Home



Tuesday, July 28, 2009

Pragnienie szczęścia

Najbardziej spełnieni w pracy będą ci, którym uda zerwać się z powszechną definicją szczęśliwości utożsamianej z nieograniczoną konsumpcją, najczęściej na kredyt.


W powszechnym mniemaniu ktoś szczęśliwy to człowiek robiący karierę, uposażony w luksusowe atrybuty: samochód, mieszkanie czy modne ubranie. W momentach przełomowych okazuje się jednak, że cały czar pryska. Okazuje się, że awans był wynikiem koneksji, auto i apartament są kupione na kredyt, a facet jest samotny i od wielu lat nie może wyleczyć się z depresji.
W poszukiwaniu szczęścia musimy zdać sobie sprawę, że najlepszymi specjalistami od naszego życia jesteśmy my sami. Więc warto zadać sobie pytanie: co, w jakich proporcjach i pod jakimi warunkami, będzie dla mnie dobre?
Dla jednego szczęściem będzie wykonywanie tego, co lubi, spełnianie swoich zawodowych pasji. Jeden będzie dobrze czuł się u pracodawcy za biurkiem. Drugi w podróży, trzeci na swoim. Dla kogoś innego praca jest tylko przykrym obowiązkiem, a realizację swoich marzeń odnajdzie w życiu rodzinnym.
Niby wszystko jasne, ale jak trudno być szczerym sam na sam ze sobą. Szczerość może pociągać za sobą bolesne uczucia, niezabliźnione rany, wewnętrzne konflikty. Tymczasem chowanie się za parawanem powszechnego szczęścia: pracą od świtu do nocy, zagranicznymi delegacjami, symbolami statusu społecznego, jest dużo łatwiejsze.
W końcu jednak i tak okazuje się, że ułuda nie może trwać wiecznie. Jakieś wydarzenie, albo osoba spowoduje, że pytanie o własną definicję szczęścia pojawić się musi.
Wówczas szczęśliwymi okażą się ci, którzy żyją w zgodzie z własnym sumieniem. Zapewne nie ma uniwersalnej definicji szczęścia dla każdego, istnieje jednak uniwersalny stan, w którym ową szczęśliwość osiągnąć łatwiej. Równowaga. I właśnie odnalezienia tego stanu Państwu życzę.

Felieton został opublikowany w miesięczniku "Kariera"

Read more »

Tuesday, July 21, 2009

Mitologia energetyki wiatrowej

Energetyka wiatrowa jest na bakier z ekologią. Nie tylko niszczy naturalny krajobraz i dziesiątkuje lokalne populacje ptaków. To także najdroższa, najbardziej nieekonomiczna i wysoce nieprzewidywalna metoda pozyskiwania energii.

Wiatrowy biznes

Ostatni apel geologów z Polskiej Akademii Nauk, oprócz wezwania do rzetelności badań nad zmianami klimatu, sugerował, że za propagandą apokalipsy za sprawą efektu cieplarnianego stoją koncerny, które chcą sprzedać rządowi swoje kosztowne ?ekologiczne? technologie. Koncerny wykorzystują ekologów do wywoływania lęku przed zmianami klimatu, jednocześnie podsuwając politykom swoje produkty ? perorowali sygnatariusze dokumentu.
Energetyka wiatrowa stała się lejtmotywem energetycznej rewolucji firmowanej przez zielonych. ? Jednak za tą propagandą stoją liczne koncerny, które przez ten kanał dobierają do pieniędzy podatników, przekazywanych im przez rządy w formie bezpośrednich dotacji, ulg i przywilejów ? uważa prof. Zbigniew Jaworowski, międzynarodowy ekspert ds. zmian klimatu.
Mimo, iż energia wiatrowa jest trzykrotnie droższa od energii atomowej i dwukrotnie droższa od energii węglowej, wymaga pięciokrotnie wyższych nakładów inwestycyjnych, praktycznie nie zmniejszając emisji dwutlenku węgla, Kongres USA pracuje obecnie nad 200 różnymi ustawami korzystnymi dla przemysłu wiatrakowego!
Podobnie dzieje się w Polsce, gdzie Ministerstwo Środowisko przeciwstawia energetykę wiatrową rozwojowi energetyki jądrowej w naszym kraju. Dr Andrzej Strupczewski z Instytutu Energii Atomowej nie ma złudzeń, że jedynymi beneficjentami takiej polityki są firmy zaangażowane przez państwo, natomiast nic nie zyskuje bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz płacący rachunki podatnicy.
Doskonałym przykładem wiatrakowego falstartu jest Dania. Duńczycy płacą najwyższe rachunki za prąd w Unii Europejskiej, nawet dwukrotnie większe od Polaków, gdzie energetyka bazuje na węglu i Francuzów, przyzwyczajonych już do energii jądrowej.

Drogo i zmiennie

Ogromnym problemem energii wiatrowej jest przysłowiowa zmienność wiatru. Okazuje się, że system turbin w jednej chwili może stracić swoją moc w przypadku zaniku wiatru. To już grozi energetycznym blackoutem, a państwa nie mogą uzależniać swojego bezpieczeństwa energetycznego od kaprysów pogody. Jak wysoka może być zmienność energii pochodzącej z turbin wiatrowych świadczą dane niemieckiej firmy EON, według której udział energii wiatrowej w pokryciu dziennego zapotrzebowania sieci energetycznej może wahać się od 32 proc. do 0,1 proc.! Niestety planowanie zmian siły wiatru nie przynosi zadawalających rezultatów.
Innym problemem może okazać się okresowy nadmiar energii, która zamiast być wykorzystana zwykle jest marnotrawiona, jeśli kraj nie posiada odpowiedniego mostu energetycznego. ? W Danii jako całość eksport stanowił ponad 70 proc. ogólnej generacji elektryczności wiatrowej i była ona sprzedawana ze stratą ? ujawnia dr Strupczewski. To kolejny składnik kosztów energetyki wiatrowej.
Inwestycje w turbiny i farmy wiatrowe generują gigantyczne koszty dla podatnika, bowiem często te ?ekologiczne? projekty są finansowane ze środków publicznych. Według danych Politechniki Szczecińskiej elektrownie wiatrowe potrzebują 28 większej powierzchni inwestycyjnej od elektrowni jądrowej. Emisja dwutlenku węgla powstałego w wyniku ich budowy jest dwukrotnie większa niż analogiczny wskaźnik dla elektrowni wiatrowych. Dwa razy większe jest też zapotrzebowanie materiałowe, natomiast zapotrzebowanie na aluminium i cement ? nieporównywalnie wyższe. W rezultacie elektrownia wiatrowa jest 4,5 krotnie mniej wydajna. Jest to wystarczający argument, aby stać się odpornym na propagandę grup przemysłowych i ekologicznych promujących wiatraki.

Ekonomia wiatru

Dania, która programowo wyrzekła się energii atomowej, jest największą wiatrową farmą świata. 6000 turbin pokrywa w porywach do 1/5 zapotrzebowania na energię, ale energetyczna stabilność musi być zapewniana przez tradycyjną energetykę bazującą na węglu. Tylko w 2006 r. emisja dwutlenku węgla w tym kraju zwiększyła się o 1/3. Podobne doświadczenia z redukcją emisji CO2 za pomocą wiatraków mają Niemcy. Der Spiegel ujawnił, że Niemcy nie zmniejszyły emisji gazów cieplarnianych nawet o gram.
Prof. Michael J. Trebilcock z Uniwersytetu Toronto wykazuje, że do każdego dolara wydanego na wytworzenie MW z wiatru, amerykański podatnik dopłaca 23 kolejne. Energetyka wiatrowa jest więc najbardziej subsydiowaną gałęzią amerykańskiej energetyki. Z powodu państwowych dotacji na jedno stworzone miejsce pracy w tym sektorze, dwóch pracowników traci etaty w innym.
Według ekonomistów energia wiatrowa nie spełnia żadnego z elementów, który pozwalałby traktować je jako alternatywne źródło energii. Jest mało wydajna, droga, awaryjna i nieprzyjazna środowisku.
Wiatraki nie tylko szpecą krajobraz, ale są bardzo niebezpieczne. Farmy wiatrowe to przykład brutalnej industrializacji, niszczącej estetykę naturalnego krajobrazu. Przecinane śmigłami ptactwo ? to codzienny przykład rzezi, która codziennie odbywa się pod pozorem troski o? ochronę środowiska. Wiatrakowe farmy płoszą zwierzęta i burzą naturalną równowagę ekosystemu.
Turbiny wiatrowe ulegają częstym awariom. W Niemczech oderwane łopatki wiatraka wbiły się w niedalekim sąsiedztwie autostrady i tylko cudem uniknięto tragedii. Zwarcia instalacji, pęknięcia fundamentów, uszkodzenia mechaniczne są na porządku dziennym do tego stopnia, że firmy ubezpieczeniowe wykręcają się od ubezpieczania elektrowni wiatrowych.
Po kilku latach pracy wiatrowe farmy wymagają generalnych remontów. Możne kraje takie jak Dania czy Niemcy mogą sobie pozwolić na taki wydatek, ale subsydia pochodzą wprost z budżetu państwa. Ze względów ekonomicznych inwestycje w energię wiatrową wstrzymała Irlandia. Redukcja emisji dwutlenku węgla dzięki energii z wiatru jest symboliczna w porównaniu do ponoszonych kosztów.
Eksperci badający perspektywy rozwoju tego typu energetyki alternatywnej w Polsce są dalecy od optymizmu. Poza wybrzeżem w Polsce wieje zbyt słabo. Opłacalność inwestycji w Polsce może być nawet dwukrotnie niższa niż w Danii. Mizerna infrastruktura przesyłowa wyklucza także opcję eksportu nadwyżek energii. Inwestycje w wiatrowe farmy nie mogą więc być zyskowne i mogą być prowadzone tylko poprzez sięgnięcie do kieszeni podatników.
Energetyka wiatrowa nie jest więc obecnie żadną alternatywą dla energetyki jądrowej, lecz bardzo drogim kaprysem, fundowanym przez bogate rządy dla zaspokojenia popytu na produkty ekologiczne. Chociaż z ekologią wiatraki mają niewiele wspólnego?

Artykuł ukazał się w Gazecie Polskiej
Read more »