylko niektóre skutki, o których mówią eksperci. Nie jest przesądzone, że jakikolwiek kraj będzie sumiennie dostosowywał się do ekologicznych ograniczeń. Dotychczas, gdy ceny limitów na emisję zanieczyszczeń zdrożały już kilkakrotnie, kupującymi są głównie giełdowi spekulanci. Nie wiadomo także, w jaki sposób UE będzie karała kraje, które nie wywiązują się z ustaleń, ani jakie konsekwencje mogą spotkać poszczególne przedsiębiorstwa z racji przekraczania przysługujących limitów. Wszystko wskazuje na to, że Protokół z Kioto stanie się dokumentem martwym, ignorowanym, bądź omijanym przez przedstawicieli przemysłu. Skłaniają się ku temu następujące argumenty. Według bieżących badań emisja szkodliwych gazów nie spada, a z pewnością będzie rosnąć. Zwiększająca się konsumpcja energii i rozwój gospodarczy świata, nie przewidują innego scenariusza. Absurdalność tego dokumentu potęguje fakt, iż Protokołu nie podpisały kraje emitujące blisko połowę gazów cieplarnianych. Właśnie strategia gospodarczych potęg spoza Europy będzie wyznaczała kierunek ochrony środowiska na najbliższe lata. Stany Zjednoczone, Australia, Chiny, Indie, Korea i Japonia podpisały Partnerstwo dla Czystego Rozwoju i Klimatu Azji i Pacyfiku, będący alternatywą dla nierealnych celów z Kioto (redukcja globalnej emisji dwutlenku węgla o połowę do 2050 r.). W odróżnieniu od Europejczyków, którzy chcą nałożyć dodatkowe koszty funkcjonowania na biznes, Partnerstwo zakłada inwestycje w nowe, mniej uciążliwe dla środowiska technologie oraz współpracę energetyczną, transfer nadwyżek energii w rejony o zwiększonym zapotrzebowaniu. Europa wydaje się zmieniać kurs. Coraz więcej krytycznych głosów o strategii UE opartej na wątpliwych faktach naukowych (wielu tezę o globalnym ociepleniu klimatu nazywa wprost - mitem), skłania europejskich przywódców do rewizji swojego stanowiska i być może jest zapowiedzią zmiany polityki wobec przemysłu po 2012 r.

Więcej http://www.wnp.pl/nowyprzemysl/2602_55_103_0_0.html

Read more »

Monday, January 02, 2006

Ekonomia epidemii


Najlepsza ochrona przed katastrofami? Indywidualna zdolność do ewakuacji z zagrożonego terenu. Prywatne zabezpieczenie swojej rodziny. Samodzielne nabycie odpowiedniego leku. Gdy każdego będzie stać na prywatny samochód i zakup w aptece szczepionki, opasłe budżety tworzone przez urzędników na ochronę zdrowia i życia obywateli staną się zbędne.

Ostatnia fala huraganów, panika w wyniku wykrycia groźnej dla człowieka odmiany wirusa ptasiej grypy pokazują, że najbardziej zagrożeni są wszyscy uzależnieni od pomocy publicznej. Podczas zniszczeń wywołanych przez huragany Katrina i Wilma można było zauważyć, że ucierpieli przede wszystkim ci, których nie stać było na posiadanie własnego samochodu, którym można było w porę bezpiecznie oddalić się z miejsca tragedii. Podobnie może dziać się w przypadku epidemii ptasiej grypy. Jeśli zagrożenie okaże się rzeczywiste, największe spustoszenie może nawiedzić rejony, gdzie mieszkańcy są zbyt biedni, aby kupić niezbędną szczepionkę, a są uzależnieni od państwowej opieki medycznej.60 zgonów na grypę, miliony na gruźlicę
George Bush wezwał Kongres do przekazania dodatkowych 7,1 mld dolarów na zwiększenie budżetu mającego ustrzec Amerykanów przed niebezpieczeństwem pandemii ptasiej grypy. Aczkolwiek można rozpatrywać ten zabieg pod względem poprawy wizerunku Białego Domu w czasach słabnącego poparcia prezydenta, nie zmienia to faktu, że ptasia grypa stała się globalnym problemem zdrowotnym numer jeden na jesieni, przynajmniej w mediach.
Doniesienia ostatnich kilku dni nie są alarmujące. Wciąż mówi się zaledwie o kilkudziesięciu zgonach, co w porównaniu z kilkoma milionami rocznie umierającymi na gruźlicę, HIV/AIDS i malarię, jest problemem marginalnym, żeby nie rzec ? mało istotnym.
Jednak wiadomo, że współcześnie każde życie ludzkie jest bezcenne. Zwłaszcza że nie chodzi o żywot biednego mieszkańca Afryki, lecz wyceniane przez polityków znacznie wyżej życie bogatych Europejczyków czy obywateli Stanów Zjednoczonych. Przyjrzyjmy się faktom. Groźna dla człowieka odmiana H5N1 wirusa ptasiej grypy została odnaleziona w Tajlandii oraz Rumunii. Nie potwierdziły się ani alarmujące doniesienia z Grecji, ani z Turcji. Podejrzewa się, że do ostatniego zgonu człowieka w wyniku ptasiej grypy doszło w Chinach w prowincji Hunan, gdzie zmarła 12-letnia dziewczynka, a kilka innych zachorowało, lecz tamtejsze władze wciąż odmawiają podania informacji. Tak więc w obliczu faktów trudno obecnie mówić o globalnym zagrożeniu epidemią ptasiej grypy.
Zupełnie inne wrażenie można odnieść obserwując działania urzędników. Oni zachowują się, jakby lada dzień miała nastąpić zagłada ludzkości. Najbardziej znamienna jest tutaj wypowiedź Davida Nabarro, koordynatora ONZ ds. ptasiej grypy, który stwierdził: To jak kombinacja globalnego ocieplenia i HIV/AIDS, ale rozwija się 10 razy szybciej! Zważywszy, że problem globalnego ocieplenia jest wymysłem ekologów i lewicujących biurokratów, można także powątpiewać w realność zagrożenia wirusem H5N1.Kradzież w imię pandemii
Ptasia grypa posłużyła także jako pretekst dla ofensywy przeciwników własności intelektualnej. Pierwszym apelem, jaki wystosowali urzędnicy, było domaganie się zrzeczenia się ochrony patentowej na wszelkie leki i szczepionki, które mogą uratować życie 150 mln ludzi, które według WHO, niechybnie staną się ofiarami pandemii ptasiej grypy. Owo zestawienie masowej zagłady z problemem ochrony własności intelektualnej jest celowe i ma na celu stworzenie precedensu wywłaszczania innowatorów i prywatnych właścicieli pod szczytnym pretekstem ochrony życia. W analogiczny sposób można domagać się przekazania majątku bogatych na rzecz ubogich, a przecież wiemy, że jeszcze nigdy w historii ludzkości taka operacja nie zakończyła się likwidacją biedy.
Wezwanie było skierowane do producenta Tamiflu ? szwajcarskiego koncernu La Roche, który kupił prawa do produkcji szczepionki od innej firmy. Obserwatorzy zauważają, że za całą akcją mogą stać hinduscy producenci podróbek markowych leków, którzy zresztą i tak zapowiedzieli, że nie będą respektować żadnych patentów. La Roche z kolei wycofał się z hurtowej wysyłki szczepionki do USA, gdzie notowano największy popyt na ten preparat. Przedstawiciele firmy argumentowali, że zwiększą dostawy wyłącznie w przypadku realnego zagrożenia ptasią grypą.
Odmóżdżeni przeciwnicy własności intelektualnej domagają się pozbawienia prywatnych firm ich wynalazków, aby uruchomić masową produkcję szczepionek. Ukrywają jednak fakt, że firmy produkujące generyki nie są w stanie w krótkim czasie uruchomić kompletnej linii produkcyjnej. W jasny sposób chcą one ominąć kosztowną umowę licencyjną, bez gwarancji, że podrobiony specyfik zachowa swoją skuteczność.
Jednak inne firmy innowacyjne zapowiedziały, że wkrótce na rynku pojawią się nowe, konkurencyjne preparaty. Zaawansowane prace prowadzi koncern GlaxoSmithKline. Na przeszkodzie stoi jednak farmaceutyczna biurokracja, która rejestrację leku umożliwi dopiero w 2006 r.
Dla niektórych koncernów ptasia grypa stała się pretekstem do sięgnięcia po publiczne pieniądze. Wart 62,5 mln dolarów federalny przetarg na badania nad szczepionką wygrała firma Chiron. Natomiast 100 milionów dolarów trafi do francuskiej Sanofi-Aventis, której dotację przyznał amerykański departament zdrowia.
Read more »