Pragnienie szczęścia
Najbardziej spełnieni w pracy będą ci, którym uda zerwać się z powszechną definicją szczęśliwości utożsamianej z nieograniczoną konsumpcją, najczęściej na kredyt.
W powszechnym mniemaniu ktoś szczęśliwy to człowiek robiący karierę, uposażony w luksusowe atrybuty: samochód, mieszkanie czy modne ubranie. W momentach przełomowych okazuje się jednak, że cały czar pryska. Okazuje się, że awans był wynikiem koneksji, auto i apartament są kupione na kredyt, a facet jest samotny i od wielu lat nie może wyleczyć się z depresji.
W poszukiwaniu szczęścia musimy zdać sobie sprawę, że najlepszymi specjalistami od naszego życia jesteśmy my sami. Więc warto zadać sobie pytanie: co, w jakich proporcjach i pod jakimi warunkami, będzie dla mnie dobre?
Dla jednego szczęściem będzie wykonywanie tego, co lubi, spełnianie swoich zawodowych pasji. Jeden będzie dobrze czuł się u pracodawcy za biurkiem. Drugi w podróży, trzeci na swoim. Dla kogoś innego praca jest tylko przykrym obowiązkiem, a realizację swoich marzeń odnajdzie w życiu rodzinnym.
Niby wszystko jasne, ale jak trudno być szczerym sam na sam ze sobą. Szczerość może pociągać za sobą bolesne uczucia, niezabliźnione rany, wewnętrzne konflikty. Tymczasem chowanie się za parawanem powszechnego szczęścia: pracą od świtu do nocy, zagranicznymi delegacjami, symbolami statusu społecznego, jest dużo łatwiejsze.
W końcu jednak i tak okazuje się, że ułuda nie może trwać wiecznie. Jakieś wydarzenie, albo osoba spowoduje, że pytanie o własną definicję szczęścia pojawić się musi.
Wówczas szczęśliwymi okażą się ci, którzy żyją w zgodzie z własnym sumieniem. Zapewne nie ma uniwersalnej definicji szczęścia dla każdego, istnieje jednak uniwersalny stan, w którym ową szczęśliwość osiągnąć łatwiej. Równowaga. I właśnie odnalezienia tego stanu Państwu życzę.
Felieton został opublikowany w miesięczniku "Kariera"
Read more »
W powszechnym mniemaniu ktoś szczęśliwy to człowiek robiący karierę, uposażony w luksusowe atrybuty: samochód, mieszkanie czy modne ubranie. W momentach przełomowych okazuje się jednak, że cały czar pryska. Okazuje się, że awans był wynikiem koneksji, auto i apartament są kupione na kredyt, a facet jest samotny i od wielu lat nie może wyleczyć się z depresji.
W poszukiwaniu szczęścia musimy zdać sobie sprawę, że najlepszymi specjalistami od naszego życia jesteśmy my sami. Więc warto zadać sobie pytanie: co, w jakich proporcjach i pod jakimi warunkami, będzie dla mnie dobre?
Dla jednego szczęściem będzie wykonywanie tego, co lubi, spełnianie swoich zawodowych pasji. Jeden będzie dobrze czuł się u pracodawcy za biurkiem. Drugi w podróży, trzeci na swoim. Dla kogoś innego praca jest tylko przykrym obowiązkiem, a realizację swoich marzeń odnajdzie w życiu rodzinnym.
Niby wszystko jasne, ale jak trudno być szczerym sam na sam ze sobą. Szczerość może pociągać za sobą bolesne uczucia, niezabliźnione rany, wewnętrzne konflikty. Tymczasem chowanie się za parawanem powszechnego szczęścia: pracą od świtu do nocy, zagranicznymi delegacjami, symbolami statusu społecznego, jest dużo łatwiejsze.
W końcu jednak i tak okazuje się, że ułuda nie może trwać wiecznie. Jakieś wydarzenie, albo osoba spowoduje, że pytanie o własną definicję szczęścia pojawić się musi.
Wówczas szczęśliwymi okażą się ci, którzy żyją w zgodzie z własnym sumieniem. Zapewne nie ma uniwersalnej definicji szczęścia dla każdego, istnieje jednak uniwersalny stan, w którym ową szczęśliwość osiągnąć łatwiej. Równowaga. I właśnie odnalezienia tego stanu Państwu życzę.
Felieton został opublikowany w miesięczniku "Kariera"
Read more »



