Energetyczny szał
Nowa strategia niszczenia europejskiej gospodarki nazywa się 3 razy 20 tzn. 20 mln więcej bezrobotnych i kurcząca się gospodarka o 20 mld euro rocznie do 2020 r.
Cena ropy naftowej przekroczyła 100 dolarów za baryłkę i to najprawdopodobniej nie koniec podwyżek. Lokalni dystrybutorzy energii podnieśli ceny o kilkanaście procent. Jednocześnie Unia Europejska postanowiła ograniczyć o 20 proc. emisje dwutlenku węgla do 2020 r. i chce, aby do tego czasu 20 proc. energii pochodziło ze źródeł odnawialnych (3x20).
Wszystko wskazuje na to, że Bruksela chce dokonać energetycznej eutanazji na swojej gospodarce. Podczas, gdy ceny surowców notują rekordowe poziomy, UE narzuca krajom członkowskim nierealne limity emisji gazów cieplarnianych wraz z życzeniową sugestią co do źródeł odnawialnych.
Na skutki takich działań nie trzeba było długo czekać. Firmy energetyczne od nowego roku zafundowały klientom gigantyczną podwyżkę. Nic dziwnego, przecież rząd obciął o 30 proc. limity emisji elektrowniom i elektrociepłowniom. Za funkcjonowanie europejskiego systemu handlu emisjami płacą konsumenci.
Ekolodzy zarządzają firmami
Jakie ministerstwo w największym stopniu wpływa na funkcjonowanie przedsiębiorstw? Ministerstwo ochrony środowiska. MOŚ przedstawił propozycje rozdziału uprawnień na lata 2008-2012. 45,2 proc. limitów otrzymają elektrownie, 16,2 proc. ciepłownie i elektrociepłownie, 6 proc. cementownie a 7 proc. przemysł hutniczy. Resztę pozostawiono innym branżom oraz rezerwom na nowe instalacje.
Przedsiębiorcy, delikatnie mówiąc, nie są zachwyceni. Średnie redukcje sięgnęły 1/3 w porównaniu z okresem 2005-2007 r. Podczas, gdy w poprzednim okresie takie firmy jak Synthos, Kogenereacja czy Mondi zyskały na sprzedaży nadwyżek miliony złotych, w tym roku prawdopodobnie będą zmuszone do zakupu pozwoleń na rynku. Wiele firm zainwestowało pokaźne kwoty w modernizację zakładów. W następnych latach, nie będzie już na to pieniędzy.
Zwłaszcza, że ceny pozwoleń na emisje rosną. Z początkiem zeszłego roku cena kontraktów terminowych na emisję tony CO2 wynosiła 17,5 dolarów, natomiast pod koniec doszła do 22 USD. Drastyczne redukcje narzucone krajom członkowskim przez Komisje Europejską, sugerują, że rynkowe ceny limitów mogą rosnąć, a rosnący popyt ma być dowodem na skuteczność genialnego projektu handlu emisjami.
Warszawa nie złożyła jednak broni i zaskarżyła decyzje KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nie mamy szans, jeśli w trybunale także zasiadają ekolodzy. Jak uczą postępowcy, sędziowie wszystkich trybunałów mają przecież jakieś poglądy, a słuszny światopogląd w Europie jest jeden.
Wyzyskiwani przez Brukselę
Szaleństwo na rynku cen energii trwa w najlepsze. Warszawiacy zapłacą rachunki za energię elektryczną wyższe o 17 proc. Ślązacy ?tylko? o 13 proc., ale Vattenfall chce 18 proc. podwyżki. Kilkukrotnie zwyżkowały ceny energii na giełdzie. Nie jest jednak jasne, czy były to racjonalne ruchy, czy próba manipulowania cenami i rynkiem.
Polska energetyka tkwi w marazmie. Obecna produkcja oscylująca wokół 162 TWh z trudem zaspokaja potrzeby konsumentów. Mimo, że rocznie zapotrzebowanie na zużycie energii elektrycznej rośnie o 3 proc., w 2008 r. nie zostanie oddany do użytku żaden nowy blok energetyczny.
Część poprawnie politycznych analityków za sytuację obwinia nie słabnący apetyt konsumentów na prąd, brak nawyków oszczędzania energii czy zwykłe marnotrawstwo. Inni, bardziej trzeźwi zauważają dynamiczny rozwój gospodarki, determinujący zwiększone zapotrzebowanie na energię. Czy zatem powinniśmy błogosławić globalne ocieplenie, bo tylko wtedy nie zabraknie nam prądu? Lżejsza zima to przecież mniejsze zużycie energii elektrycznej.
Już teraz w godzinach szczytu zarządzający elektrowniami patrzą z niepokojem na wskaźniki. Natomiast dystrybutorzy energii namawiają klientów do wyłączania świateł i wymiany okien na szczelniejsze. Zapewnie wspólnie modląc się o ciepłą zimę i chłodne lato.
Nie ukrywajmy: unijna dyrektywa o konieczności wyregulowania globalnej temperatury na 20 stopni Celciusza jest bliska! Co na to producenci klimatyzacji? Czy będą protestować, czy przedłożą projekt budowy globalnego klimatyzatora, finansowanego, oczywiście, przez podatników?
Wiecej w drukowanej wersji Najwyzszego Czasu.
Cena ropy naftowej przekroczyła 100 dolarów za baryłkę i to najprawdopodobniej nie koniec podwyżek. Lokalni dystrybutorzy energii podnieśli ceny o kilkanaście procent. Jednocześnie Unia Europejska postanowiła ograniczyć o 20 proc. emisje dwutlenku węgla do 2020 r. i chce, aby do tego czasu 20 proc. energii pochodziło ze źródeł odnawialnych (3x20).
Wszystko wskazuje na to, że Bruksela chce dokonać energetycznej eutanazji na swojej gospodarce. Podczas, gdy ceny surowców notują rekordowe poziomy, UE narzuca krajom członkowskim nierealne limity emisji gazów cieplarnianych wraz z życzeniową sugestią co do źródeł odnawialnych.
Na skutki takich działań nie trzeba było długo czekać. Firmy energetyczne od nowego roku zafundowały klientom gigantyczną podwyżkę. Nic dziwnego, przecież rząd obciął o 30 proc. limity emisji elektrowniom i elektrociepłowniom. Za funkcjonowanie europejskiego systemu handlu emisjami płacą konsumenci.
Ekolodzy zarządzają firmami
Jakie ministerstwo w największym stopniu wpływa na funkcjonowanie przedsiębiorstw? Ministerstwo ochrony środowiska. MOŚ przedstawił propozycje rozdziału uprawnień na lata 2008-2012. 45,2 proc. limitów otrzymają elektrownie, 16,2 proc. ciepłownie i elektrociepłownie, 6 proc. cementownie a 7 proc. przemysł hutniczy. Resztę pozostawiono innym branżom oraz rezerwom na nowe instalacje.
Przedsiębiorcy, delikatnie mówiąc, nie są zachwyceni. Średnie redukcje sięgnęły 1/3 w porównaniu z okresem 2005-2007 r. Podczas, gdy w poprzednim okresie takie firmy jak Synthos, Kogenereacja czy Mondi zyskały na sprzedaży nadwyżek miliony złotych, w tym roku prawdopodobnie będą zmuszone do zakupu pozwoleń na rynku. Wiele firm zainwestowało pokaźne kwoty w modernizację zakładów. W następnych latach, nie będzie już na to pieniędzy.
Zwłaszcza, że ceny pozwoleń na emisje rosną. Z początkiem zeszłego roku cena kontraktów terminowych na emisję tony CO2 wynosiła 17,5 dolarów, natomiast pod koniec doszła do 22 USD. Drastyczne redukcje narzucone krajom członkowskim przez Komisje Europejską, sugerują, że rynkowe ceny limitów mogą rosnąć, a rosnący popyt ma być dowodem na skuteczność genialnego projektu handlu emisjami.
Warszawa nie złożyła jednak broni i zaskarżyła decyzje KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Nie mamy szans, jeśli w trybunale także zasiadają ekolodzy. Jak uczą postępowcy, sędziowie wszystkich trybunałów mają przecież jakieś poglądy, a słuszny światopogląd w Europie jest jeden.
Wyzyskiwani przez Brukselę
Szaleństwo na rynku cen energii trwa w najlepsze. Warszawiacy zapłacą rachunki za energię elektryczną wyższe o 17 proc. Ślązacy ?tylko? o 13 proc., ale Vattenfall chce 18 proc. podwyżki. Kilkukrotnie zwyżkowały ceny energii na giełdzie. Nie jest jednak jasne, czy były to racjonalne ruchy, czy próba manipulowania cenami i rynkiem.
Polska energetyka tkwi w marazmie. Obecna produkcja oscylująca wokół 162 TWh z trudem zaspokaja potrzeby konsumentów. Mimo, że rocznie zapotrzebowanie na zużycie energii elektrycznej rośnie o 3 proc., w 2008 r. nie zostanie oddany do użytku żaden nowy blok energetyczny.
Część poprawnie politycznych analityków za sytuację obwinia nie słabnący apetyt konsumentów na prąd, brak nawyków oszczędzania energii czy zwykłe marnotrawstwo. Inni, bardziej trzeźwi zauważają dynamiczny rozwój gospodarki, determinujący zwiększone zapotrzebowanie na energię. Czy zatem powinniśmy błogosławić globalne ocieplenie, bo tylko wtedy nie zabraknie nam prądu? Lżejsza zima to przecież mniejsze zużycie energii elektrycznej.
Już teraz w godzinach szczytu zarządzający elektrowniami patrzą z niepokojem na wskaźniki. Natomiast dystrybutorzy energii namawiają klientów do wyłączania świateł i wymiany okien na szczelniejsze. Zapewnie wspólnie modląc się o ciepłą zimę i chłodne lato.
Nie ukrywajmy: unijna dyrektywa o konieczności wyregulowania globalnej temperatury na 20 stopni Celciusza jest bliska! Co na to producenci klimatyzacji? Czy będą protestować, czy przedłożą projekt budowy globalnego klimatyzatora, finansowanego, oczywiście, przez podatników?
Wiecej w drukowanej wersji Najwyzszego Czasu.

« Home