Home



Monday, June 04, 2007

Sprywatyzować stocznie!

Dalsze zwlekanie z prywatyzacją przemysłu stoczniowego może przynieść tylko jeden efekt - zadłużone zakłady nie przetrwają zimy. Mimo, iż prywatni inwestorzy gotowi są do przejęcia Stoczni Gdynia, z niezrozumiałych powodów, rząd nie spieszy się z ich sprzedażą.

Upadek Stoczni Gdynia mógłby okazać się katastrofalny dla całego przemysłu stoczniowego. Instytut Globalizacji obliczył, że koszty upadłości zakładu sięgnęłyby co najmniej 10 mld złotych. Upadek tego jednego z najnowocześniejszych zakładów Europy pociągnie za sobą bankructwo całego sektora dającego pracę 80 tys. ludzi.
Jeszcze w 2001 r. polski przemysł stoczniowy, co było ewenementem w skali światowej, nie był subwencjonowany przez państwo. Obecnie jedyną szansą powrotu do tej rynkowej praktyki jest jak najszybsza prywatyzacja sektora. Przypadek Stoczni Gdynia jest również wyjątkowy. To chyba jedyny zakład w Polsce, w którym zgodnie, zarząd, pracownicy spółki i związki zawodowe, domagają się prywatyzacji.
Wszyscy są świadomi, że dalsze odwlekanie zmiany struktury własnościowej może być zabójcze dla firmy, natomiast prywatyzacja zapewni stoczniom prosperitę na długie lata, w ramach dobrej rynkowej koniuktury. Sojusznikiem stoczniowców jest Komisja Europejska, która dała Polsce czas do czerwca na prywatyzację zakładu. Inaczej Stocznia będzie musiała zwrócić pomoc publiczną za ostatnie lata.
Jedynym hamulcowym prywatyzacji okazuje się rząd. Doprawdy trudno doszukać się logiki celowego opóźniania fundamentalnych zmian restrukturyzacyjnych. Państwo chciałoby zachować albo kontrolę nad zakładami, albo doprowadzić je do upadłości. ? Stoczniowcy łatwo znajdą pracę zagranicą ? powiedział wiceminister Paweł Poncyliusz. Mimo deklaracji woli prywatyzacji, decyzji jak nie było, tak nie ma.

Więcej w Najwyższym Czasie!

« Home