Home



Wednesday, August 29, 2007

Państwo a sekty

Państwo jest wyposażone w wiele narzędzi do niszczenia religii. Jednym z najbardziej skutecznych jest mechanizm legalizacji grup i związków wyznaniowych. Dzięki niemu na liście "kościołów" Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, znalazło się tak wiele groźnych sekt.

Dyskusja wokół oceny z religii, która ma się znaleźć na świadectwie szkolnym, ma się nijak do rzeczywistej polityki państwa wobec religii i sekt.
Politykę państwa charakteryzuje dążenie do monopolu wyznaniowego, w tym sensie, że dla nowoczesnych obywateli państwo staje się bożkiem a nacjonalizm nową religią, utrzymywaną za pomocą quasi-religijnych uroczystości typu apele poległych, parady, odznaczenia, wiece czy propagandę, nabierającą mistycznego charakteru.
Państwo prowadzi destrukcyjną politykę wobec rodziny. Legalizując związki osób tej samej płci czy dopuszczając rozwody, niszczy małżeństwa. Państwo niszczy także jednostki, doprowadzając do ekonomicznego ubezwłasnowolnienia za pomocą tzw. polityki socjalnej. Następnie ubezwłasnowolnionych eliminuje się za pomocą monopolu opieki zdrowotnej, nie dostarczając należytej opieki medycznej. Dla systemu opieki społecznej, najbardziej wartościowi są ci, którzy nie dożyją emerytury. Szanse przeżycia skutecznie zmniejsza monopol na infrastrukturę drogową.
Z polityką wobec religii jest podobnie, jak z wychowaniem w trzeźwości. Niby państwu zależy na trzeźwym społeczeństwie, ale urobiona alkoholem masa jest łatwiejsza do manipulacji. Przez wiele dziesięcioleci monopol alkoholowy był także podstawą wpływu do budżetu socjalistycznego państwa.
Podobnie dzieje się z religią. Dbając o moralność społeczeństwa, niszczy się sumienie już od szkoły (monopol edukacyjny), a następnie wprowadza pluralizm etyczny, za pomocą znaku równości między Prawdą Objawioną a rozmaitymi pseudoreligijnymi światopoglądami. Metodą są ustawy gwarantujące wolność wyznania, rejestracja pseudokościołów i związków wyznaniowych. W ten sposób wiele groźnych dla społeczeństwa sekt, zupełnie legalnie propaguje swoje destrukcyjne przekonania (będąc chronionymi przez państwowy monopol legislacyjny). Warto zaznaczyć, że legalnie działają u nas najniebezpieczniejsze sekty, których owoce działalności to psychomanipulacja, uzależnienia, samobójstwa, morderstwa czy dewiacje.
W Polsce nic prostszego niż założyć własny ?kościół?. Wystarczy spełnić określone wymogi biurokratyczne. Wpisu dokonuje minister MSWiA na podstawie wniosku. Do wniosku dołącza się listę z podpisami wyznawców poświadczonymi przez notariusza. Sekty mogą także legalnie prowadzić działalność w formie stowarzyszeń czy spółek prawa handlowego.
W oficjalnym rejestrze ?kościołów i związków wyznaniowych? MSWiA odnajdujemy szereg szkodliwych i dziwacznych tworów. Wiele z nich znajduje się także innych listach, tych prowadzonych przez stowarzyszenia, przeważnie katolickie, obrony przed sektami oraz pomagające ofiarom sekt oraz ich rodzinom.
Według państwowych urzędników ?kościołami? czy ?związkami? są np. Buddyjski Związek Diamentowej Drogi Linii Karma Kagu, Związek Ajapa Yoga Guru Prasada Swami, Międzynarodowa Szkoła Złotego Różokrzyża, Hare Kriszna, Światkowie Jehowy, Ruch Świadomości Babadżi Herakhandi Samadź, Misja Czaitani, Hatha Joga i wiele innych.
W Internecie aż roi się od świadectw ofiar tych sekt, gdzie wyzysk finansowy, nieodwracalne szkody psychiczne oraz tajemnicze zniknięcia i zgony były na porządku dziennym. Wiele ofiar zmuszone było szukać pomocy we wspólnotach katolicki oraz u egzorcystów.
Sekty, z błogosławieństwem państwa, nie tylko szerzą bluźnierstwa czy herezje, lecz oferują własną pseudonaukę czy pseudofilozofię, jako klucz do zrozumienia świata. Misja Czaitani promuje reinkarnację, a za jednego z Guru uznaje Jezusa. Z kolei Suma Czing Hai porównuje się do Chrystusa, propaguje wegetarianizm, medytację, uzdrawianie i ?oczyszczanie z obciążeń karmicznych z poprzednich wcieleń?. Przytaczanie sekciarskich teorii jest gwałtem zadawanym zdrowemu rozsądkowi.
Żeby samodzielnie ogłosić się głową jakiegoś ?kościoła? trzeba być niespełna rozumu lub być opętanym (albo jedno i drugie). W jeszcze gorszej kondycji muszą być jednak członkowie takiego samozwańczego związku wyznaniowego, z zaciekłością broniący przynależności do sekty oraz agresywnie zwalczający swoich przeciwników.
Oczywiście odniesienia do chrześcijaństwa znacznie zmniejszają społeczną nietolerancję i sprzyja głoszeniu sloganów o ?wolności sumienia?. Śmieszne jest także powoływanie się na ?wpis na listę MSWiA?, jako dowód, że nie jest się sektą, jakby państwo było instytucją uświęcającą sekciarzy.
Jak powinien wobec sekt zachowywać się katolik? Rzeczywistość inkwizycyjna działała w sposób wyważony i racjonalny: lepiej, żeby heretyk szedł do piekła sam, niż ciągną za sobą dusze słabeuszy. ?Rzekł znowu do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie? (Ew. św. Łukasza 17:1-2, Biblia Tysiąclecia).
Na dzisiaj obowiązkiem katolika jest upomnienie błądzącego bliźniego, także publiczne. ?Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! (Ew. św. Mateusza 18:15-17, Biblia Tysiąclecia). Kto brata nie upomina, a wręcz przeciwnie: broni czyjegoś prawa do bluźnierstw i herezji powołując się na wolność słowa (sic!), wydaje się nie tylko zwykłym tchórzem, ale i współwinnym sekciarskiego zgorszenia.
Niewykluczone, że w przyszłości, dzięki ?walce o wolność słowa?, tolerancji dla sekt, czy przekonaniu, że ?wszystkie religie są równe?, na świadectwach znajdą się stopnie z ?religii?, także innych ?kościołów?, zalegalizowanych przez MSWiA.
Read more »

Tuesday, August 28, 2007

Komentarz dla Superstacji

W komentarzu dla telewizji Superstacja TT zauważył, że ewentualne zwycięstwo Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych nie wyklucza późniejszej koalicji z Lewicą i Demokratami, o czym mogą świadczyć silnie proeuropejskie wypowiedzi liderów PO.
Read more »

Wednesday, August 22, 2007

Komentarz dla Warsaw Business Journal

Stocznia Gdańska powinna zostać jak najszybciej sprywatyzowana. Żądanie ograniczenia mocy produkcyjnych zakładu przez Komisję Europejską, zmniejszy wartość przedsiębiorstwa, co może przyczynić się do trudności w zdobyciu inwestora strategicznego, powiedział TT w komentarzu dla Warsaw Business Journal.
Read more »

TT w Londynie

W najnowszym periodyku The Eye on Europe wolnorynkowego think tanku Stockholm Network , wydawanym w Londynie, ukaże się mój artykuł pt. Against Stangnation. Tekst w języku angielskim, poświęcony stanowisku Polski wobec eurokonstytucji, będzie dostępny jesienią na stronach SN
Read more »

Thursday, August 16, 2007

Wypowiedź dla TVP

Odpoczynek nie sprzyja wzrostowi gospodarczemu, powiedział TT w komentarzu dla TVP. Zakaz handlu w dni świąteczne oznacza wzrost bezrobocia, mniejsze zyski dla firm, kooperantów oraz pracowników, dodał. Film tu: http://ww6.tvp.pl/8355,20070815542667.strona
Read more »

Wypowiedź dla TVP

Europejskie dotacje mają duże znaczenie dla inwestycji komunalnych, samorządów i urzędników, ponieważ są oni rozliczani z efektywności ich wykorzystania, powiedział TT w komentarzu dla TVP. Dla przedsiębiorców i obywateli dotacje mają dużo mniejsze znaczenie. Dobre firmy nie potrzebują dotacji i mogą być utrudnieniem dla przedsiębiorczości, dodał.
Film tu: http://ww6.tvp.pl/3142,20070814542131.strona
Read more »

Monday, August 13, 2007

Nadbałtycki kapitalizm

Wolny rynek przemienił kraje bałtyckie w poradzieckie oazy dobrobytu. W dawnych sowieckich republikach żyje się dobrze, chociaż sceptycy przepowiadają, że najlepsze czasy mają już za sobą.

Zawsze, gdy mijam zabytkowy Tykocin, skracając sobie drogę z Warszawy do Augustowa, próbuję sobie wyobrazić, jak owe ziemie wyglądały dawniej, gdy przemierzało się je konno lub pieszo. Ten nieogarnięty las, który zaczyna się gdzieś za Białymstokiem, a kończy się pod Petersburgiem. Te ziemie, gdzie granice zmieniały się nader często, a ongiś stanowiły o potędze Rzeczpospolitej.

Tym razem zmieniam kurs i zamiast tam, gdzie Uciany czy Jeziorasy, w Kownie kieruje się na drugie najważniejsze miasto na Litwie ? Kłajpedę. Jadę tak szybko, na ile pozwala mi wiatr, moje Audi łamie lokalne przepisy. Dobra, czteropasmowa autostrada zachęca do jazdy, mimo, że mandaty podobno drogie. Wraz ze mną w niedzielne przedpołudnie tłumy turystów, prawie wszyscy z przyczepionymi rowerami i prawie wszyscy do jednego celu: Parku Narodowe Mierzei Kurońskiej, obok Połągi, najpopularniejszego litewskiego kurortu nad Bałtykiem.
Kłajpeda, będąca obecnie jedną wielką strefą ekonomiczną, robi wrażenie. Witając przyjezdnych zamaszystym rondem, otwiera się nowymi fabrykami, centrami handlowymi, apartamentowcami, roztaczając aurę miasta nowoczesnego i rozwijającego się z impetem. Po raz kolejny odczuwam wyraźną niechęć Litwinów do Polaków. Kasjerka w banku upiera się, że chcę wymienić fałszywe dolary (potem na Łotwie wymieniam je bez problemu). Młody cieć, który wpuszcza auta na przeprawę promową na Mierzeję Kurońską, przepuszcza wszystkie samochody, oprócz naszego, karząc czekać na kolejny prom.

Litwa jak Riwiera

Mimo wszelkich niedogodności i długiej podróży, miasteczka położone na tym wąskim pasie lądu, otoczonego z jednej strony zalewem, a otwartym morzem z drugiej, wydają się jak z innego świata. Tubylcy już dawno ustąpili tu miejsca turystom. Po obu stronach drogi domki jak malowane ? stare drewniane rybackie chaty, odnowione, kryte gontem, z niebieskimi okiennicami.
Wśród nich zachwyca Nida, niegdyś ulubiony kurort niemieckich ekspresjonistów i pisarzy. Właśnie tu, na wzgórzu, Tomasz Mann napisał w latach 30. ubiegłego wieku powieść ?Józef i jego bracia?. Z domu pisarza roztacza się piękny widok na zalew, który przesłaniają jedynie wysokie sosny. To niesamowite, że na tym kawałku północnej ziemi, latem panuje klimat znany z południa Europy. Ponad tysiąc kilometrów od Śląska, czujemy się jak późną wiosną we Włoszech: na niebie nie ma ani chmurki, kwitną kwiaty, pachną zioła, a turyści zbierają się na pokryte białym piaskiem plaże.
W najlepszych lokalizacjach trudno o wolne łóżko, mimo iż ceny są wyższe niż w krajach Śródziemnomorskich. Ceny wynajmu za pokój tuż przy morzu, zaczynają się od 80 euro za noc ze śniadaniem. Litwini naciągają także amatorów pamiątek. Sklecione z drewna, kilkudziesięciocentymetrowe czuby masztów osadzanych na łodziach, charakterystyczne dla regionu, sprzedawane są za równowartość 100 euro.
Wszędzie słychać język Hitlera i Marksa. Nasi zachodni sąsiedzi tłumnie odwiedzają dawne Prusy Wschodnie. Nasi gospodarze Grażyna i Alfred, mieszkający nad zalewem od ponad 20 lat, z przesadnym i żenującym uniżeniem traktują swoich gości z Niemiec, którzy jak mniemam, stanowią ich stałą klientelę.
Litwini pewnie cieszą się z globalnego ocieplenia i nie boją się konkurencji tradycyjnych europejskich kurortów. Gdy słabnie wiatr jest uroczo, choć temperatura wody przypomina, że jest się nad Bałtykiem. Przepiękne plaże Nidy przyciągają przede wszystkim rodziny z dziećmi. Choć nie tylko, przecież tu rok temu na okolicznej plaży nudystów przyłapano z kochanką samego Guntera Verheugena.
Wieczorem można zjeść dobrą kolację w którejś z restauracji z widokiem na morze. Mięsne cepeliny smakują dobrze z lokalnym piwem. Wieczorny spacer po miasteczku, kończy się tam, gdzie zaczynają gigantyczne wydmy. Ten księżycowy krajobraz sprawia wrażenie nierealnego. Tu na północy Europy, wydaje się, że słońce nigdy nie zachodzi, a krótkie noce są płytkie i dezorientujące.
Po udanym wypoczynku postanawiam zwiedzić Żmudź. Podróż przez Szawle i Poniewież jest monotonna. Niebo jest nisko tuż nade mną, pola wydają się nie mieć kresu, a nad samochodem raz po raz przelatują bociany. Znużenie przerywa przystanek na Górze Krzyży, świętym wzgórzu, gdzie katolicy z całego świata postawili już kilkadziesiąt tysięcy krucyfiksów.
Miejsce, będące symbolem przywiązania do wiary, robi niesamowite wrażenie. Krzyże stawiano tu po powstaniach listopadowym i styczniowym. Były to przede wszystkim krzyże wotywne oraz te, postawione w hołdzie ofiarom moskalskich prześladowań. Komuna próbowała wielokrotnie zniszczyć górę. W latach 60. i 70. socjalistyczne władze stały za bezczeszczeniem miejsca spychaczami i buldożerami, lecz wciąż potajemnie dodawano nowe. Dziś, w wolnej Litwie, i ja mogłem dodać tam swój krzyż.

Więcej w Najwyższym Czasie
Read more »