Anarchokonserwatysta z Brukseli
Nienawidził posoborowego Kościoła Katolickiego i współczesnej władzy monarszej. Były kapłan Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X i późniejszy sedewakantysta Juan Fernández Krohn próbował w Fatimie zabić Jana Pawła II. Dziś mieszka na stałe w Brukseli.
Tym tradycjonalistom, którzy w walce z posoborowym modernizmem w Kościele oraz o prawo do zachowania tradycyjnej liturgii, bezkrytycznie jednoczą się z ruchami schizmatyckimi, pozostającymi poza strukturami Kościoła Katolickiego, należy przypomnieć epizod z byłym hiszpańskim księdzem, wyświęconym przez Monsignore Lefebvra, członka sekty sedewakantystów, który, skoro Bóg tak chciał, zapisał się w kartach historii, jako sprawca nieudanego zamachu na Karola Wojtyłę.
Ożenić kosę papieżowi
Był 12 maja 1982 r. Papież Jan Paweł II przybywa do Fatimy, aby złożyć dziękczynienie wstawiennictwu Matce Bożej i Bogu, które pozwoliło mu przeżyć zamach na jego życie w Rzymie rok wcześniej. Właśnie odbywa się procesja. Nagle z tłumu wyskakuje szaleniec z bagnetem. ?Precz z papieżem. Precz z Soborem Watykańskim II? ? krzyczy. Ojca Świętego osłania własnym ciałem Camillo Cibin. Został draśnięty ostrzem. Napastnika obezwładniły służby ochrony. Sam Cibin po 35 latach służby odszedł na emeryturę w połowie 2006 r. Ochraniał także Benedykta XVI podczas pielgrzymki do Polski.
Zamachowcem okazał się ksiądz Juan Fernndez Krohn. Krohn urodził się w Hiszpanii w 1950 r. Został wyświęcony przez biskupa Lefebvre?a w końcu lat 70., lecz wkrótce opuścił Bractwo Piusa X na rzecz sedewakantystów, którzy wydali mu się bardziej radykalni. Krohn nienawidził posoborowego Kościoła Katolickiego za ekumenizm i zbliżenie z Żydami. Nie uznawał także posoborowych papieży i nie traktował ich jako sukcesorów Kościoła Rzymskokatolickiego.
Jak na ironię, gdy Jan Paweł II przybył do fatimskiego sanktuarium podziękować za uratowanie od kuli wystrzelonej przez Ali Agcę na Placu Św. Piotra w Rzymie, na jego życie czekał kolejny niedoszły morderca. Magazyn ?The Time? pisał: ?Policyjne śledztwo wykazało, że Fernández był, tak jak wyglądał, księdzem ? ale anarchokonserwatywnym?. Sedewakantyści, uważają, że Stolica Piotrowa, pozostaje nieobsadzona od czasów śmierci Papieża Piusa XII w 1958 r. W ich rozumieniu, zamach był więc przygotowany na kogoś, kto tylko podawał się za papieża. Istnieją opinie, że zamachowiec uważał Karola Wojtyłę za sowieckiego agenta, który dostał stanowisko dzięki? komunistom. Dziś zarówno lefebryści, jak i sedewakantyści odcinają się od Krohna. Niewątpliwie był on jednak ?produktem? szerzonej przez oba nurty ideologii.
Zabić króla
Krohnowi groziło nawet 20 lat więzienia. Ostatecznie skończyło się na sześciu. Po trzech latach wyszedł na wolność. Pobyt w odosobnieniu nie oznaczał końca kłopotów, a jedynie pewne korekty w relacji wyznawanych poglądów względem postawy codziennej. W czasie odsiadki, jak przystało na anarchokonserwatystę, ożenił się z rozwódką, redaktorką lokalnej bulwarówki, zafascynowanej pewnie nietuzinkową osobowością, która pojawiła się w okolicy. Jak często się dzieje, postawa radykalna oznacza duże wymagania wobec innych, z wyjątkiem siebie samego.
W 1985 r. wychodzi z więzienia i powraca do Madrytu, gdzie mieszkają jego rodzice. Następnie, gdy Francja zamyka przed nim drzwi, wybiera sobie nową siedzibę. Jest nią stolica Unii Europejskiej ? Bruksela. Krohn w mieście, gdzie status Papieża jest raczej ciekawostką kulturoznawczą niż najwyższą funkcją kościelną, zrobił spektakularną karierę jako adwokat. Słynął z ostrych, ciętych potyczek na sądowych salach i ponadprzeciętnej inteligencji. Nie zaprzestał także walki ideologicznej. Jak donosiły media, publicznie pochwalał walkę z Żydami, nie tylko przez hiszpańskich władców, ale także przez faszystów, co spotykało się z ostrymi reakcjami poprawnie politycznej Brukseli. Spoliczkował także jednego z sędziów.
W 2000 r. znów zdecydował się na akcję bezpośrednią. Przerwał policyjny kordon niedaleko Pałacu Królewskiego w stolicy Belgii i rzucił się na belgijskiego monarchę króla Alberta II z małżonką, który oczekiwał na zbliżającego się króla Hiszpanii Juana Carlosa z królową Zofią. Ponownie został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Dostał pięć lat bez zawieszenia.
Księgowy i dziennikarz
Sprawą Krohna zajmowało się dwóch biografów Jana Pawła II.: Eugeniusz Guza i Tad Szulc. Pierwszy wydał dwa lata temu książkę ?Zamach na Papieża ? mroczne siły nienawiści?, natomiast Szulc, dziesięć lat wcześniej napisał biografię Wojtyły oraz powieść pt. ?Zabić papieża?. Szulc w powieści stawia karkołomną tezę, że Krohn działał w porozumieniu z Lefebvrem, ale należy ją włożyć między bajki, gdyż nie należał już wtedy do Bractwa. Ponadto przeczy temu postawa Benedykta XVI, który mimo wszelkich ran zadanych Kościołowi, dąży do pojednania z radykalnymi tradycjonalistami.
Z kolei Guza twierdzi, że przypadek sedewakantysty ma charakter przede wszystkim kryminalny i psychiatryczny. Nie można się z tym zgodzić. Czyny popełniane przez Krohna wyglądają na starannie przemyślane i wyreżyserowane. Napastnik jest nie tylko świadomy tego co robi, ale potrafi także dokładnie uzasadnić swoje postępowanie. Jest także doskonałym obrońcą swoje sprawy. ?Incydent? w Fatimie określa nie jako próbę zabójstwa, lecz ?gest? protestu.
Od trzech lat Juan Fernández Krohn prowadzi w Internecie swój hiszpańskojęzyczny blog pt. Juan Fernández Krohn z Belgii (http://juanfernandezkrohn.blogspot.com/). Pisze o sobie, że jest księgowym i mieszka w prestiżowej dzielnicy Brukseli Ixelles. Zamieszcza nawet swoje zdjęcie w ciemnych okularach. Jest bardzo płodnym autorem. Pisze często, porusza sprawy współczesne, jego artykuły są pełne wylewnych komentarzy. Pisze także o Polsce. Wałęsie, Geremku i Macieju Giertychu.
Czym naprawdę kierował się Krohn, gdy będąc w wieku chrystusowym zamierzał się na następcę św. Piotra? Ksiądz doktor Gabriel Amorth, egzorcysta diecezji rzymskiej i przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, w książce ?Egzorcyści i psychiatrzy? w rozdziale o rozróżnieniu chorób psychicznych od opętania, czyni znamienną uwagę, że naczelną cechą opętania jest niepohamowana awersja do świętości. Jeśli Jan Paweł II zostanie wkrótce uznany świętym, powinniśmy poznać prawdziwą przyczynę czynu zamachowca.
Dlatego Krohna i jemu podobnych nie należy spuszczać z oka. Zagrożenie najwyraźniej może przychodzić tak z lewa, jak i z prawa. Zastanawiające jest także, dlaczego Krohn tak dobrze czuje się akurat w Brukseli. Być może nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Tym tradycjonalistom, którzy w walce z posoborowym modernizmem w Kościele oraz o prawo do zachowania tradycyjnej liturgii, bezkrytycznie jednoczą się z ruchami schizmatyckimi, pozostającymi poza strukturami Kościoła Katolickiego, należy przypomnieć epizod z byłym hiszpańskim księdzem, wyświęconym przez Monsignore Lefebvra, członka sekty sedewakantystów, który, skoro Bóg tak chciał, zapisał się w kartach historii, jako sprawca nieudanego zamachu na Karola Wojtyłę.
Ożenić kosę papieżowi
Był 12 maja 1982 r. Papież Jan Paweł II przybywa do Fatimy, aby złożyć dziękczynienie wstawiennictwu Matce Bożej i Bogu, które pozwoliło mu przeżyć zamach na jego życie w Rzymie rok wcześniej. Właśnie odbywa się procesja. Nagle z tłumu wyskakuje szaleniec z bagnetem. ?Precz z papieżem. Precz z Soborem Watykańskim II? ? krzyczy. Ojca Świętego osłania własnym ciałem Camillo Cibin. Został draśnięty ostrzem. Napastnika obezwładniły służby ochrony. Sam Cibin po 35 latach służby odszedł na emeryturę w połowie 2006 r. Ochraniał także Benedykta XVI podczas pielgrzymki do Polski.
Zamachowcem okazał się ksiądz Juan Fernndez Krohn. Krohn urodził się w Hiszpanii w 1950 r. Został wyświęcony przez biskupa Lefebvre?a w końcu lat 70., lecz wkrótce opuścił Bractwo Piusa X na rzecz sedewakantystów, którzy wydali mu się bardziej radykalni. Krohn nienawidził posoborowego Kościoła Katolickiego za ekumenizm i zbliżenie z Żydami. Nie uznawał także posoborowych papieży i nie traktował ich jako sukcesorów Kościoła Rzymskokatolickiego.
Jak na ironię, gdy Jan Paweł II przybył do fatimskiego sanktuarium podziękować za uratowanie od kuli wystrzelonej przez Ali Agcę na Placu Św. Piotra w Rzymie, na jego życie czekał kolejny niedoszły morderca. Magazyn ?The Time? pisał: ?Policyjne śledztwo wykazało, że Fernández był, tak jak wyglądał, księdzem ? ale anarchokonserwatywnym?. Sedewakantyści, uważają, że Stolica Piotrowa, pozostaje nieobsadzona od czasów śmierci Papieża Piusa XII w 1958 r. W ich rozumieniu, zamach był więc przygotowany na kogoś, kto tylko podawał się za papieża. Istnieją opinie, że zamachowiec uważał Karola Wojtyłę za sowieckiego agenta, który dostał stanowisko dzięki? komunistom. Dziś zarówno lefebryści, jak i sedewakantyści odcinają się od Krohna. Niewątpliwie był on jednak ?produktem? szerzonej przez oba nurty ideologii.
Zabić króla
Krohnowi groziło nawet 20 lat więzienia. Ostatecznie skończyło się na sześciu. Po trzech latach wyszedł na wolność. Pobyt w odosobnieniu nie oznaczał końca kłopotów, a jedynie pewne korekty w relacji wyznawanych poglądów względem postawy codziennej. W czasie odsiadki, jak przystało na anarchokonserwatystę, ożenił się z rozwódką, redaktorką lokalnej bulwarówki, zafascynowanej pewnie nietuzinkową osobowością, która pojawiła się w okolicy. Jak często się dzieje, postawa radykalna oznacza duże wymagania wobec innych, z wyjątkiem siebie samego.
W 1985 r. wychodzi z więzienia i powraca do Madrytu, gdzie mieszkają jego rodzice. Następnie, gdy Francja zamyka przed nim drzwi, wybiera sobie nową siedzibę. Jest nią stolica Unii Europejskiej ? Bruksela. Krohn w mieście, gdzie status Papieża jest raczej ciekawostką kulturoznawczą niż najwyższą funkcją kościelną, zrobił spektakularną karierę jako adwokat. Słynął z ostrych, ciętych potyczek na sądowych salach i ponadprzeciętnej inteligencji. Nie zaprzestał także walki ideologicznej. Jak donosiły media, publicznie pochwalał walkę z Żydami, nie tylko przez hiszpańskich władców, ale także przez faszystów, co spotykało się z ostrymi reakcjami poprawnie politycznej Brukseli. Spoliczkował także jednego z sędziów.
W 2000 r. znów zdecydował się na akcję bezpośrednią. Przerwał policyjny kordon niedaleko Pałacu Królewskiego w stolicy Belgii i rzucił się na belgijskiego monarchę króla Alberta II z małżonką, który oczekiwał na zbliżającego się króla Hiszpanii Juana Carlosa z królową Zofią. Ponownie został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Dostał pięć lat bez zawieszenia.
Księgowy i dziennikarz
Sprawą Krohna zajmowało się dwóch biografów Jana Pawła II.: Eugeniusz Guza i Tad Szulc. Pierwszy wydał dwa lata temu książkę ?Zamach na Papieża ? mroczne siły nienawiści?, natomiast Szulc, dziesięć lat wcześniej napisał biografię Wojtyły oraz powieść pt. ?Zabić papieża?. Szulc w powieści stawia karkołomną tezę, że Krohn działał w porozumieniu z Lefebvrem, ale należy ją włożyć między bajki, gdyż nie należał już wtedy do Bractwa. Ponadto przeczy temu postawa Benedykta XVI, który mimo wszelkich ran zadanych Kościołowi, dąży do pojednania z radykalnymi tradycjonalistami.
Z kolei Guza twierdzi, że przypadek sedewakantysty ma charakter przede wszystkim kryminalny i psychiatryczny. Nie można się z tym zgodzić. Czyny popełniane przez Krohna wyglądają na starannie przemyślane i wyreżyserowane. Napastnik jest nie tylko świadomy tego co robi, ale potrafi także dokładnie uzasadnić swoje postępowanie. Jest także doskonałym obrońcą swoje sprawy. ?Incydent? w Fatimie określa nie jako próbę zabójstwa, lecz ?gest? protestu.
Od trzech lat Juan Fernández Krohn prowadzi w Internecie swój hiszpańskojęzyczny blog pt. Juan Fernández Krohn z Belgii (http://juanfernandezkrohn.blogspot.com/). Pisze o sobie, że jest księgowym i mieszka w prestiżowej dzielnicy Brukseli Ixelles. Zamieszcza nawet swoje zdjęcie w ciemnych okularach. Jest bardzo płodnym autorem. Pisze często, porusza sprawy współczesne, jego artykuły są pełne wylewnych komentarzy. Pisze także o Polsce. Wałęsie, Geremku i Macieju Giertychu.
Czym naprawdę kierował się Krohn, gdy będąc w wieku chrystusowym zamierzał się na następcę św. Piotra? Ksiądz doktor Gabriel Amorth, egzorcysta diecezji rzymskiej i przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, w książce ?Egzorcyści i psychiatrzy? w rozdziale o rozróżnieniu chorób psychicznych od opętania, czyni znamienną uwagę, że naczelną cechą opętania jest niepohamowana awersja do świętości. Jeśli Jan Paweł II zostanie wkrótce uznany świętym, powinniśmy poznać prawdziwą przyczynę czynu zamachowca.
Dlatego Krohna i jemu podobnych nie należy spuszczać z oka. Zagrożenie najwyraźniej może przychodzić tak z lewa, jak i z prawa. Zastanawiające jest także, dlaczego Krohn tak dobrze czuje się akurat w Brukseli. Być może nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

« Home