Milion bankrutów
Mimo miażdżących ocen eksperckich, posłowie na nowo zajmą się pracami nad rządowym projektem ustawy o przeciwdziałaniu niewypłacalności oraz o upadłości osoby fizycznej. Szacuje się, że z problemem nadmiernego zadłużenia boryka się nawet milion Polaków.
Autorzy projektu nie kryją intencji, że chcą objąć ustawą jak najszerszy krąg dłużników, także tych, którzy stali się niewypłacalni z własnej winy. Samoobrona domaga się ponadto upadłości dla rolników indywidualnych. Natomiast Liga Polskich Rodzin chce prac nad ustawą ponieważ sprzyja ona wykluczeniu społecznemu najbiedniejszych.
Na samym wstępie pojawiają się więc wątpliwości natury moralnej. Dlaczego każdy kto chce może ogłosić się niewypłacalnym i czy takie podejście nie będzie przypadkiem skłaniało konsumentów do patologicznych zachowań, nadużyć, które będą dyskryminować wierzycieli oraz kredytobiorców, którzy uczciwie spłacają swoje długi?
Ponadto nie jest prawdą, że tego typu przepisy są ostatnią deską ratunku dla najbiedniejszych. Prowadzone badania potwierdzają, że problem niewypłacalności dotyka wszystkie grupy społeczne, a z obserwacji rodzimego rynku można wysnuć, że kredyty są dostępne dla osób co najmniej średniozamożnych. Znacznie więcej jest wątpliwości natury merytorycznej o czym w dalszej części tekstu.
Dla zwolennika wolnego rynku instytucja upadłości konsumenckiej nastręcza co najmniej kilku dylematów. Wydaje się nieuzasadnione, gdy traktuje się tę instytucję jako formę pomocy socjalnej, przerzucając koszty na resztę społeczeństwa. Wówczas jest to propaganda nieodpowiedzialnej konsumpcji i ekonomicznego hazardu.
Z drugiej strony, skoro wierzyciele godzą się na tę formę, prolongowanego częściowego bądź całościowego odzyskania należności, a dla dłużników jest to forma finansowej i moralnej rewitalizacji, nie ma przesłanek, aby wprowadzeniu takiej instytucji się sprzeciwiać.
Więcej od srody w najnowszym Najwyzszym Czasie
Autorzy projektu nie kryją intencji, że chcą objąć ustawą jak najszerszy krąg dłużników, także tych, którzy stali się niewypłacalni z własnej winy. Samoobrona domaga się ponadto upadłości dla rolników indywidualnych. Natomiast Liga Polskich Rodzin chce prac nad ustawą ponieważ sprzyja ona wykluczeniu społecznemu najbiedniejszych.
Na samym wstępie pojawiają się więc wątpliwości natury moralnej. Dlaczego każdy kto chce może ogłosić się niewypłacalnym i czy takie podejście nie będzie przypadkiem skłaniało konsumentów do patologicznych zachowań, nadużyć, które będą dyskryminować wierzycieli oraz kredytobiorców, którzy uczciwie spłacają swoje długi?
Ponadto nie jest prawdą, że tego typu przepisy są ostatnią deską ratunku dla najbiedniejszych. Prowadzone badania potwierdzają, że problem niewypłacalności dotyka wszystkie grupy społeczne, a z obserwacji rodzimego rynku można wysnuć, że kredyty są dostępne dla osób co najmniej średniozamożnych. Znacznie więcej jest wątpliwości natury merytorycznej o czym w dalszej części tekstu.
Dla zwolennika wolnego rynku instytucja upadłości konsumenckiej nastręcza co najmniej kilku dylematów. Wydaje się nieuzasadnione, gdy traktuje się tę instytucję jako formę pomocy socjalnej, przerzucając koszty na resztę społeczeństwa. Wówczas jest to propaganda nieodpowiedzialnej konsumpcji i ekonomicznego hazardu.
Z drugiej strony, skoro wierzyciele godzą się na tę formę, prolongowanego częściowego bądź całościowego odzyskania należności, a dla dłużników jest to forma finansowej i moralnej rewitalizacji, nie ma przesłanek, aby wprowadzeniu takiej instytucji się sprzeciwiać.
Więcej od srody w najnowszym Najwyzszym Czasie

« Home