Home



Thursday, April 27, 2006

Nowy artykuł w Ozone


Polskę przemierza kolejna fala ograniczania wolności gospodarczej. Tym razem politycy i bankowcy chcą pozbawić społeczeństwo dostępu do kredytów hipotecznych.

Nadzór bankowy razem z największymi bankami w Polsce, przy poparciu politycznym, dyskutuje nad daleko idącymi ograniczeniami dostępu do niedrogich kredytów mieszkaniowych w walutach obcych. Rozważane jest nawet wprowadzenie całkowitego zakazu ich udzielania. Uderzy to szczególnie w ludzi młodych, zaciągających zobowiązania na budowę wymarzonego mieszkania lub domu. Sytuacja pogorszy także położenie rodzin, którym ograniczy się możliwość wyboru kredytów walutowych. Naturalnie, gdy ograniczy się dostępność kredytów, straci cała gospodarka. Zakrawa na sarkazm to, że biurokraci tłumaczą tę próbę ograniczenia wolności gospodarczej? troską o konsumentów.

Przejdźmy do faktów. Kredyty hipoteczne stanowią spory kawałek finansowego tortu. Wg ?Rzeczpospolitej? portfel kredytów hipotecznych największych giełdowych banków w 2005 r. wyniósł 43,6 mld zł. O kwocie o połowę mniejszej informuje Związek Banków Polskich: według danych tej organizacji banki udzieliły kredytów mieszkaniowych jedynie na 22 mld zł. Kredyty walutowe stanowią zaś ok. 60 proc. wszystkich udzielanych pożyczek na cele mieszkaniowe. 70 proc. z nich udzielane jest we frankach szwajcarskich.

Nic dziwnego, szwajcarska waluta jest stabilna, a nominalnie kredyty w ?szwajcarach? należą do najtańszych. Niemniej bankowcy twierdzą, że aby uchronić się przed ryzykiem walutowym, najlepiej zaciągać zobowiązania w walucie, w której się zarabia.

Więcej w drukowanej wersji tygodnika!




Read more »

Wednesday, April 26, 2006

Zmowa oligarchów


Politycy, Rada Polityki Pieniężnej, Komisja Nadzoru Bankowego, Narodowy Bank Polski, Komisja Nadzoru Finansowego oraz największe banki w Polsce chcą pozbawić społeczeństwo swobodnego i korzystnego dostępu do kredytów walutowych.

Nadzór bankowy zamierza zmusić Polaków, aby zadłużali się wyłącznie w złotówkach. Oczywiście tłumaczy się troską o klientów, by uchronić kredytobiorców przed ryzykiem spadku wartości polskiej waluty. Tymczasem złotówka umacnia się, a Polacy biorą kredytów coraz więcej.
Według danych Związku Banków Polskich, banki udzieliły w zeszłym roku kredytów hipotecznych na ponad 22 mld złotych. Zadłużamy się najchętniej w walutach obcych. Powody są zrozumiałe. Oprocentowanie takich kredytów jest na ogół niższe, a dolary, euro czy franki szwajcarskie postrzegane są przez inwestorów, za stabilniejsze i bardziej przewidywalne. 60 proc. długoterminowych kredytów hipotecznych zaciąganych jest w walutach, z czego aż 70 proc. we franku szwajcarskim.
Polacy masowo zaczęli przerzucać się na kredyty walutowe, gdy banki ułatwiły możliwość przewalutowywania zobowiązań. Najtańszy kredyt we franku szwajcarskim jest oprocentowany dwukrotnie mniej od najdroższego kredytu złotowego. Frank jest walutą stabilną, więc wielu kredytobiorców decyduje się właśnie na tę formę finansowania inwestycji w nieruchomości. Umacniający się złoty powoduje, że kredyty zaciągane w walutach są coraz tańsze. Zarabiamy więcej, płacimy niższe raty.
Według najnowszych danych Związku Banków Polskich w styczniu i lutym tego roku Polacy wzięli o blisko połowę więcej kredytów mieszkaniowych niż rok wcześniej! Zapewne wielu skłoniły naciski biznesowe i polityczne na nadzór bankowy, zmierzające do ograniczenia wolności wyboru kredytów i zmniejszenia konkurencji w tym sektorze. Naturalnie nie można zakładać, że wartość naszej waluty będzie rosła w nieskończoność. Można jednak założyć, że konsumenci są istotami racjonalnymi i kalkulują ryzyko zmian kursowych, zwłaszcza, że kredyt można w każdej chwili przewalutować.
Czy ryzyko kursowe jest rzeczywiście takie istotne? Gdy sytuacja gospodarcza kraju pogarsza się, ludzie zarabiają mniej, pieniądz traci na wartości, waluta, w której zaciągnięta jest pożyczka, tak naprawdę ma drugorzędne znaczenie. Zapewne także banki kalkulują swoje ryzyko kredytowe ? przecież zależy im, aby zobowiązania zaciągnięte przez konsumenta zostały spłacone.
Faktem jest, że o kredyt, także ten zaciągany w walutach, jest coraz łatwiej.
Właśnie dostępność kredytu dotychczas cieszyła tych Polaków, których nie stać było na spełnienie swoich marzeń o własnym mieszkaniu. Banki szły klientom na rękę i zaniżyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. Teraz nadzór bankowy chce to zmienić i wydaje rekomendację zaostrzającą kryteria udzielania pożyczek walutowych.
Z pewnością wspólna decyzja bankowców i urzędników najbardziej uderzy w klienta. Większość, szczególnie młodych ludzi, będzie zmuszona zrezygnować z marzeń o stabilizacji. Wiele rodzin zapłaci więcej za finansowanie inwestycji w nieruchomości. Straci także cała gospodarka. Sytuacja uderzy w sektor finansowy, budownictwo, rynek nieruchomości, wyposażenia mieszkań czy producentów sprzętu RTV AGD. W dłuższej perspektywie pogorszy się sytuacja na rynku pracy, w pewnej części zahamowany zostanie wzrost gospodarczy.
Czy owe negatywne konsekwencje są warte poniesienia, aby zarobiła garstka oligarchów? Czy na tym, że rodaków w nienajlepszym położeniu finansowych, pozbawia się możliwości zadbania o własną przyszłość, ma polegać solidarna polityka rządu? Czyżby rządzący zapomnieli, jak ważne w życiu człowieka jest zapuszczanie korzeni we własnym mieszkaniu i rodzinna stabilizacja? Jest to kolejna, po ustawie antylichwiarskiej bariera dla wolności gospodarczej.
Warto przyjrzeć się także innym scenariuszom, przed którymi chcą nas ustrzec altruistyczni biurokraci. Załóżmy, że kurs złotówki poleci w dół. Wówczas mędrcy z Rady Polityki Pieniężnej zapewne dostrzegą ?zwiększone ryzyko inflacyjne? i aby chronić Polaków podniosą stopy procentowe. Kredyty złotowe zdrożeją. Co powiedzą wówczas konsumentom?
Jak można straszyć klientów kredytami walutowymi, skoro rządzący szykują nam wejście do strefy euro w 2009-2011 r., gdy gros klientów wciąż będzie obciążona zobowiązaniami kredytowymi?
Banki które mają tani dostęp do złotówki zacierają ręce. Nic tak nie nagania klientów niż przymusowe państwowe regulacje. Rekomendacja S przygotowana przez Komisję Nadzoru Bankowego jest co prawda lepsza niż absurdalny pomysł zakazu udzielania kredytów walutowych, który także się pojawił, niemniej rynek radzi sobie lepiej z samoregulacją sektora finansowego niż odgórne urzędnicze decyzje.
Jestem zaniepokojony ograniczaniem wolności gospodarczej na rodzimym rynku finansowym. Niestety moje obawy podzielili także liczni rozmówcy z zagranicy, z którymi miałem okazję wymienić się uwagami na ten temat m.in. Tim Evans, prezes Libertarian Alliance, Hans-Hermann Hoppe z Mises Institute, David Friedman, Leonard Liggio czy Marc A. Miles z Heritage Foudation, edytor Indeksu Wolności Gospodarczej, indeksu, który w Polsce ciągnie w dół, ale nie ma się czemu dziwić, skoro gospodarką coraz chętniej sterują urzędnicy.
Read more »

Friday, April 21, 2006

Wolność dla marzeń, wolność dla kredytów!


Założony przeze mnie Instytut Globalizacji rozpoczyna kampanię społeczną przeciw ograniczeniom udzielania kredytów hipotecznych w walutach obcych. Zachęcam moich czytelników do poparcia akcji.

Politycy, Rada Polityki Pieniężnej, Komisja Nadzoru Bankowego, Narodowy Bank Polski, Komisja Nadzoru Finansowego oraz niektóre banki chcą pozbawić społeczeństwo swobodnego i korzystnego dostępu do kredytów walutowych.

Działania nadzoru bankowego zmierzające do ograniczenia dostępności kredytów walutowych będą miały negatywny wpływ na gospodarkę. Najbardziej stracą konsumenci detaliczni, których zmusza się do ponoszenia coraz większych kosztów kredytu. Zyskają tylko największe banki uważa dr Tomasz Teluk, dyrektor Instytutu Globalizacji.

Według danych Związku Banku Polskich, banki udzieliły w 2005 r. kredytów hipotecznych na sumę ok. 22 mld złotych. Kredyty walutowe są najpopularniejszą formą finansowania inwestycji mieszkaniowych - stanowią 60 proc. wszystkich zaciąganych zobowiązań. Aż 70 proc. z nich udzielanych jest we franku szwajcarskim. Tani kredyt walutowy to dla wielu Polaków, szczególnie ludzi młodych, jedyna szansa na realizację marzeń o własnym mieszkaniu.

Instytut Globalizacji stoi na stanowisku, że działania nadzoru bankowego, mające na celu ograniczenie liczby udzielanych kredytów walutowych, uderzą nie tylko w konsumentów, ale i w całą gospodarkę. W krótkim terminie straci rynek nieruchomości, rynek budowlany, rynek wyposażenia mieszkań. Długoterminowo sytuacja może w negatywny sposób wpłynąć na wzrost gospodarczy i rynek pracy.

Według ekspertów Instytutu Globalizacji biurokratyczne ograniczenia na rynku kredytowym ograniczają konkurencję. To musi skutkować wzrostem kosztów kredytów hipotecznych, które poniosą kredytobiorcy. - Wprowadzanie regulacji pod hasłem troski o klienta jest fałszywe. Konsumenci, którym ogranicza się wybór oferty, zapłacą za regulacje bankowców - uważa dr Tomasz Teluk.

Kampania pt. Wolność dla marzeń, wolność dla kredytów ma za zadanie uświadomić opinii publicznej skutki działań instytucji rządowych m.in. Komisji Nadzoru Bankowego, które zabijają rozwiązania wolnorynkowe, które z powodzeniem mogłyby rozwiązać poważny problem społeczny.

Wprowadzane regulacje będą miały negatywny wpływ nie tylko na gospodarkę. Dla wielu młodych ludzi oznacza to rezygnację z własnych marzeń. W ramach kampanii przedstawione zostaną ekspertyzy uznanych instytutów spraw publicznych na temat skutków wprowadzenia ograniczeń udzielania kredytów hipotecznych w walutach oraz opinie naukowców z zagranicy. Kampanię zakończy organizacja konferencji i sporządzenie raportu.

Instytut Globalizacji jest prywatnym wolnorynkowym instytutem spraw publicznych założonym w 2005 r. Organizacja prowadzi badania z zakresu konkurencyjności, ochrony środowiska, ochrony zdrowia i globalizacji. Do rady instytutu należą m.in. Dr Marian Tupy z waszyngtońskiego CATO Institute oraz Dr Ana Eiras z Heritage Foundation. Dyrektorem Instytutu jest Dr Tomasz Teluk ekspert Centre for the New Europe w Brukseli i Centrum im. Adama Smitha.
Read more »

Friday, April 14, 2006

Libertarianizm już w sprzedaży!


Rozpoczęła się sprzedaż mojej książki Libertarianizm. Teoria państwa. Jest to pierwsza w Polsce praca w całości poświęcona filozofii politycznej libertarianizmu. Książkę można zamawiać w internecie http://www.globalizacja.org/?page_id=32

Libertarianizm od wielu lat stanowi przedmiot zainteresowania wielu środowisk w Polsce, ale dotąd nie doczekał naukowego opracowania. Praca Tomasza Teluka skupia się na teorii państwa dwóch głównych nurtów libertarianizmu: minarchiźmie (państwie minimum) oraz anarchokapitaliźmie (kapitalistycznym społeczeństwie bezpaństwowym).

Książka Libertarianizm to fascynująca przygoda ze współczesną amerykańską filozofią polityczną. Pozycja ukazuje ten modny temat jako nurt filozofii, utopię polityczną oraz ruch społeczny. Autor w zajmującej formie przedstawił ewolucję idei poprzez inspiracje scholastyczne, austriacką szkołę ekonomiczną, po personalizm ekonomiczny.

Czytelnik zapozna się także z barwnymi sylwetkami oraz głównymi dziełami największych libertariańskich filozofów: F.A von Hayekiem, Robertem Nozickiem, Miltonem i Davidem Friedmanami, Ayn Rand, Murrayem Rothbardem oraz Hansem Hermanem-Hoppe. Autor skupił się na interesującym przedstawieniu wspólnych elementów teorii państwa dla poszczególnych nurtów minarchizmu oraz anarchokapitalizmu.

Pozycja została wysoko oceniona przez naukowców zajmujących się tematyką przedmiotu. Według nich książka wypełnia wyraźną lukę w polskiej literaturze filozofii polityki na temat współczesnej myśli amerykańskiej. Rekomendacji udzieli prof. Ryszard Legutko oraz prof. Zbigniew Rau. Autorem wstępu jest prof. Justyna Miklaszewska.

Książka została wydana wspólnym nakładem Fundacji Niepodległości i Instytutu Globalizacji. Patronat medialny nad tytułem objął tygodnik Ozon.
Read more »

Wednesday, April 12, 2006

Felieton w miesięczniku Nowy Przemysł


Po odrzuceniu przez UE pomysłu paktu energetycznego, rząd Kazimierza Marcinkiewicza powinien skupić się na przeciwdziałaniu ograniczania rozwoju europejskiego przemysłu pod przykrywką tzw. globalnego ocieplenia.

Marzec miał okazać się przełomowy w kwestiach europejskiej polityki energetycznej. Tak się jednak nie stało. Ogłoszona w połowie marca "zielona księga" nie przyniosła nowych rozwiązań, jedynie powielając stare schematy. Reasumując - brukselskie układy z Rosją, czemu trudno się przecież dziwić, są o wiele ważniejsze niż kwestia suwerenności energetycznej poszczególnych członków Wspólnoty. Mimo pełnych zrozumienia deklaracji, zarówno José Manuel Barroso - przewodniczący UE, jak i Andris Piebalgs - unijny komisarz ds. energii, potwierdzili, że strategia energetyczna Brukseli nie zboczy z raz obranego kursu. Europa pozostanie obszarem, gdzie robaki wciągają kury pod ziemię - gospodarka musi dostosować się do polityki, a nie odwrotnie. UE nie zamierza konfliktować się z Rosją, nawet za cenę postępującego uzależnienia od dostaw surowców z tego kierunku. Opinię publiczną mają zadowolić mityczne "prace nad nowymi technologiami", w których w opłacalność i efektywność mało kto dzisiaj wierzy. Narzędzi politycznych próbował użyć także rząd premiera Marcinkiewicza. Jednak jego wysiłki spełzły na niczym i premier zapewne "yesować" nie będzie. Należy pochwalić dążenia prezesa Rady Ministrów za dążenia do dywersyfikacji dostaw surowców strategicznych. Trudno było jednak sądzić, że Bruksela przystanie na coś w rodzaju energetycznego paktu na wzór NATO. Jak w praktyce miałaby wyglądać energetyczna solidarność Europy? Czy w razie zakręcenia kurka z gazem, Polska mogłaby liczyć na charytatywne dostawy ze strony zachodnioeuropejskich prywatnych firm, które wysyłałyby tankowce do naszego fantomowego gazoportu? Zbyt wiele pojawiało się pytań i niejasności, które z pewnością zaważyły na niepowodzeniu solidarnościowego projektu. Tymczasem Bruksela nie ustaje w bombardowaniu opinii publicznej propagandą Protokołu z Kioto. Globalne ocieplenie wpływa na zmianę klimatu, perorowali wspólnie Barroso i Piebalgs na łamach największych europejskich dzienników w przeddzień ogłoszenia zielonej księgi, powtarzając do znudzenia slogan, który dotąd nie znalazł żadnego uzasadnienia w badaniach naukowych, abstrahując już od faktu, że nawet zagorzali euroentuzjaści przyznają, że cele Protokołu są nierealne do osiągnięcia.
Read more »

Monday, April 10, 2006

Życzenia


Zbliża się najważniejszy okres w życiu każdego Chrześcijanina. Dlatego zachęcam do oderwania się na chwilę od polityki, gospodarki, idei. Dziękuję za nadesłane życzenia i okazane wyrazy sympatii. Życzę wszystkim czytelnikom duchowego skupienia nad tajemnicą Zmartwychwstania i radości Wielkiej Nocy. Alleluja!
Read more »

Wednesday, April 05, 2006

Spotkanie autorskie w Krakowie


Ponad 60 osób uczestniczyło w moim wykładzie i dyskusji pt. Libertariańska koncepcja państwa. W wypełnionej po brzegi kameralnej sali pałacyku przy ul. Batorego w Krakowie, wygłosiłem wstęp do libertarianizmu na podstawie mojej nowej książki, której sprzedaż rozpocznie się za ok. 2 tygodnie.

Największe zainteresowanie wzbudziły kwestie demonopolizacji prawa i usług z tym związanych. Na sali panowała zgodność co do sprzeciwu wobec sprowadzania norm etycznych wyłącznie do sfery prywatnej.

Debata przebiegała w niezwykle miłej atmosferze. Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom spotkania, a także organizatorom pp. Radkowi Franczakowi i Stanisławowi Żółtkowi z UPR za sympatyczne przyjęcie w Krakowie.

Read more »