Chrześcijanin nie powinien bezgranicznie ufać tym, którzy twierdzą, że najpoważniejszym wyzwaniem, jakie kiedykolwiek stało przed ludzkością, jest ograniczenie efektu cieplarnianego.
Mimo, że sumienie podpowiada, że świat stoi przed znacznie poważniejszymi problemami, takimi jak głód, choroby i wojny, współczesny człowiek dał łatwo zmanipulować się tym, którzy twierdzą, że ?globalne ocieplenie jest 100 razy groźniejsze od bomby jądrowej?, ?ten kto nie wierzy w globalne ocieplenie jest gorszy od niewierzącego w Boga?, czy, że ?gatunek ludzki nie przetrwa skutków efektu cieplarnianego?.
Budowanie mitów
Wypalona, jałowa, ziemia. Wybuch jądrowy. Zatopione wyspy i nadbrzeżne miasta. Szalejące tornada. Takie obrazy towarzyszą zwykle przekazom medialnym towarzyszącym informacjom o nadciągającej apokalipsie w skutek ocieplającego się klimatu Ziemi. To tylko socjotechniczne zabiegi, ale mało kto zastanawia się, czy przedstawiane kataklizmy mają jakiekolwiek powiązanie z działalnością człowieka. Czy rzeczywiście człowiek jest w stanie wywoływać tak ekstremalne zjawiska przyrody jak tsunami, trzęsienia ziemi czy powodzie?
W filozofii radykalnych obrońców środowiska naturalnego, którzy postawili sobie za cel straszyć ludzkość efektem cieplarnianym trudno doszukać się racjonalnego wytłumaczenia. Kampanie w obronie klimatu oparte są na grze na emocjach, na podsycaniu zbiorowego lęku przed mitycznym ?globalnym ociepleniem?, mającym być gorszym od ?Holocaustu? i ?II wojny światowej?, a z pewnością, którego skutki będą dotkliwsze od obecnego ?kryzysu finansowego?.
Ekolodzy wmawiają społeczeństwu, że są w stanie powstrzymać efekt cieplarniany. Jest w tym jakaś niezwykła pycha współczesnego człowieka, który sądzi, że może zrównać się w swojej mocy ze Stwórcą i? regulować za pomocą polityki temperaturę powietrza. Czy rzeczywiście ktokolwiek przy zdrowych zmysłach sądzi, iż możemy regulować liczbę stopni Celsjusza w różnych zakątkach globu?
Dla utwierdzenia swojej wiary ekolodzy sięgają nawet do argumentów teologicznych, jakoby ludzkość miała zniknąć z powierzchni Ziemi wskutek apokalipsy będącej efektem globalnego ocieplenia. Dla katolików to dobra wiadomość. W Piśmie Świętym nie ma o tym ani jednego słowa.
Ideologia kłamstwa
W końcu lat 90. lewica osłabiona politycznie sukcesami rządów Ronalda Reagana w USA i Margarett Thatcher w Wielkiej Brytanii, postanowiła szukać wspólnego mianownika, który pomógłby jej w walce z tradycją, prywatną własności i rodziną. Postawiono na kwestie ochrony środowiska i od tej pory grupy ekologiczne stały się bastionem myślenia lewicowego, jednoczącego różnorakie frakcje od obrońców praw zwierząt, poprzez środowiska homoseksualistów i radykalne feministki.
Niewątpliwie największym ?sukcesem? ekologicznej propagandy jest uczynienie z dwutlenku węgla ? gazu niezbędnego do rozwoju życia na Ziemi, jak dowiódł tego w 1873 r. wybitny prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego Emil Godlewski ? groźnej dla życia trucizny. Dwutlenek węgla nie zabija. Jest dokładnie odwrotnie. Dzięki dwutlenkowi węgla w przyrodzie rozwija się życie.
Kolejnym kłamstwem ekologów jest powiązanie przemysłowej działalności człowieka ze wzmożoną emisją tego gazu. Tymczasem największym emitentem dwutlenku węgla na Ziemi jest? woda. Woda odpowiada za emisję 98 proc. dwutlenku węgla. Czynnik ludzki to zaledwie 0,25 proc. całkowitych emisji.
Nie jest też prawdą, że tendencja do ocieplania się klimatu jest stała. Najcieplejsze lata w historii według danych NASA to 1934, 1998, 1921, 2006, 1931. Klimat na Ziemi jest po prostu zmienny.
Z badaniem tendencji ziemskiego klimatu jest jak z zyskownością funduszy inwestycyjnych. Można dowolnie dobrać dane, aby przedstawić interesujący nas trend, co nie musi być jednak zgodne z prawdą. Zgodnie z danymi International Panel on Climate Change, wyraźny wzrost średnich temperatur w USA jest widoczny od 1980 r. Jednak analizując dane z lat 1930-1980 bardziej wyraźne jest? globalne ochłodzenie.
Od regulacji klimatu po regulację poczęć
Na badania nad efektem cieplarnianym wydaje się rocznie ponad 10 mld dolarów. To świetny biznes, na który pracują wspólnie urzędnicy, wynajęte przez nich firmy ds. public relations i media. Niemniej ideolodzy tzw. ?głębokiej ekologii? nigdy nie kryli swoich prawdziwych intencji.
Ideolodzy dogmatu o efekcie cieplarnianym wyznają, że największym zagrożeniem dla wyidealizowanego stanu natury (który prawdopodobnie nigdy nie istniał, albo skończył się w chwili pojawienia się na Adama i Ewy), jest sama ludzkość. Im więcej ludzi, tym więcej zagrożeń dla środowiska naturalnego.
Zakrawa na sarkazm, że Pokojową Nagrodę Nobla otrzymał Al Gore, polityk, który porównał człowieka do? nowotworu. W książce pt. ?Ziemia na Szali?, Gore udowadniał, że na Śląsku powietrze jest tak brudne, że nauczyciele ratują dzieci wprowadzając je do głębokich kopalń. ?Można tylko przypuszczać, z jaką ostrożnością wychylają się one, aby sprawdzić czy można już wyjść na powierzchnię? ? pisał.
?Mam wrażenie, że zamiast strzelać do ptaków, powinienem raczej strzelać do dzieci strzelających do ptaków? ? uważa z kolei Paul Watson, jeden z założycieli Greenpeace.
Logiczną konsekwencją regulacji klimatu jest regulacja poczęć. Ted Turner właściciel CNN i zapalony ekolog wzywał do zmniejszenia liczby mieszkańców globu do poziomu 250-300 milionów, a więc do redukcji populacji o 95 proc.
Jeszcze dalej idzie Paul Taylor, jeden ze współczesnych ekologicznych guru. ?Totalny, absolutny zanik populacji homo sapiens może spowodować, że wspólnota życia na Ziemi będzie mogła przetrwać. Z całym prawdopodobieństwem jej dobrobyt wzrośnie. Nasza obecność, w skrócie, jest niepożądana? ? uważa Taylor.
Nic więc dziwnego, że wiele inicjatyw propagujących regulacje klimatu jest finansowanych jest z tych samych źródeł, co projekty promujące aborcję jako metodę kontroli urodzeń.
Siła destrukcji
Zakrawa na sarkazm, że o efekcie cieplarnianym mówią w zasadzie wszyscy, oprócz? klimatologów. Kilkadziesiąt tysięcy naukowców, w tym kilkudziesięciu laureatów Nagrody Nobla z dziedziny nauk o Ziemi, nieustannie protestuje przeciw manipulacjom danymi naukowymi w imię ?walki z ocieplaniem się klimatu?. Jednak, jak twierdzi inny z założycieli Greenpeace David McTaggard: ? ?Prawda nie jest rzeczą istotną. Ważne jest tylko to, co w oczach ludzi uchodzi za prawdę?.
Naukowe fakty są dla ekologów niewygodne. Okazuje się, że roślinności przybywa, zamiast ubywać. Przyrost masy roślinnej w Amazonii osiągnął 42 proc. w latach 1985-2003. Natomiast poziom wód opada, zamiast rosnąć. W archipelagu Maledywów wody opadły o 30 cm w ciągu ostatniego trzydziestolecia.
Europejska polityka wobec zmian klimatu opiera się natomiast na socjalistycznym centralnym planowaniu gospodarczym w zakresie ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Politycy, podobnie jak ekolodzy, starają się przewidzieć, co będzie za 50, a nawet 80 lat. Czytelnicy, którzy pamiętają czasy realnego socjalizmu, wiedzą, że centralne plany socjalistycznych planistów, obejmowały najwyżej pięć, dziesięć lat, a i tak nic nie wskórały.
Polska jako kraj na dorobku, mający w perspektywie spektakularne inwestycje w infrastrukturę transportową, przemysł czy budownictwo mieszkaniowe zapłaci bardzo wysoką cenę za ograniczanie wzrostu gospodarczego. Polskie firmy staną się mniej konkurencyjne, czego bezpośrednim efektem będzie wzrost bezrobocia.
Polityka UE w zakresie energetyki, dyskryminująca takie jak Polska, gospodarki bazujące na węglu, stawia pod znakiem zapytania nasze bezpieczeństwo energetyczna, a konsumentów stawia przed perspektywą wzrostu rachunków za prąd, gaz i ogrzewanie nawet o 100 proc.!
Jest więc zupełnie niezrozumiałe, dlaczego rodzimi politycy realizują tę zgubną dla Polski strategię. Czyżby ulegli kłamliwej ekoidelogii i dali się zmanipulować, podobnie ja większość opinii publicznej?
Read more »