
Tuesday, March 25, 2008
Friday, March 21, 2008
Wielkanoc 2008

Wszystkim moim czytelnikom z serca zycze Radości Chrystusa Zmartwychwstałego.
"Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności" 1 Kor 20-23
Read more »
Monday, March 17, 2008
Artykuł we Wprost
Dyskretny urok milionerów. Za korupcję odpowiadają politycy, a nie biznesmeni - uważają Polacy.
"Pierwszy milion trzeba ukraść" - stwierdził pół żartem, pół serio w jednym z wywiadów były premier liberał Jan Krzysztof Bielecki. To niefortunne zdanie ukształtowało na początku przemian gospodarczych postrzeganie kapitalizmu przez Polaków. Przez kilkanaście lat pielęgnowaliśmy ów mit, a wraz z nim zazdrość w stosunku do bardziej przedsiębiorczych, zamożniejszych i zaradniejszych. Ale Polacy w końcu się przekonali, że pierwszego miliona wcale nie trzeba ukraść.
Więcej w druku.
Read more »
"Pierwszy milion trzeba ukraść" - stwierdził pół żartem, pół serio w jednym z wywiadów były premier liberał Jan Krzysztof Bielecki. To niefortunne zdanie ukształtowało na początku przemian gospodarczych postrzeganie kapitalizmu przez Polaków. Przez kilkanaście lat pielęgnowaliśmy ów mit, a wraz z nim zazdrość w stosunku do bardziej przedsiębiorczych, zamożniejszych i zaradniejszych. Ale Polacy w końcu się przekonali, że pierwszego miliona wcale nie trzeba ukraść.
Więcej w druku.
Read more »
Friday, March 14, 2008
Między sympatią a stereotypami
Politycy jako klasa pasożytnicza mogą liczyć na coraz mniejszą sympatię społeczeństwa. Zwłaszcza, gdy za cel swoich ataków wybierają przedsiębiorców.
Polacy są zdania, że przedsiębiorcy w widoczny sposób przyczyniają się do rozwoju gospodarczego. Politycy zajmują się tworzeniem korupcjogennego prawa i przepisów utrudniających prowadzenie działalności gospodarczej ? takie opinie przynosi bardzo obszerne badanie TNS OBOP na temat przedsiębiorczości, które zlecił Instytut Globalizacji.
W wynikach badań jest coś optymistycznego. Po kilkudziesięciu latach socjalizmu sowieckiego, okresu transformacji gospodarczej i codzienności unijnej, Polacy zaczynają bardzo dobrze rozumieć zasady funkcjonowania gospodarki rynkowej. Nic dziwnego, przecież większość pracuje w sektorze prywatnym, bądź prowadzi własne firmy. Konflikt przedsiębiorcy i polityka jest coraz bardziej zauważalny. Podczas, gdy przedsiębiorca dąży do zaspokajania potrzeb klientów i polepszenia bytu swojego i swojej rodziny, politycy starają się skonfiskować jak największą część obrotu gospodarczego, nękając prywatnych przedsiębiorców podatkami, biurokracją czy kontrolami.
Wykorzystywanie przedsiębiorców do celów politycznych było szczególnie widoczne w ostatniej kampanii wyborczej. Prawo i Sprawiedliwość, które odniosło uprzednio polityczny sukces odwołując się do podziału kraju na Polskę przedsiębiorczą i Polskę socjalistyczną, postanowiło pójść jeszcze dalej.
Zapewne każdy z nas przypomina sobie ostatnią kampanię, gdzie osoby największych polskich biznesmenów zostały pokazane w karykaturalnym świetle przepychu z whisky i cygarami, niczym z antykapitalistycznych reklamówek czasu realnego socjalizmu.
Politycy PiS bardzo słusznie, acz ryzykownie, odwołali się do niskich społecznych instynktów, mianowicie do uczucia zawiści wobec najbogatszych.
Badanie potwierdziło, że antykapitalistyczne uprzedzenia są wciąż silne na gruncie emocjonalnym. Aż 41 proc. ludzi uważa, że ?najwięksi przedsiębiorcy są z natury nieuczciwi?, a 34 proc. ankietowanych wciąż wyznaje zasadę, że ?pierwszy milion trzeba ukraść?. Niemniej sympatia opinii publicznej znalazła się po stronie przedsiębiorców, co skutkowało wyborem ugrupowania odwołującego się do wartości liberalnych.
Negatywne, antyrynkowe stereotypy zakorzeniły się wyjątkowo głęboko. Jak wykazały badania, opinia publiczna dostrzega dwa główne źródła kampanii czarnego piaru wobec środowiska biznesowego. Są nimi politycy i dziennikarze.
Warto zwrócić uwagę na koligacje obu środowisk. Zarówno politycy i dziennikarze charakteryzują się bardzo niskim poziomem wiedzy ekonomicznej. Na potwierdzenie tych słów wystarczy analiza wypowiedzi głównych postaci świata polityków i lektura mediów głównego nurtu. Sympatia dziennikarzy do polityków wynika z bezpośredniej zależności jednych od drugich. Bez polityków wielu pracowników świata mediów byłoby bezrobotnych, bądź o zgrozo, musiałoby podnieść swoją wiedzę z zakresu ekonomii.
Kolejna kwestia wynika z braku doświadczenia. Zarówno politycy jak i dziennikarze w większości nie mają doświadczeń ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. Gdyby przekonali się na własnej skórze, jak ciężko zarabia na chleb przedsiębiorca, może porzuciliby neomarksistowskie mity o gospodarce.
Badania dotyczące postrzegania przedsiębiorczości w Polsce mogą nieść za sobą bardzo ważne informacje dla największych partii. PiS powinno jak najszybciej ?przeprosić się? z przedsiębiorcami i przedstawić rynkowy program gospodarczy. PO natomiast musi skończyć bredzić o cudach, lecz zaczęć doregulować rynek. Dziennikarze muszą natomiast przeczytać kilka książek i pisać o działalności politycznej ze zrozumieniem, a nie wyłącznie z uwielbieniem.
Przedsiębiorców zostawmy w spokoju, jeśli chcemy, aby swoje interesy robili w Polsce, a nie uciekali z kraju. Z badania wynika, że chcemy, więc zapewne bardzo dobrze wiemy, ile zawdzięczamy powołaniu przedsiębiorców.
Więcej w Najwyższym Czasie!
Read more »
Polacy są zdania, że przedsiębiorcy w widoczny sposób przyczyniają się do rozwoju gospodarczego. Politycy zajmują się tworzeniem korupcjogennego prawa i przepisów utrudniających prowadzenie działalności gospodarczej ? takie opinie przynosi bardzo obszerne badanie TNS OBOP na temat przedsiębiorczości, które zlecił Instytut Globalizacji.
W wynikach badań jest coś optymistycznego. Po kilkudziesięciu latach socjalizmu sowieckiego, okresu transformacji gospodarczej i codzienności unijnej, Polacy zaczynają bardzo dobrze rozumieć zasady funkcjonowania gospodarki rynkowej. Nic dziwnego, przecież większość pracuje w sektorze prywatnym, bądź prowadzi własne firmy. Konflikt przedsiębiorcy i polityka jest coraz bardziej zauważalny. Podczas, gdy przedsiębiorca dąży do zaspokajania potrzeb klientów i polepszenia bytu swojego i swojej rodziny, politycy starają się skonfiskować jak największą część obrotu gospodarczego, nękając prywatnych przedsiębiorców podatkami, biurokracją czy kontrolami.
Wykorzystywanie przedsiębiorców do celów politycznych było szczególnie widoczne w ostatniej kampanii wyborczej. Prawo i Sprawiedliwość, które odniosło uprzednio polityczny sukces odwołując się do podziału kraju na Polskę przedsiębiorczą i Polskę socjalistyczną, postanowiło pójść jeszcze dalej.
Zapewne każdy z nas przypomina sobie ostatnią kampanię, gdzie osoby największych polskich biznesmenów zostały pokazane w karykaturalnym świetle przepychu z whisky i cygarami, niczym z antykapitalistycznych reklamówek czasu realnego socjalizmu.
Politycy PiS bardzo słusznie, acz ryzykownie, odwołali się do niskich społecznych instynktów, mianowicie do uczucia zawiści wobec najbogatszych.
Badanie potwierdziło, że antykapitalistyczne uprzedzenia są wciąż silne na gruncie emocjonalnym. Aż 41 proc. ludzi uważa, że ?najwięksi przedsiębiorcy są z natury nieuczciwi?, a 34 proc. ankietowanych wciąż wyznaje zasadę, że ?pierwszy milion trzeba ukraść?. Niemniej sympatia opinii publicznej znalazła się po stronie przedsiębiorców, co skutkowało wyborem ugrupowania odwołującego się do wartości liberalnych.
Negatywne, antyrynkowe stereotypy zakorzeniły się wyjątkowo głęboko. Jak wykazały badania, opinia publiczna dostrzega dwa główne źródła kampanii czarnego piaru wobec środowiska biznesowego. Są nimi politycy i dziennikarze.
Warto zwrócić uwagę na koligacje obu środowisk. Zarówno politycy i dziennikarze charakteryzują się bardzo niskim poziomem wiedzy ekonomicznej. Na potwierdzenie tych słów wystarczy analiza wypowiedzi głównych postaci świata polityków i lektura mediów głównego nurtu. Sympatia dziennikarzy do polityków wynika z bezpośredniej zależności jednych od drugich. Bez polityków wielu pracowników świata mediów byłoby bezrobotnych, bądź o zgrozo, musiałoby podnieść swoją wiedzę z zakresu ekonomii.
Kolejna kwestia wynika z braku doświadczenia. Zarówno politycy jak i dziennikarze w większości nie mają doświadczeń ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. Gdyby przekonali się na własnej skórze, jak ciężko zarabia na chleb przedsiębiorca, może porzuciliby neomarksistowskie mity o gospodarce.
Badania dotyczące postrzegania przedsiębiorczości w Polsce mogą nieść za sobą bardzo ważne informacje dla największych partii. PiS powinno jak najszybciej ?przeprosić się? z przedsiębiorcami i przedstawić rynkowy program gospodarczy. PO natomiast musi skończyć bredzić o cudach, lecz zaczęć doregulować rynek. Dziennikarze muszą natomiast przeczytać kilka książek i pisać o działalności politycznej ze zrozumieniem, a nie wyłącznie z uwielbieniem.
Przedsiębiorców zostawmy w spokoju, jeśli chcemy, aby swoje interesy robili w Polsce, a nie uciekali z kraju. Z badania wynika, że chcemy, więc zapewne bardzo dobrze wiemy, ile zawdzięczamy powołaniu przedsiębiorców.
Więcej w Najwyższym Czasie!
Read more »
Thursday, March 06, 2008
Prezydent, katolik
Prawdopodobnie w drugiej połowie 2009 r. Unia Europejska będzie miała swojego prezydenta. Najpewniej będzie nim katolik.
Nowy prezydent Rady Europy zostanie wybrany po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez wszystkie kraje członkowskie. Stanie się to nie wcześniej niż w 2009 r. Zgodnie z Traktatem, prezydent RE będzie sprawował swój urząd przez kolejne 2,5 roku. Na politycznej giełdzie najczęściej pojawiają się dwa nazwiska: Jean-Claude Juncker oraz Tony Blair. Obu polityków dzieli spojrzenie na gospodarkę, a łączy to, że obaj są katolikami.
Konserwatysta i socjalista
Premier Jean-Claude Juncker, polityk konserwatywnej Chrześcijańskiej Partii Socjalnej, zrobił spektakularną karierę na arenie europejskiej i jest wymieniany jednym tchem jako faworyt do objęcia fotela prezydenckiego. Juncker urodził się w Redagne-sur-Attert w zachodniej części księstwa w końcu 1954 r. Wychowywał się w Belvaux, na południu kraju, gdzie wpływy komunistów i socjalistów były ogromne. Na kształtowanie się jego socjalistycznych poglądów miał duży wpływ ojciec ? aktywny działacz Konfederacji Chrześcijańskich Związków Zawodowych, ale także żołnierz Wermachtu, zaciągnięty siłą do wojska.
Po maturze Juncker udaje się na studia do Strasburga. Kończy prawo i poznaje swoją przyszłą żonę Christiane. Od początku swojej kariery politycznej związany jest z chrześcijańskimi socjalistami. Pięć lat po wstąpieniu do partii w 1974 r. zostaje wybrany jej sekretarzem. Następnie, w wieku zaledwie 28 lat, zostaje mianowany sekretarzem stanu w departamencie pracy i polityki społecznej. W 1984 r. po raz pierwszy zostaje wybrany do luksemburskiego parlamentu. Zostaje ministrem pracy w rządzie Jacques?a Santera. Rok później Luksemburg obejmuje przewodnictwo w Radzie Wspólnot Europejskich, a przyszły premier tego kraju przewodniczy komisjom: spraw społecznych i budżetowej. Wówczas zaraża się ideą wspólnej, zjednoczonej Europy i postanawia poświęcić się sprawom europejskim.
W 1989 r. zostaje ministrem pracy i finansów. Polityczne salony stoją przed nim otworem. Jednak tego samego roku ulega ciężkiemu wypadkowi samochodowemu i jego kariera wisi na włosku. Dwa tygodnie leży w śpiączce, ale wraca do zdrowia. Od 1991 r. przewodniczy grupie europejskich ministrów finansów ECOFIN. Jest jednym z ojców Traktatu z Maastricht oraz unii monetarnej. Wreszcie zostaje premierem swego kraju. Skupia się na polityce społecznej, także na poziomie europejskim. Jest zwolennikiem rozszerzenia Unii na wschód.
Jean-Claude Juncker był także wielkim entuzjastą Traktatu Konstytucyjnego i Traktatu Lizbońskiego, który jak przyznaje ?jest w 90-95 proc. taki sam jak konsytuacja?. Jest zwolennikiem budowania ?społecznego wymiaru Unii?, a nie tylko wspólnego rynku, czyli skupiania się na kwestiach gospodarczych.
Neofita i zwolennik rynku
Wiele krajów chciałoby mieć za premiera takiego socjalistę jakim jest Tony Blair. Jak na socjalistę Blair był odważnym reformatorem, stawiając sobie za cel wzrost gospodarczy kraju, niski poziom bezrobocia i zmiany w systemie socjalnym. Rządy Blaira prowadziły liberalną politykę gospodarczą, a jego lewicowość przejawiała się głównie w kwestiach obyczajowych (np. ochrona mniejszości seksualnych). Blair, podobnie jak Thatcher, uniezależnił politykę od wpływu związków zawodowych, co stało się jednak fenomenem na lewicy.
Był prekursorem reformy ustrojowej Królestwa. Decentralizacja wzmocniła rolę samorządów lokalnych i przybliżyła władze do ludu. Blair odgrywał także znaczącą rolę w pojednaniu protestantów z katolikami. Nic dziwnego, jego żona jest gorliwą katoliczką, a on sam postanowił w końcu zmienić wyznanie. Odtąd wspólne pojawienie się w kościele nie było już źródłem niekończących się plotek i spekulacji.
Były premier Wielkiej Brytanii nie odnosił wyłącznie sukcesów. Za jego rządów laburzyści nie mogli opędzić się od oskarżeń o korupcję, a kraj został wciągnięty w niekończący się konflikt w Iraku. Należy jednak pamiętać, że ów polityk miał odwagę złamać lewicowe tabu w takich obszarach państwa opiekuńczego jak ochrona zdrowia, edukacja i pomoc społeczna. W zarządzanie szkołami finansowanymi z pieniędzy publicznych zaangażowano związki wyznaniowe, organizacje społeczne i komitety rodziców. Zwiększono efektywność wydawanych środków. Szkolnictwo wyższe zaczęło przeżywać swoje złote czasy. Podczas, gdy blisko połowa młodych Brytyjczyków wybiera się na studia, rząd Blaira konsekwentnie? podnosił czesne za studia na uczelniach państwowych.
Pochodzący z zamożnej, prawniczej rodziny Tony Blair ukończył studia na Oksfordzie. Był najmłodszym premierem Wielkiej Brytanii od 1812 r. W 1999 r. został wiceprzewodniczącym Międzynarodówki Socjalistycznej. Teraz wybiera się na urząd prezydenta Unii Europejskiej. Blair może liczyć nie tylko na poparcie jego ziomków, ale także Francji. Prezydent Nicolas Sarkozy wielokrotnie podkreślał swoje poparcie dla kandydatury Blaira. Przeciwnicy byłego premiera Wielkiej Brytanii już teraz wytoczyli swoje działa. Jean-Claude Juncker zwrócił uwagę, że Wielka Brytania tak naprawdę funkcjonuje na marginesie Unii: nie należy ani do strefy euro, ani do Schengen. Brytyjczycy są też maruderami w kwestiach społecznych: harmonizacji podatków, prawa pracy oraz ratyfikacji Karty Praw Podstawowych.
Cały tekst w najnowszym wydaniu tygodnika Najwyższy Czas!
Read more »
Nowy prezydent Rady Europy zostanie wybrany po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez wszystkie kraje członkowskie. Stanie się to nie wcześniej niż w 2009 r. Zgodnie z Traktatem, prezydent RE będzie sprawował swój urząd przez kolejne 2,5 roku. Na politycznej giełdzie najczęściej pojawiają się dwa nazwiska: Jean-Claude Juncker oraz Tony Blair. Obu polityków dzieli spojrzenie na gospodarkę, a łączy to, że obaj są katolikami.
Konserwatysta i socjalista
Premier Jean-Claude Juncker, polityk konserwatywnej Chrześcijańskiej Partii Socjalnej, zrobił spektakularną karierę na arenie europejskiej i jest wymieniany jednym tchem jako faworyt do objęcia fotela prezydenckiego. Juncker urodził się w Redagne-sur-Attert w zachodniej części księstwa w końcu 1954 r. Wychowywał się w Belvaux, na południu kraju, gdzie wpływy komunistów i socjalistów były ogromne. Na kształtowanie się jego socjalistycznych poglądów miał duży wpływ ojciec ? aktywny działacz Konfederacji Chrześcijańskich Związków Zawodowych, ale także żołnierz Wermachtu, zaciągnięty siłą do wojska.
Po maturze Juncker udaje się na studia do Strasburga. Kończy prawo i poznaje swoją przyszłą żonę Christiane. Od początku swojej kariery politycznej związany jest z chrześcijańskimi socjalistami. Pięć lat po wstąpieniu do partii w 1974 r. zostaje wybrany jej sekretarzem. Następnie, w wieku zaledwie 28 lat, zostaje mianowany sekretarzem stanu w departamencie pracy i polityki społecznej. W 1984 r. po raz pierwszy zostaje wybrany do luksemburskiego parlamentu. Zostaje ministrem pracy w rządzie Jacques?a Santera. Rok później Luksemburg obejmuje przewodnictwo w Radzie Wspólnot Europejskich, a przyszły premier tego kraju przewodniczy komisjom: spraw społecznych i budżetowej. Wówczas zaraża się ideą wspólnej, zjednoczonej Europy i postanawia poświęcić się sprawom europejskim.
W 1989 r. zostaje ministrem pracy i finansów. Polityczne salony stoją przed nim otworem. Jednak tego samego roku ulega ciężkiemu wypadkowi samochodowemu i jego kariera wisi na włosku. Dwa tygodnie leży w śpiączce, ale wraca do zdrowia. Od 1991 r. przewodniczy grupie europejskich ministrów finansów ECOFIN. Jest jednym z ojców Traktatu z Maastricht oraz unii monetarnej. Wreszcie zostaje premierem swego kraju. Skupia się na polityce społecznej, także na poziomie europejskim. Jest zwolennikiem rozszerzenia Unii na wschód.
Jean-Claude Juncker był także wielkim entuzjastą Traktatu Konstytucyjnego i Traktatu Lizbońskiego, który jak przyznaje ?jest w 90-95 proc. taki sam jak konsytuacja?. Jest zwolennikiem budowania ?społecznego wymiaru Unii?, a nie tylko wspólnego rynku, czyli skupiania się na kwestiach gospodarczych.
Neofita i zwolennik rynku
Wiele krajów chciałoby mieć za premiera takiego socjalistę jakim jest Tony Blair. Jak na socjalistę Blair był odważnym reformatorem, stawiając sobie za cel wzrost gospodarczy kraju, niski poziom bezrobocia i zmiany w systemie socjalnym. Rządy Blaira prowadziły liberalną politykę gospodarczą, a jego lewicowość przejawiała się głównie w kwestiach obyczajowych (np. ochrona mniejszości seksualnych). Blair, podobnie jak Thatcher, uniezależnił politykę od wpływu związków zawodowych, co stało się jednak fenomenem na lewicy.
Był prekursorem reformy ustrojowej Królestwa. Decentralizacja wzmocniła rolę samorządów lokalnych i przybliżyła władze do ludu. Blair odgrywał także znaczącą rolę w pojednaniu protestantów z katolikami. Nic dziwnego, jego żona jest gorliwą katoliczką, a on sam postanowił w końcu zmienić wyznanie. Odtąd wspólne pojawienie się w kościele nie było już źródłem niekończących się plotek i spekulacji.
Były premier Wielkiej Brytanii nie odnosił wyłącznie sukcesów. Za jego rządów laburzyści nie mogli opędzić się od oskarżeń o korupcję, a kraj został wciągnięty w niekończący się konflikt w Iraku. Należy jednak pamiętać, że ów polityk miał odwagę złamać lewicowe tabu w takich obszarach państwa opiekuńczego jak ochrona zdrowia, edukacja i pomoc społeczna. W zarządzanie szkołami finansowanymi z pieniędzy publicznych zaangażowano związki wyznaniowe, organizacje społeczne i komitety rodziców. Zwiększono efektywność wydawanych środków. Szkolnictwo wyższe zaczęło przeżywać swoje złote czasy. Podczas, gdy blisko połowa młodych Brytyjczyków wybiera się na studia, rząd Blaira konsekwentnie? podnosił czesne za studia na uczelniach państwowych.
Pochodzący z zamożnej, prawniczej rodziny Tony Blair ukończył studia na Oksfordzie. Był najmłodszym premierem Wielkiej Brytanii od 1812 r. W 1999 r. został wiceprzewodniczącym Międzynarodówki Socjalistycznej. Teraz wybiera się na urząd prezydenta Unii Europejskiej. Blair może liczyć nie tylko na poparcie jego ziomków, ale także Francji. Prezydent Nicolas Sarkozy wielokrotnie podkreślał swoje poparcie dla kandydatury Blaira. Przeciwnicy byłego premiera Wielkiej Brytanii już teraz wytoczyli swoje działa. Jean-Claude Juncker zwrócił uwagę, że Wielka Brytania tak naprawdę funkcjonuje na marginesie Unii: nie należy ani do strefy euro, ani do Schengen. Brytyjczycy są też maruderami w kwestiach społecznych: harmonizacji podatków, prawa pracy oraz ratyfikacji Karty Praw Podstawowych.
Cały tekst w najnowszym wydaniu tygodnika Najwyższy Czas!
Read more »
Saturday, March 01, 2008
Cyfrowa pustynia
Polscy klienci telewizji publicznej nie będą mieli szans na obejrzenie wysokiej jakości transmisji z olimpiady w Pekinie. Jeśli będą chcieli dobrej jakości obrazu podczas Euro 2012, będą musieli kupić nowy telewizor lub specjalną przystawkę i modlić się, żeby urzędnicy zdążyli na czas, chyba, że zadowoli ich komentarz po czesku lub po niemiecku.
Nasz kraj należy do najbardziej zacofanych krajów Europy pod względem odbioru cyfrowego sygnału radiowo-telewizyjnego. W większości krajów członkowskich, ponad 30 proc. powierzchni danego kraju, ma możliwość odbioru programów cyfrowych. W Polsce dopiero aspirujemy do tego poziomu. W Holandii, Szwajcarii, Szwecji i Finlandii nadawana są już wyłącznie programy w jakości cyfrowej.
Nabici w reklamę
Polacy szturmują sklepy w poszukiwaniu najnowszych telewizorów plazmowych i LCD. Z pełną świadomością, że każdy model telewizora z płaskim ekranem będzie można z roku na rok kupić znacznie taniej. Najwidoczniej na konsumentów działa marketing operatorów telewizji cyfrowej. Oferenci nie mówią jednak całej prawdy. Wiele usług (np. reklamowane pay-per-view ? ang. płatna telewizja na żądanie) to fikcja, a operatorzy nie są w stanie dostarczyć przyzwoitej jakości usług cyfrowych. W opinii ekspertów, zaledwie jeden, dwa z cyfrowych kanałów sportowych pozwalają na odbiór przyzwoitego obrazu wysokiej rozdzielczości HD (ang. high definition).
Cóż z tego, skoro, żeby móc w pełni cieszyć się z dobrej jakości transmisji potrzebny jest jeszcze naprawdę drogi telewizor. A na taką plazmę z prawdziwego zdarzenia trzeba wydać wciąż co najmniej 20 tys. złotych. Niestety większość tzw. usług HD, nie spełnia wymagań, których oczekują klienci np. na Zachodzie. Operatorzy nie są nawet czasami zapewnić dobrej jakości rozdzielczości standardowej.
Nic więc dziwnego, że wielu klientów uważa, że najlepszy obraz jest na tradycyjnych telewizorach kineskopowych. Uważny telewidz musi przyznać rację. Wkrótce ci, którzy będą chcieli oglądać ulubione programy w cyfrowej wersji i tak muszą szykować się do kupna nowego odbiornika lub dekodera cyfrowego.
W przeciwnym wypadku już w 2012 r. może okazać się, że użytkownicy analogowego sygnału, zamiast ulubionego programu zobaczą tradycyjny śnieg. Nie będzie to powtórka ze stanu wojennego, lecz sygnał, że Polska nie dostosowała się do zaleceń Komisji Europejskiej, aby nadawcy krajów członkowskich przeszli z nadawania analogowego na cyfrowy.
Uśpiona Polska
W większości krajów Europy istnieje już zaawansowana strategia cyfryzacji. Nasi sąsiedzi: Czesi i Niemcy, będą gotowi do wyłączenia sygnału analogowego w 2010 r. Duńczycy i Norwegowie rok wcześniej. Na czas powinni zdążyć Włosi, Brytyjczycy i Francuzi.
Mimo, iż budżet telewizji publicznej zasilają miliony złotych abonamentu, TVP nie robi nic, aby sprostać wymaganiom rynku, poza notorycznym upominaniem się o kolejne pieniądze wyciągane z kieszeni podatnika, pożytkowane na spełnianie ?misji publicznej?, pod czym rozumie się produkcję tandetnych programów rozrywkowych z przyśpiewkami dla dozorców i kucharek.
Podczas, gdy pieniądze podatników przeznaczone są na kontrakty dla firm ?telewizorów? ? ludzi od pokoleń żyjących z publicznej telewizji, bądź na milionowe kontrakty wątpliwej jakości gwiazd, technologiczna strona funkcjonowania tego molocha została wyraźnie zaniedbana. Doszło do tego, że prawdopodobnie TVP będzie musiała przymusowo podzielić się prawami do transmisji z Olimpiady w Pekinie z operatorem telewizji cyfrowej, bowiem nie jest w stanie spełnić technologicznych wymogów Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. MKOL zażądał transmitowania wydarzenia także w standardzie HD. Właśnie dlatego brytyjska telewizja publiczna BBC uruchomiła cyfrową platformę satelitarną.
Brak działań ze strony władz TVP potęguje konflikt w zarządzie. Plany uruchomienia publicznej platformy cyfrowej odkładane są z roku na rok. Nie bezpodstawna byłaby sugestia, że ktoś celowo np. za namową istniejących operatorów, opóźnia prace nad projektem, który byłby bardzo silną konkurencją dla ofert będących na rynku.
Podatnicy finansujący telewizję publiczną powinni nie tylko żądać od władz telewizji przejrzystości prac na cyfryzacją, ale przede wszystkim domagać się uruchomienia platformy cyfrowej oferowanej bez dodatkowych dopłat, skoro i tak płaci się abonament. Obecnie klienci płacący abonament muszą ponosić dodatkowe opłaty na rzecz operatorów komercyjnych, co oznacza dwukrotne ściąganie haraczu za tę samą usługę.
Zapewne po uruchomieniu takiej publicznej platformy okazałoby się, że wszyscy operatorzy znieśliby horrendalne opłaty za udostępnianie programów cyfrowych i walczyliby o klienta przykładowo oferując gratisowe dekodery i anteny satelitarne, analogicznie jak na rynku telefonii komórkowej okazało się, że telefony można rozdawać za przysłowiową złotówkę, mimo, że przedtem nikomu się o tym nie marzyło.
Naturalna ewolucja
Odchodzenie od technologii analogowych na rzecz cyfryzacji jest naturalną ewolucją technologiczną. Motorem jest nie tylko lepsza jakość obrazu, ale przede wszystkim interaktywność czyli dostęp do nowoczesnych usług cyfrowych. Klienci nowoczesnych platform cyfrowych zyskują także możliwość używania szerokopasmowego internetu, telefonii internetowej VoIP, treści cyfrowych na żądanie, czy brania udziału w interaktywnych grach i konkursach (warto porównać wymienione możliwości z ofertami obecnymi na rynku).
Dynamikę rozwoju nowych usług cyfrowych kształtuje popyt ze strony rynku. Wielu klientom, zwłaszcza tym otwartym na nowinki technologiczne, a zważywszy na ogromny popyt na telewizory do odbioru telewizji cyfrowej, Polaków można zaliczyć do tego grona w pierwszej kolejności, zależy, aby inwestycje w sprzęt szły w parze z dostępem do usług. Obecna sytuacja przypomina trochę rozczarowanie, z którym spotkałby się użytkownik DVD, próbując odtwarzać film skopiowany z taśmy video.
Oczywiście nie można zapomnieć także o finansowych aspektach przedsięwzięcia budowy publicznej platformy cyfrowej. O oglądalność programów cyfrowych, a tym samym o reklamodawców, włodarze telewizji publicznej nie powinni się martwić. Telewizja satelitarna ma tę cechę, że może ją odbierać cała Polska. Potencjalny rynek wynosi więc blisko 40 mln obywateli. Inwestycja powinna się więc zwrócić w krótkim okresie, lecz znając model zarządzania spółkami publicznymi, z pewnością nie obejdzie się bez kolejnych prób skoku na kasę abonentów. Jedno jest pewne: monitorowanie postępów należy do podatników, a kontrola społeczna poczynań władzy jest najpewniejszym sposobem na pilnowanie interesu obywateli.
Read more »
Nasz kraj należy do najbardziej zacofanych krajów Europy pod względem odbioru cyfrowego sygnału radiowo-telewizyjnego. W większości krajów członkowskich, ponad 30 proc. powierzchni danego kraju, ma możliwość odbioru programów cyfrowych. W Polsce dopiero aspirujemy do tego poziomu. W Holandii, Szwajcarii, Szwecji i Finlandii nadawana są już wyłącznie programy w jakości cyfrowej.
Nabici w reklamę
Polacy szturmują sklepy w poszukiwaniu najnowszych telewizorów plazmowych i LCD. Z pełną świadomością, że każdy model telewizora z płaskim ekranem będzie można z roku na rok kupić znacznie taniej. Najwidoczniej na konsumentów działa marketing operatorów telewizji cyfrowej. Oferenci nie mówią jednak całej prawdy. Wiele usług (np. reklamowane pay-per-view ? ang. płatna telewizja na żądanie) to fikcja, a operatorzy nie są w stanie dostarczyć przyzwoitej jakości usług cyfrowych. W opinii ekspertów, zaledwie jeden, dwa z cyfrowych kanałów sportowych pozwalają na odbiór przyzwoitego obrazu wysokiej rozdzielczości HD (ang. high definition).
Cóż z tego, skoro, żeby móc w pełni cieszyć się z dobrej jakości transmisji potrzebny jest jeszcze naprawdę drogi telewizor. A na taką plazmę z prawdziwego zdarzenia trzeba wydać wciąż co najmniej 20 tys. złotych. Niestety większość tzw. usług HD, nie spełnia wymagań, których oczekują klienci np. na Zachodzie. Operatorzy nie są nawet czasami zapewnić dobrej jakości rozdzielczości standardowej.
Nic więc dziwnego, że wielu klientów uważa, że najlepszy obraz jest na tradycyjnych telewizorach kineskopowych. Uważny telewidz musi przyznać rację. Wkrótce ci, którzy będą chcieli oglądać ulubione programy w cyfrowej wersji i tak muszą szykować się do kupna nowego odbiornika lub dekodera cyfrowego.
W przeciwnym wypadku już w 2012 r. może okazać się, że użytkownicy analogowego sygnału, zamiast ulubionego programu zobaczą tradycyjny śnieg. Nie będzie to powtórka ze stanu wojennego, lecz sygnał, że Polska nie dostosowała się do zaleceń Komisji Europejskiej, aby nadawcy krajów członkowskich przeszli z nadawania analogowego na cyfrowy.
Uśpiona Polska
W większości krajów Europy istnieje już zaawansowana strategia cyfryzacji. Nasi sąsiedzi: Czesi i Niemcy, będą gotowi do wyłączenia sygnału analogowego w 2010 r. Duńczycy i Norwegowie rok wcześniej. Na czas powinni zdążyć Włosi, Brytyjczycy i Francuzi.
Mimo, iż budżet telewizji publicznej zasilają miliony złotych abonamentu, TVP nie robi nic, aby sprostać wymaganiom rynku, poza notorycznym upominaniem się o kolejne pieniądze wyciągane z kieszeni podatnika, pożytkowane na spełnianie ?misji publicznej?, pod czym rozumie się produkcję tandetnych programów rozrywkowych z przyśpiewkami dla dozorców i kucharek.
Podczas, gdy pieniądze podatników przeznaczone są na kontrakty dla firm ?telewizorów? ? ludzi od pokoleń żyjących z publicznej telewizji, bądź na milionowe kontrakty wątpliwej jakości gwiazd, technologiczna strona funkcjonowania tego molocha została wyraźnie zaniedbana. Doszło do tego, że prawdopodobnie TVP będzie musiała przymusowo podzielić się prawami do transmisji z Olimpiady w Pekinie z operatorem telewizji cyfrowej, bowiem nie jest w stanie spełnić technologicznych wymogów Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. MKOL zażądał transmitowania wydarzenia także w standardzie HD. Właśnie dlatego brytyjska telewizja publiczna BBC uruchomiła cyfrową platformę satelitarną.
Brak działań ze strony władz TVP potęguje konflikt w zarządzie. Plany uruchomienia publicznej platformy cyfrowej odkładane są z roku na rok. Nie bezpodstawna byłaby sugestia, że ktoś celowo np. za namową istniejących operatorów, opóźnia prace nad projektem, który byłby bardzo silną konkurencją dla ofert będących na rynku.
Podatnicy finansujący telewizję publiczną powinni nie tylko żądać od władz telewizji przejrzystości prac na cyfryzacją, ale przede wszystkim domagać się uruchomienia platformy cyfrowej oferowanej bez dodatkowych dopłat, skoro i tak płaci się abonament. Obecnie klienci płacący abonament muszą ponosić dodatkowe opłaty na rzecz operatorów komercyjnych, co oznacza dwukrotne ściąganie haraczu za tę samą usługę.
Zapewne po uruchomieniu takiej publicznej platformy okazałoby się, że wszyscy operatorzy znieśliby horrendalne opłaty za udostępnianie programów cyfrowych i walczyliby o klienta przykładowo oferując gratisowe dekodery i anteny satelitarne, analogicznie jak na rynku telefonii komórkowej okazało się, że telefony można rozdawać za przysłowiową złotówkę, mimo, że przedtem nikomu się o tym nie marzyło.
Naturalna ewolucja
Odchodzenie od technologii analogowych na rzecz cyfryzacji jest naturalną ewolucją technologiczną. Motorem jest nie tylko lepsza jakość obrazu, ale przede wszystkim interaktywność czyli dostęp do nowoczesnych usług cyfrowych. Klienci nowoczesnych platform cyfrowych zyskują także możliwość używania szerokopasmowego internetu, telefonii internetowej VoIP, treści cyfrowych na żądanie, czy brania udziału w interaktywnych grach i konkursach (warto porównać wymienione możliwości z ofertami obecnymi na rynku).
Dynamikę rozwoju nowych usług cyfrowych kształtuje popyt ze strony rynku. Wielu klientom, zwłaszcza tym otwartym na nowinki technologiczne, a zważywszy na ogromny popyt na telewizory do odbioru telewizji cyfrowej, Polaków można zaliczyć do tego grona w pierwszej kolejności, zależy, aby inwestycje w sprzęt szły w parze z dostępem do usług. Obecna sytuacja przypomina trochę rozczarowanie, z którym spotkałby się użytkownik DVD, próbując odtwarzać film skopiowany z taśmy video.
Oczywiście nie można zapomnieć także o finansowych aspektach przedsięwzięcia budowy publicznej platformy cyfrowej. O oglądalność programów cyfrowych, a tym samym o reklamodawców, włodarze telewizji publicznej nie powinni się martwić. Telewizja satelitarna ma tę cechę, że może ją odbierać cała Polska. Potencjalny rynek wynosi więc blisko 40 mln obywateli. Inwestycja powinna się więc zwrócić w krótkim okresie, lecz znając model zarządzania spółkami publicznymi, z pewnością nie obejdzie się bez kolejnych prób skoku na kasę abonentów. Jedno jest pewne: monitorowanie postępów należy do podatników, a kontrola społeczna poczynań władzy jest najpewniejszym sposobem na pilnowanie interesu obywateli.
Read more »


