Aby uratować "Matkę Ziemię" przed niechybną apokalipsą z racji przegrzania, oświeceni urzędnicy rozważają zakaz produkcji aut, które mogą przekraczać prędkość 162 kilometrów na godzinę.
Unijni biurokraci sięgają po coraz wymyślne środki, aby odpowiedzieć na zapotrzebowanie politycznie poprawnej części społeczeństwa, względem narzędzi do walki z "epidemią globalnego ocieplenia".
Ponieważ "osiągnięcie celów do 2012", czyli redukcja emisji gazów cieplarnianych zgodnie z zaleceniami Protokołu z Kioto okazało się niemożliwe, Bruksela głowi się, w jaki sposób "osiągnąć cele po 2012 r.", a w ogóle w jaki sposób położyć europejski przemysł, aby redukcja gazów cieplarnianych spadła o połowę.
Najnowszym pomysłem, rekomendowanym przez Europarlament, jest niedopuszczanie do użytkowania na europejskim rynku samochodów, które przekraczają prędkość 162 km/h. Tak więc żegnajcie Ferrari, Maseratti i Lamborghini! Jeśli producenci tych aut, chcieliby dalej je produkować, musieliby ograniczyć ich parametry porównywalnie do zwykłego miejskiego samochodu. Podobnie inne marki musiałyby w zasadzie pożegnać się z limuzynami klasy wyższej i średniej, bowiem pod względem radości z jazdy, auta te nie miałyby już wiele do zaoferowania.
A może taniej byłoby wprowadzić nakaz produkcji jednego rodzaju auta o określonym poziomie emisji spalin ? wówczas najłatwiej można kontrolować cały przemysł samochodowy? To nie żart. W myśl ?im wolniejszy samochód, tym niższa emisja spalin? europarlamentarzyści zamierzają objąć ściślejszą kontrolą przemysł motoryzacyjny. Autor raportu brytyjski liberalny demokrata Chris Davies, uważa, że zakaz przekraczania prędkości 162 km/h nie powinien dotyczyć tylko pojazdów specjalnych: policji, karetek, straży pożarnej i wojska.
Komisja Europejska od lat postuluje redukcje emisji spalin. ?Celem? jest 130 g/km do 2012 r., przy średniej 162g/km zanotowanej w przypadku nowych samochodów w 2005 r. Biurokraci zdają sobie sprawę, że producenci samochodów nie będą w stanie sprostać narzuconym normom, więc zdecydowali wyjść im naprzeciw. Zmiany ekologiczne mogły by okazać się zbyt kosztowne, natomiast znacznie tańsze ma być ograniczenie prędkości. Jeszcze ambitniejsze są limity na kolejne lata: 120g/km do roku 2015, 95g/km do 2020 i 70g/km do 2050, aż do całkowitego wyeliminowania emisji, aby przegrzana planeta mogła odetchnąć, o czym naturalnie głośno się nie mówi, ale dlatego, że jest to oczywiste.
Ograniczenie prędkości samochodów może stać się przyczynkiem do regulacji aktywności obywateli w ramach walki z epidemią globalnego ocieplenia. Niewykluczone, że ograniczenia zostaną w przyszłości nałożone na samoloty, pociągi a nawet pieszych.
Indywidualizacja odpowiedzialności za globalne ocieplenie jest faktem. Dziś już każdy Europejczyk ma na tym punkcie wyrzuty sumienia i ogranicza emisje we własnym zakresie. Prawdopodobnie wkrótce wyjdą im naprzeciw ?rynkowe rozwiązania? w zakresie handlu indywidualnymi limitami na emisję gazów cieplarnianych.
I tak, każdy posiadacz kartek na emisję CO2 będzie mógł nimi handlować w zależności od potrzeb. Inwalida będzie mógł odsprzedać swoje limity aktywnemu biznesmenowi, łysy modnisiowi (nie zapominajmy, że konsumpcja kosmetyków w znaczącym stopniu przyczynia się do topnienia lodowców), anorektyk żarłokowi (to prawdopodobnie wskutek nadmiernego otwierania i zamykania lodówek jesteśmy świadkami takich anomalii pogodowych jak obecnie) a komputerowy analfabeta uzależnionemu od internetu (istnieje duże prawdopodobieństwo, że ostatnie burze wywołane zostały wskutek nieodpowiedzialnego używania ssących energię urządzeń elektronicznych).
Kolejnym etapem walki z globalnym ociepleniem, ma być zakaz jakiejkolwiek propagandy cieplarnianej ideologii, a w szczególności szerzenie nienawiści symbolami za pomocą symboli CO2. W traktacie konstytucyjnym zostanie ponadto umieszczony zapis zakazujący podważanie dogmatu globalnego ocieplenia oraz zobowiązanie Europejczyków do przeciwdziałania zjawisku. Oczywiście Niemcy i Francuzi poprzez Gazetę Wyborczą i TVN, będą mieli obowiązek przypominania o tym niesfornym ?Polaczkom?.
Szczegółowe regulacje dotyczące reglamentacji gazów cieplarnianym (ilość dopuszczalnych kilometrów na jednego mieszkańca, liczba godzin spędzonych przy komputerze, zakaz używania wanny na rzecz prysznica) zostaną zostawione w gestii parlamentów narodowych. Podobno zieloni już mają gotowe pozwy do Strasburga przeciwko Polsce?
Read more »