Home



Monday, October 30, 2006

Unia Europejska chce wprowadzić zielony podatek

Unia Europejska chce wprowadzić zielony podatek

Komisja Europejska chce nałożyć nowy podatek na wszystkie kraje świata, które nie wprowadziły przymusowego systemu handlu pozwoleniami na emisję gazów cieplarnianych do atmosfery.

Groźba, przed którą ostrzegałem od dobrych kilku lat ma niestety szansę stać się faktem. Chodzi o podatek ekologiczny, który zostanie prawdopodobnie nałożony na kraje, odcinające się od histerii związanej z globalnym ociepleniem. Komisja Europejska pracuje nad projektem wprowadzenia ceł na dobra importowane z krajów, które nie przystąpiły do Protokołu z Kioto.
Projekt Komisji Europejskiej należy ocenić dwojako: jako próbę ratowania skompromitowanego systemu handlu emisjami (emisje dwutlenku węgla zwiększają się zamiast się zmniejszać, pozwolenia na emisję tracą na wartości zamiast zyskiwać) oraz jako zastrzyk gotówki na rzecz finansowania biurokratycznej otoczki tego socjalistycznego rozwiązania.
W pierwszym przypadku może to być straszak na wszystkie kraje, w tym Polskę, które próbowałyby alternatywnych rozwiązań niż ETS (Emissions Trading Scheme). W drugim przypadku jest to kolejny przejaw krótkowzrocznego protekcjonizmu wobec 155 krajów, które mają ekologicznych fanatyków w głębokim poważaniu i nie przystąpiły do ustaleń Protokołu z Kioto.
Nowy ekologiczny podatek ma mieć formę ceł nakładanych na produkty importowane z krajów spoza Europy. Komentatorzy oceniają, że jest to próba nacisku na Stany Zjednoczone, Indie i Chiny ? głównych emitentów gazów cieplarnianych. Sceptycy zwracają uwagę, że tego rodzaju desperackie posunięcie zwolenników centralnego sterowania emisjami nie tylko nie ma szans powodzenia, ale może zostać zmiażdżone w ramach negocjacji Światowej Organizacji Handlu.
Zwolennicy wymuszania ochrony środowiska przymusem i podatkami nie biorą też pod uwagę konsekwencji takiego posunięcia, głównie zmniejszenia konkurencyjności europejskiego rynku energii na tle globalnym.
Nie zdziwiłbym się, aby opisywane działania były inspirowane przez służby specjalne Moskwy, skoro polityka energetyczna UE zmierza ku uzależnieniu Starego Kontynentu od surowców energetycznych importowanych z Rosji. Jest przecież coś kompletnie irracjonalnego w propozycjach, które padły po spotkaniu europejskich komisarzy, ministrów przemysłu państw członkowskich oraz szefów firm energetycznych z Europy, na którym podejmowano decyzje w sprawie nowego podatku.
Swoją drogą przecież do Brukseli jeżdżą także politycy Prawa i Sprawiedliwości ? czy ta ongiś eurosceptyczna partia ? na fali promowania solidarności europejskiej, stała się już częścią pro-ekologicznego establishmentu? Na szczęście nie są to dokumenty ostateczne i miejmy nadzieje opozycyjna część europarlamentu doprowadzi do wycofania się z opisywanych pomysłów.
Wiemy jednak na co może pójść część środków ze zrabowanych pod przykrywką ochrony środowiska pieniędzy. Równolegle do wprowadzonego podatku ma powstać Globalny Fundusz Wystarczalnej i Odnawialnej Energii. Biurokraci zażądali na ten cel 100 mln euro i narzekają, że to kropla w morzu potrzeb. Fundusz ma pokrywać inwestycje w nowe, czyste technologie w krajach Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej. Część pieniędzy na ten cel zostanie pobranych także od polskiego podatnika. Oczywiście ani rynek energii, ani tym bardziej środowisko na tym nie skorzysta. Zyski zainkasują prawie na pewno łasi na stanowiska urzędnicy.
Ponieważ czytelnicy zainteresowali się szansą Polski na przystąpienie do Partnerstwa dla Rozwoju i Czystej Energii pod przywództwem Stanów Zjednoczonych, muszę dodać, że według moich informacji ze źródeł zbliżonych do administracji Jerzego Busha, wynika, że w końcu października do Warszawy przybędzie delegacja z Białego Domu, aby namawiać Polaków do ściślejszej współpracy energetycznej, równolegle do uczestnictwa w zobowiązaniach z Kioto (podobnie zachowała się Japonia). Dla dobra konsumentów, środowiska naturalnego i bezpieczeństwa energetycznego kraju, miejmy nadzieje, że z pozytywnym skutkiem.
Read more »

Thursday, October 26, 2006

Komentarze dla Radia i TV

TT udzielił kolejnych komentarzy dla TVP i Polskiego Radia. W gospodarce rynkowej związki zawodowe tracą rację bytu. Nie można mówić o wyzysku pracowników w przypadku zawierania dobrowolnych umów o świadczenie pracy ? powiedział szef Instytutu Globalizacji dla Aktualności.

W komentarzu dla sekcji angielskiej Polskiego Radia, dr Tomasz Teluk pozytywnie ocenił otwarcie polskiego rynku pracy dla obywateli z innych krajów UE. Wolny przepływ pracy jest dobrym zjawiskiem dla gospodarki, ponieważ wzmacnia konkurencję rynkową ? powiedział dyrektor IG.
Read more »

Tuesday, October 24, 2006

Wykład na Politechnice Śląskiej

W piątek 20 października Tomasz Teluk wygłosił wykład pt. Protokół z Kioto - skuteczny system ochrony środowiska czy zwycięstwo eko-terroryzmu i urzędniczej głupoty na Wydziale Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej w Gliwicach.
Read more »

Thursday, October 19, 2006

Zesłanie księdza Mądela

Jezuicki moralista ks. Krzysztof Mądel został wydalony z Krakowa za blogowanie o lustracji.

Ojca Krzysztofa zna każdy chrześcijański zwolennik wolnego rynku. Jego komentarze w kwestiach społecznych zasługiwały, aby je wykuć w granicie. Bezkompromisowo krytykował demoralizacje socjalnego państwa dobrobytu. Jest jednym z największych wśród kleru entuzjastów rynkowego rozwiązywania problemów ekonomicznych państwa.
Czym naraził się jezuicki duchowny swoim przełożonym? Blogowaniem o lustracji na katolickim portalu Tezeusz. Ks. Mądel ujawnił, że otrzymał informacje o agentach w macierzystym zakonie od ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego. Ks. Mądel napisał, że teraz lepiej rozumie wiele kontrowersyjnych decyzji wydawanych dawniej. Wymienił przy tym pseudonimy TW, których życiorysy można było skojarzyć z prominentnymi duchownymi tamtego okresu. Kościelna cenzura antylustracyjna zadziałała natychmiastowo. Księdzu zakazano publikowania jakichkolwiek informacji, udzielanie informacji mediom oraz karnie przeniesiono go do Kłodzka.
W obronie księdza stanęli jego współzakonnicy. Grupa krakowskich intelektualistów napisała list otwarty do redakcji Dziennika Polskiego. Chciałbym przyłączyć się do tych głosów, ponieważ osoba krakowskiego duchownego była mi zawsze bardzo bliska.
Zawsze życzliwy i wylewny, czasem za bardzo, szczególnie dla dziennikarzy. Nie tylko zgadzałem się z nim w większości poglądów na gospodarkę. Każde spotkanie z nim wnosiło do mojego spojrzenia na świat wiele dobrego. Pamiętam, gdy zwrócił mi uwagę, że prostytucja nie powinna opierać się na prawach wolnego rynku, gdyż u jej podłoża leży krzywda i przemoc.
Ojciec Mądel wsparł mnie także podczas bezpardonowych ataków na moją osobę ze strony anarchistów popierających pedofilię jako przejaw wolności. Moja ostra reakcja spodobała się księdzu, który uznał, że upominając bliźnich, zwłaszcza tych, którzy nie słuchają głosu Kościoła, należycie spełniłem swój obowiązek chrześcijanina. Zawsze imponowało mi jego trzeźwe, personalistyczne spojrzenie na świat. W jednym z wywiadów powiedział mi, że rozgrzeszyłby bez wahania ojca rodziny, który zamiast płacenia podatków wybrałby wyżywienie swoich dzieci.
W głosie księdza słychać żal i rozgoryczenie. Gdy dzwonię, jest już po kolacji ze swoimi współbraćmi w Kłodzku. Właściwie trudno się dziwić, że odbiera decyzję prowincjała, jako niesprawiedliwą i krzywdzącą. Tym bardziej, że bezpośrednim powodem represji była publiczna obrona diakona Andrzeja Miszka i wymienienie wyłącznie pseudonimów agentów w sutannach w Internecie. Miszka i Mądel nie rzucali podejrzeń, sugestii, ani nazwisk. Dziwi bardzo ostra reakcja prowincjała Krzysztofa Dyrka SJ, który wezwał ks. Mądela do bezwzględnego posłuszeństwa pod groźbą wydalenia. Jeszcze bardziej niewiarygodna jest wypowiedź prowincjała zakonu dla Rzeczpospolitej. ?Bo zakonnik to jest człowiek, który ślubuje posłuszeństwo, nie rzuca oszczerstw, jest roztropny i miłosierny. Oni obaj wyrządzili dużo krzywdy niektórym osobom, podając ich nazwiska, a nie mieli dostępu do dokumentów." Powyższa sytuacja nie miała faktycznie miejsca, co świadczy o dużej determinacji hierarchów w zamykaniu ust podwładnym.
Represjonowany jezuita uważa sprawę współpracy czołowych przełożonych z komunistyczną bezpieką za sprawę wstydliwą, którą należy czym prędzej wyjaśnić, powołując się na przykłady Kościołów Słowacji, Czech czy Niemiec. Przełożeni chcą wyciszyć problem i rozwiązać go we własnym gronie.
Co wiedzą Jezuici? TW Jackowski, TW Anteusz, TW Kazek, TW Stefan, TW Janiszewski to pseudonimi pięciu współpracowników SB. Ksiądz Isakowicz-Zalewski ocenia jednak, że liczba agentów może być wyższa i sięgać kilkunastu osób. Kandydatem na TW był ex-prowincjał. Inny z TW jest wysokopostawioną postacią w Rzymie.
Wydaje się jednak, że Zakon Serca Jezusowego o wiele bardziej boi się politycznych i społecznych reperkusji ujawnienia faktu o współpracy klasztornej ?wierchuszki? z SB, niż będzie dążył do ujawnienia całej prawdy o związkach Kościoła z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa. Dla wiernych jest kluczowe, aby dowiedzieć się, czy w Kościele wciąż nie rządzą osoby silnie sympatyzujące i uwikłane w PRL. Dla polityków prawicy sytuacja się komplikuje w obliczu promesy silnego dofinansowania katolickich uczelni. Napawa smutkiem, iż w całym zamieszaniu lustracyjnych interesy spychają prawdę na ostatni plan.

Read more »

Monday, October 16, 2006

Jak UE chce zniszczyć polski węgiel

Strategią socjalistów z Unii Europejskiej jest zniszczenie polskiego przemysłu węglowego. Dlatego Polska powinna jak najszybciej przystąpić dla Partnerstwa dla Czystej Energii pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych.

Cała branża energetyczna i przemysłowa na świecie nie może uwierzyć, że propaganda zbudowana na ekologicznym micie globalnego ocieplenia i bzdurnym dokumencie - Protokole z Kioto, którego nie podpisała zdecydowana większość świata ? aż 155 krajów, może decydować o przyszłym rozwoju cywilizacji.
Nie pierwszy raz skuteczna mniejszość narzuca swoją wolę biernej większości. Jednak porozumienie ekologów, biurokratów i lewaków trzęsie się w posadach. Obecnie urzędnicy Unii Europejskiej starają się przekupić kraje, które sprzeciwiają się narzucaniu limitów na przyszłe lata: Hiszpanii, Polsce, Włochom i Finlandii.
Biurokraci starają się złamać poszczególne kraje i dużo wskazuje, że może im się udać po raz kolejny. Hiszpanie są już bliscy politycznej korupcji ? łatwiej z nimi negocjować po zwycięstwie socjalistów. Podobnie jest z Włochami. Wielką niewiadomą jest Polska, której przedstawiciele dotąd unikali bezpośredniej odpowiedzi na pytanie: czy jesteśmy za kontynuacją Kioto po 2012 r., czy jesteśmy przeciw.
Polska zachowuje się dość schizofrenicznie. Z jednej strony cicho próbujemy sprzeciwiać się brukselskim zakusom na rodzimą gospodarkę, ale nikt nie mówi tego oficjalnie. Podczas oficjalnych debat padają kompromitujące i wyśmiewane w kuluarach pomysły w stylu Paktu Solidarności Energetycznej ? ex-premiera Marcinkiewicza. Polscy politycy zdają się nie zauważać, że europejska polityka: zastąpienia energii uzyskiwanej z węgla, energią ze spalania gazu i ropy naftowej, jest konstruowana ponad naszymi głowami w porozumieniu z Rosją.
Polska energia jest uzależniona od węgla, co nie jest powodem do ubolewań. Mamy zasobów na kolejne pół wieku i tylko ignorant może sądzić, że węgiel w Polsce zastąpią energie wiatrowe, czy solarne. Ponadto, jak wynika z moich rozmów z fachowcami, jesteśmy w stanie opracować nowoczesne, ekologiczne formy energetycznego wykorzystania naszego głównego surowca.
W ostatni czwartek w hotelu ?Monopol? w Katowicach, Instytut Globalizacji zorganizował debatę o konsekwencjach ograniczeń emisji gazów cieplarnianych dla polskiej gospodarki. W spotkaniu uczestniczył aktywny na Kapitolu amerykański prawnik Chris Horner, a także Jerzy Samborski z European Enterprise Institute z Brukseli oraz przedstawiciele kompanii węglowych, Głównego Instytutu Górnictwa czy Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Przedstawiciele przemysłu wydobywczego zwrócili uwagę, że system ograniczeń emisji CO2 uderza w polski przemysł. Wszyscy obecni zgodzili się, że Protokół z Kioto jest dokumentem ideologicznym i politycznym, bez ekonomicznego uzasadnienia.
Chris Horner przedstawił kulisy powstania regulacji obrotem limitami na emisję gazów cieplarnianych. Głównym celem systemu jest zniszczenie gospodarki opartej na węglu i zastąpienie spalania węgla, spalaniem gazu i ropy naftowej. Kraje, które posiadają przyzwoite zasoby ?czarnego złota?: USA, Chiny, Australia czy Polska, nie powinny godzić się więc na żądania politycznie poprawnych polityków i niszczyć własny przemysł górniczy.
Właściwie tylko jeden kraj w Europie spełnia nowe wymagania ekologiczne, dotyczące zmniejszenia emisji. Jest nim Wielka Brytania, która po prostu zlikwidowała przemysł górniczy w swoim kraju. Podobne pomysły lansują na Śląsku postępowe media i socjaliści wrogo nastawienia do kraju. Tymczasem jest to działanie irracjonalne, skoro węgiel w 60 proc. zaspokaja potrzeby energetyczne naszego państwa.
Paneliści byli nadzwyczaj zgodni, co do kierunku, w którym powinna pójść polityka względem sektora górniczego. Mianowicie gracze na tym rynku musza postawić na rozwój technologiczny, a w szczególności na technologie ?czystego węgla?, umożliwiające jego efektywne wykorzystanie w energetyce i przyjazną środowisku utylizację dwutlenku węgla. Niezwykle ważne dla strategii i bezpieczeństwa energetycznego państwa jest zachowanie polityków. Polska powinna jak najszybciej przyłączyć się do Partnerstwa dla Czystej Energii, które tworzą najwięksi emitenci CO2 na świecie: Stany Zjednoczone, Indie, Chiny, Australia, Korea Południowa i Japonia. I to bez względu na Protokół z Kioto, bowiem Japonia jest także sygnatariuszem tego poronionego dokumentu. Wówczas nasz kraj zyska dostęp do najnowocześniejszych w świecie technologii węglowych oraz funduszy znacznie większych niż oferuje nam Unia Europejska. Będziemy mieli szansę uniezależnić się częściowo od wpływów Brukseli i Moskwy, przez co zwiększy się nasze bezpieczeństwo energetyczne. Do tych kroków potrzebne jest jednak ścisłe współdziałanie z Białym Domem. I właśnie to ostatnie najbardziej kuleje ze strony polskiej dyplomacji.

Autor jest dyrektorem Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org), Centre for the New Europe.


Read more »

Monday, October 09, 2006

Zaproszenie na konferencję prasową

Mamy zaszczyt serdecznie zaprosić na wspólną konferencję prasową TNS OBOP oraz Instytutu Globalizacji, na której zostaną zaprezentowane wyniki najnowszych badań opinii publicznej dotyczących ochrony zdrowia w Polsce w ramach kampanii ?Wiedza to zdrowie?. Konferencja odbędzie się w środę 11 października 2006 r. o godz. 12:00 w siedzibie TNS OBOP, na ul. Wspólnej 56 w Warszawie.

Z badań przeprowadzonych przez TNS OBOP wynikają następujące fakty:

Polscy pacjenci są zdania, że mają gorszy dostęp do nowoczesnych leków od chorych z innych krajów Unii Europejskiej;
Polacy są przekonani, że lepsza dostępność do nowych leków spowodowałaby zmniejszenie zachorowań i poprawę zdrowia społeczeństwa;
Co czwarty Polak jest niezadowolony z informacji o zdrowiu, udzielanych przez lekarzy;
Niemal każdy z nas podejmuje próby samoleczenia, zanim skorzysta z pomocy lekarskiej;
Blisko połowa Polaków jest złego zdania o publicznej służbie zdrowia, a liczba niezadowolonych wzrasta wraz z wymaganiami pacjentów;
Co trzeci Polak wyjechałby na leczenie za granicę, jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia zwróciłby koszty terapii;
Zaledwie 13 proc. Polaków przeznaczyłoby wygraną 10 000 złotych na inwestycję we własne zdrowie.
W konferencji udział wezmą m.in.:

Jarosław Pawłowski, wiceprezes TNS OBOP;
dr Tomasz Teluk, dyrektor Instytutu Globalizacji;
dr Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Pacjentów Primum non nocere;
dr Adam Krasowski, ekspert ochrony zdrowia Stockholm Network.
oraz zaproszeni eksperci rynku medycznego i dziennikarze.

Ze względów organizacyjnych serdecznie prosimy o potwierdzenia udziału w konferencji na adres: instytut@globalizacja.org. Organizatorzy zapewniają smaczny lunch i materiały prasowe dla wszystkich uczestników spotkania!

Read more »

Monday, October 02, 2006

Filozofia wyrzutów sumienia

Komisja Europejska atakuje! Tym razem próbuje wzbudzić poczucie winy u mieszkańców Europy, akcentując indywidualną odpowiedzialność obywatelską za problem globalnego ocieplenia.

Odkąd pamiętam wszelka lewacka ideolo polega na obarczaniu siebie poczuciem winy za nieszczęście innych i wyrzutach sumienia niedopuszczających poczucia indywidualnej szczęśliwości. Gwoli wyjaśnienia: na takiej filozofii bazuje zarówno marksizm, postulujący równość mas, jak i np. wegetarianizm, wzywający do działania przeciw gustom własnego organizmu, ze względu na interes zwierząt. Co zabawne ten drugi przejaw zaprowadził jednego z aktywistów działających na rzecz praw zwierząt do śmierci głodowej, w wyniku? prowadzonego protestu.
Tym razem europejska biurokracja przekazała miliony podatniczych eurosów na program ?Ty także kontrolujesz zmianę klimatu?, wzywając Europejczyków do ?spacerowania, przesiadki na rower i autobus oraz dzielenia się miejscem w samochodzie?. Kulminacją akcji jest ?Tydzień mobilności?, wraz z dorocznym ?Dniem bez samochodu?. W ten sposób naiwni poprawniacy polityczni hucznie dotują transport publiczny, nakręcając przy okazji interes producentów dwóch kółek.
Jak informuje ?Rzeczpospolita? samochody odprowadzają ponad 10 proc. gazów cieplarnianych Unii Europejskiej. Więc aby zmniejszyć emisje zanieczyszczeń o połowę, zgodnie z prikazami Protokołu z Kioto, trzeba by zakazać ruchu samochodowego w Europie i zostałoby jeszcze 40 proc. Ekolodzy muszą być świadomi swojej śmieszności, nie przeszkadza im to jednak w promowaniu coraz bardziej absurdalnych pomysłów.
165 mln mieszkańców Europy z ponad 1000 miast, biorących udział w ?Dniu bez samochodu? nie są zapewnie świadomi manipulacji. Nikt nie pokusił się o zestawienie kosztów tego projektu z potencjalnymi korzyściami. Zapewne okazałoby się, że jedynymi beneficjantami są szefowie tego projektu, natomiast koszty ponoszone przez obywateli są zdecydowanie wyższe od, wątpliwych zresztą, korzyści dla środowiska naturalnego.
Przecież nikomu nie uda się wmówić, że jadąc do pracy autobusem zamiast samochodem, mamy jakikolwiek wpływ na zmianę ziemskiego klimatu?
Biurokraci z Brukseli upierają się jednak przy swoim. Starają się robić wrażenie liczbami, ale rzucane przez nich slogany coraz bardziej przypominają hasła kontrkulturowe. Zresztą być może są to ci sami ludzie, którzy dekadę wcześniej ćpali, niszczyli farbami w spraju futra burżujek i wybijali szyby w McDonalds?ach.
?Ty także kontrolujesz zmiany klimatu? to festiwal konferencji, akcji bezpośrednich i hipokryzji. Tym razem wiąże on zmiany klimatu z indywidualną odpowiedzialnością. Ma on wzbudzić w obywatelach poczucie winy za konsumpcję, korzystanie z uroków cywilizacji, egoizm, kapitalizm itd.
Organizatorzy akcji postępują zgodnie z wytycznymi ekologicznych Goebellsów, ostrzegając przed niechybną katastrofą. Przypominają, że według organizacji meteorologicznych rok 2005 był ?rokiem kataklizmów?. Więc jeśli nie będziemy solidarnie podejmować akcji bezpośrednich, niejedno zdarzyć się może?
Zieloni propagandziści dają też szczegółowe wytyczne, jak każdy z nas może stać się zielonym wojownikiem. Wystarczy zmniejszyć indywidualną emisję CO2 o ileś tam i tyle a tyle wyniesie oszczędność energii w kilowatogodzinach. Razem więc, uporamy się z tym Kioto, jeśli będziemy zbierać ?zielone kilometry?, jadąc rowerem, na piechotę taszczyć siaty z zakupami itd. A najlepiej przesiąść się do drabiniastych wozów, ciągniętych na przemian z sąsiadami, bo przecież konie też mają swoje prawa, zwłaszcza do godnego odpoczynku.
Na koniec bardzo zła wiadomość dla ekologów. Rosyjska Akademia Nauk opublikowała raport, że w ciągu 50 lat nastąpi znaczne? globalne ochłodzenie klimatu Ziemi. Naukowcy z obserwatorium astronomicznego ostrzegają przed nadmiernym rozszerzaniu się lodowców. Proces ma zacząć się za 6-9 lat. Prof. Kabibułło Abdusamatow sugeruje nawet, że Europę czeka podobny okres zlodowacenia jak w XVII w. (tzw. Mała Epoka Lodowcowa), gdy zamarzały holenderskie kanały, a osadnicy musieli opuścić Grenlandię. Jednocześnie naukowcy wezwały władze do przedsięwzięcia odpowiednich środków zapobiegawczych.
Nie jest więc wykluczone, że będziemy wkrótce obciążeni kosztami dwu, równolegle prowadzonych kampanii: na rzecz przeciwdziałania globalnemu ociepleniu i globalnemu ochłodzeniu. Być może wówczas natura zlituje się i klimat się wyprostuje. Będzie stała temperatura, kontrolowana przez wszystkie rządy świata. Proponuję 20 stopni Celsjusza pod każdą długością i szerokością geograficzno-matematyczną, bez względu na porę roku. To by była dopiero sprawiedliwość i szansa na równomierny rozwój, o których nawet Leninowi się nie śniło!

Autor jest dyrektorem Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org) oraz ekspertem Centre for the New Europe (www.cne.org) w Brukseli.

Read more »