Home



Monday, November 24, 2008

Książka już w sprzedaży!

Już w sprzedaży moja nowa książka pt. Mitologia efektu cieplarnianego. Najtaniej można zamówić ją bezpośrednio na stronach Instytutu Globalizacji.
Read more »

Wednesday, November 19, 2008

10 mitów dotyczących efektu cieplarnianego

Ofensywa międzynarodówki socjalistycznej zjednoczonej pod hasłem walki z globalnym ociepleniem klimatu opiera się na fałszerstwach, manipulacji badaniami naukowymi i socjotechnicznym wprowadzaniu w błąd opinii publicznej.

Współczesna lewica zorganizowała się pod szczytnymi hasłami troski o środowisko naturalne człowieka. W rzeczywistości celem lewaków jest zniszczenie kapitalizmu, cywilizacji przemysłowej i tradycyjnej rodziny. Zieloni odnoszą propagandowe sukcesy. Ich językiem mówią dziś politycy niemal wszystkich opcji oraz dziennikarze głównego nurtu. Aby pozostać odpornym na medialny ekoterror, przyjrzyjmy się największym fałszerstwom radykalnych obrońców środowiska.

1. Ekolodzy troszczą się wyłącznie o środowisko naturalne.

Bzdura. Ekolodzy troszczą się głównie o swoje portfele. Na programy niezliczonych organizacji badających zmiany klimatu wydaje się miliardy dolarów. Badania nad globalnym ociepleniem stanowią żyłę złota dla tysięcy urzędników. Globalne ocieplenie stało się politycznym orężem lewicy. Niezależne ekspertyzy wykazały, że tylko raporty powstające za pieniądze podatnika straszą nieodwracalnymi skutkami zmiany klimatu, czego nie potwierdzają największe autorytety z dziedziny klimatologii i nauk o ziemi.

2. Ziemię może uratować tylko ograniczenie rozwoju cywilizacyjnego.

Nieprawda. Człowiek jest jedyną istotą na ziemi, która wyzwoliła się z pęt natury i uczyniła ją sobie poddaną. Nie ma podstaw, aby sądzić, że cywilizacja zagraża naszej planecie. Jest dokładnie odwrotnie ? dzięki rozwojowi cywilizacji człowiek staje się coraz bardziej niezależny od zagrożeń natury. Ekologiczną manię doskonale obnaża następujący dowcip. Przed jaskinią rozmawia dwóch jaskiniowców. ? Pijemy krystalicznie czystą wodę. Oddychamy nieskażonym powietrzem. Jemy organiczne jedzenie ? mówi jeden. ? Dlaczego więc do cholery umieramy w trzydziestym roku życia? ? dziwi się drugi.

3. Tornada, powodzie i trzęsienia ziemi nasilają się i są wynikiem ocieplenia klimatu.

Katastrofy naturalne towarzyszą człowiekowi od zarania, a ich pierwsze opisy odnajdujemy już w literaturze starożytnej. Ich natężenie ma charakter zmienny i nie jest wynikiem perturbacji klimatycznych. Jak dowodzą badania Indora M. Goklany, reprezentanta Stanów Zjednoczonych w Międzyrządowym Panelu o Zmianach Klimatu, śmiertelność w wyniku tornad, powodzi czy pożarów, zmniejszyła się w ostatnim stuleciu ponad trzykrotnie. Potwierdza to powyższą tezę o rozwoju cywilizacyjnym zwiększającym bezpieczeństwo populacji.

4. Klimat ociepla się wyłącznie w wyniku przemysłowej działalności człowieka.

Nie ma jednoznacznych dowodów, że zwiększona emisja dwutlenku węgla przyczynia się do drastycznej zmiany klimatu. Meteorolodzy twierdzą, że obecnie znajdujemy się w kolejnej fazie interglacjału, czyli epoki? między kolejnymi zlodowaceniami ziemi. Warto przypomnieć, że w Średniowieczu byliśmy świadkami małej epoki lodowcowej, a na przestrzeni wieków Europa przeżywała okres znacznego ocieplenia klimatu. Jest mało prawdopodobne, abyśmy mieli sobie poradzić ze wzrostem około stopnia Celsjusza, gorzej od naszych przodków.

5. Globalne ocieplenie to największy współczesny problem ludzkości.

Lewaccy propagandziści porównywali już globalne ocieplenie do? bomby atomowej i wojny światowej! Świadczy to o ich kompletnej ignorancji i może sugerować, iż problem jest wyssany z palca podobnie jak: dziura ozonowa, wąglik, ebola, ptasia grypa czy wirus roku 2000. Ekologiczna propaganda ma odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów globalnego świata. Przede wszystkim od holocaustu Trzeciego Świata w wyniku gospodarczych ograniczeń nałożonych przez socjalistów z krajów bogatych. To właśnie protekcjonizm bogaczy uniemożliwia konkurencję ze strony biednych oraz pociąga za sobą takie problemy jak: głód, choroby i bezradność wobec quasi-komunistycznych reżimów wojskowych.

6. Środowisko naturalne można uratować tylko kosztem kontroli gospodarki.

Gdyby tak było najczystszymi krajami świata byłyby kraje byłego bloku socjalistycznego. Tymczasem dzieje się odwrotnie. To właśnie państwa post-komunistyczne, wskutek uwolnienia gospodarki centralnie planowanej, zmniejszyły emisje dwutlenku węgla do atmosfery od 1/3 emisji z początku transformacji (Polska) do 2/3 (Kraje Bałtyckie). Natomiast zmierzającym w stronę centralizmu, gospodarka wymyka się spod kontroli. Hiszpanie, Portugalczycy czy Grecy emitują od 1/4 do prawie połowy gazów cieplarnianych więcej, niż 15 lat wcześniej.

7. Protokół z Kioto jest lekarstwem na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych.

Protokół z Kioto jest drogą donikąd. Jak wynika z badań Komisji Europejskiej emisja gazów cieplarnianych wciąż wzrasta. Protokół zamiast zachęcać, zniechęca do inwestycji proekologicznych. Firmy, które rozwijając się zwiększają produkcję, zmusza do kupowania pozwoleń na emisje gazów cieplarnianych do atmosfery. Te same pieniądze mogły być przeznaczone na inwestycje proekologiczne. Protokół z Kioto jest więc kolejnym podatkiem, który karze przedsiębiorczość i odbiera motywację do dbałości o stan środowiska naturalnego.

8. System handlu emisjami jest rozwiązaniem wolnorynkowym.

System handlu emisjami jest rozwiązaniem socjalistycznym. Skutkuje on emisją centralnie rozdzielanych przez państwo kontraktów terminowych na określone poziomy emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Umowa bazuje na mechanizmach żywcem wziętych z sytemu socjalistycznego. O limitach emisji dla każdego państwa decyduje urzędnik w Brukseli, a urzędnik w Warszawie rozdziela pozwolenia między poszczególne przedsiębiorstwa. To najdłuższy centralny plan w historii świata ? jego entuzjaści chcą jego trwania aż do 2050 r.!

9. Polityka wobec zmian klimatu odniosła sukces.

Polityka wobec zmian klimatu ponosi porażkę za porażką. Nie dość, że emisja zanieczyszczeń do atmosfery zwiększa się zamiast spadać, to ceny pozwoleń na emisje zamiast iść w górę, tracą na wartości i dziś nieznacznie różnią się od ich wartości początkowej. Największymi przegranymi są jednak nie środowisko, ani korporacje, lecz konsumenci. Według ekspertów za system handlu emisjami słono zapłacą klienci elektrowni. Ceny energii elektrycznej mogą skoczyć nawet o 100 proc.!

10. Nie ma alternatywy dla kontynuacji Protokołu z Kioto.

Zawsze istnieje alternatywa dla nieracjonalnych i nieskutecznych rozwiązań. Dlatego też najwięksi emitenci gazów cieplarnianych nie przystąpili do umowy. Stany Zjednoczone, Kanada, Chiny, Japonia, Australia, Indie i Korea Południowa podpisały porozumienie, którego podstawą jest efektywne wykorzystanie energii oraz prace nad nowymi, przyjaznymi dla środowiska technologiami. Nikt nie ma wątpliwości, że środowisku może pomóc tylko oszczędność oraz rozwój mniej szkodliwych technologii produkcji. Tego "odkrycia" można życzyć także europejskim politykom.

Jest to fragment książki Tomasza Teluka pt. "Mitologia efektu cieplarnianego", którą można zamówić na stronie www.globalizacja.org

Read more »

Tuesday, November 18, 2008

Publicystyka w Polska The Times

Polacy żyją w błogiej nieświadomości przyszłych skutków ślamazarnej cyfryzacji telewizyjnego i radiowego nadawania w naszym kraju. Więcej tu
Read more »

Więcej konkurencji!

Polacy oczekują większej konkurencji na rynku telewizji cyfrowej w Polsce, wynika z badania "Cyfryzacja a Polacy" przeprowadzonego przez TNS OBOP na zlecenie Instytutu Globalizacji.

O nas bez nas

Polacy uważają, że są źle przygotowani do cyfryzacji. Aż dwukrotnie więcej respondentów uważa, że jest źle przygotowanych do procesu. 41 proc. pytanych nie zgadza się ze stwierdzeniem, natomiast zgadza się odpowiednio 20 proc. respondentów.
Równie duża jest liczba niezdecydowanych ? 38 proc., co może świadczyć o pewnym zagubieniu ankietowanych, którzy tak naprawdę nie wiedzieli co powiedzieć, ponieważ świadomość problemu, była wśród nich zbyt niska. Warto zauważyć, że grupą, która uważa, że Polacy są dobrze przygotowani do cyfryzacji, są prywatni przedsiębiorcy. Aż 36 proc. biznesmenów jest optymistami, zapewne patrząc przez własną perspektywę.
Najbardziej zagubieni i niezdecydowani są osoby w podeszłym wieku, osoby samotne, osoby z wykształceniem podstawowym, o niskich dochodach. Polityka informacyjna dotycząca cyfryzacji jest bardzo słaba. Źle ocenia ją ponad połowa Polaków. W pełni zadowolonych jest zaledwie 2 proc. ankietowanych.
Nietrudno więc zauważyć, jak wiele jest do zrobienia. Rolnicy, gospodynie domowe czy bezrobotni nie mają bladego pojęci o cyfryzacji. Obrazuje to, jak wiele pozostaje do zrobienia. Politykę informacyjną fatalnie oceniają również specjaliści i osoby na stanowiskach kierowniczych, a także respondenci z wyższym wykształceniem.
Powyższe pokazuje, że potrzeby informacyjne społeczeństwa w zakresie cyfryzacji są ogromne i pozostają niezaspokojone.
Po raz kolejny okazuje się, że ważny krok cywilizacyjny, jakim bez wątpienia jest cyfryzacja, jest dokonywany z pominięciem debaty publicznej i bez aktywnego udziału obywateli.

Ofiary kartelizacji

W Polsce ceny za dostęp do cyfrowej telewizji i radia są wygórowane wskutek zbyt małej konkurencji na rynku. Polska jest krajem, w którym konkurencja na rynku telewizyjnym jest wciąż niska. Jednym ze skutków są wysokie ceny, zwłaszcza, gdy porównamy je z zarobkami. Respondenci identycznie odbierają sytuację na rynku. 63 proc. z nich uważa, że drożyzna jest wynikiem niskiej konkurencji. Tylko 6 proc. jest przeciwnego zdania, a prawie co trzeci Polak nie ma zdania na zadany temat.
Drożyznę jako wynik braku konkurencji dostrzegają najbardziej osoby najlepiej zarabiające, mieszkańcy wsi i rolnicy. Najmniej ceny dają się we znaki prywatnym przedsiębiorcom. Wysokie koszty dostępu do telewizji cyfrowej w Polsce, mogą w znacznym stopniu hamować proces cyfryzacji. Wiele gospodarstw domowych nie stać na wykup płatnych pakietów.
Z drugiej strony niski poziom konkurencji sprawia, że Polacy otrzymują gorszy produkty niż mieszkańcy innych państw europejskich. Niewielka ilość programów HD, brak usług dodatkowych, słaby repertuar, to tylko kilka najważniejszych efektów podziału rynku przez kilku dużych graczy.
Polacy są intuicyjnie świadomi, że tracą na niskiej konkurencji i kształcie rynku zbliżonym do oligopolu, gdzie kilka firm dyktuje stawki rynkowe i nie zależy im na konkurencji cenowej między sobą. Konsumenci podzielają przekonanie, że zwiększeni liczby graczy na rynku może skutkować zwiększeniem konkurencji, a co za tym idzie spadkiem cen za dostęp do telewizji cyfrowej. Konsumenci okazują się optymistami. 49 proc. Polaków uważa, że im więcej platform, tym większa szansa na niższe koszty dostępu do telewizji cyfrowej ponoszone przez obywateli. Szans na obniżenie cen po wprowadzeniu nowych projektu nie widzi 14 proc. badanych. 36 proc. nie ma zdania.
Generalnie zalety konkurencji dostrzegają ludzie młodzi, dobrze wykształceni, przedsiębiorczy, dobrze zarabiający i mieszkający w wielkich miastach. Można przypuszczać, że konsumenci oczekują sytuacji podobnej do tej znanej z rynku telefonii komórkowej, gdzie przez dłuższy czas rynek był podzielony przez kilku graczy. Gdy wydawało się, że ?taniej już być nie może?, po wejściu konkurencji, rozpoczęła się wojna cenowa o klienta.

Chcemy wolności wyboru

Okazuje się, że konsumenci w Polsce są lepiej wyedukowani od decydentów i zdają sobie sprawę, że żyjemy w czasach, w których odbiór telewizji cyfrowej jest możliwy na wiele sposobów.
W zasadzie nikt nie chciałby zostać pozbawiony możliwości wyboru, w jaki sposób odbierać telewizję cyfrową. Za możliwością wyboru technologii odbioru telewizji cyfrowej opowiedziało się 68 proc. respondentów. Najwięcej spośród czterdziestolatków, rolników, osób aktywnych zawodowo i miast o 100-500 tys. mieszkańców.
Cyfryzacja w Polsce następuje drogą satelitarną. Świadczy o tym dynamiczny wzrost klientów cyfrowych platform satelitarnych. Technologia ma też tę przewagę, że jest najbardziej demokratyczna i pozwala na odbiór cyfrowej telewizji każdemu obywatelowi, niezależnie od miejsca zamieszkania.
Planowana narodowa platforma cyfrowa ma być z założenia platformą satelitarno-naziemną, czyli ma korzystać z uzupełniających się metod nadawania. Jest to dobre rozwiązanie, zważywszy, że klienci oczekują możliwości wyboru metody odbioru telewizji cyfrowej.
W wyniku badania okazuje się, że 34 proc. ankietowanych zależy, aby odbierać telewizję drogą satelitarną. Dla 28 proc. jest to bez znaczenia.
Rezultaty badania można interpretować wielowątkowo. Niewątpliwie wiele gospodarstw domowych zainwestowało już w systemy satelitarnego odbioru i liczą, że będą mogły kontynuować tę metodę, po niezbędnych usprawnieniach, co z pewnością obniży koszty dostępu do telewizji cyfrowej.
Postawa wobec tej technologii jest też zbieżna z miejscem zamieszkania. Za technologią satelitarną opowiada się aż połowa rolników, a tylko 30 proc. biznesmenów i menedżerów. Analogicznie za jest 41 proc. mieszkańców wsi i tylko 26 proc. mieszkańców wielkich aglomeracji.
Jest to zrozumiałe, bowiem nadajniki naziemne najlepiej sprawdzają się w miastach, natomiast gospodarstwa domowe zlokalizowane poza miastami są skazane na telewizję satelitarną.

Read more »

Kopia znaczy śmierć

Rozluźnienie ochrony wynalazczości i własności intelektualnej w medycynie, nie sprawi, że leki będą bardziej dostępne, lecz zwiększy ryzyko zalania rynku szkodliwymi dla zdrowia podróbkami.

Według badań konserwatywnego American Enterprise Institute każdego roku umiera 200 tys. dzieci, wskutek zażycia fałszywych leków na malarię, które w Afryce można kupić na każdym rogu ulicy, na przydrożnym bazarze czy u fryzjera. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że co trzeci lek w biednych krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej, to szkodliwa dla zdrowia podróbka.

Lewica albo życie

Od wielu lat neomarksistowskie instytuty spraw publicznych, wspomagane przez firmy farmaceutyczne produkujące generyki (tańsze kopie markowych leków) oraz lewicowych polityków z całego świata, przekonują, że główną barierą w zwalczaniu chorób są prawa własności intelektualnej. W rzeczywistości patenty w medycynie, gdzie wynalezienie nowego leku kosztuje miliony dolarów, są gwarancją zwrotu z inwestycji dla wynalazcy. Dla konsumenta zaś szansą na otrzymanie nowoczesnych preparatów do walk z chorobami.
Jak groźne może okazać się rozluźnianie ochrony innowacyjności w medycynie, można zaobserwować na przykładzie krajów Trzeciego Świata, gdzie zamiast ochrony własności intelektualnej, kwitnie kradzież, przemyt i oszukiwanie klientów. Chorzy w Afryce, są królikami doświadczalnymi nieuczciwych producentów, którzy oferują im kopie popularnych leków na plagi biednego świata: malarię, gruźlicę czy AIDS. Między innymi dlatego odsetek chorych na te choroby zwiększa się zamiast zmniejszać. W najlepszym przypadku zażycie kopii, będzie konsumpcją placebo. W najgorszym może oznaczać śmierć.
Oprócz nielegalnego rynku handlarzy fałszywymi lekami, kwitnie przemyt i szarlataneria. Chorzy leczą się sami, lub korzystają z pseudokonsultacji medyków-amatorów, faszerując się przeterminowanymi lekami pochodzącymi z przemytu, bądź preparatami mającymi przypominać prawdziwe lekarstwa. Ponieważ głównym problemem w Afryce jest bieda, wyobraźmy sobie tragedię chorego, pozbawionego środków do życia, który za ostatni grosz kupuje coś, co może mu uratować życie, a w rzeczywistości skazuje na jeszcze większe cierpienie.

Oszuści mają się dobrze

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, co trzeci lek sprzedawany w Trzecim Świecie to podróbka warta funta kłaków. Do 2010 r. globalny obrót niebezpiecznymi kopiami podwoi się, osiągając zawrotną sumę przekraczającą 75 mld dolarów. Podróbki są o tyle niebezpieczne, że są z pozoru bardzo trudne do odróżnienia od prawdziwych medykamentów. Te same opakowania, zbliżony kształt i kolor specyfiku, powoduje, że chorzy często nie wiedzą czy mają do czynienia z antidotum czy z trucizną. Różnica może być dostrzeżona poprzez przeprowadzenie szczegółowej analizy chemicznej, a na tę nie stać ani lokalnych sprzedawców, ani tamtejszych konsumentów.
Ryzyko potęguje fakt, że leki są przechowywane w byle jakich warunkach, przez co zawarte w nich substancje stają się jeszcze groźniejsze. Według Komisji Europejskiej, liczba przemycanych leków rośnie blisko 400 proc. rocznie i prawdopodobnie przekroczyła już 10 mln opakowań.
Najpopularniejsze podrabiane leki w krajach rozwiniętych to naturalnie polepszacze nastroju ? leki psychotropowe i przeciwlękowe, przeciwbólowe czy bijąca rekordy popularności niebieska pigułka, czyli Viagra. Globalnie milion osób traci życie z powodu zażywania leków niewiadomego pochodzenia, a więc ochrona własności intelektualnej w medycynie nabiera istotnego problemu moralnego.

Walka o własność

Szybsze zniesienie okresu ochronnego dla innowacyjnych leków, ma w założeniu pozwolić na produkcję tańszych odpowiedników i udostępnienie preparatów większej ilości chorych. Praktyka pokazuje jednak, że skracanie okresu ochronnego dla innowacyjnych leków, może chorym odbić się czkawką. Niechronione prawem preparaty, stają się łatwym celem oszustów i właścicieli przydomowych fabryk pigułek. Fałszywki są zwykle produkowane w regionach, gdzie generalnie własność intelektualna jest chroniona najgorzej, czyli w Azji. Natomiast lewymi lekami handluje się w Internecie podobnie jak każdym tego typu towarem: podrabianymi zegarkami czy perfumami.
Według Rogera Bate z American Enterprise Institute, który opublikował wyniki swoich badań na łamach magazynu ?Foreign Policy?, nawet 80 proc. podróbek może być produkowanych w Indiach i Chinach. Trzeba jednak do tych danych podchodzić z pewną dozą ostrożności, nie zapominając, że Stany Zjednoczone toczą bezlitosną walkę z krajami rozwijającymi się właśnie na forum własności intelektualnej. Firmy amerykańskie to firmy innowacyjne, natomiast Azja to przedsiębiorstwa żyjące z cudzych dokonań naukowych ? masowi producenci nie tylko generyków, ale jak widać, także niebezpiecznych dla zdrowia podróbek.
Alan Greenspan w swojej najnowszej książce pt. ?Era zawirowań? pokusił się o spreparowanie delfickich przepowiedni dotyczących globalnej gospodarki. Rosnące znaczenie praw własności intelektualnej, umieścił na drugim miejscu wśród trzech głównych czynników, które będą decydowały o pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie w 2030 roku.

Uwaga konsumenci!

Niemniej, to co dzieje się w krajach ubogich, może stanowić ważny sygnał dla rozwiązań polityki publicznej, także w Polsce. Kolejne rządy, coraz chętniej forsują politykę zastępowania leków innowacyjnych ich kopiami, motywując swoje decyzje oszczędnościami dla budżetu. Okazuje się, że to co dobre dla polityków, nie musi wcale być dobre dla pacjentów.
Leki są tak czułymi produktami, że minimalne zachwianie chemicznymi proporcjami składników leków, może zmienić zakres działania preparatu. W najlepszym przypadku, w wyniku błędu producenta, pacjent może zażyć nic, czyli placebo. W najgorszym, może odczuć uszczerbek na zdrowiu. Niewiele robi wielką różnicę. Mniej więcej taką, jak przesiadka z luksusowej limuzyny, do ?odpowiednika? produkowanego w Indiach.
W interesie pacjentów, leży więc domaganie się od systemów ochrony zdrowia, aby mieć dostęp do najlepszych istniejących usług medycznych, w tym farmakoterapii. Rządzący nie mogą się tłumaczyć, że oszczędzają kosztem zdrowia ubezpieczonych pacjentów. Bez należytego respektowania własności intelektualnej zaleją nas pochodzące z przemytu fałszywki. Ucierpią na tym w szczególności najbiedniejsi pacjenci, których nie stać na nowoczesne leki. Jeśli będziemy prowadzić politykę zastępowania nowoczesnych leków podróbkami, ludzie nie widzący różnicy w tym co zażywają, będą zaopatrywali się w kioskach i targowiskach, a nie jak dotąd ? w aptekach.
Read more »

Wednesday, November 12, 2008

Nowa książka już wkrótce!

W listopadzie ukaże się moja nowa książka pt. "Mitologia efektu cieplarnianego". Patronat prasowy nad publikacją objął dziennik "Rzeczpospolita".

Publikacja jest poświęcona jednemu z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień
naszych czasów: globalnemu ociepleniu.

Przedstawiam w niej genezę zjawiska od ruchów ekologicznych, po fanatycznych
ekologów na najwyższych szczeblach władzy, dowodząc, że termin ?efekt
cieplarniany? jest mitem stworzonym na użytek polityczny. Ukazuje też jakie
techniki używają zwolennicy teorii globalnego ocieplenia do manipulacji
opinia publiczną.

Opierając się wyłącznie na naukowych faktach, przytaczam najbardziej
wiarygodne opracowania i dane naukowe, dowodzące, że klimat jest zmienny, a
wpływ działalności człowieka na jego zmiany ? wyolbrzymiony.

W dalszej części szczegółowo omawiam najważniejsze narzędzia walki z
globalnym ociepleniem, takie jak Protokół z Kioto, Europejski System
Handlu pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla czy Pakiet Klimatyczny (tzw.
strategia 3 x 20).

W ostatniej części książki przedstawione są skutki europejskiej polityki
wobec zmian klimatu dla gospodarki Polski.

Publikacja jest efektem ponad 4 lat studiów nad ekonomicznymi skutkami
ochrony środowiska przy współpracy z wiodącymi instytutami zagranicznymi
m.in. brukselskim Centre for the New Europe, waszyngtońskim TCS i Stockholm
Network z Londynu.

Książkę można zamawiać poprzez stronę www.globalizacja.org
Read more »

Tuesday, November 04, 2008

Najwyższa kara dla pedofilów

Pedofilię, jako morderstwo duszy, powinien obejmować najwyższy wymiar kary.
Po kolejnej wypowiedzi Donalda Tuska pod publiczkę, zbulwersowanego ujawnieniem "polskiego Fritzla", nieoczekiwanie dla rządu rozpętała się debata o karaniu pedofilii.

Premier Tusk, naturalnie się zagalopował, bo nie oczekiwał zapewne, że pojawi się tylu ?obrońców praw człowieka? przeciwnych chemicznej kastracji zboczeńców. Tylko czekać, aż odezwie się Rada Europy, że Polska zamierza wprowadzić kolejne represje wobec osób o ?specyficznej seksualności?.

Zniszczyć rodzinę

Ujawnienie w sensacyjnym tonie tragedii Alicji B. wpisuje się w kampanie antyrodzinną mediów głównego nurtu w Polsce. Nie jest tak, jak chciałby mój kolega z ?Gazety Wyborczej? Dominik Uhlig, zarzucający ?Naszemu Dziennikowi?, że przemilczał sprawę Alicji B., aby ukryć patologie, które na co dzień dzieją się w Polskich domach. Naturalnie ukrywanie faktów szkodzi ofiarom. Problem leży jednak zupełnie gdzie indziej.
W Polskich domach dzieje się inaczej niż opisuje to ?Gazeta Wyborcza? i pokazuje TVN 24. Patrząc na rodzinę przez pryzmat tych mediów, można odnieść wrażenie, że rodzina to miejsce kaźni. Taka jest dziś siła medialnego przekazu, podnoszącego sensację do rangi dogmatu. Dziennikarze mediów głównego nurtu nie mówią jednak całej prawdy. Dlatego każda informacja o rodzinnej tragedii, nie powinna być wykorzystywana do ataku na instytucję rodziny, leczy wymaga obszernego komentarza.
Lewicowe media celowo nie informują obywateli, że opisywane tragedie dotyczą wyłącznie rodzin w kryzysie. Najczęściej nie są to tradycyjne, katolickie rodziny, kochające się i chodzące razem do kościoła. Przestępcami są przeważnie ludzie żyjący w konkubinacie, z rozbitych rodzin, nie mających żadnego systemu wartości, a już na pewno miłości do bliźniego i do Boga, będących treścią nauczania Najświętszej Matki Kościoła Katolickiego.
Dlatego miejmy odwagę protestować, słysząc jak co dzień w Faktach, że matka zabiła dziecko, a ojciec gwałci córkę. Tak nie wygląda codzienne życie w milionach polskich domów. Tak wygląda życie w domach, które przyjmują system wartości narzucany Polakom m.in. przez lewicowe media, lansujące wolne związki, szydzące z instytucji małżeństwa, propagujące rozwiązłość, przemoc i zboczenia.

Tolerancja wobec pedofilii

Niestety zauważalna staje się coraz większą tolerancję wobec pedofilii, nasuwająca skojarzenia z coraz większą uległością wobec lobby homoseksualnego. Zmuszanie do akceptacji tego zjawiska pochodzi nie tylko ze strony lewicy, rozmaitych obrońców praw człowieka i uważających to zboczenie za niegroźną chorobę, dającą się wyleczyć kilkoma pigułkami. Pedofilia zyskuje akceptację także wśród konserwatystów i libertarian.
Ci pierwsi, wyznający specyficzny darwinizm społeczny, traktują zjawisko jako grę w którym silniejszy zjada słabszego, zapominając, że dziecko w konfrontacji z agresorem, ma mniej więcej tyle szans to kot podczas zderzenia z ciężarówką. Konserwatyści często lekceważą też konsekwencję wykorzystania seksualnego, które w dzieciństwie może nieść destrukcyjne skutki dla osobowości człowieka.
Jeszcze dalej idą lewicowi libertarianie, którzy zarzucają państwu administracyjne sterowanie seksualnością obywateli. Niestety są wśród nich i tacy abnegaci którzy ograniczając swoje potrzeby społeczne do ekranu komputera, negują zjawisko przemocy w związkach między dorosłymi a dziećmi. Takim ludziom, którzy nie znając uczucia miłości, macierzyństwa czy ojcostwa, relacje międzyludzkie sprowadzają do rozładowania napięcia seksualnego, należy bardzo współczuć.
Dla katolika przemoc seksualna wobec dzieci jest złem absolutnym, nie znajdującym ani akceptacji, ani usprawiedliwienia.

Konsekwencje pedofilii

Pedofilię często określa się ?morderstwem duszy?, biorąc pod uwagę cierpienie fizyczne i psychiczne dzieci ? ofiar przemocy. Największymi problemami ofiar są problemy psychologiczne. Według danych naukowców amerykańskich, u ponad 94 proc. dorosłych wykorzystanych w dzieciństwie można zauważyć symptomy depresyjne. Ofiary kilkukrotnie częściej cierpią także na rozmaite lęki, fobie czy napady paniki.
Cierpiąc chroniczny ból, zagłuszając traumatyczne przeżycia, ofiary sięgają po alkohol i narkotyki. Uzależnienie od substancji chemicznych, w tym różnego rodzaju leków, sięga w tej grupie nawet 65 proc. Odsetek osób próbujących popełnić samobójstwo jest zatrważający i waha się między 68 a 79 proc., z czego 2/3 ofiar dokonuje prób samobójczych wielokrotnie. Można sobie tylko wyobrazić, jaką tragedią dla dziecka jest np. chroniczne wykorzystywanie przez osobę bliską, zwłaszcza gdy towarzyszy temu sadystyczna przemoc. Nie należy jednak niedoceniać negatywnych skutków jednorazowego wypadku.
Na świecie kwitnie rynek pedofilii. Sprowadza się on nie tylko do turystyki seksualnej, gdzie znudzeni brakiem innych mocnych rozrywek, mieszkańcy bogatego Zachodu, w celu urozmaicenia swego życia seksualnego, udają się do biednych krajów Azji i Afryki, korzystając z prostytuujących się dzieci.
Równolegle, kwitnie rynek elektronicznych treści dla pedofilów. Pedofilia w Internecie to poważny problem i tylko idiota mógłby sądzić, że w sesjach przed kamerami dzieci uczestniczą dobrowolnie.

Dopaść dewianta

W książce ?Pokonywanie traumy? dr Anna C. Salter przedstawia charakterystykę przeciętnego pedofila. Okazuje się, że zboczeńców można znaleźć we wszystkich profesjach od profesora wyższej uczelni, poprzez producenta filmowego, piekarza, policjanta, po informatyka czy śmieciarza.
Analizując cykl dewiacyjny, zboczeńcy działają zazwyczaj z premedytacją. Dla wielu dewiacja jest czymś w rodzaju uzależnienia. Dla innych źródło dewiacji leży w fantazjach pobudzanych poprzez konsumpcję pornografii. Mówiąc brutalnie: istnieje duże prawdopodobieństwo, że internetowy onanista, zacznie w końcu realizować swoje fantazje w praktyce. Dlatego istotne jest aby ograniczać zboczeńcom dostęp do pedofilskich treści i karać ich z całą surowością.
Dla rozwiązań prawnych duże znaczenie mają dwa fakty. Według badań pedofile popełniają w ciągu całego życia znacznie większą ilość przestępstw niż zdoła się im udowodnić. Po drugie ich działania cechuje konsekwentna ciągłość. W rezultacie przekonanie, że zboczeńca uda się zresocjalizować czy wyleczyć to czysta naiwność i sprowadzanie niebezpieczeństwa na inne potencjalne ofiary.
Można więc powątpiewać, czy chemiczna kastracja będzie skuteczna, czy problem leży wyłącznie w sferze seksualności człowieka, czy ma głębsze podłoże psychiczne. Można powątpiewać czy kastracja spowoduje odwrót od patologicznych zachowań, podobnie jak to, czy obcięcie ręki chroni przed popełnieniem kolejnej kradzieży. Bulwersujące jest też debatowanie o pedofilii w kategoriach choroby, w dodatku na leczenie której pacjent powinien wyrazić zgodę.
Pedofile zasługują na najwyższy wymiar kary. Ich ofiary, co zrozumiałe, życzą im śmierci. Unia Europejska chroni zbrodniarzy przed karą śmierci, dlatego dożywocie dla pedofilów wydaje się jedynym rozwiązaniem. Podobnie jak notoryczni mordercy, nieuleczalni dewianci powinni być eliminowani ze społeczeństwa.

Read more »