Home



Tuesday, October 14, 2008

Wywiad w Superstacji

Prezydenturę Lecha Kaczyńskiego oceniam nieporównywalnie wyżej od poprzedniej. Zwoływanie hucznych konferencji na okazję weta ustawy, to była dopiero dziecinada w wykonaniu Kwaśniewskiego.
Read more »

Friday, October 10, 2008

Komentarz dla Superstacji

NSZZ Solidarność jest organizacją schizofreniczną, której brak wewnętrznej solidarności. Podczas, gdy związkowcy z Gdyni opowiadają się za wolnym rynkiem i jak najszybszą prywatyzacją stoczni, inne grupy wyrażają poglądy socjalistyczne, protestując przeciw rzekomej prywatyzacji szpitali.
Read more »

Wednesday, October 08, 2008

Komentarz dla TVS

Nie należy przeceniać wpływu kryzysu finansowego na sytuację przedsiębiorstw w Polsce. Zapowiadane przestoje w fabryce Opla w Gliwicach, mogą mieć także inne przyczyny, niż skutki kryzysu na światowych giełdach.
Read more »

Monday, October 06, 2008

Wywiad w Nowym Przemyśle

Firmy, które są uzależnione od państwowych dotacji, powinny zrobić to samo, co alkoholik uzależniony od tego, czy ktoś postawi mu kielicha: powinny poddać się terapii. Warto przypomnieć sobie w tym momencie słowa Jana Pawła II z encykliki Centesimus annus, że czynnikiem świadczącym o prawidłowym działaniu przedsiębiorstwa jest zysk. Więcej tu
Read more »

Friday, October 03, 2008

Kara za grzech konsumpcji

Państwa bałtyckie czeka recesja gospodarcza. Wszystko za sprawą nieodpowiedzialnej konsumpcji na kredyt i utraty suwerenności banków narodowych na rzecz europejskiego banku centralnego.

Gdy po raz pierwszy spotkałem się z pierwszym premierem Estonii i ojcem estońskiego cudu gospodarczego Martem Laarem, zapamiętałem naczelny warunek jakim kierował się ówczesny talliński "rząd studentów". Była to zasada: "nie wydawaj więcej niż zarabiasz". Tę złotą zasadę opracowali średniowieczni późnoscholastycy. Niestety kolejne rządy Estonii, Litwy i Łotwy, zaczęły zbaczać z kursu, który przyniósł im sukces.

Konsumpcja nie popłaca

Gdy w kolejnych latach wracałem do krajów bałtyckich, zauważałem, że ludziom coraz częściej tam żyć. Owszem, zmieniało się na lepsze, powstawało coraz więcej sklepów i miejsc, gdzie można wydawać pieniądze, ale zawsze uderzała mnie niesamowita drożyzna artykułów codziennego użytku i wysokie ceny nieruchomości.
Gdy podczas zeszłorocznych wakacji, które spędziłem na Litwie i na Łotwie, po wizycie w supermarkecie zostawiałem majątek, wychodząc niemal z pustym koszykiem i zdałem sobie sprawę, że mieszkania są już dużo droższe niż w Polsce, byłem pewien, że nadbałtycki szał konsumpcyjny nie może się dobrze skończyć.
Znad Bałtyku szybko zaczęły dopływać niepokojące wieści. Majowa inflacja wynosiła odpowiednio 18 proc. na Łotwie, 12 proc. na Litwie i 11,3 proc. w Estonii, w porównaniu z rokiem ubiegłym. Gorzej dzieje się w handlu. W pierwszym półroczu tego roku obroty handlowe na Łotwie zmniejszyły się o 3,9 proc. Na politykę socjalną przeznacza się w tym kraju już 12,2 proc. PKB, połowę tego ile wynosi średnia unijna. W Estonii o 5 proc. spadły ceny sprzedaży produktów. Zatrzymany został także wzrost płac w tym kraju. Na Litwie deficyt budżetowy osiągnął 15 mld litów, co stanowi 13,7 proc. planowanego na ten rok PKB. Płace w drugim kwartale tego roku wzrosły o ponad 25 proc.
Bałtowie dobrze radzą sobie z bezrobociem, wynoszącym od 4 proc. w Estonii, 4,6 proc. na Litwie i 5,7 proc. na Łotwie. Powyższe dane statystyczne nie oddają jednak całej prawdy, bo liczna w tych krajach mniejszość rosyjska, nie ma po prostu dokumentów, aby skorzystać z przywilejów socjalnych. Na granicy ubóstwa w Estonii pozostaje co piąty obywatel. Natomiast łotewskie firmy nie mają już na podatki. Tamtejsze firmy są winne już fiskusowi blisko 60 mln łatów.

Dłużnicy oczerniają kapitalizm

Socjaliści reagują z entuzjazmem na kłopoty republik bałtyckich, co ma być dowodem, że ?wolny rynek się nie sprawdza?, powoduje kryzysy i rozwarstwienia społeczne. W rzeczywistości podstawowym powodem kłopotów tego regionu, jest zbytni optymizm konsumentów, zadłużających się i konsumujących z typowo wschodnim rozmachem. Podobnie jak młodzi Polacy, gros Litwinów czy Łotyszy, udało się w poszukiwaniu lepszego życia do Wielkiej Brytanii. Tylko w 2007 r. Łotysze pracujący w Irlandii, przetransferowali do kraju ponad 111 milionów łatów. Podobną kwotą zasili rynek Litwini. Nic więc dziwnego, że konsumenci w tych krajach rzucili się kupować mieszkania, samochody i telewizory. Większość inwestycji w nieruchomości była lewarowana, bowiem nabywców entuzjazmował horrendalny wzrost cen na rynku. Skandynawskie banki chętnie oferowały złaknionym kapitalizmu konsumentom atrakcyjne kredyty. Imponujący wzrost gospodarczy ostatnich lat, oscylujący w regionie wokół 10 proc., był osiągany dzięki konsumpcji, jak się okazało, nieodpowiedzialnej i na wyrost. Zaczęły szaleć ceny. W dwucyfrowym tempie wzrastały płace. Gdy pojawiła się wysoka inflacja, wielu inwestorów zaczęło się zastanawiać czy stać ich na podbijanie stawki.
Czołowe agencje ratingowe: Standard & Poor i Fitch, wystawiły europejskim liderom wzrostu gospodarczego surową cenzurkę. Ceny nieruchomości zaczęły spadać na łeb na szyję, a wzrost PKB stanął w miejscu. Według Fitch Estońska i Łotewska gospodarka w końcu osiągnęła tempo wzrostu ?starej? Europy, czyli niewidzialny 1 proc. Natomiast S&P, przewiduje, że PKB w tym roku w Estonii skurczy się o 0,9 proc., a na Łotwie wzrośnie o 0,7 proc. W najlepszej sytuacji mają się mieć Litwini, którzy będą rozwijać się na poziomie 4 proc. rocznie.

Narkomani Euro

Kraje bałtyckie płacą także wysoką cenę za tzw. currency board, czyli związanie sztywnym kursem lokalnych walut z Euro (pewnym wyjątkiem jest tutaj Łotwa). Zwolennicy tego rozwiązania wskazują na jego wolnorynkowe aspekty: rząd nie może wpływać na kursy walutowe, wielkość bazy monetarnej i wysokość stóp procentowych, pozostawiając zmiany stanu rezerw rynkowi (grze przepływu kapitału). Przeciwnicy wskazują utratę suwerenności banku narodowego na rzecz obcego banku centralnego, który decyduje o polityce monetarnej, w tym przypadku Euro. Małym krajom jest wówczas trudniej radzić sobie z inflacją, nie mogą wpływać na popyt itd.
Kłopoty krajów, które stosują currency board, stają się faktem i poddają w wątpliwość tezę o wyłącznych korzyściach tej metody. Najgłośniejszym przypadkiem załamania się gospodarki bazującej na sztywnym kursie był kryzys Argentyński, która odeszła od powiązania z dolarem w 2002 r. Co prawda Litwa, Łotwa i Estonia rozwijają się szybciej od reszty Europy, mają także niższy deficyt budżetowy, niemniej kraje z wolnymi kursami, takie jak Polska są stabilniejsze, mają niższą inflację, a umacniająca się złotówka coraz lepiej wpływa na nasze portfele.
Nic więc dziwnego, że mieszkańcy krajów bałtyckich mają coraz mniej entuzjazmu wobec Euro. 51 proc. Łotyszy i 51 proc. Litwinów jest przekonanych, że wprowadzenie Euro spowoduje dalsze negatywne konsekwencje gospodarcze. Przeciwnego zdania jest odpowiednio 37 proc. i 31 proc. ankietowanych. Ponadto 78 proc. Estończyków i 75 proc. Litwinów, jest przekonanych, że Euro przyczyni się do wzrostu cen w tych krajach. Bardziej pesymistyczni są tylko Polacy, którzy w 83 proc. uważają, że Euro oznacza pewną jak w banku drożyznę.

Read more »

Thursday, September 25, 2008

Publicystyka w Rzeczpospolitej

Zamiast realizować niekorzystną dla kraju unijną politykę ograniczania emisji CO2, Polska powinna jak najszybciej zbudować własną elektrownię atomową

Absurdalna polityka ograniczania za wszelką cenę emisji dwutlenku węgla do atmosfery może oznaczać dla Polski totalną zapaść gospodarczą ? wynika z raportu przygotowanego dla Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej. Realizacja założeń z Brukseli będzie kosztowała nasz kraj w latach 2010 ? 2030 astronomiczną sumę 6,73 bln złotych, z czego 160 mld złotych to bezpośrednie koszty, które trzeba będzie ponieść w związku z niezbędnymi inwestycjami, a pozostała kwota to pośrednie koszty związane ze spadkiem PKB, wzrostem cen na rynku, uszczupleniem realnych dochodów gospodarstw domowych i pozostałymi stratami. Jak gigantyczne spustoszenie może wywołać uleganie ekologicznej poprawności? Wystarczy porównać owe niewyobrażalne kwoty do kosztów inwestycji w energetykę jądrową. Według ekspertów ds. atomistyki koszt budowy przeciętnego reaktora to 4 mld euro. Właśnie tyle ma kosztować uruchomienie nowego reaktora w elektrowni Ignalina na Litwie, w co zaangażowana jest strona polska. Analogiczną kwotę zapłacą Bułgarzy Rosjanom za budową reaktora w nowej elektrowni w Belene. Z kolei budowa pierwszego w świecie reaktora termojądrowego ITER w okolicach Marsylii pochłonie 10 mld euro.

Gdyby Polska przesunęła kwoty konieczne do podjęcia walki z "globalnym ociepleniem" na budowę elektrowni atomowych, wystarczyłoby na zbudowanie co najmniej dziesięciu reaktorów atomowych. Szacując przeciętną moc nowoczesnego reaktora typu PWR (wodno-ciśnieniowy) na 1300 MWe, Polska dysponowałaby wówczas mocą 13 000 MWe, prawie dwukrotnie większą niż dzisiejsza Hiszpania.

Naturalnie powyższe obliczenia są użyteczne wyłącznie dla niniejszej publicystyki. Rodzima energetyka tak czy siak wymaga ogromnych nakładów. Wątpliwy jest sukces budowy kilku tak dużych inwestycji jednocześnie. Niemniej szacunki pokazują jasno, że kierunek obrany przez kolejne rządy, ograniczający się do spełnienia woli ośrodków decyzyjnych usytuowanych poza granicami naszego kraju, oznacza niebezpieczeństwo wywołania w Polsce kryzysu gospodarczego i dalszego uzależniania państwa od importu energii z regionów niestabilnych politycznie.

Wiecej tu

Read more »

Wywiad dla Polskiego Radia

Prezydent Kaczyński powinien zawetować ustawę zmuszającą rodziców do posyłania sześciolatków do szkół. Obniżenie wieku przymusu szkolnego jest niekorzystne dla dzieci i ich rodzin.
Read more »

Friday, September 19, 2008

Komentarz dla Gazety Polskiej

Polacy powinni zadecydować o wprowadzeniu Euro w referendum. Na Słowacji zapowiada się nieciekawie. Premier tego kraju zapowiedział wykorzystanie zmiany waluty do ręcznego sterowania gospodarką.
Read more »