Home



Wednesday, August 27, 2008

Wypowiedz dla TVS

Zamkniecie ulic przez urzednikow moze zaszkodzic prywatnej przedsiebiorczosci. "Jeśli były to sklepy z dobrą lokalizacją, które miały bardzo dobry dojazd, to jest rzeczą naturalna, że po wyłączeniu ulic dojazdowych ich atrakcyjność spadnie".
Read more »

Monday, August 11, 2008

Ekonomia uników - Gazeta Polska

Zaczyna się pracowite półrocze dla prezydenta Sarkozy?ego. Francja 1 lipca objęła przewodnictwo w Unii Europejskiej. Czy w aspekcie szalejących cen żywności i surowców, w polityce UE można oczekiwać zmian?

Wbrew dobremu samopoczuciu eurobiurokratów jest nad czym pracować. Wzrost cen żywności i surowców, nie jest wbrew powszechnemu mniemaniu efektem działań spekulantów, lecz przede wszystkim nieodpowiedzialnej polityki UE w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatu i wspólnej polityki rolnej. Jednak prawica u władzy we Francji, nie jest gwarantem tego, że unijna strategia zacznie się zmieniać.

Powszechna drożyzna

Podczas, gdy szarego obywatela interesuje przede wszystkim to ile zapłaci za kolejne zakupy i jak wysokie przyjdą rachunki za prąd, wodę i gaz, brukselscy politycy zajmują się głównie sami sobą: forsowaniem odrzuconego przez Irlandczyków Traktatu z Lizbony, budowaniem zalążka państwa europejskiego (prezydenta, polityki zagranicznej czy obronności) i współpracą między politykami poszczególnych regionów. Czego można spodziewać się zatem po francuskiej prezydencji?
Niestety pierwsze wypowiedzi francuskich oficjeli nie brzmią obiecująco. Znów przesiąknięte są biurokratyczną nowomową, w której na czoło wysuwa się ?religia globalnego ocieplenia?. Jacues Barrot, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Transportu ujawnia, że intensywnie zajmie się harmonizacją polityki transportowej, co oznacza, że producenci i użytkownicy samochodów nie mogą spać spokojnie i lada moment należy spodziewać się kolejnych restrykcji na rynku motoryzacyjnym.
Bać powinien się także sektor lotniczy. Biurokraci dążą do nałożenia kolejnych ograniczeń na lotnictwo w związku z redukcją emisji gazów cieplarnianych, mimo iż niektóre linie lotnicze już teraz umożliwiają samodzielne opodatkowanie się wrażliwych ekologicznie pasażerów na rzecz zakupu przez linię limitów emisyjnych.
Także nieodpowiedzialna polityka UE, promująca biopaliwa, spowodowała, że tam, gdzie kiedyś rosło zboże, teraz uprawia się rzepak. Można to dostrzec gołym okiem także w Polsce. W imię walki o ułamki stopni Celciusza, politycy są gotowi potęgować głód na świecie. Nie zauważa tego naturalnie Jean-Luc Demarty, dyrektor generalny ds. rolnictwa w Komisji Europejskiej, który upiera się, że większym zagrożeniem dla rolnictwa są straszliwe burze, które powstają w wyniku zmian klimatu. Doszliśmy do etapu, w którym każdy polityk jest klimatologiem.

Bogaci nie głodują

Bardzo ciekawe, czy Francja, będąca przecież jednym z największych beneficjantów Wspólnej Polityki Rolnej, będzie w stanie zrezygnować z przywilejów i gigantycznych dotacji dla swojego rolnictwa. Ciekawe jakie argumenty za podtrzymaniem dotacji, znajdą teraz francuscy milionerzy ? producenci koniaków, szampanów i wykwintnego sera?
Podsunę państwu podpowiedź: dla utrzymania swego statusu, KE już teraz zapowiedziała koncentrację na bardzo ważnych dla świata problemach: na spełnianiu przez żywność wysokich standardów ekologicznych (przez co droga żywność będzie zapewne jeszcze droższa) oraz na ?dobrobycie zwierząt? (!!!), co zapewne oznacza opracowanie kodeksu humanitarnego zabijania w rzeźniach, regulacje minimalnych rozmiarów klatek i norm żywnościowych dla tuczników.
Co z tego, że na drugim końcu świata ludzie biją się o chleb i wodę!
Niepokojąco brzmią także zapowiedzi płynące z największego w europejskim parlamencie, partyjnego obozu EPP-ED, do którego należy Platforma Obywatelska. Joseph Daul przewodniczący partii, nie zapowiedział wzmacnianie roli UE na arenie międzynarodowej, co oznacza dalsze kroki w stronę budowania superpaństwa ? forsowanie Traktatu Reformującego oraz ściślejszą współpracę w zakresie wspólnej polityki obronnej i wewnętrznej. Nie jest zgodne z interesem Polski, budowanie unii na osi Paryż-Berlin, a oba państwa nie ukrywają, że mają tę samą wizję Europy, zakładającą dominacje obu państw.
Marielle de Samez, wiceprzewodnicząca Liberałów i Demokratów, nie ukrywa z kolei, że lewica chciałaby, aby UE nie ograniczała się do gospodarki, lecz aktywnie brała udział w rozwiązywaniu międzynarodowych sporów w Tybiecie czy Afganistanie. Sprowadzanie unii do strefy wolnego handlu określa pogardliwie Europą a la carte.

Egoistyczna biurokracja

Jak nietrudno zauważyć, projekty, na których skupiają się biurokraci różnią się skrajnie od kwestii, którymi żyją mieszkańcy krajów UE. Przedsiębiorcy zauważają, że na co dzień muszą się borykać z problemami, które nie były obecne jeszcze kilka lat temu. Unijne firmy są mniej wydajne od globalnej konkurencji, za to obłożone ciężkim balastem podatków, regulacji i pakietów socjalnych. Konkurencyjność jest tłamszona na rzecz harmonizacji. Wzrastają koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Brakuje rąk do pracy, bo społeczeństwo się starzeje. Innowacyjność i przedsiębiorczość są na coraz niższym poziomie, bo firmy marnują czas na wypełnianiu wniosków o dotacje, a co zdolniejsi emigrują do Stanów Zjednoczonych.
Jaką wizję ma więc prezydent Sarkozy, poza sojuszem z Angelą Merkel, służącym do umacniania wpływów obu państw? Z perspektywy Polski, mimo deklarowanej sympatii dla naszego kraju, po przewodnictwie Francji, oczekiwać wiele nie możemy.
Francuzi deklarują, że zajmą się przede wszystkim kwestiami migracji i obronnością, polityką energetyczną i rolnictwem. Jakkolwiek straszono by nas globalnym terroryzmem, imigranci to aktualny problem Francuzów i Niemców, a nie Polski. W dziedzinie energii zarówno Francja jak i Niemcy realizują własną politykę. Pierwsi bazują na energii nuklearnej, drudzy budują sojusz z Rosją. Zapewne moglibyśmy skorzystać z doświadczeń Francji w tym zakresie, gdyby nasz minister środowiska nie był fanatycznym ekologiem, dla którego elektrownia atomowa i wojna atomowa to w zasadzie synonimy.
Należy jednak pamiętać, że dla oświeconych europejczyków istnieje coś znacznie gorszego niż wojna atomowa. To globalne ocieplenia, które powoduje, że nadmiernie się pocimy, musimy używać wtedy antyprespirantów, a te powodują dziurę ozonową, przez którą staje się jeszcze goręcej, aż biją pioruny, a tych się przecież boimy, bo to kara za nasze kapitalistyczne rozpasanie.

Problemy zastępcze

Unia Europejska wciąż do końca nie jest pewna co zrobić z globalnym ociepleniem, poza pomysłem, że należy zamknąć połowę europejskich fabryk i zaraz zrobi się chłodniej. Aktualnie forsowane są także kursy odpowiedzialnego prowadzenia samochodu, polegające na jeździe na biegu jałowym lub nie odpalaniu silnika bez potrzeby. Zmiany zachodzą także w kwestiach higieny, z którą Europa zawsze była na bakier. Teraz mamy myć się coraz rzadziej, a jeść i pić tylko w nagłych przypadkach. Być może jakiegoś przełomu należy spodziewać się w grudniu 2008 r. Wtedy bowiem w Poznaniu odbędzie się gigantyczna konferencja klimatyczna, z racji której polski podatnik zostanie dodatkowo opodatkowany. Globalne ocieplenie to temat dyżurny, który przywołuje się przy byle okazji i chyba nie ma już polityka, który nie zacząłby swojego wystąpienia, że wreszcie z temperaturą na Ziemi trzeba zrobić porządek.
Tymczasem w wielu innych dziedzinach pozostaje niezmiennie wiele do zrobienia. Weźmy globalizację: negocjacje w ramach Światowej Organizacji Handlu nie posuwają się do przodu m.in. właśnie za sprawą oporu francuskiego lobby rolniczego. W sprawach zwiększenia konkurencji jednolitego rynku europejskiego Sarkozy mówi jak socjalista. Świat biznesu przyjął z konsternacją jego deklaracje, że zwiększenie konkurencyjności nie jest ważnym celem UE. Nie ma więc co spodziewać się np. uwolnienia europejskiego rynku usług, komercjalizacji sektora zdrowia. Zachodzi obawa przed dalszą ?harmonizacją? rynku, czyli ujednoliceniem podatków, wspólnych dla wszystkich krajów regulacji i innych kroków, powodujących, że konkurencja między europejskimi firmami będzie coraz mniejsza.
Jak się okazuje przywództwo Francji i Niemiec w UE nie wychodzi Europie na dobre. Oba kraje postrzegane są jako liderzy Unii, jednak ich działania spychają Europę na margines globalizacji. W Polskim interesie leży, aby tej destrukcyjnej wizji Europy socjalistycznej, promowanej przez rzekomo prawicowe rządy Paryża i Berlina, się przeciwstawić. Odrzucenie Traktatu z Lizbony jest ku temu dobrą okazją.
Read more »

Monday, August 04, 2008

Nowy tekst we Wprost

Sąsiedztwo hipermarketu nie tylko nie wykańcza małego biznesu, ale też napędza jego rozwój.
Podróżując po kraju podczas wakacji, odkrywamy dziwne zjawiska. Oto najdroższą żywność oferują sklepy w niedużych miejscowościach rolniczych regionów Polski ? Podlaskiego, Zachodniopomorskiego i Opolskiego. Ceny paliw są najwyższe w Płocku i Gdańsku, gdzie siedziby mają największe polskie rafinerie. Najdroższy opał jest na górniczym Śląsku, a za ryby najwięcej zapłacimy nad Bałtykiem.
Te pozorne absurdy mają racjonalne wytłumaczenie. Ich powodem jest zabójczy brak konkurencji na lokalnych rynkach. Im mniej sklepów, także tych największych, tym skrzętniej lokalni monopoliści wyciskają z klientów ostatni grosz. Najtaniej żyje się w największych miastach Mazowsza i Śląska, mimo że płace są tam najwyższe, więc klientów teoretycznie stać na więcej. Działa tam jednak także najwięcej wielkich sieci handlowych, które toczą cenowe wojny między sobą i z mniejszymi sklepami. Niestety, nasi politycy w ramach urawniłowki chcieliby rozwiązać ów problem w tradycyjny dla siebie sposób. Sprawiając, że wszędzie stałoby się drożej.
Read more »