Zielony protekcjonizm
W imię ochrony środowiska Unia Europejska wdraża regulacje służące przedsiębiorstwom z krajów o najsilniejszej pozycji politycznej. Jeśli słyszymy o "zrównoważonym rozwoju" czy "przeciwdziałaniu zmianom klimatu", możemy być pewni, że chodzi o regulacje korzystne dla wąskich grup interesów.
Weźmy pod lupę rynek biopaliw. Europejska konsumpcja biopaliw w 2010 r. wyniosła ok. 14 mln ton. Biopaliwa będą miały 8,5 proc. udział w światowej konsumpcji energii do 2030 r. Najważniejszym biopaliwem jest biodiesel, a jego największymi producentami są Niemcy i Francja. Francuzi są z kolei liderami w produkcji bioetanolu.
Biopaliwa w Europie wytwarza się głównie z rzepaku i soi. Jednocześnie, poprzez rozmaite praktyki protekcjonistyczne (np. wydawanie ekologicznych certyfikatów pod dyktando grup znanych ze skrajnych poglądów na ochronę środowiska, takich jak WWF), zamyka się rynek przed importem produktów ze znacznie bardziej wydajnych – olejów palmowych czy trzciny cukrowej.
Według badań Uniwersytetu w Jenie oraz Instytutu Ekonomicznego im. Maxa Plancka, przetwarzanie oleju palmowego zapewnia o 30 proc. większą redukcję emisji dwutlenku węgla niż produkcja biopaliw z rzepaku. Cena produkcji w przypadku obu surowców jest porównywalna. Warto przypomnieć, że UE postawiła przed sobą bardzo ambitne cele dotyczące wytwarzania 20 proc. energii do 2020 r. ze źródeł odnawialnych.
Jeśli ekologiczne intencje polityków są szczere, na rynku biopaliw powinny zostać zachowane zasady wolnej konkurencji. W przeciwnym przypadku Unię Europejską czeka bardzo kosztowny spór na forum Światowej Organizacji Handlu.
Komentarz ukazał się w Pulsie Biznesu
Weźmy pod lupę rynek biopaliw. Europejska konsumpcja biopaliw w 2010 r. wyniosła ok. 14 mln ton. Biopaliwa będą miały 8,5 proc. udział w światowej konsumpcji energii do 2030 r. Najważniejszym biopaliwem jest biodiesel, a jego największymi producentami są Niemcy i Francja. Francuzi są z kolei liderami w produkcji bioetanolu.
Biopaliwa w Europie wytwarza się głównie z rzepaku i soi. Jednocześnie, poprzez rozmaite praktyki protekcjonistyczne (np. wydawanie ekologicznych certyfikatów pod dyktando grup znanych ze skrajnych poglądów na ochronę środowiska, takich jak WWF), zamyka się rynek przed importem produktów ze znacznie bardziej wydajnych – olejów palmowych czy trzciny cukrowej.
Według badań Uniwersytetu w Jenie oraz Instytutu Ekonomicznego im. Maxa Plancka, przetwarzanie oleju palmowego zapewnia o 30 proc. większą redukcję emisji dwutlenku węgla niż produkcja biopaliw z rzepaku. Cena produkcji w przypadku obu surowców jest porównywalna. Warto przypomnieć, że UE postawiła przed sobą bardzo ambitne cele dotyczące wytwarzania 20 proc. energii do 2020 r. ze źródeł odnawialnych.
Jeśli ekologiczne intencje polityków są szczere, na rynku biopaliw powinny zostać zachowane zasady wolnej konkurencji. W przeciwnym przypadku Unię Europejską czeka bardzo kosztowny spór na forum Światowej Organizacji Handlu.
Komentarz ukazał się w Pulsie Biznesu

« Home