Op-ed w Pulsie Biznesu
Bajka małych skrzyneczkach. W połowie września ubiegłego roku ówczesny rząd podpisał porozumienie między TVP, Polskim Radiem i Polkomtelem w sprawie współpracy w zakresie cyfryzacji. Szef rządu nazwał to porozumienie "przełomem", który doprowadzi do "radykalnego" zwiększenia dostępu Polaków do nowoczesnych usług multimedialnych. Wkrótce każdy obywatel miał dysponować magicznym urządzeniem, "malutką skrzyneczką", dzięki której będzie się łączył z dziesiątkami kanałów telewizyjnych, bez żadnych "talerzy", obiecywał premier.
W efekcie tego "przymierza" na rynku miały pojawić się tanie dekodery, umożliwiające masowy odbiór programów radiowych i telewizyjnych cyfrowej jakości czy dostęp do internetu, za pomocą infrastruktury operatora telefonii komórkowej.
Od tego czasu minęło już pół roku, a "małych skrzyneczek" w domach, jak nie było, tak nie ma. Dlaczego? Powód ciszy w eterze i na wizji jest prawdopodobnie "przyziemny". Technika rządzi się swoimi prawami. Maszty telefonii komórkowej są po prostu zbyt krótkie, aby nadawać sygnał cyfrowy. Oczywiście mądry Polak po szkodzie powie: nie ma problemu podwyższmy maszty! Niestety wiąże się to z bardzo wysokimi kosztami, czyniąc przedsięwzięcie z gruntu nieopłacalnym.
Co z tego wynika? Możemy zapomnieć o Olimpiadzie w Pekinie pokazywanej w jakości HD w telewizji publicznej. Nie zobaczymy także EURO 2012. Chyba, że u naszych sąsiadów: Czechów i Niemców, którzy już w 2010 r. wyłączą nadawanie analogowe.
A rząd niech nie opowiada bajek, że w odróżnieniu od całego świata, który korzysta głównie z "talerzy", zbudujemy telewizję cyfrową "malutkimi skrzyneczkami". Kłamstewko ma krótkie nóżki.
W efekcie tego "przymierza" na rynku miały pojawić się tanie dekodery, umożliwiające masowy odbiór programów radiowych i telewizyjnych cyfrowej jakości czy dostęp do internetu, za pomocą infrastruktury operatora telefonii komórkowej.
Od tego czasu minęło już pół roku, a "małych skrzyneczek" w domach, jak nie było, tak nie ma. Dlaczego? Powód ciszy w eterze i na wizji jest prawdopodobnie "przyziemny". Technika rządzi się swoimi prawami. Maszty telefonii komórkowej są po prostu zbyt krótkie, aby nadawać sygnał cyfrowy. Oczywiście mądry Polak po szkodzie powie: nie ma problemu podwyższmy maszty! Niestety wiąże się to z bardzo wysokimi kosztami, czyniąc przedsięwzięcie z gruntu nieopłacalnym.
Co z tego wynika? Możemy zapomnieć o Olimpiadzie w Pekinie pokazywanej w jakości HD w telewizji publicznej. Nie zobaczymy także EURO 2012. Chyba, że u naszych sąsiadów: Czechów i Niemców, którzy już w 2010 r. wyłączą nadawanie analogowe.
A rząd niech nie opowiada bajek, że w odróżnieniu od całego świata, który korzysta głównie z "talerzy", zbudujemy telewizję cyfrową "malutkimi skrzyneczkami". Kłamstewko ma krótkie nóżki.

« Home